Hej, zakładam ten temat bo chyba nie ma co do końca oczywistego i szukam jakiejś wskazówki. Mam od trzech miesięcy brak okresu, lekarka powiedziała że to stres (miałam bardzo ciężki czas w pracy, dosłownie nie spałam, płakałam codziennie). Badania tarczycy wyszły ok, prolaktyna lekko podwyższona ale w normie, ogólnie medycyna rozłożyła ręce i powiedziała 'proszę odpocząć'. No świetnie. Zaczęłam się interesować czakrami i wszędzie piszą że zanik miesiączki to sakralna - Swadhisthana. Ale im więcej czytam, tym bardziej mi się wydaje że to może być jeszcze czakra korzenia, bo ja mam strasznie dużo lęku, problemy z poczuciem bezpieczeństwa, finanse też wtedy siadły... więc może to Muladhara? Czy ktoś ma doświadczenie z rozróżnieniem co tu jest pierwotną przyczyną? Nie wiem od czego zacząć pracę.
To jest bardzo dobre pytanie i cieszę się że je zadałaś zanim zaczniesz metodą prób i błędów. Bo faktycznie większość poradników od razu skojarzy brak miesiączki z Swadhisthaną i na tym koniec, a to jest zbyt proste. Układ moczowo-płciowy i cykl to terytorium sakralnej, owszem, ale PRZYCZYNA blokady może leżeć niżej. Jeśli opisujesz lęk, brak poczucia bezpieczeństwa i problemy finansowe - to są klasyczne sygnały Muladhary. A zablokowana podstawa bardzo często 'zatyka' energię zanim dotrze do sakralnej. Ciało po prostu wyłącza funkcje reprodukcyjne kiedy czuje zagrożenie na poziomie przetrwania. Z ewolucyjnego punktu widzenia to ma sens, prawda? Więc zanim zaczniesz pracować z sakralną, sprawdziłabym najpierw stan czakry korzenia.
oj to brzmi strasznie 🙁 mam pytanie - jak w ogóle sprawdzić która czakra jest zablokowana? bo ja wiem że powinnam czuć to dłonią ale u mnie nic nie czuję i zawsze się zastanawiam czy to ja nie mam zdolności czy po prostu nie ma blokady
Janeczka ma rację co do hierarchii czakr, to ważna rzecz. Ale chciałabym dodać coś co często jest pomijane - stres chroniczny uderza RÓWNOCZEŚNIE w kilka czakr naraz i szukanie tej 'jednej winnej' może być pułapką. Przy takim scenariuszu jaki opisałaś (praca, lęk, brak snu, płacze) to zazwyczaj mamy powiązaną blokadę: korzenia i sakralnej razem, a często dokłada się jeszcze splot słoneczny bo poczucie kontroli i sprawczości leci na łeb. Pytanie do ciebie - czy oprócz braku okresu masz też jakies problemy trawienne, zgaga, napięcie w okolicach żołądka? To dałoby obraz czy Manipura też jest w grę.
Zasada pracy od podstawy do góry jest słuszna i nie ma sensu jej odwracać. To nie jest dogmat religijny tylko logika systemu - energia musi mieć solidny fundament żeby móc się swobodnie poruszać w górę. Zacznij od Muladhary, poświęć jej kilka tygodni, potem przejdź do Swadhisthany. Manipura poprawi się sama jak te dwie złapią równowagę, w większości przypadków. Chyba że ktoś ma do niej specyficzny uraz.
kilka tygodni?? serio?? nie można jakoś szybciej? pytam bo sama miałam problemy z cyklem i gdzieś czytałam o jakiejś intensywnej medytacji 21-dniowej specjalnie na Swadhisthane i podobno dawała efekty po dwóch tygodniach
Chciałam się odnieść do tej diagnostyki o której pisała Frania. Wahadełko jest pomocne ale polecam połączyć z testem kolorowym - to proste a daje dodatkowe informacje. Chodzi o to żeby obserwować do jakich kolorów czujesz w danym czasie pociąg albo niechęć. Czerwień to Muladhara, pomarańcz Swadhisthana. Jeśli ktoś przez długi czas unika pomarańczowego, nie chce go widzieć, to może być znak że sakralna jest przeciążona lub zablokowana. Podobnie jeśli odpycha cię czerwień. Czy zauważyłaś coś takiego u siebie?
nie chcę psuć atmosfery ale to z tymi kolorami brzmi trochę jak nadinterpretacja. ludzie ubierają się na czarno z miliona powodów. że ktoś akurat nie lubi pomarańczowego to nie znaczy że ma problem z sakralną, po prostu może nie lubić pomarańczowego 🙂 Rozumiem że to ma być wskazówka pomocnicza, ale jeśli zaczniemy wszystko wrzucać do tej siatki to każde ludzkie zachowanie będzie 'znakiem' jakiejś blokady.
mie zdziwi że Muladhara jest pierwsza do sprawdzenia bo jak nie ma fundamentu to sakralna nie ma z czego czerpać. sama miałam kiedys coś podobnego, nie taki sam objaw ale mocne rozregulowanie cyklu i u mnie wyszło ze to właśnie korzeń byl zatkany strachem. pracowałam z LAM-mantrą codziennie rano i po jakims czasie poczułam zmiane. ale serio kilka tygodni minimum, nie ma magicznych skrótów sorki
Zocha, wow dzieki za to ze sie podzielilam! Jak dlugo robilas te LAM medytacje dziennie? bo ja tez chce sprobowac tej mantry przy Muladharze ale nie wiem ile czasu powinnienno zajmowac takie siedzenie 🙂 Czy to razem z wizualizacja koloru czerwonego?
Wracając do pytania z pierwszego posta - bo tu się trochę rozeszło na techniki, a tam było konkretne pytanie o diagnozę. Żeby odróżnić czy mamy do czynienia z pierwotną blokadą Muladhary która 'odbija się' w Swadhisthanie, czy z bezpośrednią blokadą sakralnej, patrzę na to jakie EMOCJE dominują. Strach o przeżycie, finanse, brak gruntu pod nogami - to korzeń. Utrata kontaktu z własną seksualnością, kreatywnością, radością z życia, poczucie pustki emocjonalnej - to sakralna. Jak opisujesz swój stan emocjonalny w tamtym czasie? Który z tych dwóch zbiorów bardziej pasuje?
no właśnie i dlatego ten temat jest ciekawy, bo to nie jest tak że jedna czakra = jeden objaw. Ja to rozumiem tak - jeśli blokada jest NA POZIOMIE korzenia, to sakralna jest wtórnie przymknięta z braku dopływu energii z dołu. Ale jeśli masz blokadę w sakralnej bezpośrednio (np. z powodu urazu związanego z seksualnością, twórczością, relacjami), to korzeń może działać w porządku a mimo to sakralna nie działa. W twoim przypadku biorąc pod uwagę że strach był PIERWSZY i GŁÓWNY, postawiłabym że korzenia to przyczyna, a sakralna to skutek.
Jola mówi sensownie. Mam pytanie do Marselli - czy ten stres zaczął się nagłe czy narastał stopniowo? bo to też może mówić o tym w którym miejscu coś pękło pierwsze. nagłe duże wydarzenie często robi dziurę w sakralnej bezpośrednio, długotrwały powolny stres egzystencjalny wykańcza korzeń.
u mnie bioenergoterapeuta zawsze zaczyna od skanowania całego pola a nie od szukania jednej czakry i mi się to bardzo podoba jako podejście. bo naprawde cały system jest połączony i te blokady rzadko siedzą tylko w jednym miejscu. na pewno warto przynajmniej raz iść do kogoś takiego zanim zacznie się intensywna praca własna, żeby mieć jakiś punkt odniesienia.
przeczytałam cały wątek i mam pytanie może głupie ale - czy ta blokada korzenia która potem uderza w sakralną, to da się jakoś odróżnić CZUCIOWO? bo Marsella opisuje że miała i strach egzystencjalny i odcięcie od radości i to wygląda jakby oba ośrodki były zatkane jednocześnie i zastanawiam się jak w ogóle to rozgryźć bez bioenergoterapeuty
no ale czy nie jest tak że każdy niepokój można jakoś podpiąć pod jakąś czakrę? jak masz lęk finansowy to muladhara, jak emocjonalny to sakralna, jak o zdrowie to pewnie manipura... to trochę jak horoskopy, zawsze coś pasuje
o matko, zimne stopy! mam zimne stopy przez cały rok, nawet latem, zawsze myślałam że po prostu mam słabe krążenie. to też może być związane z Muladharą?
Zimne stopy i dłonie to klasyczny objaw słabego uziemienia, owszem. Energia nie dochodzi do kończyn, jakby się zatrzymała gdzieś w środku ciała. Przy zablokowanej Muladharze ciało dosłownie 'odrywa się' od ziemi energetycznie i fizycznie daje sygnały właśnie takie jak zimne kończyny, uczucie niestabilności, roztrzepanie. Nie mówię że krążenie nie gra roli, bo oczywiście warto to sprawdzić u lekarza, ale energetycznie to spójny obraz.
hej, a czy ktoś tutaj próbował diagnozować wahadełkiem i od razu robić sesję uziemiającą tego samego dnia? pytam bo zastanawiam się czy nie lepiej najpierw poczekać kilka dni po diagnostyce zanim się zacznie pracę, żeby 'ostudzić' co się poruszyło. Spotkałam się z taką opinią u jednej terapeutki i trochę mnie zmyliła
mój bioenergoterapeuta też nie robi żadnej przerwy między skanowaniem a pracą, zazwyczaj to jeden ciągły proces. skanuje, czuje gdzie jest zastój i od razu pracuje z tym miejscem. Przerwa kilkudniowa brzmi dla mnie dziwnie, chyba że chodzi o to żeby klient miał czas zaobserwować co czuje PO sesji, to inny temat
dobra a ja mam pytanie trochę z innej beczki bo cały czas tu mówicie o pracy z korzeniem najpierw a potem z sakralną, ale co jeśli ja np. czuję ze mój problem jest KONKRETNIE w sakralnej i muladhara jest ok? czy naprawde muszę zaczynać od dołu zawsze?? bo to trochę jakby iść do dentysty z bólem jednego zęba a on każe ci najpierw sprawdzić wszystkie inne
no ale jak to ocenić 'naprawdę'?? to jest jakiś dziwny krąg, bo jeśli nie umiem tego ocenić sama to znaczy że nie umiem ocenić czy potrzebuję zacząć od korzenia czy nie, więc i tak muszę iść do kogoś
Nashira ma trochę rację z tym kręgiem, ale to nie jest aż tak beznadziejne. Podstawowy test który polecam: wyobraź sobie że jutro tracisz pracę i mieszkanie. Jaka jest twoja pierwsza reakcja emocjonalna? Panika, przerażenie, rozsypanie się? To Muladhara. Praktyczne myślenie co zrobić, może stres ale kontrolowany? Korzeń raczej ok. Prymitywne, ale działa jako wstępny test.
o Whisper to jest naprawde fajny test, przetestowałm na sobie w głowie i muszę powiedzieć że moja reakcja to... panika 😀 więc chyba mam o czym myśleć haha
a mnie zastanawia w tym temacie coś innego - Marsella napisała że zanik miesiączki zaczął się od stresu zawodowego, ale stres zawodowy to nie tylko kwestia przetrwania i korzenia, to też kwestia tożsamości i tego jak siebie postrzegamy. A to już mocno wchodzi w sakralną. Więc może te dwie czakry reagują tu równocześnie z różnych powodów, nie jedna z powodu drugiej?
jest coś w tym co mówi Wieszczka. Tożsamość zawodowa to jeden z tych mostów które łączą energię Muladhary i Swadhisthany, bo bezpieczeństwo materialne i poczucie siebie są tam mocno splecione. Jak pęka jedno, pęka i drugie. Widziałam to u siebie parę lat temu gdy zmieniałam pracę i przez chwilę nie wiedziałam kim jestem poza tą pracą. Ciało też zareagowało, inaczej niż u Marselli, ale też głośno.
Aksamitka, a jak u ciebie ciało zareagowało jeśli mogę zapytać? i jak długo trwało zanim poczułaś poprawę po pracy z tymi ośrodkami?
