Hej, piszę bo od jakiegoś czasu mam coś dziwnego i nie wiem czy dobrze to interpretuję. Chodzi o żal. Mam na myśli takie sytuacje, że coś się dzieje, ktoś coś powie, albo obejrzę jakiś film i czuję że powinnam się popłakać, że ta emocja jest GDZIEŚ w środku, ale... po prostu nie wychodzi. Jakby stała za szybą. Ściska mnie w klatce piersiowej, dosłownie, i czasem mam wrażenie że tam jest jakaś twardość, ucisk. A łzy nie idą. Znajoma powiedziała mi że to może być czakra serca i że jest zablokowana. Czy to ma sens? Jestem nowa w temacie czakr więc nie wiem jak to czytać.
Ten ucisk w klatce to bardzo charakterystyczny objaw dla Anahaty. To co tu opisujesz, że emocja jest ale nie wychodzi, to klasyczny zastój. Czakra serca odpowiada właśnie za przepływ emocji przez nas, nie tylko za miłość jak wielu myśli. Żal, smutek, wzruszenie - to wszystko jej obszar. Jak jest zablokowana to emocje się kumulują zamiast przejść i puścić.
No poczekaj, bo to nie jest takie proste żeby od razu mówić 'masz zablokowaną Anahatę'. Ucisk w klatce piersiowej może być dużo rzeczy, nawet stres albo napięcie mięśniowe. Nie wiem skąd takie pewne diagnozy u znajomej. Renia54, jak długo to masz? I czy to jest stałe czy pojawia się w konkretnych sytuacjach?
Dwa lata to dość długo. I to co piszesz o pogrzebie... to brzmi jak coś więcej niż blokada energetyczna, serio. Nie mówię że czakry nie grają roli, ale takie zamrożenie emocjonalne po traumatycznych wydarzeniach to też obszar psychologiczny. Pracowałaś z tym z kimś?
To co piszesz to w tradycjach energetycznych nazywa się często 'zamrożonym żalem' i faktycznie siada w Anahacie. Ale jest jeden aspekt który mało kto tutaj porusza, a jest ciekawy w kontekście pracy z tym - zmysł węchu. Serio. W wielu praktykach, szczególnie tych pracujących z ciałem, węch jest bramą do emocji, które inaczej nie dają się ruszyć. Zapach konkretnej osoby, miejsca, sytuacji, może otworzyć coś czego słowa nie ruszą. Ktoś z was to stosował?
o rany, węch? naprawdę? to jest dla mnie nowe! a to znaczy że jak np. poczuję zapach perfum babci to to może ruszyć czakrę serca? bo ja to mam! jak czuję takie zapachy to mnie od razu coś ściska i czasem płaczę, chociaż w innych sytuacjach nie płaczę tak łatwo
Nie chodzi tylko o aromaterapię jako taką. Chodzi o mechanizm. Węch jako jedyny zmysł idzie bezpośrednio do układu limbicznego, bez filtrowania przez korę mózgową. Emocje siedza właśnie w limbicznym. Dlatego zapach może ominąć te wszystkie nasze mentalne blokady i trafić prosto tam gdzie emocja jest zamrożona. W pracy z czakrą serca można to świadomie wykorzystać. Np. wybrać zapach związany z osobą albo czasem, z którym wiążemy nieopłakany żal, i używać go podczas medytacji na Anahatę.
Hm, o tej ścieżce węchowej do limbicznego to jest akurat neuroscience, nie ezoteryka, więc to przynajmniej ma jakieś podstawy. Ale już przełożenie tego na 'praca z czakrą' to jest inny krok. Nie mówię że nie działa, tylko że to są dwie różne warstwy opisu tego samego. Ciekawe podejście tak czy inaczej.
Akurat Fluorytka ma rację. Fakt że węch trafia do limbicznego to fizjologia, i to jest realne. Ja na własnej skórze miałem że zapach wyciągnął emocje które nie chciały wyjść inaczej. Byłem kiedyś na sesji u bioenergoterapetuty i ona używała olejku różanego przy pracy z sercem. Szczerze, sam byłem sceptyczny, ale co się ruszyło to się ruszyło. Nie potrafię tego wyjaśnić do końca, ale się nie wstydzę że płakałem jak bobas.
ojej to jest dla mnie odkrywcze, nie wiedziałam w ogóle że węch ma tu jakieś znaczenie. a czy jest jakis konkretny zapach dla Anahaty? bo chcialabym spróbować
Do Anahaty tradycyjnie przypisuje się różę, bergamotkę i jaśmin. Ale Jarzmianka pisała o czymś innym chyba, nie o ogólnych zapachach przypisanych czakrze, tylko o personalnym zapachu związanym z nieopłakaną stratą. To chyba jest ważna różnica?
wybaczcie że wchodzę bo nie za dużo wiem o czakrach, ale to co piszecie o zapachu bardzo mnie zastanawia. to znaczy że jak ktoś np. nie może płakać po stracie to powinien wąchać coś związanego z tą osobą? i to wtedy może odblokować? jakoś intuicyjnie to czuję że tak może działać ale trochę się boję że można się wtedy źle poczuć
To ważna uwaga. Tak, może się ruszyć dużo i dlatego nigdy nie robimy tego 'na siłę'. Delikatna ekspozycja, krótka, w bezpiecznym miejscu. I zawsze z intencją, że pozwalamy emocji przepłynąć, nie że ją wywołujemy żeby sobie zrobić krzywdę. Czakra serca to nie jest coś co odblokowujemy jednorazowo z impetem. To raczej stopniowe otwieranie.
hej wchodze bo czytam i nie moge sie powstrzymac, bo sam miałem cos podobnego do Reni. ta blokada żalu to jest straszna rzecz, chodzi za człowiekiem. Ja miałem przez długi czas że coś siedziało w klatce, dosłownie jak kamień. i co mi pomogło? nie aromaterapia, tylko mantry. mantra YAM codziennie przez pare tygodni. serio, któregoś dnia po prostu puściło i to nie było przyjemne, szlochałem z godzinę, ale potem ulga niesamowita. opiszę jak ktoś chce szczegóły
ja tez chce wiedziec o YAM bo wlasnie chcialam zapytac o mantry do czakry serca! i czy to mozna laczyc z tym co Jarzmianka mowila o zapachach? bo moze razem działa mocniej?
dobra, Renia pyta o szczegóły to odpowiem. robiłem to na głos, ale bardzo cicho, prawie szeptem, bo jakoś głośno mi bylo nieswojo. siadałem, kładłem rękę na klatce piersiowej, brałem kilka głębszych oddechów i potem zaczynałem - YAM, YAM, YAM, tak spokojnie, z czuciem. nie liczyłem powtórzeń, szłem raczej z odczuciem, aż poczuję jakieś rozluźnienie w klatce. raz mi się zdarzyło że po jakichś 10 minutach po prostu się rozkleciłem i popłakałem bez żadnego konkretnego powodu. to chyba był ten moment przejścia
to co Franek opisuje zgadza sie z tym co ja wiem o tej pracy. ta nagłość to nie jest nic złego, to znaczy że blokada naprawdę puszcza. natomiast mam pytanie do tych co chcą łączyć mantrę z zapachem - nie uważacie że to może być za dużo bodźców naraz? serio pytam, nie krytykuję, bo sam nie próbowałem w ten sposób
Trzygłow ma rację co do ostrożności, ale inaczej bym to rozłożyła. zapach może być na początku, żeby obejść mentalne blokady i 'otworzyć drzwi', a mantra potem, kiedy jest już jakiś kontakt z emocją. to nie jest jeden moment, raczej sekwencja. poza tym zapach można po prostu mieć w tle, nie wąchać aktywnie co 30 sekund 😉
dobra, chcę wrócić do jednej rzeczy bo mi to nie daje spokoju. Franek pisze 'rozkleciłem się bez powodu' i to brzmi ok w kontekście odblokowania. ale Renia pisała wcześniej o ciotce, o konkretnej stracie. to nie jest to samo co ogólna blokada żalu. czy przy takiej konkretnej, świeżej stracie praca mantrami to na pewno bezpieczne bez żadnego wsparcia z zewnątrz?
Marcelinka porusza ważną kwestię i przyznam że sama miałam tę wątpliwość od jakiegoś czasu. to jest forum ezoteryczne i nie twierdzę że czakry nie grają roli, ale pytanie o bezpieczeństwo jest jak najbardziej na miejscu. co jeśli emocja się ruszy i nie będzie miała gdzie 'pójść'?
słyszę was, Marcelinka i Fluorytka, i nie złoszczę się, naprawdę. tylko chcę powiedzieć że teraz nie jestem gotowa na terapię i to jest moje prawo. szukam czegoś co mogę zrobić sama, powoli, na własnych warunkach. nie oczekuję że mantra zastąpi terapię, po prostu chcę zacząć gdzieś. czy to jest aż tak nierozumialne?
Renia, rozumiem cię całkowicie. sama zaczynałam od energetycznych metod właśnie dlatego że bariery wejścia były niższe. nikt nie mówi że to ma być zamiast, może być jako pierwsze. wiele osób tą drogą doszło potem do tego że sama terapia przestała być taka straszna
mam pytanie trochę z boku - wszyscy mówią o tej blokadzie żalu w czakrze serca, ale jak to fizycznie czuć? Renia pisała o ucisku, Franek o kamieniu w klatce. czy to są typowe objawy tej konkretnej blokady? bo ja czasem mam ucisk ale myślałam że to po prostu stres
Pentaklia, ucisk w klatce to jeden z klasycznych objawów tak, ale nie jedyny i nie zawsze znaczy to samo. przy zablokowanej Anahacie może być też takie uczucie że w okolicy mostka jest 'ciężko', jakbyś miała coś tam położonego. albo odwrotnie, pustka, jakby tam nic nie było. no i ten objaw emocjonalny którego Renia doświadcza, czyli to zamrożenie - że wiesz że powinieneś czuć a nie czujesz
przepraszam że się wtrącam ale mam pytnaie - czy ta blokada może powodować też takie cos ze sie chlipnie nagle od durnostki ale nie mozna placac przy czyms waznym? bo ja mam dokladnie to i zawsze myslalam ze coś ze mną nie tak
a można zapytać, skąd to przypisanie węchu akurat do pracy z sercem? bo słyszałam że zmysły mają swoje przypisania do czakr i jeśli dobrze pamiętam, węch jest przypisany do Muladhary, nie do Anahaty. czy Jarzmianka mówi o czymś innym niż te klasyczne przypisania?
czytam ten wątek od początku i mam mieszane uczucia. z jednej strony te opisy brzmią bardzo realistycznie, to co Renia i Franek piszą o swoich odczuciach. z drugiej strony, to że węch trafia do limbicznego to jedno, ale stamtąd do 'energia w czakrze serca jest zablokowana' to dość długi skok. nie mówię że nie, ale chciałabym żeby ktoś wyjaśnił ten łącznik, bo mi go brakuje
