No i mamy to. Dowody są, a przekonanie nie zmienia się pod ich wpływem - to jest właśnie miejsce gdzie energia nie płynie. Manipura przetwarza działanie, ale gdzieś między działaniem a integracją w obraz siebie jest szczelina. Klimcia, jak to widzisz od strony energetycznej - to brzmi jak blokada na wyjściu czakry czy na wejściu?
Słucham tego i mam pytanie które może być naiwne - czy w takim razie praca z Manipurą przy syndromie oszusta bez jednoczesnej pracy z Anahatą jest w ogóle skuteczna? Bo jeśli dobrze rozumiem co Klimcia mówi, to trochę jak napełnianie naczynia z dziurą.
W praktyce którą znam - przy syndromie oszusta często trzeba iść jednocześnie od dołu i od góry. Manipura daje materiał do integracji, Anahata go przyjmuje. Jak pracujesz tylko na jednej to druga czeka. Ale Wincenty jest teraz ważniejszy niż teoria - jak reagujesz na to co czytasz? Coś z tego trafia?
Ja ze swojej strony - nie czakrowej - powiem że karty mogą być dobrym punktem wejścia właśnie dlatego że są konkretne i wizualne. Ale rozumiem że to nie każdemu odpowiada. Wincenty, masz jakieś doświadczenie z meditacją w ogóle, nawet oddechową?
Ok, spróbuję z tym oddechem i ręką na brzuchu. Ale mam pytanie bo nie rozumiem - Zdzichu57 piszesz żeby obserwować, a Klimcia pisała o pętli zwrotnej między Manipurą a Anahatą. To jak mam wiedzieć podczas tego oddychania czy to co czuję to Manipura czy już Anahata? Bo to chyba różne miejsca na ciele?
Dziennik to dobry pomysł, ale nie robiłabym z tego kolejnego obowiązku do odhaczenia. Wystarczy kilka słów po sesji, dosłownie 'napięcie pod mostkiem, oddech urywał się przy wydechu'. Regularność ważniejsza niż format. Wincenty, wracając do ciebie - czy próbowałeś kiedyś po prostu siedzieć przez chwilę zanim wejdziesz na spotkanie w pracy i skanować jak się czujesz fizycznie?
Mam pytanie do Zdzichu57 bo nie do końca rozumiem - mówisz że Manipura reaguje na oddech przeponowy. Czy to jest coś co można wyczuć od razu czy to kwestia tygodni praktyki? Bo jak ktoś nie wie jak w ogóle oddychać przeponowo to skąd będzie wiedział że robi to dobrze?
Ja się wtrącę bo akurat to ćwiczyłam - połóż rękę na brzuchu, nie na klatce. Jak przy wdechu ręka idzie w górę a nie klatka, to jest przepona. Proste. Przy syndromie oszusta bardzo często ludzie oddychają górną klatką, co samo w sobie nakręca napięcie w Manipurze bo ciało jest w trybie gotowości.
Nie zbieg. Medytacja na Manipurę często zawiera element wizualizacji ognistej kuli w okolicach splotu słonecznego i ten obraz sam w sobie angażuje głębszy oddech, bo ciało instynktownie robi miejsce. To trochę jak że technika i praca czakrowa wzajemnie się podpierają. Wincenty - masz jakiś stosunek do wizualizacji? Czy to jest coś co możesz robić czy twój umysł od razu zaczyna kwestionować?
Tak, właśnie o to mi chodziło kiedy to zgłaszałem na początku - i jakoś ta kwestia zaginęła w rozmowie. Konkretnie: czy biżuteria ma własną energetyczną jakość niezależnie od właściciela? I czy taka jakość może wspierać pracę z konkretną czakrą? Bo noszę czasem ametysta przy sobie i pytanie czy kamień 'sam z siebie' coś wnosi czy tylko jako punkt skupienia.
Kamień ma obie te funkcje i trudno je całkowicie rozdzielić. Ametyst jest klasycznie przypisywany Ajnie, nie Manipurze - więc jeśli pracujesz z pewnością siebie to pytanie czy masz coś w kolorach żółtych lub złotych, bo to są częstotliwości splotu słonecznego. Cytryn, tygrysie oko. Ale wracając do Wincentego - punkt skupienia podczas medytacji to nie jest 'oszukiwanie', to jest technika.
Wchodzę tu bo właśnie czytam o kamieniach i chciałem zapytać - czy kamień w pierścionku działa inaczej niż ten sam kamień w naszyjniku? Bo pierścionek jest na dłoni a naszyjnik bliżej gardła i serca, więc fizycznie są w innych miejscach. Czy to ma znaczenie przy pracy z Manipurą czy to bez różnicy?
Kupiłem, ale na stoisku z kamieniami na jakimś targu, więc nie wiem ile rąk przez niego przeszło wcześniej. To jest właśnie moje pytanie - jak to w ogóle sprawdzić. Czytałem że wahadełko może dać odpowiedź, ale nie wiem jak sformułować pytanie żeby dostać sensowną odpowiedź o kamieniu a nie o sobie.
To jest coś o czym też myślałem, bo kupuję kamienie różnie - czasem online, czasem na targach. I zastanawiam się czy kamień z Allegro w ogóle 'działa' tak samo jak taki kupiony bezpośrednio u kogoś kto go sam wydobył albo chociaż nie miał go w pudełku z setką innych. Czy ta kwestia w ogóle ma znaczenie dla Manipury czy to tylko przy kamieniach do innych celów?
Kamień z Allegro działa, przynajmniej u mnie działał. Ale faktycznie robiłam oczyszczanie zanim w ogóle zaczęłam z nim pracować. Sól, księżyc, zamiar - dość standardowo. Ciekawe jest to pytanie Zdzichu57 o wahadełko nad kamieniem bo ja testowałam tak kiedyś i dostawałam różne odpowiedzi nad różnymi kamieniami tego samego gatunku. Jeden tygrysie oko kręciło się żywo, drugi prawie nic. Nie wiem co z tym zrobić.
Przepraszam że wchodzę w ten wątek o kamieniach, ale chcę zapytać czy to się jakoś łączy z syndromem oszusta który był na początku? Bo mi się trochę gubi ta rozmowa i chciałbym wiedzieć - jeśli ktoś ma problem z Manipurą i syndromem oszusta, to czy noszenie cytryna faktycznie coś zmienia w tym konkretnym obszarze czy to jest bardziej wsparcie ogólne?
Przepraszam że dopytam, bo trochę gubię się w tej rozmowie o kamieniach i czakrach - czy to znaczy że kamień działa zawsze czy tylko jeśli się w to wierzy? Bo słyszałam kiedyś że to tylko efekt placebo i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Eremitka68, jak ty na to odpowiadasz gdy ktoś ci to mówi?
Dobra, ale wracając do mojego konkretnego pytania o ametyst - Klimcia powiedziała że to nie jest kamień dla Manipury tylko dla Ajny. Czy to znaczy że przez tyle czasu nieświadomie pracowałem z trzecim okiem zamiast ze splotem słonecznym? I czy to może mieć jakiś wpływ na to jak się rzeczy rozwijały - bo miałem pewne przebłyski intuicyjne ale pewność siebie dalej kuleje.
To jest całkiem ciekawe spostrzeżenie. Ametyst przy Ajnie może otwierać percepcję, więc te przebłyski intuicyjne mogą być właśnie tym. Ale jeśli Manipura była dalej zablokowana to wiedziałeś więcej a czułeś się z tym tak samo niepewnie - co trochę brzmi jak klasyczny schemat oszusta. Widzę że to pasuje do siebie, ale ty mi powiedz - czy to się zgadza z tym co przeżywałeś? Czyli rozumiałeś sytuacje ale i tak nie czułeś że masz prawo się wypowiadać?
To co Zdzichu57 opisuje - wiedza moja, głos nie mój - to jest według mnie często nakładanie się Manipury i Vishuddhy. Blokada w gardle może wzmacniać wszystko co jest niespójne w splocie słonecznym. Eremitka68, ty się z tym zgadzasz czy uważasz że to jednak dwie osobne sprawy?
Czytam tę wymianę i mnie to uderza bo sam nie wiem które z tych dwóch jest u mnie. Jak mam prezentację to jest wszystko naraz i nie umiem rozdzielić co pochodzi skąd. Czy to normalne że na początku tego nie czuć jako oddzielnych rzeczy?
Na sobie jest trudniej niż na kimś innym, to prawda. Ale jest jedna metoda której polecam próbować na początku - leżysz, trzymasz dłoń kilka centymetrów nad poszczególnymi obszarami i nie szukasz nic konkretnego, tylko rejestrujesz czy coś jest inne w tym miejscu niż obok. Różnica temperatury, poczucie gęstości, cokolwiek co nie jest symetryczne. To nie jest diagnoza, to jest pierwszy punkt orientacyjny. Wincenty, wydaje ci się że byłbyś w stanie coś takiego wypróbować czy umysł analityczny by ci to utrudnił?
To co Klimcia opisuje z tą dłonią - czy to chodzi o dosłownie kilka centymetrów nad ciałem, czy można więcej? I jak długo trzymać rękę w jednym miejscu zanim się oceni czy coś tam jest czy nie?
Kilka centymetrów to minimum, ale można też z większej odległości, szczególnie jeśli ktoś ma naturalnie wrażliwe dłonie. Chodzi o to żeby nie dotykać ciała bezpośrednio, bo wtedy wchodzi ciepło skóry i mylimy bodźce. Co do czasu - nie ma reguły, ale ja zazwyczaj zatrzymuję się tyle ile trwa jedno głębokie oddechy. Jeśli nic nie czujesz w tej chwili, idź dalej i wróć. Czasem drugie podejście daje więcej niż pierwsze.
Tak, to co Eremitka68 mówi - ten zastój - to pasuje do mojego doświadczenia lepiej niż cokolwiek innego co do tej pory słyszałem. Pytanie które mi teraz chodzi po głowie: czy taki zastój w Manipurze buduje się latami czy może pojawić się nagle po jakimś konkretnym zdarzeniu?
Może być jedno i drugie. U mnie był konkretny moment - coś w pracy - po którym Manipura jakby się 'zacięła'. Ale jak potem patrzyłam wstecz, to widziałam że grunt pod to był przygotowywany dużo wcześniej. Jedno zdarzenie często jest tylko ostatnim elementem.
Ja mam podobne obserwacje co Tosieczka. Ale chciałam wrócić do pytania Honorek77 o skanowanie, bo mam jedno praktyczne uzupełnienie - jak robisz to na sobie, to proponuję wcześniej kilka minut spokojnego oddechu, bo inaczej własne emocje mocno zakłócają odczyt. Szczególnie jeśli skanuje się obszary których się boisz.
