Hej, założyłam ten temat bo mam coś, z czym trochę się zmagam i nie wiem jak to sklasyfikować. Chodzi o moją mamę, 62 lata, ma od ponad 10 lat zdiagnozowane przewlekłe zapalenie trzustki. Genetycznie - babcia miała podobne problemy, wujek też. Lekarze mówią że to podłoże genetyczne i tyle. Ale ja od jakiegoś czasu pracuję z czakrami i jak skanowałam mamę dłonią, to nad obszarem Manipury czuję coś dziwnego - takie zimno i jakby 'dziurę', kompletny brak pulsu energetycznego. Nie wiem jak to interpretować. Czy to blokada wynikająca z czegoś emocjonalnego, czy to po prostu pole energetyczne odzwierciedla stan fizyczny? I czy w ogóle ma sens praca z Manipurą jeśli przyczyna jest podobno genetyczna? Pytam bo chciałabym jej jakoś pomóc, ale nie wiem czy energia może cokolwiek zdziałać przy czymś tak 'fizycznym' i długotrwałym.
To bardzo ciekawe pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo dużo osób się nad tym nie zastanawia. Zacznę od tego co czujesz przy skanowaniu - zimno i 'dziura' nad Manipurą to klasyczne oznaki niedoczynności tej czakry, albo głębokiego zastoju. Trzustka w systemie czakrowym jest właśnie pod Manipurą, więc korelacja jest oczywista. Teraz co do genetyki - tu mam inny punkt widzenia niż pewnie usłyszysz od lekarza. W podejściu energetycznym wzorce chorobowe mogą być przekazywane przez linie rodzinne właśnie jako blokady energetyczne, to nie jest sprzeczne z genetyką, to jakby dwa języki opisujące to samo. Ale muszę zapytać, bo to ważne dla dalszej rozmowy - czy mama w ogóle jest otwarta na taką pracę? Bo praca z czakrami kogoś, kto jest zamknięty albo opór, to inna historia zupełnie.
No właśnie Manipura to klucz tutaj. Trzustka, śledziona, wątroba, żołądek - to wszystko Manipura. Jak jest przewlekły stan zapalny to energia tam po prostu stoi jest zablokowana nie przepływa. Ja bym zaczął od RAM - bidżamantra Manipury codziennie minimum 10 minut, najlepiej z wizualizacją żółtego płomienia w okolicy splotu słonecznego. Do tego cytryn kwarc albo tygrysie oko - świetnie pobudzają tę czakre. przy genetycznym podłożu też to działa bo cofasz się do źródła blokady nie do objawu.
Ten wątek z wzorcami rodzinnymi jest według mnie bardzo istotny. Ja pracuję z kamieniami od kilku lat i nieraz spotykałam się z opisem, że blokady w Manipurze potrafią się powielać w rodzinie przez pokolenia, właśnie przez nierozwiązane wzorce emocjonalne. To nie jest tak że geny 'powodują' blokadę, ale że blokada energetyczna sprzyja też temu, że geny się 'włączają'. Słyszałam to od kilku bioenergoterapeutów. Pytanie do Amethysty - czy w Twojej rodzinie, u tych osób z problemami z trzustką, był jakiś wspólny wzorzec emocjonalny? Manipura to przecież poczucie własnej mocy, kontrola, poczucie sprawczości.
Zatrzymajmy się na chwilę. Mam wrażenie że rozmowa idzie w kierunku który może być szkodliwy, niekoniecznie celowo. Wzorce rodzinne, blokady przekazywane przez pokolenia - ok, to jest jedna z interpretacji. Ale mówienie komuś, że jego chora mama 'ma blokadę Manipury i dlatego jest chora' to krok, po którym łatwo wpaść w myślenie że praca energetyczna wystarczy zamiast leczenia. Amethysta napisała że mama jest pod opieką lekarza i to jest bardzo dobrze. Praca z czakrami jako uzupełnienie - jak najbardziej. Ale proszę żebyśmy tu nie kreowali narracji że znamy przyczynę choroby lepiej niż medycyna.
Blazenka, zgadzam się z Tobą co do ostrożności, ale trochę inaczej widzę cel tej rozmowy. Amethysta nie pyta czy energia zastąpi leczenie, ona pyta czy warto pracować energetycznie przy chorobie o podłożu genetycznym. To jest inne pytanie. I odpowiedź jest - warto, ale ze świadomością do czego to służy. Energia może wspierać regenerację, może pomagać w lepszym radzeniu sobie ze stresem, może poprawić subiektywne samopoczucie mamy. Nikt tu nie mówi żeby odstawić enzymy.
Mam notatkę z sesji u bioenergoterapeuty sprzed kilku miesięcy, zapisuję takie rzeczy bo lubię porównywać. On mi powiedział że przy przewlekłych stanach zapalnych pole energetyczne jest zazwyczaj 'wyczerpane' w okolicy chorego organu, nie zawsze zablokowane w sensie nadaktywnym, czasem po prostu puste. To co Amethysta opisuje jako 'dziurę' - to pasuje do tego opisu. On pracował ze mną przy innym problemie, ale metoda była podobna, najpierw uzupełnienie energii w obszarze, potem dopiero drożenie. Ciekawe czy ktoś inny słyszał o tym podejściu, bo czytałem że są różne szkoły.
mówił że jedno i drugie może prowadzić do tego samego efektu w polu. Stres chroniczny i choroba przewlekła obydwie 'wysysają' energię z danego obszaru. Ciekawe jest że on podkreślał że nie można zdiagnozować przyczyny - tylko zobaczyć stan obecny. To mnie jakoś uspokoiło bo czułem że za dużo ludzi mówi pewnie skąd blokada 'pochodzi' a skąd wiedzą naprawdę.
No właśnie, ten ostatni komentarz Zenka jest dla mnie najrozsądniejszy w tym wątku jak dotąd. Skanowanie czakr i wahadełko mówią nam o stanie - i to jest ok. Ale interpretowanie skąd ten stan pochodzi, czy to 'wzorzec rodowy', czy 'emocjonalne zablokowanie Manipury w dzieciństwie', czy 'karma rodzinna' - to jest już strefa spekulacji. Każda z tych opowieści może być piękna i pomocna dla osoby, ale nie ma jak tego zweryfikować. Mam nadzieję że praca energetyczna pomoże mamie Amethysty lepiej się czuć, serio. Ale zastanawiam się czy nie lepiej skupić się na tym co możemy zrobić, zamiast na szukaniu 'przyczyny energetycznej'.
Goryczka ale ta praca z przyczyną energetyczną ma sens właśnie wtedy. Jak usuwasz blokadę bez zrozumienia skąd pochodzi, to ona wraca. tak działają wzorce. Dlatego praca z Manipurą przy problemach trzustki powinna obejmować też pracę z poczuciem własnej wartosci, z kontrolą, z lękiem przed utratą sprawczości. To są emocje Manipury. Nie wiem jak można to pominąć.
To co tu widzę to zderzenie dwóch sposobów myślenia i oba mają swoje racje. Energetyk widzi pole, fizyk widzi gen. Rzeczywistość jest wielowarstwowa. Przy pracy z osobą chorą przewlekle najważniejsza zasada, której trzymam się od lat, to - nie obiecywać uzdrowienia, nie sugerować rezygnacji z leczenia i nie budować narracji winy ('sama się zblokrowałaś'). Mama Amethysty nie wybrała tej choroby, niezależnie czy przyszła przez geny czy przez wzorzec energetyczny. Praca z Manipurą może jej pomóc poczuć się silniej, spokojniej, lepiej znosić stan zapalny. To jest realne i wartościowe. Ale ustalanie 'kto jest winien' tej choroby energetycznie - tego bym unikała.
Ojej, właśnie zaglądam tu i jest tyle rzeczy naraz, że trochę mi się kręci w głowie. Dopiero zaczynam z czakrami i mam proste pytanie, może głupie - skoro trzustka jest pod Manipurą to znaczy że wszystkie problemy z trzustką mają blokadę Manipury? Czy to działa w obie strony, że blokada Manipury może 'powodować' problemy z trzustką? Bo to by znaczyło że każdy z problemami Manipury powinien mieć skontrolowaną trzustkę i to brzmi bardzo... szeroko.
Jest jeszcze jeden aspekt, który chcę tu wnieść, bo widzę że jeszcze nikt go nie poruszył. Kiedy pracuję z osobami które mają kogoś bliskiego chorującego przewlekle, prawie zawsze widzę że ten opiekun sam ma napięcie w polu. Amethysto - jak Ty się czujesz energetycznie? Nie pytam złośliwie, pytam poważnie. Troska o bliskiego, bezradność wobec jego bólu, chęć naprawienia czegoś czego nie można naprawić - to też siada w Manipurze i w sercu. Może zanim zaczniesz pracować z mamą, warto sprawdzić swój własny stan?
Ludwinia, to trafiło. Serio. Nie myślałam o tym tak, ale jak piszesz - ta bezradność jest. Długo się przygotowywałam żeby w ogóle zapytać jak jej pomóc, a nie pomyślałam że może najpierw powinnam sprawdzić siebie. Trochę mnie to zaskoczyło. Masz rację że mój stan też może wpływać na to jak ją skanuję - widzę jej pole przez własne 'filtry' prawda?
Wracając do głównego pytania z pierwszego posta, bo ta rozmowa trochę odpłynęła. Pytanie brzmiało: czy praca z Manipurą ma sens przy genetycznym podłożu choroby. Moim zdaniem sens ma zawsze, jeśli jest traktowana jako wsparcie a nie leczenie. Ale chcę podbić to co Blazenka napisała wcześniej - kwestia etyki rekomendacji jest tu kluczowa. Jeśli ktoś spytałby mnie jako praktyk co zrobić z chorą mamą, powiedziałabym: po pierwsze lekarze, po drugie dieta i styl życia, po trzecie jeśli mama chce i jest otwarta to praca energetyczna jako element zmniejszania stresu i dbania o siebie. W tej kolejności. Nie odwrotnie.
Okej więc jak rozumiem, Manipura nie 'powoduje' zapalenia trzustki, ale jakoś koreluje z tym co się dzieje w tej okolicy ciała. Ale mam kolejne głupie pytanie, sorry, bo to nadal nie do końca rozumiem, jak ta korelacja wygląda w praktyce? Znaczy jak mamy blokadę Manipury i jednocześnie chorobę trzustki, to praca z czakrą jakoś wpływa na chorobę czy to są dwa osobne tory i pracujemy tylko na poziomie emocjonalnym?
Malwinia, ale właśnie tu jest pies pogrzebany. To co opisujesz jako 'wpływ na emocjonalne znoszenie choroby' to nie jest praca energetyczna, to jest zwykłe działanie medytacji i relaksacji na układ nerwowy, które jest opisane w literaturze medycznej bez żadnego odwoływania się do czakr. Nie mówię że medytacja jest zła, wręcz przeciwnie. Ale czy naprawdę potrzebujemy modelu czakr żeby wyjaśnić że relaks jest dobry dla chorego człowieka?
ok, to jest przynajmniej uczciwa odpowiedź. Mogę z tym żyć 🙂
Wracam do wątku etyki bo Diaspor go poruszyła wcześniej i jakoś ucichło. Pytanie było konkretne, mianowicie kiedy w ogóle powinniśmy dawać komuś rekomendacje dotyczące pracy energetycznej przy poważnej chorobie, a kiedy po prostu milczeć i odesłać do lekarza. Mam wrażenie że na tym forum za często działamy na zasadzie 'ktoś pyta to odpowiadamy' bez zastanowienia czy nasza odpowiedź może zaszkodzić. Amethysta wprost powiedziała że mama jest pod opieką medyczną, więc tu akurat jest ok. Ale ile razy pojawia się post gdzie ktoś pyta o czakry zamiast iść do lekarza?
Diaspor, dokładnie o to mi chodziło kilka postów wcześniej i cieszę się że ktoś to podniósł wprost. Mam zasadę, której trzymam się od dawna - jak ktoś opisuje objawy fizyczne i pyta co z Manipurą, pierwsze co piszę to 'byłaś u lekarza'. Dopiero potem rozmawiamy o energii. To nie jest brak wiary w pracę energetyczną, to jest zwykła odpowiedzialność.
Ale przecież Amethysta nie pytala o siebie pytała o mamę która już jest pod opieką. Trochę nie rozumiem po co ta cała dyskusja o etyce w tym konkretnym wątku, nie brakuje tu leczenia medycznego brakuje wiedzy o tym czy praca energetyczna może w ogóle coś wniesc. To inne pytanie.
Ok, punkt dla Ciebie, trochę za daleko poszedłem z tym wzrcem rodowym. Przyznam.
Chcę się odnieść do tej uwagi o wzorcach rodowych bo czuję że wymagam doprecyzowania. Nie twierdziłam, i naprawdę tego nie twierdziłam, że wzorzec energetyczny w rodzinie jest przyczyną choroby genetycznej. Mówiłam że blokady emocjonalne mogą się powielać w rodzinach przez podobne wzorce wychowania i reakcji na stres. To co innego niż 'gen przekazuje blokadę'. Jak to brzmiało jakby te dwie rzeczy zrównuję, to przepraszam, tego nie chciałam powiedzieć.
No właśnie, mój terapeuta powiedział że on nie stawia diagnoz energetycznych w sensie przyczynowym, tylko opisuje co widzi. I powiedział że to jest właśnie różnica między dobrą a złą praktyką bioenergetyczną. Zły praktykant powie 'masz blokadę Manipury bo w dzieciństwie ojciec odbierał Ci sprawczość'. Dobry powie 'w okolicy trzeciej czakry widzę zastój, co to dla Ciebie znaczy emocjonalnie?'. Taki sposób pracy oddaje odpowiedzialność za interpretację klientowi.
To co Zenek pisze o oddaniu interpretacji klientowi bardzo mi pasuje, ech właśnie tego szukam. Chcę narzędzi do pracy z własnym polem i polem mamy, ale nie chcę żeby ktoś mi powiedział 'tu jest błąd a tu jest przyczyna'. Mam pytanie do bardziej doświadczonych, czy da się samodzielnie skanować pole kogoś bliskiego, czy to wymaga odpowiedniej relacji czy dystansu, bo mama nie jest zbyt otwarta na te tematy i nie chcę jej narzucać swojej perspektywy.
To jest bardzo dojrzałe pytanie i cieszę się że je zadajesz, bo wiele osób w Twojej sytuacji po prostu zaczyna pracować energetycznie 'za' kogoś bez pytania. A to jest poważna kwestia. Zasada na którą się powołuję to zawsze zgoda. Nawet jeśli ktoś bliski nie mówi wprost 'pracuj ze mną energetycznie', to wchodzenie w czyjeś pole bez wiedzy tej osoby jest formą naruszenia granic, nawet jeśli intencja jest dobra. Jak mama nie jest otwarta na te tematy, czy rozmawiałaś z nią w ogóle o tym?
To co czujesz, ta wewnętrzna hamulec, jest bardzo ważny. Słuchaj go. Pracowanie energetycznie 'za kogoś' bez zgody, nawet z miłości, jest ryzykowne nie dla tej osoby, a dla Ciebie. Bierzesz na siebie odpowiedzialność za pole kogoś innego kto tej odpowiedzialności Ci nie dał. To potrafi bardzo skomplikować własny rozwój energetyczny. Jeśli chcesz coś zrobić dla mamy, pracuj ze swoim polem. Twoje uzdrowienie jest najlepszym co możesz jej dać.
