Właśnie o to chodzi. I tu wracam do tego co mówiłam o etyce, bo widzę że ten wątek co chwilę do tego wraca, dobrze. Etyczny problem pojawia się nie przy pytaniu 'czy energia wpływa na ciało', bo tam można dyskutować. Pojawia się kiedy ktoś, coach, terapeuta energetyczny, ktoś z forum, mówi komuś choremu lub jego rodzinie 'jeśli odblokujesz czakrę to choroba się cofnie'. To jest granica której nie należy przekraczać. I wydaje mi się że w tym wątku jej nie przekroczyliśmy, co mnie cieszy.
Blazenka to dobrze podsumowuje. I chcę dodać że ta granica jest szczególnie ważna właśnie przy chorobach trzustki i innych narządów wewnętrznych, bo to nie są choroby gdzie widzimy szybkie efekty czegokolwiek. Trzustka jest organem którego stan zmienia się powoli. Ktoś kto pracuje energetycznie z taką osobą i nie widzi spektakularnych zmian może ją zniechęcić do kontynuowania leczenia jeśli nie jest ostrożny w słowach. Widziałam takie sytuacje i nie były dobre.
Sorki że wchodzę w środek bo czytałam ten wątek i mam pytanie może trochę z boku. Czy przy takiej sytuacji jak Amethysty, kiedy ktoś bliski jest chory i my sami jesteśmy wyczerpani, to w ogóle warto iść do bioenergoterapeuty? Czy to ma sens kiedy człowiek jest taki rozkojarzony że nawet medytacja nie wychodzi? Czy terapeuta jakoś to ogarnie za nas czy nie?
Czytam wszystko uważnie i chcę powiedzieć że to co Blazenka napisała o granicy etycznej i co Ludwinia dodała, to mi dało do myślenia. Gdzieś w środku tego wątku miałam moment gdy czytałam pewne posty i myślałam 'czy powinnam powiedzieć mamie żeby zrobiła coś z Manipurą'. I teraz rozumiem dlaczego tego nie zrobię. Nie dlatego że nie wierzę, ale dlatego że ona ma swoje leczenie i swoją drogę i nie moja rola to kwestionować ani uzupełniać bez jej prośby. Moja robota to zadbać o siebie. Mam iść po tygryse oko z tej szuflady.
Amethysta, to co napisałaś w ostatnim poście jest ważne i chcę się przy tym zatrzymać. Ten moment 'czy powinnam powiedzieć mamie' to jest dokładnie ta granica o której mówiła Blazenka. I dobrze, że to zauważyłaś u siebie, bo to oznacza że rozumiesz gdzie jest problem. Pytanie do ciebie, bo mi to jest potrzebne żeby coś sensownie powiedzieć, czy mama wie że ty się interesujesz czakrami i energetyką? Czy to jest temat między wami otwarty?
Właśnie chciałam napisać coś podobnego do Dagny. Bo ten wątek zaczął się od pytania genetyka czy energia, ale tak naprawdę od kilkudziesięciu postów jest o czymś zupełnie innym, o tym co robi opiekun kiedy sam jest na granicy wytrzymałości. I mam wrażenie ze to ważniejsze pytanie niż to o trzustkę.
Ludwinia, 'aktywna odmowa' to dobre określenie i zgadza się z tym co obserwuję. Tylko dorzucę jedno, przy Manipurze w tym trybie wahadełko często robi coś dziwnego, obraca się ale jakby z oporem, albo zmienia kierunek w połowie, jakby czakra chciała się zamknąć w trakcie badania. Ktoś miał taki wynik kiedyś i czy wiesz co z tym zrobiłaś?
