Miłosz, ten strach że się rozpadniesz - to nie jest oznaka że coś jest nie tak. To jest oznaka że coś czujesz. Osoby które mają Anahatę kompletnie zamkniętą często nie czują nic przy próbie pracy z nią. Zero. Pustka albo nuda. Twój lęk to jest energia w ruchu, tylko że w kierunku ucieczki zamiast otwarcia.
To jest ważne co Opalinka napisała i myślę że Miłosz powinien to dobrze usłyszeć. Samodzielna praca z czakrą serca przy historii współuzależnienia to trochę jak samodzielne operowanie. Możesz dotknąć czegoś prawdziwego, ale nie masz asekuracji.
Rozumiem. Ale mam pytanie praktyczne - skąd wiem że bioenergoterapeuta jest dobry? Bo widziałem ogłoszenia i część brzmi bardzo... marketingowo. I nie wiem jak ocenić.
To jest bardzo dobre pytanie i sama też nie zawsze wiem. U mnie działało polecenie od osoby której ufam. Ale jeśli nie masz takiego polecenia - czy terapeuta z którym pracujesz ma może jakiś kontakt w tym środowisku? Bo to byłoby idealne połączenie, ktoś kto zna twoją historię i może wskazać kogoś na poziomie.
Dodam że warto zwrócić uwagę na to czy bioenergoterapeuta pyta cię o kontekst, o to co przeżywasz, czy od razu 'skanuje' i mówi ci co masz. Ta druga wersja mnie zawsze niepokoi. Dobra praca to dialog, nie jednostronne 'widzę że masz zablokowaną czakrę X'. Miłosz, twój instynkt że część brzmi marketingowo to jest całkiem niezły filtr.
Sorki że wchodzę w temat bo czytam od jakiegoś czasu - ale właśnie chciałem zapytać o coś innego. Mówicie o bioenergoterapeucie, o terapii - a co z samodzielną pracą z kamieniami? Roze kwarcowe przy Anahata to chyba coś z czego można korzystać bezpiecznie nawet bez prowadzącego? Bo może Miłosz mógłby tak zacząć, coś łagodniejszego?
Sorki że wchodzę w temat bo czytam od jakiegoś czasu - ale właśnie chciałem zapytać o coś innego. Mówicie o bioenergoterapeucie, o terapii - a co z samodzielną pracą z kamieniami? Roze kwarcowe przy Anahata to chyba coś z czego można korzystać bezpiecznie nawet bez asekuracji? Pytam bo sam nie mam dostępu do dobrego terapeuty w okolicy i szukam czegoś na start.
To że nie czujesz nic przy różanym kwarcu nie znaczy że nic nie robi. U mnie przez pierwsze kilka tygodni też cisza, a potem nagle podczas jednej sesji zaczęłam płakać bez żadnego konkretnego powodu. Wyszło sporo. Nie mówię że to coś złego - ale właśnie dlatego 'bezpieczny bo nic nie czuję' to może być mylące założenie.
To co Eliksira napisała - płakanie bez konkretnego powodu - to brzmi właśnie jak to czego się boję. Nie dlatego że płakanie jest złe, ale że nie wiem co z tym zrobić kiedy to przyjdzie. Czy można się przygotować na coś takiego?
Miłosz, to jest jedno z lepszych pytań jakie można sobie zadać przed pracą z Anahatą. I szczera odpowiedź jest taka - nie można się w pełni przygotować, bo nie wiesz co wyjdzie. Ale można mieć plan na 'po'. Co zrobisz kiedy wyjdzie? Czy masz kogoś do rozmowy? Czy masz dostęp do terapeuty? Czy wiesz jak siebie uziemić po takiej sesji? To są rzeczy które warto mieć zanim zaczniesz.
No właśnie, dziękuję Aurelek że to powiedziałeś wprost. Bo mnie zawsze drażni kiedy te same rzeczy są opisywane raz jako fizjologia a raz jako magia, zależnie od kontekstu. Jeśli mechanizm jest ten sam, to może warto to po prostu powiedzieć zamiast tworzyć dwa osobne słowniki.
Miłosz, nie ma jednej procedury. Ale jest kilka rzeczy które powtarzają się u większości - przed pracą z Anahatą zatrzymaj się i sprawdź jak się czujesz fizycznie, czy jesteś wyspany, czy jesteś w miarę spokojny. Nie zaczynaj tej pracy po trudnej kłótni albo w środku kryzysu. I miej zaplanowane co robisz po - nawet jeśli nic się nie wydarzy.
Wejdę tu z nieco innej strony. Czytam ten wątek i mam wrażenie że rozmawiamy o przygotowaniu do czegoś bardzo intensywnego, a Miłosz przecież nie zaczął jeszcze żadnej ukierunkowanej pracy. Może zanim pójdziemy dalej w procedury i asekuracje warto by było żeby po prostu spróbował czegoś małego i zobaczył jak reaguje? Nie forsowanie Anahaty, tylko na przykład kilka minut ze świadomością oddechu przy klatce piersiowej. I opisał co poczuł.
Gęstość i ciężkość przy Anahata - tak, to jest jeden z klasycznych opisów zablokowanej albo mocno opancerzonej czakry serca. Nie tylko przy współuzależnieniu, ale tu szczególnie. To jest dobry sygnał że masz kontakt z tym miejscem, że czujesz. Pytanie teraz - co czułeś emocjonalnie kiedy to poczułeś fizycznie? Coś się pojawiło czy tylko wrażenie fizyczne?
Tęsknota nie wiadomo za czym - to jest bardzo konkretny opis tego co często siedzi w Anahata przy osobach które przez długi czas dawały z siebie za dużo. To tęsknota za sobą, za tym co oddałeś, za bliskością której nie dostałeś. Nie musisz tego teraz rozumieć głową. Ważne że to poczułeś i że potrafisz to nazwać.
Miłosz, to co opisujesz - tęsknota nie wiadomo za czym - właśnie pokazuje że praca z tą czakrą już się zaczęła. Tylko że zaczęła się zanim w ogóle świadomie do niej siadłeś. I to jest odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku - czy praca na czakrę wystarczy. Myślę że sama praca energetyczna cię do tego miejsca doprowadziła, ale co z tym zrobisz to już pytanie na które potrzebujesz więcej niż kamieni i medytacji.
To co napisałaś na końcu, Brzozka, że praca już się zaczęła zanim Miłosz świadomie do niej siadł - to mnie uderzyło. Bo to sugeruje że samo zadanie pytania, samo zwrócenie uwagi na ten obszar już coś uruchamia. Czy to znaczy że Miłosz powinien teraz uważać na to co będzie się działo w relacjach, nie tylko podczas medytacji?
Tak, dokładnie. To nie jest tak że praca z Anahatą dzieje się tylko na macie. Kiedy coś zaczyna się ruszać, zaczyna się ruszać wszędzie - w snach, w reakcjach na ludzi, w tym co nagle boli bardziej niż wcześniej. Miłosz, zwróciłbyś uwagę przez najbliższy czas na to czy pojawiają się sytuacje w których coś cię 'łapie' mocniej niż zwykle w kontekście relacji? Nie szukaj tego aktywnie, tylko zauważaj.
To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie idealnej odpowiedzi. Ale jest jeden sygnał który mi pomagał - jeśli reakcja jest nieproporcjonalna do sytuacji, jeśli coś małego uderza jakby był tam ładunek od dawna, to zwykle nie chodzi o ten konkretny dzień. Gorszy dzień jest równomierny, praca energetyczna daje takie konkretne, miejscowe trafienia.
