To co mówi Karinka jest dla mnie nowe - nigdy bym nie pomyślała że postura ma coś wspólnego z czakrami. Ale skoro tak, to czy da się coś z tym zrobić samodzielnie? Czy to wymaga specjalisty?
A jak wygląda ta blokada w czakrze serca przy czym jeśli ktoś ma jednocześnie napięcie w przeponie? Bo ja mam chyba i jedno i drugie i nie wiem od czego zacząć. Czy można pracować nad dwiema czakrami naraz czy to się miesza?
Zastanawiam się nad tym co Jolusia powiedziała o kierunku pracy od dołu do góry. Czy to znaczy że zawsze tak trzeba? Bo gdzieś czytałam że niektórzy terapeuci zaczynają od korony i schodzą w dół, żeby najpierw połączyć z wymiarem duchowym.
Wróćmy chwilę do tej geopatii bo mnie to nurtuje. Leokadia mówiła że ideałem jest najpierw zadbać o przestrzeń. Ale co jeśli ktoś mieszka w bloku i nie ma możliwości zmiany ustawienia łóżka albo wyniesienia się? Czy są jakieś zabezpieczenia które można postawić w pokoju?
To bardzo praktyczne pytanie. Tak, są metody - turmalin czarny i hematyt w czterech rogach pomieszczenia, orgonit przy łóżku, niektórzy stosują też płytki korkowe pod materacem. Ale powiem szczerze, moje doświadczenia z tymi metodami są mieszane. U mnie turmalin coś dawał, ale nie byłam pewna czy to efekt kamienia czy po prostu zmieniłam nastawienie kiedy go postawiłam. Trudno to odróżnić.
A czy ktoś słyszał o płytkach bejowych albo o spiralach Hartmanna które neutralizują węzły siatki? Znajomy mi polecał, ale nie wiem czy to działa czy to tylko drogi gadżet.
Hmm, jak tak to ujmujesz to... chyba narasta. Pierwsze pół godziny jest okej, potem jakby ktoś stopniowo przykręcał. Ale to też może być zmęczenie przy komputerze, nie wiem jak to rozróżnić.
Wracam do swojego pytania sprzed chwili bo jeszcze nie jest dla mnie jasne - Leokadia mówiła że ten ucisk pod mostkiem może wskazywać na blokadę a nie nadaktywność. Ale jeśli mam blokadę, to skąd ta agresja która była w temacie? Myślałem że agresja to nadaktywna Manipura, nie zablokowana.
Zdecydowanie ta druga. Rzadko wybucha, ale czuję ją cały czas gdzieś w tle. Wtedy tym bardziej nie rozumiem po co medytacja wzmacniająca - skoro mam blokadę to nie trzeba wzmacniać przepływu? Czy ja to źle rozumuję?
Ja też przez to przechodziłam z tą tłumioną złością i myślę że rozumiem co czujesz. Moja terapeutka tłumaczyła mi że przy blokadzie energia się kumuluje przed przeszkodą i to właśnie daje to uczucie ucisku. Więc medytacja nie jest po to żeby dolać paliwa, tylko żeby otworzyć kanał żeby ta energia miała gdzie pójść. Czy to ma sens?
Ale jak w takim razie odróżnić medytację otwierającą od wzmacniającej? Dla mnie to brzmi jak to samo, bo obie chyba dotyczą Manipury?
To co Jolusia tłumaczy z tym zamkniętym pojemnikiem ma sens. Ale mam pytanie bo wróciłam do tematu geopatii - jeśli mieszkam w bloku i mam węzeł siatki akurat przy miejscu gdzie siedzę wieczorami, to czy praca z czakrami w takim miejscu w ogóle coś da? Czy to jest jak próba opróżniania wanny przy odkręconym kranie?
Dokładnie ten obraz przyszedł mi do głowy gdy pisałam poprzednio o tym że najpierw przestrzeń. Ale prawda jest taka że nie wszyscy możemy przebudować swoje mieszkanie. Co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia - pracowałam nad czakrami przez kilka miesięcy zanim dowiedziałam się o geopatii i robiłam postępy, tylko wolniej. Więc nie jest tak że to bez sensu, ale efekty mogą być mniejsze.
No i właśnie dlatego pytam o te zabezpieczenia. Bo jeśli efekty są mniejsze to może warto jednak te kamienie postawić przy biurku. Leokadia, a co z tym turmalinem który wymieniałaś - to do ochrony przed geopatią czy raczej do uziemienia samego siebie?
Zatrzymuję się przy tym co Leokadia mówi bo to uczciwe podejście i doceniam. Ale chcę wrócić do tematu agresji bo mam wrażenie że trochę od niego odpłynęliśmy. Dominik opisał tę tłumioną frustrację - i zastanawiam się, czy ktoś z was miał sytuację gdzie ta stłumiona agresja zaczęła wychodzić w trakcie pracy z czakrą? I co wtedy?
Ja się troche boję tego co Karinka opisuje. Jak sobie wyobrażam że zaczynam pracę z Manipurą i nagle zalewa mnie jakiś płacz albo agresja to nie wiem czy dałabym rade to przeżyć sama. Czy to jest niebezpieczne robić bez czyjejś pomocy?
Mam jedno pytanie do tej dyskusji o agresji bo właściwie nie padła odpowiedź na tytuł wątku. Kiedy ta energia Manipury staje się destrukcyjna - czy to jest moment gdy przekracza jakiś próg, czy to raczej kwestia tego jak ktoś sobie z nią radzi?
To pytanie dotyka sedna i cieszę się że Oraklia je zadała. Z mojej perspektywy destrukcyjność zaczyna się nie w samej energii tylko w braku świadomości. Kiedy ktoś ma nadaktywną Manipurę i nie rozpoznaje skąd pochodzi ta potrzeba kontrolowania czy wybuchowość, to ta energia idzie w zewnętrzne konflikty, manipulację, dominację nad innymi. Energia sama w sobie nie jest zła - Manipura w zdrowym stanie to pewność siebie i sprawczość. Problem jest z kierunkiem.
To co Leokadia mówi o kierunku energii - to mi układa się w głowie. Więc ta praca nad czakrą to w gruncie rzeczy nauka kierowania czymś co już mam, nie tworzenie czegoś nowego od zera? Tak to rozumiem czy za bardzo upraszczam?
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę coś mi kliknęło. A to co mówisz na końcu - że najpierw trzeba poczuć że ta energia istnieje - czy to jest coś co przychodzi samo podczas medytacji, czy trzeba tego szukać jakoś aktywnie?
Próbowałem body scan raz czy dwa razy z jakimś nagraniem, ale szczerze mówiąc nie wiedziałem wtedy na co zwracać uwagę. Czułem jakieś napięcie w okolicach żołądka ale uznałem że to pewnie stres i tyle. Teraz myślę że może to właśnie było to.
Mnie też długo zajęło zanim zaczęłam rozróżniać napięcie ze stresu od energetycznego - one naprawdę mogą być bardzo podobne w odczuciu. Dopiero jak zaczęłam pisać co czuję po każdej medytacji, zaczęłam widzieć wzorzec. Dominik, może spróbuj prowadzić jakiś dziennik nawet z trzema zdaniami po sesji?
Dziennik to świetny pomysł ale ja zawsze zaczynam i rzucam po tygodniu 🙂 Mam pytanie - czy ta złość czy frustracja która jest oznaką zablokowanej Manipury może się też objawiać jakimiś fizycznymi odczuciami w ciągu dnia, nie tylko przy medytacji? Bo u mnie jest tak że po pewnych rozmowach czuję coś jakby palenie w żołądku.
Raczej zaraz, albo nawet w trakcie gdy czuję że chciałabym powiedzieć coś ale nie mówię. O, właśnie - to może też być gardło? Ciągnie mnie w różne tematy naraz.
To co Stella opisuje z tym nieodpowiadaniem - to mnie uderza. Bo to jest właśnie ta sytuacja gdzie energia Manipury się kumuluje, bo mamy impuls do działania, do obrony, do wyrażenia siebie, a my go hamujemy. I potem ta energia gdzieś musi pójść. Fizycznie albo emocjonalnie. Myślę że to jest dokładnie ten mechanizm z tytułu wątku - kiedy staje się destrukcyjna.
Dodam do tego co Zorka mówi - różnica jest w skali i czasie. Każdy czasem coś zatrzyma w sobie, to normalne. Problem pojawia się gdy to jest stały schemat przez lata i ciało zaczyna nosić ten koszt. Wtedy to palenie w żołądku, chroniczne problemy trawienne, ta tła frustracja - mogą być fizycznym śladem tego nacisku.
Słuchajcie, trochę się boje zapytać ale zapytam - czy to znaczy że jak mam często problemy z zoładkiem to to może mieć związek z emocjami a nie tylko z tym co jem? Bo zawsze myślałam że to kwestia diety ale teraz nie wiem.
