Mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Ćwiczę bidżamantry regularnie, głównie przy Muladharze i Manipurze, i zawsze zastanawiałam się czy wymowa LAM musi być idealna. Bo czytałam różne źródła i jedne mówią że liczy się intencja, inne że wibracja fizyczna głoski jest kluczowa. Konkretnie chodzi mi o to "L" na początku - w językach indyjskich to chyba trochę inny dźwięk niż nasze polskie "L". Ktoś się nad tym zastanawiał?
Też mnie to zawsze gryzło. bo z jednej strony mówi się że mantra to wibracja i dokładna czętsotliwość ma znaczenie, z drugiej tradycja wedyjska nie była stworzona dla Polaków i jakoś te praktyki działają na całym świecie. ^^ ale szczerze? Nie wiem czy to kwestia wymowy czy może po prostu efekt placebo jest na tyle silny że nie ma różnicy. nie mówię tego złośliwie, sama mntr używam, ale pozostaję sceptyczna co do tego "precyzyjnego strojenia".
Wibracja to nie tylko dźwięk jako taki ale coś głębszego. Mam wrażenie że gdy wymawiasz LAM nawet ze swoim polskim akcentem, ciało i tak rejestruje tą rezonansową częstotliwość... Sankskryt ma w sobie pewną moc niezależną od perfekcji artykulacji. To tak jak z modlitwą - ważniejsza jest głębia niż bezbłędna dykcja 🙂
no ale Frankaa powiedz mi skad ta pewnosc ze "cialo rejestruje rezonansowa czestotliwosc"? to brzmi ladnie ale co to w praktyce znaczy? Mam wrazenie ze czesto w tych dyskusjach mieszamy metafore z faktami. sktad wiemy ze LAM wymawiane przez Polaka daje "te same" efekty co przez kogos kto zna oryginalny dzwiek wedjski?
To jest pytanie które sięga samej natury dźwięku sakralnego. W tradycji wedyjskiej mantra jest bardziej niż słowo - jest formą bytu. Ale też nie sądzę żeby bogowie i siły wszechświata odrzucały intencję z powodu polskiego akcentu. Wydaje mi się, że autentyczność i skupienie są ważniejsze niż fonetyczna precyzja. Choć przyznam, że sama staram się słuchać oryginalnych nagrań żeby przynajmniej kierunek wibracji był właściwy.
no wiesz, a mowiąc o nagraniach - czy ktos probowal nagrywac swoja wlasna wymowe mantry i potem tego sluchac? Bo czytalem ze mozna tak zakodowac intencje w nagraniu i ze to działa mocniej bo twoj wlasny glos ma jakis specjalny wplyw na twoje pole energetyczne. prawda to czy sciema?
hej, włączam się bo mam właśnie notatki z jednej sesji u terapeutki która z mantrami pracuje od lat. Ona mówiła coś podobnego do tego co Edzio pisze, że własny głos tworzy inną relację z ciałem niż słuchanie cudzego. Ale nie jako nagranie do odsłuchiwania tylko jako akt tworzenia dźwięku własną krtanią. To fizyczna wibracja kości czaszki i klatki piersiowej ma się liczyć. Nagranie do odsłuchiwania to już inna sprawa bo wtedy tylko odbierasz dźwięk, nie tworzysz go.
Sprawdzałam kiedyś i polskie "L" to dźwięk zębowo-dziąsłowy a w sanskrycie to "L" retrofleksyjne, język DOTYKA podniebienia inaczej. więc fizycznie to nie jest identyczny dźwięk. czy to ma znaczenie dla praktyki? Nie wiem. ale faktem jest że to nie jest to samo.
Ciekawe co o tym myslą ci którzy ćwiczą długo. Bo ja stosuje VAM i RAM od jakiegoś czasu i nie miałam nigdy dostępu do nagrań z poprawną wymową, uczyłam się z opisu w książce. I cos czuję podczas praktyki. Więc albo wystarczy przybliżenie, albo... wszystko to jest w głowie? Nie mówię tego negatywnie, glowa też jest czakrą 😀 xD
szczerze to czytam i trochę mi głupio że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. poprostu powtarzałam LAM jak przeczytałam i tyle. Niewiem czy czuję coś po tym czy nie, morze dlatego że nieświadomie robiłam to "źle"? A może w ogóle nie robiłam tego wystarczająco regularnie. Wróćmy do tego nagrywania - to jest w ogóle jakiś znany pomysł czy Edzio coś wymyślił?
No właśnie ten wątek z nagrywaniem jest ciekawy ale trochę odchodzimy od pytania o wymowę. Bo dla mnie kluczowe jest jedno: jeśli wymowa ma znaczenie, to czy warto się uczyć poprawnej?? Czy ktoś tu faktycznie podjął ten wysiłek i porównał efekty przed/po? Bo to byłoby konkretne doświadczenie a nie teoria.
Ja mam notatki z różnych etapów praktyki i przyznam szczerze że nie robiłam świadomego testu wymowy. ale pamiętam że jak zaczęłam słuchać nagrań indyjskich nauczycieli i próbowałam bardziej zbliżyć się do ich artykulacji, to sesje zrobiły się jakby... głębsze? Trudno to opisać. ale nie wiem czy to przez wymowę czy przez to że wogóle barddziej się skupiłam na praktyce w tym czasie
eee a mozna zapytac głupie pytanie? bo ja dopiero zaczynam z mantrami i sie zastanawiam czy w ogole musze mowic to na głos. Bo czytałam ze mozna to myslec w głowie i tez działa. To wgl ma sens czy nie? Bo jak mam zle L to moze lepiej zeby to bylo w myslach haha
Odbiję od tego co Oriona pisała o sesjach po zmianie wymowy. Oriona, ale jak odróżniłaś że to efekt wymowy a nie po prostu... więcej czasu z praktyką? bo te dwie zmienne zaszły u ciebie jednocześnie, prawda? Jak długo wtedy ćwiczyłaś zanim to poczułaś?
Właśnie o tym mówię, to jest pułapka perfekcjonizmu w praktyce. ^^ Jak zamiast czuć zaczniesz monitorowac technikę to wypadasz z przepływu. To mi się zdarzało z wahadłem, jak za bardzo myślałam o tym jak trzymam to nic nie działało. no nic.
okej ale jak Mamuna pytała o mentalną recytację to mnie też zaciekawiło jedno - jak wogóle "słyszysz" mantrę w głowie?? Jak swój własny głos? czy jak jakiś wzorzec z nagrania? Bo u mnie w głowie mam swój głos i zastanawiam się czy to jest "poprawna" mentalna mantra czy trzeba jakoś to ustawiać. brzmi dziwnie jak to piszę 🙂
a propos nagrywania własnego głosu o czmy pisałem wcześniej - czy ktos wie jak dlugo powinno trwac takie nagranie? bo jak mam recytować LAM 108 razy i to nagrywac to wychodzi z 15-20 minut i to hyba za dlugo na pętle do słuchania? czy skraca sie to jakos?
chce dopowiedziec cos co do tego nagrywania - ta idea ze "wlasny glos ma unikalną czestotliwosc wplywajaca na twoje pole energetyczne" to brzmi jak typowy new age marketing. nikt tego nie zmierzyl. natomiast co jest faktem, aktywna recytacja angazuje cialo, oddech, przepone, i to ma realne przelozenie na stan fizjologiczny. Nie trzeba tu zadnej magii pola energetycznego zeby to wyjasnic.
Wtrącę się w ten spór - myślę że mieszamy dwie kwestie. Jedno to czy mantra działa przez mechanizm fizyczny (wibracja, oddech, skupienie), drugie to czy działa przez jakiś mechanizm energetyczny. oba mogą być prawdziwe jednocześnie albo tylko pierwsze. I oba mogą tłumaczyć czemu ludzie czują efekty nawet z niedoskonałą wymową. Nie musimy tego rozstrzygać żey praktykować.
Numerolożka ma rację że nie musimy tego rozstrzygać ale Glifika pytała konkretnie o wymowę i wciąż nie mamy na to odpowiedzi. Czy ktoś tu naprawdę porównał efekty przed/po poprawieniu artykulacji? Oriona trochę ale sama przyznała że to nie był czysty test
Powiem coś co może brzmieć niemodnie. W tradycji wedyjskiej mantra przekazywana ustnie przez nauczyciela - guru-sisja parampara - miała właśnie tę funkcję: żeby uczeń usłyszał i powtórzył. Nie po to żeby był perfekcyjny ale żeby żywa wibracja się przeniosła. Nagranie tekst, blog - to nie jest to samo. Więc pytanie o wymowę może być mniej ważne niż pytanie o źródło z którego pochodzi twoja mantra i twoja intencja.
No i tu jest dylemat praktyczny. Dlatego mówię że intencja i szacunek do praktyki robią dużo. Nagranie z YouTube to nie parampara ale z pełną świadomością i pokorą może być krokiem w dobrym kierunku. Nie ideałem ale krokiem.
ojej właśnie przeczytałam cały wątek od początku i jestem pod wrażeniem jak tu macie wiedzę. Mam takie proste pytanie - jeśli ktoś zupełnie nie słyszy różnicy między swoim LAM a tym z nagrania, to czy w ogóle ma sens słuchanie nagrań żeby poprawić wymowę? Czy lepiej skupić się na czuciu?
Powracając do sedna - mam wrażenie że w tej dyskusji doszliśmy do paru różnych odpowiedzi na pytanie Glifiki i żadna nie jest zła, są po prostu z różnych perspektyw. Z perspektywy fizycznej: artykulacja różni się, ale efekt oddechowy i wibracyjny zostaje. Z perspektywy intencji: skupienie ważniejsze niż perfekcja dźwięku. Z perspektywy tradycji: pytanie o wymowę jest mniej istotne niż pytanie o autentyczność praktyki. Każda z tych odpowiedzi coś wnosi.
