Forum

Asystent AI
Czakra serca a zwią...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra serca a związki współuzależnione - czy praca na czakrę to wystarczy?

Strona 2 / 3

Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałem, terapeuta wspominał. Ale jakoś odkładałem. Może dlatego że właśnie bałem się tej lawiny o której Opalinka pisze. Więc to byłoby bezpieczne?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Ja robiłam mettę w momencie kiedy byłam w podobnym miejscu po trudnym rozstaniu i mogę powiedzieć że u mnie nie wywołała fali tylko... odrobinę ciepła. Ale też nie robiłam tego żeby 'otworzyć serce' tylko żeby chwilę być dla siebie życzliwą. Intencja chyba robi różnicę. Opalinka, czy zgadzasz się że intencja zmienia to jak te praktyki działają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Brzozka81 Tak, intencja ma znaczenie, ale to nie jest jedyny czynnik. Bywa że człowiek zaczyna mettę z łagodną intencją i nagle po pięciu minutach płacze ze środka rzeczy których nie planował ruszać. To nie znaczy że metta jest zła - to znaczy że ciało czasem decyduje samo. Dlatego terapia w tle jest tu naprawdę ważna, nie jako ozdoba ale jako realne oparcie.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słuchajcie, czytam i nasuwa mi się pytanie trochę z boku. Mówicie o medytacjach, mantrach, kolejności czakr. Ale Miłosz napisał wcześniej że szuka potwierdzenia że idzie w dobą stronę. Czy ktoś zapytał go jak ta terapia wygląda? Czy tam też jest praca z tym samym, z tym szukaniem walidacji? Bo jeśli nie - to może warto o tym powiedzieć terapeucie?


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

W terapii dużo o tym rozmawiamy właśnie. Terapeuta zna mój schemat. Ale praca z czakrami to mój własny projekt, trochę równoległy. On nie jest przeciwny, powiedział że co pomaga to pomaga, ale nie zna się na tym temacie.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

To co Miłosz mówi o 'własnym projekcie równoległym' jest interesujące. Bo z jednej strony dobrze że terapeuta nie blokuje - z drugiej, czy widzisz ryzyko że praca z czakrami stanie się właśnie tym miejscem gdzie 'uciekasz' od trudniejszych rzeczy? Nie oskarżam, pytam poważnie bo sam kiedyś używałem ezoteryki jako znieczulenia a nie narzędzia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cosmia_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Gustlik71 To co napisałeś o ezoterce jako znieczuleniu - mogłabym zapytać jak to u ciebie wyglądało? Co Cię zatrzymało i spowodowało że zmieniłeś podejście? Pytam bo czuję że sama trochę tak mam z pewnymi rytuałami.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Cosmia_E Krótko - przez jakiś czas każdy problem życiowy zamieniałem w 'problem energetyczny' do naprawienia kryształem albo medytacją. Odkładałem rozmowy które trzeba było przeprowadzić, decyzje które trzeba było podjąć. Uświadomiłem to sobie kiedy zorientowałem się że moje czakry były 'coraz bardziej otwarte' a życie coraz bardziej stało w miejscu. Ale to dygresja od tematu Miłosza - wróćmy do niego.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Tak, widzę to ryzyko. To dlatego m.in. piszę tu i pytam, zamiast siedzieć sam i 'pracować'. Czuję że potrzebuję jakiegoś zewnętrznego sprawdzenia tej ścieżki.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Miłosz, wracam do meritum. Masz już konkretny plan od Eliksiry - LAM rano, uziemienie, dziennik 'czego chcę'. Dodałbym jedno pytanie praktyczne - czy masz jakiś regularny rytm dnia w tej chwili? Bo z mojego doświadczenia te praktyki wchodzą zupełnie inaczej kiedy jest jakiś stały punkt zakotwiczenia, a inaczej kiedy robi się je na zasadzie 'może dziś, może nie'.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Rytm jest dość chaotyczny, szczerze mówiąc. Wstaję różnie, pracuję zdalnie, więc dzień się rozmazuje. Może to jest właśnie ta praca z Muladharą której nie widziałem - nie jakieś mistyczne ćwiczenia tylko zwykły porządek dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie to. I to jest jeden z lepszych momentów w tym wątku, bo sam to zobaczyłeś. Regularny rytm dnia to jedno z najprostszych i najsilniejszych ćwiczeń Muladhary jakie istnieją. Stała godzina wstawania, stały posiłek, stały czas na praktykę - to jest uziemienie zbudowane w codzienność, nie tylko pięć minut boso na trawie. Czy to jest coś co jesteś w stanie wprowadzić teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

I to jest ta odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, czy sama praca na czakrę wystarczy. Bo widać że 'praca na czakrę' to niekoniecznie medytacja z mantrą - to też decyzja żeby wstać o tej samej godzinie. Miłosz, jak teraz widzisz ten tytuł który sam postawiłeś - czy pytanie nadal brzmi tak samo?


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Patrząc na ten tytuł teraz... widzę że pytałem czy praca na czakrę 'wystarczy', jakby to był projekt do zaliczenia. A rozmowa pokazała że w ogóle źle stawiałem pytanie. Nie chodzi o to czy wystarczy, tylko co w ogóle jest tą pracą. Wstanie o stałej porze to też praca z Muladharą. Terapia to też praca z Muladharą. Może to jest właśnie to czego nie rozumiałem na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

I to jest dokładnie to przesunięcie które musi nastąpić, żeby cokolwiek ruszyło. Dopóki 'praca z czakrami' jest osobną szufladką z napisem 'mistyczne ćwiczenia', to można ją odkładać albo do niej uciekać. Kiedy zaczynasz widzieć że rytm dnia to Muladhara, że szczera rozmowa z terapeutą to Vishuddha, że postawienie granicy to Manipura - to wtedy to żyje. Miłosz, jedno pytanie - ta granica między tobą a byłym partnerem, czy to jest coś co masz już postawione fizycznie, to znaczy na poziomie kontaktu?


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Niemal. Nie blokowałem, ale kontaktu nie ma od dłuższego czasu - z jego strony też cisza. Ale 'niemal' to właśnie to słowo które mnie zatrzymało. Jest jeszcze jeden wspólny znajomy przez którego informacje czasem przepływają. I mam świadomość że to jest właśnie ta nieszczelność.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Ten 'wspólny znajomy przez którego informacje przepływają' to klasyczny wzorzec współuzależniony który przenosi się z relacji na otoczenie. Pytanie jest proste: czy chcesz wiedzieć co u niego słychać, czy też informacje przychodzą same i ty po prostu nie prosisz aktywnie żeby nie przychodziły? Bo to są dwie różne sytuacje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Gustlik71 Uczciwa odpowiedź: trochę i trochę. Czasem ta informacja przychodzi i nie proszę żeby zatrzymać. Ale zdarzyło mi się też naprowadzić rozmowę w tamtą stronę. Mówię to tu bo powiedziałem terapeucie, więc nie ma sensu ukrywać.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Że powiedziałeś terapeucie - to jest Vishuddha działająca. Serio. Uznanie czegoś głośno przed kimś zamiast trzymania tego w środku to jest przepływ przez gardło, nie jakaś metafora. Wróćmy do Muladhary przez to co powiedziałeś - ta nieszczelność w kontakcie to też brak granicy energetycznej. Czy masz wrażenie że twoje pole po prostu nie wie gdzie się kończy a gdzie zaczyna jego pole?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Opalinka72 Brzmi to dla mnie bardzo obrazowo, ale mam pytanie praktyczne do Miłosza - jak to czujesz fizycznie? Bo kiedy myślisz o tym znajomym i tych informacjach, to gdzie to jest w ciele? Bo coś mi mówi że to nie jest serce, to jest brzuch.


Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Ninka_73 Tak, brzuch. Dokładnie. Takie ssanie gdzieś pod żebrami. Nie w piersi, nie w gardle. Niżej.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Splot słoneczny, Manipura. To co opisujesz - ssanie pod żebrami kiedy myślisz o tej osobie - to jest klasyczny objaw czakry która szuka zewnętrznego źródła potwierdzenia. Manipura zdrowa pobiera energię od środka, z poczucia własnej wartości. Manipura z deficytem sięga na zewnątrz i szuka. Znajomy to kanał przez który Manipura próbuje się nakarmić informacją o tym czy tamten jest dobrze, czy źle, czy za tobą tęskni. Brzmi ostro, ale czy to nie jest bliskie temu co czujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Aurelek71 To jest nieprzyjemnie trafne. I trochę mi wstyd to czytać, ale tak - tak to wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wstyd to też Manipura nawiasem mówiąc. Ale nie w złym sensie - wstyd który pojawia się kiedy coś sobie uświadamiasz to nie to samo co chroniczny wstyd. U mnie kiedy zaczynałam rozumieć swoje wzorce to też było takie 'ugh, naprawdę to robiłam'. I to było dobre, bo znaczyło że widzę. Miłosz, czy w terapii macie już ten wątek Manipury? Nie pod tą nazwą oczywiście, ale ten temat skąd bierzesz poczucie własnej wartości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Brzozka81 Mamy. Terapeuta nazywa to 'zewnętrznym locus of control'. Że poczucie że jestem okej zależy od tego jak reagują inni. W tym były partner był głównym źródłem. Teraz szukam trochę tu, trochę w pracy, trochę może nawet tu na forum pisząc ten wątek...


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hej Miłosz, ta szczerość jest naprawde odważna. Ale chce zapytać - jak ty teraz się czujesz z tym ze tak dużo o sobie mówiłeś tu? Bo czasem się zdarza że po takiej rozmowie jest jakiś dyskomfort, jakby za dużo wyszło. Nie żeby to było złe, po prostu ciekawa jestem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Zywilka Szczerze? Trochę tak. Jest jakiś rodzaj... odsłonięcia. Ale nie żałuję. To dziwne, bo normalnie bym tego nie napisał publicznie. Może właśnie to jest część pracy - powiedzieć coś trudnego i zobaczyć że świat się nie wali.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz - powiedzieć i zobaczyć że świat się nie wali - to jest właśnie ten moment kiedy Vishuddha zaczyna odbudowywać zaufanie do wyrażania siebie. We współuzależnieniu bardzo często gardło jest zablokowane bo nauczyło się że mówienie prawdy jest niebezpieczne. Pytanie do Miłosza albo do innych - czy macie doświadczenie z tym że czakra gardła się otwiera właśnie przez pisanie, a nie mówienie? Mnie pisanie zawsze przychodziło łatwiej niż mówienie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cosmia_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Hydromantka_W U mnie identycznie. Piszę rzeczy których nie powiedziałabym głośno. Nie wiem czy to jest praca z Visuddhą czy może właśnie jej omijanie? Bo jakby gardło chodzi o głos, dosłownie, nie o pisanie.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Cosmia_E To jest dobre pytanie i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pisanie może być mostem do mówienia - ćwiczysz formułowanie, oswajasz treść, a potem z czasem te słowa wychodzą też głosem. Albo może być zastępnikiem, jeśli piszesz i nigdy nie mówisz. Intencja i efekt mają znaczenie. Ale wracając do Miłosza - jedno mi tu siedzi w głowie. Powiedziałeś że szukasz potwierdzenia trochę tu, na forum. To mi nie brzmi źle, to brzmi ludzko. Ale czy widzisz różnicę między szukaniem perspektywy a szukaniem walidacji?


Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Eliksira Muszę się zastanowić. Perspektywy szukałem na pewno - bo dostałem tu rzeczy które mnie zaskoczyły i zmusiły do myślenia. Walidacji... może też trochę. Chciałem usłyszeć że idę w dobrą stronę. Ale czy to jest złe na tym etapie?


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Nie złe, ale warto być tego świadomym. Jest różnica między 'sprawdzam perspektywę u innych' a 'szukam ktoś mi powie że jestem okej'. Pierwsze to Vishuddha i Ajna - słucham, myślę, weryfikuję. Drugie to ta Manipura o której mówiliśmy. Miłosz, mam wrażenie że w tej rozmowie były oba te ruchy i że sam już potrafisz je od siebie odróżnić. To jest dobry znak. Ale nie zamykajmy wątku pytaniem czy to co robisz wystarczy - bo ta rozmowa pokazała że pytanie brzmi inaczej. Nie 'czy wystarczy' tylko 'co konkretnie robię i po co'.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dodam tylko jedno do tego co Gustlik napisał. Ten wątek zaczął się od pytania czy praca z czakrą serca wystarczy przy współuzależnieniu. I odpowiedź którą wspólnie wypracowaliśmy brzmi: nie wystarczy jeśli przez 'pracę z czakrą serca' rozumiesz izolowaną medytację Anahaty. Wystarczy jeśli rozumiesz to jako całość - Muladhara przez rytm i granice, Manipura przez budowanie wewnętrznego centrum, Vishuddha przez mówienie prawdy, i dopiero potem Anahata dostaje fundament na którym może stać. To nie jest odpowiedź którą można wyszukać w artykule, bo zależy od konkretnej osoby. Miłosz, jak teraz widzisz ten swój 'projekt równoległy' do terapii?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Aurelek71 Chcę cię zapytać zanim odpiszesz Miłoszowi, bo zacząłeś zdanie i urwałeś - napisałeś 'nie wystarczy jeśli przez pracę z czakrą serca rozumiesz izolowaną medytację' - to przez co rozumiesz tę pracę żeby wystarczyła? Bo mnie ciekawi czy w ogóle uważasz że sama praca energetyczna bez terapii może coś we współuzależnieniu ruszyć.


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Opalinka72 Dobre pytanie i nie chcę dawać tu prostej odpowiedzi, bo jej nie ma. Moim zdaniem praca energetyczna i terapia to nie są alternatywy, to są warstwy. Terapia robi to co robi - rozumiesz wzorzec, nazywasz go, zaczynasz inaczej reagować świadomie. Praca z czakrami dociera do tej warstwy gdzie wzorzec siedzi w ciele, w polu, zanim jeszcze dojdzie do myśli. Ale bez rozumienia - bez tej warstwy terapeutycznej - praca energetyczna może krążyć bez zakorzenienia. Miłosz, ty te dwie rzeczy robisz równocześnie, więc tak - to brzmi jak wielofrontowy ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to wróćmy do początku bo czuję że trochę mi umknęło. Aurelek napisał że praca z Anahatą przy współuzależnieniu to za mało jeśli to izolowana medytacja. To co właściwie miałoby wystarczyć? Bo ja na razie mam terapię, próbuję medytować, tu rozmawiam. Czy to jest to 'wiele frontów' o którym mówiliście?


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Mam jednak wątpliwość do tego co Aurelek napisał. Czy 'dociera do warstwy gdzie wzorzec siedzi w ciele zanim dojdzie do myśli' - to jest coś co da się zweryfikować, czy to jest ładna metafora? Serio pytam, bo sam nie jestem pewien jak to sprawdzić u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Gustlik71 To akurat jest pytanie które mnie też od dawna krąży. Bo z jednej strony mam doświadczenia - coś puściło w ciele podczas medytacji i potem było lżej emocjonalnie. Z drugiej nie wiem czy to była praca energetyczna czy po prostu regulacja układu nerwowego przez oddech i uwagę. Granica jest naprawdę płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

A może to nie jest sprzeczność? Że regulacja układu nerwowego I praca energetyczna to to samo opisane innym językiem? Pytam serio, bo nie wiem. Ale kiedy u mnie pukało coś w klatce podczas pracy z Anahatą, lekarz by to pewnie nazwał napięciem mięśniowym które odpuszcza. I obydwie wersje są dla mnie prawdziwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Brzozka81 To co opisujesz - że obie wersje są prawdziwe - jest moim zdaniem bardzo uczciwe. Ale wracając do Miłosza i jego konkretnej sytuacji: czy ta praca na Anahata w ogóle już się zaczęła? Bo dużo rozmawiamy o tym co powinno, a nie wiem czy on już coś praktykuje.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze to nie bardzo. Medytuję ale raczej ogólnie, takie oddechowe rzeczy z aplikacji. Nic ukierunkowanego na czakrę serca. Głównie dlatego że nie wiedziałem od czego zacząć i trochę się bałem że zrobię coś nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czego konkretnie sie bałeś że zrobisz nie tak? Bo to ciekawe - strach przed pracą z Anahatą to chyba sam w sobie jest jakiś sygnał, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milosz85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Zywilka Chyba że się rozpadnę. Że jak zacznę grzebać w tym wszystkim to wyjdzie coś czego nie ogarnę. To brzmi dramatycznie ale tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

To co Miłosz opisuje - strach przed rozpadnięciem się przy otwieraniu serca - słyszałam to chyba ze sto razy od osób z historią współuzależnienia. Bo Anahata która była przez lata w trybie 'daję wszystko i nie biorę' naprawdę może mieć twardy pancerz. I pierwsza reakcja na próbę otwarcia to czasem właśnie lęk, nie ciepło i spokój jak w filmie. To jest normalne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cosmia_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Hydromantka_W A jak to wygląda w praktyce kiedy ten pancerz jest? Piszesz że pierwsza reakcja to lęk - i co potem? Bo właśnie jestem ciekawa jak to przejść, bo chyba u mnie jest coś podobnego choć nie ze współuzależnienia.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: