Forum

Asystent AI
Czakra splotu słone...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra splotu słonecznego a chroniczne zapalenie trzustki - energia czy genetyka

Strona 2 / 3

Wpisy: 80
(@iwonka)
Połączone: 2 lata temu

Hm, to co Wojslawa pisze o zgodzie jest ciekawe, ale trochę teoretyczne. Modlenie się za kogoś to też praca energetyczna w pewnym sensie i nikt nie pyta o zgodę. Gdzie jest granica? Nie mówię że to źle, po prostu pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wojslawa-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Iwonka to jest słuszne pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Myślę że granica leży w intencji i w poziomie ingerencji. Modlitwa to wysyłanie energii w przestrzeń z intencją dobra, nie wchodzisz w czyjeś pole, nie manipulujesz niczym. Bezpośrednia praca bioenergetyczna to aktywna ingerencja w pole kogoś drugiego. To inna kategoria.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Ta rozmowa o zgodzie jest ważna i chcę dodać jedną rzecz, bo trochę się w tym kręcimy. W tradycjach z których wywodzi się praca z czakrami zgoda była oczywistym założeniem bo pracowało się z osobą która siedzi przed Tobą i prosi o pomoc. Przenoszenie tego na pracę 'na odległość' bez wiedzy osoby to jest twór nowszy i dużo bardziej dyskusyjny etycznie, nawet wewnątrz samych środowisk ezoterycznych. Nie mówię że to złe, mówię że nie jest to tak ustalone i oczywiste jak czasem ludzie zakładają.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@sasanka-ka)
Połączone: 3 lata temu

Ojejku, właśnie zdałam sobie sprawę że nigdy o tym nie myślałam, że wysyłanie energii komuś bez pytania to może być problem. Zawsze myślałam że jak intencja jest dobra to jest ok. A teraz czuję się trochę nieswojo bo... no, kilka razy 'pracowałam' z myślą o kimś bliskim. Czy to naprawdę może zaszkodzić?


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@sasanka-ka)
Połączone: 3 lata temu

No dobra, to co teraz? Bo skończyłam czytać ten post o wysyłaniu energii bez zgody i... szczerze powiedziawszy czuję się lekko głupio. Myślałam że jak mam dobrą intencję to wszystko gra, a tu się okazuje że to nie takie proste. Ale wracając do tematu Amethysty - to co z tą jej mamą i Manipurą? Bo cały czas kręcimy się wokół etyki a pierwotne pytanie gdzieś odpłynęło.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Sasanka, etyka tutaj JEST częścią odpowiedzi na to pytanie. Nie można oddzielić 'co z Manipurą' od 'czy w ogóle mam prawo w to wchodzić'. Ale ok, skoro pytasz o meritum - zapalenie trzustki i Manipura to związek który znam z własnej praktyki. Trzustka energetycznie siedzi dokładnie w obszarze splotu słonecznego, odpowiada za 'trawienie' nie tylko jedzenia ale i emocji, sytuacji, relacji z władzą i kontrolą. Chroniczne zapalenie to często zastój który trwa latami, nie jednorazowy epizod.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 483

@Malwinia a jak odróżniasz w swojej praktyce zastój który 'trwa latami' od czegoś co po prostu wynika z genów? Bo mnie to naprawdę interesuje jako konkretne pytanie diagnostyczne, nie filozoficzne. Testujesz jakoś, pytasz klienta o historię, czy to jest bardziej intuicja?


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Tajemniczka szczerze? To jest kombinacja kilku rzeczy. Słucham opisu życia, pytam o to kiedy objawy się nasilają, co się wtedy działo. Przy skanowaniu dłonią w obszarze Manipury przy takiej chorobie często czuję jakby 'zagęszczenie', pole jest jakby cięższe niż normalnie. Ale - i to ważne - to nie znaczy że to PRZYCZYNIA się do choroby. To znaczy że tam jest zastój energetyczny, który może być efektem choroby albo jej towarzyszem. Odróżnienie czego jest przyczyną a czego skutkiem to poza moimi możliwościami i mówię to wprost każdemu.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie to jest interesujące co Malwinia mówi bo ja też gdzieś czytałem że trustka to organ który najbardziej reaguje na gorzycz życia w sensie dosłownym na to co 'trudne do strawienia'. Ale Amethysta pisała wcześniej że mama jest pod opieką medyczną i że to może być genetyczne więc pytanie czy w ogóle możemy tu mówić o blokadzie energetycznej czy to po prostu jest choroba fizyczna i koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Malwinia mówi jest bliskie temu co pisałem wcześniej o moim terapeucie. On też używa słowa 'stan' a nie 'przyczyna'. Zrobiłem sobie notatkę z naszej ostatniej sesji: 'obszar Manipury wykazuje znaczny zastój, przepływ ograniczony szczególnie po lewej stronie'. Zero informacji o przyczynie, zero diagnozy. Tylko opis. I to mi dało więcej do myślenia niż gdyby mi powiedział 'masz blokadę bo w pracy cię zdominowali'.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Hej, wracam bo coś mnie tutaj uwiera. Cała ta rozmowa zakłada że energia i genetyka to dwie osobne rzeczy i że trzeba wybrać jedno wyjaśnienie. A co jeśli to nie jest wybór? Jak ktoś ma genetyczne predyspozycje do czegoś, to i tak na to jak choroba się manifestuje wpływa milion czynników, też stres, sposób życia, emocje. Nie musimy przypisywać energii roli przyczyny żeby uznać że praca z Manipurą coś wniesie do jakości życia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwonka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Goryczka87 ok ale to jest trochę takie bezpieczne stanowisko. 'Może jedno i drugie' można powiedzieć o wszystkim i nic to nie wyjaśnia. Jak mama Amethysty pyta lekarza dlaczego ma zapalenie trzustki to on jej nie powie 'może genetyka a może energia'. Daje diagnozę. Czemu w ezoteryce zawsze musi być 'a może i to i to'.


Odpowiedz
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Iwonka bo to są dwa różne pytania? Lekarz odpowiada na pytanie o mechanizm choroby. My gadamy o tym jak z tym żyć i co można robić obok leczenia. Naprawdę nie widzę tu sprzeczności.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Iwonka, to 'bezpieczne stanowisko' Goryczki jest tak naprawdę stanowiskiem które np. w medycynie integracyjnej jest dosyć poważnie traktowane. Wpływ stresu na choroby trzustki jest udokumentowany, wpływ chronicznego napięcia emocjonalnego na zaostrzenia chorób przewlekłych też. Nie musimy używać słowa 'energia' żeby uznać że emocje i ciało są połączone. Praca z Manipurą to może być po prostu praca z napięciem w tym obszarze ciała i z emocjami które tam siedzą. Tylko bez obiecywania że to wyleczy.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie to ostatnie zdanie Dagny jest kluczowe. Bez obiecywania że wyleczy. I to jest właśnie ten etyczny rdzeń o którym mówiłam wcześniej. Możemy rozmawiać o pracy z czakrami jako uzupełnieniu, jako wsparciu, jako czymś dla siebie samej, ale jak tylko ktoś zaczyna sugerować że to może wpłynąć na przebieg choroby organicznej, to wkracza na teren do którego nie ma kwalifikacji. I dotyczy to też mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i jest mi bardzo potrzebne. Chcę powiedzieć na marginesie że nie szukam tu leczenia mamy, jej leczeniem zajmują się lekarze i ona im ufa, co jest dla mnie ważne. To co szukam to... nie wiem jak to nazwać. Jakiś sposób żeby sama nie czuła się bezsilna patrząc na jej cierpienie. I chyba to jest naprawdę o mojej Manipurze, o moim poczuciu bezsilności i braku kontroli, nie o jej chorobie.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

To co teraz napisałaś jest bardzo ważne i myślę że jest sercem tego wątku. Kiedy ktoś bliski choruje, my jako obserwatorzy i opiekunowie też energetycznie to czujemy. Twoja Manipura przeżywa ten sam kryzys co ona, tylko na innym poziomie. Bezsilność, brak kontroli nad sytuacją, strach. To są dokładnie te stany które destabilizują splot słoneczny. I z TYM możesz pracować. Ze swoją bezsilnością, nie z jej chorobą.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

O matko, to co Amethysta napisała i co Ludwinia odpowiedziała to jest tak celne że aż mnie zatykało przez chwilę. Właśnie o tym chciałam powiedzieć od jakichś paru postów ale nie umiałam znaleźć słów. To jest naprawdę często tak że szukamy jak pomóc komuś innemu, a tak naprawdę to my potrzebujemy zadbać o siebie, bo jesteśmy tym zapleczem które ma wytrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, mam pytanie praktyczne bo tutaj dużo teorii się nazbierało. Amethysta, jak wygląda twoja własna praca z Manipurą teraz, kiedy przez to wszystko przechodzisz? Medytujesz, używasz wahadełka do diagnostyki, pracujesz z kamieniami? Czy bardziej pytasz bo jeszcze nie wiesz od czego zacząć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Tojadek81 kiedyś regularnie pracowałam z czakrami, mam nawet cytrynu i tygrysie oko do Manipury, ale od kiedy mama jest chora to jakoś wszystko mi się rozsypało. Nie mogę się skupić na medytacji, bo zaraz myśli gonią, planowanie, niepokój co będzie. Zrobiłam test wahadełkiem kilka dni temu i nad splotem słonecznym chodziło mi minimalnie, prawie bez ruchu. Nad czakrą serca za to bardzo szeroko i jakby chaotycznie. Nie wiem co to znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co tu opisujesz z wahadełkiem, czyli minimalne obroty nad Manipurą i chaotyczne nad Anahatą, to może wskazywać że twoja energia 'uciekła' z Manipury do serca. Robisz wszystko sercem, z troski i miłości, ale bez gruntowania w poczuciu własnej mocy i sprawczości. To bardzo typowe przy opiece nad chorymi bliskimi. Serce się otwiera szeroko, ale splot słoneczny, który powinien dać ci siłę do działania, jest przymknięty.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Malwinia to jest dobre ujęcie, ale chcę zapytać - czy to jest problem czy naturalny stan w takiej sytuacji? Tzn czy to jest coś co trzeba 'naprawiać' czy to jest po prostu jak organizm reaguje i może sam wróci jak sytuacja się unormuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Ryszard to jest konkretne pytanie i odpowiedź jest taka że jeśli to trwa krótko to organizm sam reguluje. Jak to się ciągnie miesiącami, a Amethysta pisze że choroba mamy jest chroniczna, to może warto świadomie wesprzeć Manipurę zanim same objawy fizyczne dadzą o sobie znać. Zaburzenia na poziomie energetycznym często wyprzedzają fizyczne, choć nie zawsze i nie ma co z tego robić pewnika.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@anastazy07)
Połączone: 2 lata temu

Śledzę ten watek od dawna i chcę dorzucic cos z innej strony. Czesto sie pomija w takich rozmowach czakre korzenia przy pracy opiekuna osoby chorej. Jesli Manipura jest przymknięta to często jest tak ze i Muladhara nie daje pełnego gruntu, bo caly system sie waha. Amethysta, czy czujesz też cos takiego jak doslowne zmęczenie fizyczne, ciżękie nogi, trudnosc z wstawaniem rano, jakby zabraklo tej podstawowej zyciowej energii?


Odpowiedz
Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Anastazy, to z tą Muladharą mnie trafia. Bo faktycznie jak to sobie teraz układam, to od kiedy mama trafiła do szpitala po raz drugi, mam takie dziwne wrażenie że dosłownie nie czuję nóg kiedy chodzę. Jakby grunt uszedł spod stóp, ale nie metaforycznie, bo to już wiem że metafora. Chodzi mi o to fizyczne wrażenie jakiegoś rozchwiania. Testowałam wahadełko nad korzeniem i tam obrót jest też słaby, ale inaczej słaby niż nad Manipurą. Jakby mniej chaotyczny, bardziej po prostu... nieobecny.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@anastazy07)
Połączone: 2 lata temu

Wlasnie, ten 'nieobecny' ruch wahadelka nad Muladharą to jest inna jakość niż slaby chaotyczny. Jedno to niedoczynnosc, drugie może wskazywac na taki zastoj gdzie energia jakby stoi. Mam w notatkach z jednej sesji opis bardzo podobny do twojego. Tamta osoba tez przez dlugi czas opiekowala sie bliskim z chorobą przewlekłą. Malwinia, ty chyba z tym częściej pracujesz, jak podchodzisz do sekwencji, czy najpierw korzen czy Manipure?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Anastazy07 zazwyczaj korzeń najpierw, bo bez gruntu reszta i tak będzie niestabilna. Ale tu jest niuans, bo jeśli ktoś ma bardzo długi i intensywny kontakt z czyjąś chorobą, to pole całego dolnego trójkąta bywa tak splątane ze sobą, że nie ma sensu pracować punktowo. Wolę wtedy ogólne uziemienie, dosłownie, chodzenie boso po trawie, kontakt z ziemią, zanim w ogóle sięgnę po wahadełko czy kamienie. A dopiero potem diagnostyka, żeby wyniki były czytelniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

O, to z chodzeniem boso to jest coś, to mi się zawsze kojarzyło z tym co babcia mówiła że jak ci ciężko na sercu to idź na trawę. Ona nie znała żadnych czakr, ale to chyba intuicyjnie wiedziała. Przepraszam że tak trochę z innej beczki ale Amethysta, ja mam takie pytanie, czy ty w tej całej sytuacji w ogóle wychodzisz na zewnątrz, czy jesteś głównie przy mamie albo w domu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Wieszczka93 głównie w domu albo w szpitalu. Wychodzę tylko do pracy i do sklepu. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio stałam na trawie. To brzmi teraz bardzo banalnie ale chyba nie było mi do głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słyszę was z tym uziemieniem i totalnie rozumiem o co chodzi, ale chce dorzucić kamienie bo to jednak jest ten dział. Do pracy z korzeniem kiedy jest taki zastój jaki Amethysta opisuje, u mnie sprawdziło się noszenie turmalinu czarnego przy ciele, ale nie jako wisiorek tylko dosłownie w kieszeni. Codzienny kontakt. Do Manipury w takiej niedoczynności jaką opisujesz, cytrynu bym nie brała teraz jako pierwszego, wolę tygryse oko własnie bo ono jest bardziej stabilizujące niż pobudzające. Masz tygryse oko, pisałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Lunella mam, leży gdzieś w szufladzie razem z cytrynem od dłuższego czasu. Może faktycznie je wyjąć. Turmalinu czarnego nie mam ale chyba czas kupić.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Poczekajcie z kamieniami chwilę. Amethysta, nie żebym podważała czy kamienie działają albo nie działają, ale jak ty teraz w ogóle masz czas i energię na jakąkolwiek regularną pracę? Pytam serio, bo jak sama mówisz ze medytacja się rozsypała i kamienie leżą w szufladzie, to może zanim zaczniemy planować co kupić, to warto zapytać co jest w tej chwili w ogóle wykonalne.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Dobry punkt Tojadek. Mi tez przez chwile chodzilo po glowie czy nie nakładamy na Amethystę kolejnych rzeczy do zrobienia. Praca z czakrami, uziemienie, kamienie, wahadełko, medytacja, i to wszystko kiedy ona jest wyczerpana opieką. Nie mówię że to złe, ale może trzeba by zacząć od minimalnej wersji? Co jest najłatwiejsze do zrobienia codziennie bez wysiłku?


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Goryczka ma rację i właściwie podsumowuje to co chciałam powiedzieć. Jak ktoś jest w trybie przetrwania to skomplikowane rytuały po prostu nie wejdą. Jedno konkretne działanie. Amethysta, gdybyś miała zrobić jedną rzecz, tylko jedną, która zajmuje max pięć minut dziennie i jest dla siebie, nie dla mamy, co to by było?


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hej chcę wrócić na chwile do wątku który gdzieś nam uciekł bo tu jest tytuł o trzustce i genetyce a teraz gadamy prawie wyłącznie o Amethyście jako opiekunie. co nie jest złe jasne. Ale pierwotne pytanie było też o to czy ta choroba mamy ma podloze energetyczne czy genetyczne i czy jedno wyklucza drugie. Ktoś miał inny pomysl na to? Bo mi się wydaje że nie skończyliśmy tamtego watku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Ryszard nie skończyliśmy, ale myślę że tę dychotomię już trochę rozłożono wcześniej. Goryczka i kilka innych osób mówiło że to nie musi być albo-albo. Jeśli pytasz o to czy jest jakieś badanie które pokazuje związek stresu emocjonalnego z zaostrzeniami zapalenia trzustki, to jest, wpływ kortyzolu na wydzielanie enzymów trzustkowych jest opisany. To nie jest ezoteryka, to jest stres biologiczny. Czy to samo co 'zablokowana Manipura', nie, ale może być wspólny mianownik.


Odpowiedz
(@iwonka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Dagna ok ale to jest dalej to samo bezpieczne stanowisko które krytykowałam wcześniej. Kortyzol i stres to nie jest energia czakralna, to dwie różne narracje które brzmią podobnie ale nie są tym samym. Nie można ich tak po prostu zrównywać i mówić ze to jedno.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Iwonka, chyba Dagna nie mówi że to jest TO SAMO, tylko że oba opisy mogą wskazywać na podobny fenomen na różnych poziomach opisu. To jest stare pytanie filozofii nauki zresztą, redukcjonizm kontra holizm. Ale OK, zgadzam się że nie można mieszać języków i udawać że to jedno, bo to jest nieuczciwe wobec obu tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Zapisałem sobie to co Dagna i Tajemniczka teraz piszą, bo to jest ważne rozróżnienie. Dwa języki opisu tego samego obszaru niekoniecznie są sprzeczne, ale też nie są identyczne. W notatkach z jednej sesji u terapeuty mam zapisane coś podobnego, on też rozdzielał poziomy kiedy pytałem o to samo. Powiedział coś w stylu, na poziomie ciała jest X, na poziomie pola energetycznego widzę Y, i nie wiem czy X powoduje Y czy odwrotnie, ale oba są prawdziwe. To mi jakoś pomogło nie kłócić się z lekarzami o to kto ma rację.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: