Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba nie jest przypadkowe. Mam znajomą, która zawodowo jest naprawdę dobra w tym co robi, ale ciągle ma wrażenie że zaraz ją 'zdemaskują'. Typowy syndrom oszusta. I jednocześnie od lat skarży się na problemy z trawieniem, zgagę, napięcie w okolicach żołądka kiedy ma jakieś ważne spotkanie. Zacząłem się zastanawiać czy to nie jest wszystko połączone przez Manipurę. Ktoś pracował z tym świadomie? Nie chodzi mi o teorię, bo teorię znam, bardziej o to czy ktoś rzeczywiście widział poprawę w tym 'psychologicznym' wymiarze po pracy z czakrą splotu słonecznego.
To bardzo dobre pytanie i cieszę się że ktoś to w końcu postawił wprost, bo mi się to samo kręci po głowie od dawna. Manipura to nie tylko trawienie i metabolizm, to przede wszystkim poczucie własnej mocy i prawa do zajmowania miejsca. Syndrom oszusta to klasyczny objaw niedoczynności tej czakry - brak wewnętrznego autorytetu, ciągłe pytanie 'czy zasługuję'. Ale mam pytanie do ciebie, Zdzichu: czy ta znajoma ma też problemy z podejmowaniem decyzji? Bo to jest dla mnie kolejny marker tej blokady.
właśnie tu jest subtelność. Niska samoocena to często Anahata albo nawet Muladhara - poczucie że nie jestem wystarczająco dobry jako człowiek. Natomiast blokada Manipury daje coś specyficznego: osoba może mieć całkiem zdrowe poczucie własnej wartości w sferze osobistej, ale kompletnie traci grunt pod nogami kiedy chodzi o działanie, o sprawczość, o zajmowanie pozycji lidera czy eksperta. To ta różnica między 'jestem złym człowiekiem' a 'nie mam prawa być tu gdzie jestem'.
Słucham tej rozmowy i muszę powiedzieć, że ta granica którą rysujesz Klimcia jest trochę zbyt czysta jak na mój gust. Czakry nie działają w izolacji, a w przypadku syndromu oszusta prawie zawsze widzę też zablokowaną Vishuddha - bo ta niemożność powiedzenia 'tak, jestem w tym dobra' to jest problem z wyrażaniem własnej prawdy. Manipura odpowiada za moc, tak, ale gardło za głoszenie tej mocy na zewnątrz. Co myślisz?
Właśnie, bo ja np. używam wahadełka i przy Manipurze bardzo często widzę albo bardzo słaby, ledwo widoczny obrót, albo ruch boczny zamiast kołowego. To mnie nakierowuje. Ale zastanawiam się czy to wystarczy do rozróżnienia blokady od nadczynności - bo oba stany mogą wyglądać chaotycznie na wahadełku.
Ja raczej skanowałam dłonią i przy zablokowanej Manipurze czułam coś jakby opór, trochę jak gdyby pole było zagęszczone, ale zimne. Nie wiem czy to dobra interpretacja. Nadczynna czakra jest podobno ciepła, czasem wręcz gorąca, prawda? Tylko zastanawiam się jak to wygląda u kogoś z syndromem oszusta - bo to brzmi bardziej jak niedoczynność niż nadczynność.
Wchodzę bo jest tu wątek o przedmiotach energetycznych i chciałem zapytać coś konkretnego. Moja siostra ma dokładnie te objawy o których piszecie i nosiła przez lata pierścionek po babci - ciężki, srebrny, z żółtym kamieniem który chyba jest cytryn. I zawsze mówiła że w pracy czuje się pewniej jak go ma. Przypadek? Jak w ogóle zbadać czy przedmiot 'działa' na konkretną czakrę czy to tylko placebo?
nie próbowałem, ale to ciekawy pomysł. A jak odróżnić energię którą sam kamień ma od energii którą mógł wchłonąć przez lata noszenia? Bo to jest używany przedmiot, nie nowy, i zastanawiam się czy ta energia babci nie nakłada się na właściwości cytrynu.
To jest naprawdę dobre pytanie i rzadko ktoś je stawia. Stare przedmioty mają warstwę energetyczną właściciela, która może wzmacniać ale też zaburzać naturalną energię kamienia. Babcia mogła mieć zdrową Manipurę i wtedy to jest prezent - albo mogła mieć podobną blokadę i wtedy siostra dosłownie nosi cudzy wzorzec. Jak się czuje ta siostra z tym pierścionkiem - naprawdę pewnie, czy raczej taka 'twarda' zewnętrznie?
To jest dokładnie to pytanie które bym zadała. Bardzo łatwo w tej pracy przypisać zmiany mantrom kiedy tak naprawdę zadziałała zwykła intencja i skupienie uwagi. Nie mówię że mantry nie działają, ale dystans do własnych obserwacji jest tu ważny. Co do pierścionka z cytryniem - energetyczna jakość przedmiotu to nie tylko kamień, to też metal, kształt, historia. Srebro ma inne właściwości niż złoto, a pierścionek noszony na innym palcu działa inaczej. Olgierd, na którym palcu to nosi?
Przepraszam że wchodzę ale mam podobny problem z siebie - czesto mam wrazenie ze w pracy udaje że wiem więcej niż wiem i zaraz mnie 'złapią'. Lekarze mówią że to nerwy bo mam ciągle zgagę. Czy to co opisujecie naprawde może byc polaczone z ta czakra? Brzmi logicznie ale nie wiem od czego zacząć.
To co opisujesz Wincenty brzmi bardzo klasycznie - wiedza jest, ale nie ma przyzwolenia wewnętrznego żeby ją zamanifestować jako autorytet. I tu właśnie Klimcia wcześniej dobrze rozróżniła Manipurę od Anahaty. Ciekawi mnie jedno: czy to uczucie pojawia się tylko w pracy, czy też w innych sytuacjach gdzie ktoś może cię oceniać?
Słucham tej rozmowy i myślę o tej pierścionku siostry. Ona ma dokładnie to samo - wie że jest dobra w tym co robi, mówi to czasem sama, ale przy ważnych prezentacjach robi się niemal sztywna. I ten pierścionek z cytrynem zakłada właśnie wtedy. Zastanawiam się teraz czy to kamień jej pomaga, czy może daje jej psychiczne 'pozwolenie' żeby się zachować inaczej niż zwykle.
Mam pytanie do Eremitki bo chcę się upewnić czy dobrze rozumiem. Piszesz że kamień ma własną energię niezależną od noszącej - ale wcześniej pisałaś też że stare przedmioty wchłaniają energię użytkownika. To które wychodzi na wierzch? Energia własna cytrynu czy energia babci?
och, to ma sens! Nie pomyślałam że można zadać dwa osobne pytania. Dzięki wielkie, spróbuję. A wracając do tematu oszusta - czy kamień na Manipurę może wspierać pracę z tą blokadą długoterminowo, czy to raczej doraźne sposób? Bo moja praca z RAM ciągnie się już kilka tygodni i zastanawiałam się czy dodanie kamienia coś zmieni.
Przepraszam że wracam do swojego pytania ale tak mnie to wciągnęło. Czyli jesli rozumiem dobrze - moje poczucie bycia 'zdemaskowanym' i zgaga sa objawem tego samego, tylko na dwóch poziomach? I czy mantra RAM to jest coś trudnego do nauki, bo nigdy nie medytowałem?
To co Klimcia opisuje jako asymetrię - to ja bym to chyba nazwała inaczej, żeby sprawdzić czy mówimy o tym samym. Moim zdaniem to może być Manipura w porządku od strony działania ale z wyraźną blokadą w obszarze self-concept. I tu zaczyna się nakładać Anahata, bo poczucie że 'jestem autorem' ma też wymiar tego, ile akceptacji siebie przechodzi przez serce. Jak myślisz Klimcia - widzisz tu tę samą granicę czy inaczej to rozcinasz?
Słucham tej wymiany i zastanawiam się, czy w ogóle diagnostykę czakr dla Wincentego da się zrobić bez zobaczenia jak to wygląda przy konkretnej sytuacji stresowej. Opisy po fakcie są zawsze przetworzone, racjonalizowane. Wincenty, czy kiedyś próbowałeś zrobić jakikolwiek skan ciała bezpośrednio przed prezentacją, choćby minutę skupienia na tym gdzie czujesz napięcie?
Do tej rozmowy o oddechu chcę dodać coś praktycznego - oddech 4-7-8 zrobiony 3 minuty przed sytuacją stresową naprawdę potrafi zmienić co się dzieje w tym obszarze. Sam to stosowałem przy wystąpieniach i różnica jest wyraźna. Ale mam pytanie do Klimci i Eremitki - czy wy widzicie tu też element Vishuddhy? Bo Wincenty opisał że przy pytaniu szefa nagle 'nie wie co mówi', a to brzmi trochę jak gardło.
tak, ja to zostawiłam na bok żeby nie komplikować za bardzo, ale masz rację że Vishuddha tu jest. Tylko według mnie nie jest pierwotna - jest wtórna. Blokada wyżej pojawia się bo poniżej nie ma stabilnego gruntu pod wypowiedź. Jak Manipura nie dostarcza poczucia 'mam prawo to powiedzieć', Vishuddha nic nie ma czym operować.
Przepraszam że wracam do wątku o pierścionku siostry przy okazji tej rozmowy, ale to co mówicie o Vishuddzie nagle mi otworzyło inny kąt. Siostra zakłada cytryn na prezentacje - cytryn to Manipura. Ale może powinnam jej powiedzieć żeby rozważyła też coś na gardło? Albo lepiej nie mieszać jej w to, skoro nie jest zainteresowana tematem?
Czytam tę rozmowę o kolorach i ciało-intuicji od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś co mnie zastanawia. Czy test kolorami jako metoda diagnostyczna działa na tej samej zasadzie - patrzysz na kolor i sprawdzasz reakcję ciała? Bo słyszałam o tej metodzie ale nigdy nie rozumiałam jak ją właściwie przeprowadzić.
Wracając do Wincentego i syndromu oszusta, bo trochę odpłynęliśmy. Mam do ciebie Wincenty konkretne pytanie: czy to poczucie 'zaraz mnie zdemaskują' pojawia się też poza pracą, czy wyłącznie w kontekście zawodowym? To jest ważne do określenia czy blokada jest sytuacyjna czy głębsza.
głównie praca ale zdarzyło mi się na spotkaniach rodzinnych gdzie wszyscy pytali o nową posade. Jakbym grał rolę i bał się że ktoś zapyta za głęboko. Więc może nie tylko zawodowe. To zmienia diagnozę?
Czytam tę dyskusję i jako ktoś kto jest bardziej od strony tarota niż czakr - widzę że to co Wincenty opisuje to jest klasyczny układ Rycerza Buław odwróconego w połączeniu z Hierofantem. Rycerz Buław odwrócony to właśnie energia która jest ale nie może się przejawić, a Hierofant to zewnętrzna rola którą się odgrywa. Nie wiem czy to jest pomocne w tej rozmowie, ale mi się mocno skojarzyło.
To co Wincenty opisuje jako nasilenie przy awansie - to jest klasyczny mechanizm. Nowe środowisko zerwało stare punkty odniesienia, a Manipura nie zdążyła się 'przeskalować' do nowej roli. Zostało stare self-image przy nowych wymaganiach. Klimcia, czy zgadzasz się że to może być bardziej kwestia czasu i oswojenia niż głębokiej blokady strukturalnej?
tak, dostałem dobre oceny kwartalne i szef chwalił przy innych. Wiec chyba to nie jest kwestia braku kompetencji. I właśnie dlatego to jest takie dziwne - mam dowody a i tak nie wierzę.
