hej sorry że wchodzę z boku ale czytam i mam pytanie do wszystkich - czy zanik miesiączki ze stresu to w ogóle objaw który czakry mogą naprawdę przepracować czy to jest raczej fizyczne i tylko lekarz pomoże? pytam bo sama mam trochę nieregularne cykle i zastanawiam się czy warto iść tą drogą czy od razu do ginekologa
hej wybaczcie że wchodzę z boku ale czytam i mam pytanie do wszystkich - czy zanik miesiączki ze stresu to w ogóle objaw który czakry mogą naprawdę przepracować czy to jest raczej fizyczne i tylko lekarz pomoże? pytam bo sama mam trochę nieregularne cykle i nie wiem gdzie szukać
Gosposiaa, jedno nie wyklucza drugiego, ale chcę powiedzieć jasno: jeśli miesiączka znika na więcej niż dwa-trzy miesiące, to najpierw lekarz, endokrynolog, badania hormonalne. Praca z czakrami może iść równolegle, ale nie może zastępować diagnostyki. Niedobór estrogenów przy długotrwałym braku cyklu to już sprawa fizyczna z realnych konsekwencjami dla kości i serca. To nie jest tak, że odblokujesz Swadhisthanę i poziomy FSH same się unormują.
Janeczka68 ma rację i chcę dopowiedzieć, bo to przecież moja sytuacja - byłam u ginekologa, zrobiłam badania, hormony wróciły jako 'stres pourazowy układu'. Lekarka powiedziała wprost, że przy takim stresie kortyzol hamuje produkcję estrogenów i że ciało 'wyłącza' funkcje rozrodcze bo uznaje że środowisko jest niebezpieczne. To mnie właśnie skierowało do szukania, bo skoro ciało reaguje na poczucie zagrożenia... to czemu nie popatrzeć też na to od strony energetycznej?
to co opisuje Marsella to mechanizm osi HPA, kortyzol-CRH i hamowanie GnRH. medycyna to dobrze opisała. pytanie które mnie tu interesuje: czy praca energetyczna z czakrami realnie może obniżyć kortyzol na tyle żeby odblokować ten mechanizm? bo jeśli tak, to przez jaki mechanizm? relaksacja? a jeśli relaksacja, to czy medytacja czakrowa robi to skuteczniej niż zwykła relaksacja progresywna?
no ale Sugilitka56, 'widziałam kobiety u których wróciło po kilku tygodniach' to nie jest żaden dowód, bo cykl po stresie i tak często wraca sam jak stres mija. to mógłby być dokładnie ten sam efekt bez medytacji. trochę to brzmi jak klasyczne post hoc ergo propter hoc
ok ale ja mam takie pragmatyczne pytanie, bo trochę gubię się w tym wszystkim, Marsella od początku mówiła o stresie zawodowym, o tożsamości przez pracę, o tym że to była utrata bezpieczeństwa i poczucia siebie naraz. to brzmi jak OBIE czakry jednocześnie. czy w takim wypadku w ogóle ma sens wybieranie 'zaczynam od tej' albo czy można pracować z obiema naraz?
mnie ciekawi ta sprawa z tożsamością zawodową o której pisała Marsella wcześniej. bo to jest bardzo konkretna rzecz - kiedy praca daje ci poczucie że jesteś kimś, że masz wartość, to jej utrata to nie jest tylko stres finansowy, to jest kryzys tożsamości. i tu właśnie Manipura też wchodzi do gry, bo to ośrodek poczucia własnej wartości i mocy. czy ktoś brał pod uwagę że tu mogą być zaangażowane trzy ośrodki?
Wieszczka masz rację i to jest właśnie to co czuję intuicyjnie w tej sytuacji. Muladhara - bezpieczeństwo materialne runęło. Swadhisthana - kreatywność i sens zawodowy ucięty. Manipura - poczucie własnej wartości i sprawczości strzaskane. To taka trójkąt dolnych ośrodków który czasem się wali razem przy dużej traumie. Sama przez coś podobnego przechodziłam i ciało reagowało na kilku poziomach jednocześnie.
ok, ale jeśli idziemy w stronę 'trzy ośrodki naraz to może za dużo na raz dla ciała' - to czy praca z tym wszystkim nie powinna być w gabinecie u kogoś doświadczonego, a nie samodzielnie? pytam serio, nie złośliwie. bo sama próbowałam raz puścić coś dużego samodzielnie i skończyłam na kilka dni z intensywnymi snami i takim dziwnym lękiem, jakby otworzyłam coś a potem nie zamknęłam porządnie.
Frania86 dobrze mówi. Przy głębszych blokadach, szczególnie jeśli jest za nimi trauma, praca samodzielna ma swoje granice. Można robić lekkie rzeczy jak uziemienie, kontakt z naturą, afirmacje, LAM mantrę. Ale jeśli podczas medytacji pojawiają się silne emocje, flashbacki, płacz bez powodu albo to co opisała Frania - lęk który nie mija - to jest sygnał że warto mieć kogoś z zewnątrz. Bioenergoterapeuta albo psychoterapeuta pracujący holistycznie.
ten watke czytam od rana i mam takie pytanie do Marselli, czy jak zaczęłaś tę prace z ośrodkami to robiłaś to na czuja czy miałas jakiś konkretny plan? bo ja np. znam teorię ale jak siadam do medytacji to nie bardzo wiem od czego zacząć i trochę to wychodzi losowo
Gracja90, szczerze? na początku totalnie na czuja 😀 najpierw próbowałam różnych medytacji z youtube, potem ktoś mi tu polecił pracę od dołu i żebym skupiła się na Muladharze przez co najmniej tydzień zanim przejdę wyżej. teraz robię to bardziej świadomie, uziemienie, LAM, wizualizacja czerwonego koła na podstawie kręgosłupa, czasem leżę z nogami na ziemi. nie mam jeszcze pojęcia czy to działa energetycznie, ale czuję się spokojniej po takich sesjach.
o dziękuję za ten wątek, tyle się tu nauczyłam! mam pytanie, afirmacje dla Muladhary, macie jakieś konkretne które wam działały? czytałam różne listy ale wolę wiedzieć co komuś naprawdę pomogło, nie to co jest w pierwszej lepszej książce
afirmacje dla korzenia które mi akurat coś dały: 'jestem bezpieczna', 'mam prawo tu być', 'ziemia mnie podtrzymuje'. Proste do bólu ale przy korzeniu o to chodzi, im prostsze tym lepiej. Manipura to może być coś o mocy, ale Muladhara lubi minimalizm i konkret. Zbyt poetycka afirmacja i umysł nie kupuje.
dobra, chcę jeszcze wrócić do pytania Gosposii z początku bo myślę że za szybko od niego odpłynęliśmy. ona pytała wprost czy czakry mogą 'naprawdę przepracować' zanik cyklu. i moja odpowiedź jest taka: czakry mogą pomóc przepracować stres i emocje które POWODUJĄ zanik cyklu. to jest kluczowe rozróżnienie. nie leczymy hormonów, pomagamy układowi nerwowemu wyjść z trybu alarmowego. to nie magia, to fizjologia pośrednia.
Janeczka68 dziękuję za to wytłumaczenie, bo serio byłam zdezorientowana. Ale mam kolejne pytanie, bo mnie to nie daje spokoju - skoro kortyzol blokuje te hormony, to czy praca z czakrą sakralną może to odblokować dlatego że obniża kortyzol, czy dlatego że działa bezpośrednio na energię w tym miejscu? bo dla mnie to dwie różne rzeczy i nie wiem czy to ważne rozróżnienie
to jest właśnie to pytanie na które nikt tu nie odpowie uczciwie, bo nikt nie wie. albo twierdzimy że czakry to metafora stanu psychosomatycznego i wtedy mechanizm to po prostu relaksacja i redukcja stresu. albo twierdzimy ze to realne pola energetyczne które oddziałuja na fizjologie, i wtedy potrzebujemy dowodów których nie ma. wiem że nie to chciałaś usłyszeć Gosposiaa ale takie jest moje stanowisko
słuchajcie, trochę odpływamy od Marselli. wracając do sedna - mówiłyśmy o tym że są trzy ośrodki zaangażowane i pytanie było jak podejść do pracy. praktycznie rzecz biorąc, jeśli ktoś ma taki trójkąt dolnych czakr naraz to co, tygodniami po kolei każda? czy jest jakieś inne podejście
Sugilitka56, właśnie o to chciałam zapytać! bo tak, podczas tych ćwiczeń uziemienia mam wrażenie jakiegoś ciepła w okolicy brzucha. nie wiem czy to wyobraźnia czy coś realnego. i mam pytanie - czy to znaczy że Swadhisthana reaguje sama bez że ją specjalnie aktywuję? czy tak może być
tak, dokładnie tak może być. czakry nie są izolowanymi pudełkami, one są ze sobą połączone. jak zaczniesz przepływ w korzeniu to energia naturalnie chce ruszyć wyżej. ciepło w okolicy poniżej pępka przy pracy z Muladharą to bardzo typowy sygnał. to nie wyobraźnia, albo przynajmniej - nie sama wyobraźnia
o to jest fajne, czyli niejako robisz dwie czakry pracujac na jedna? to by tłumaczyło dlaczego niektorzy mowia ze nie trzeba po kolei kazdej z osobna. ale trochę mnie to myli bo wczesniej pisałysmy ze lepiej jdena na raz zeby wiedziec co zadziłało, a teraz wychodzi ze i tak dzialaja razem. to jak
wracam do tego co pisałam wcześniej o kryzysie tożsamości, bo chcę to rozwinąć w kontekście Marselli. ona straciła tożsamość zawodową i ciało odpowiedziało zatrzymaniem cyklu. ale jest pytanie - czy ciało to zatrzymało jako PROTEST, jako sygnał, czy jako OCHRONĘ? bo to są dwie różne interpretacje energetyczne i prowadzą do innej pracy
hm, te interpretacje są poetyckie ale trochę niepokoi mnie jedno - jak skąd wiemy która jest 'prawdziwa'? bo każda daje inne wskazanie co robić, a nie możemy chyba działać na dwie naraz zakładając obie interpretacje. Marsella, a ty sama co czujesz kiedy myślisz o tej utracie pracy - że ciało cię chroniło czy że protestowało?
Frania86 - to jest naprawdę trafne pytanie i nie wiem czy mam prostą odpowiedź. ale kiedy tak to formułujesz to mój pierwszy instynkt mówi: chroniło. byłam wtedy kompletnie rozbita i nie miałam zasobów na nic. więc może to miało sens? ale nie wiem czy to 'prawdziwe' odczucie czy po prostu takie którego teraz szukam bo daje mi spokój
wow, to co napisałaś Marsella jest takie mądre naprawdę. 'nie wiem czy to prawdziwe odczucie czy po prostu szukam spokoju' - to jest chyba pytanie na które nikt z zewnątrz nie może odpowiedzieć za ciebie. to trochę jak te afirmacje co wcześniej pytałam, muszą być prawdziwe dla ciebie a nie brzmi dobrze ogólnie
czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie moze troche z boku - czy ktos kiedys probowal polaczenia diagnostyki czakr z czymś bardziej konkretnym, np. z tarota? bo mi sie wydaje ze karty moglyby pomoc wlaśnie przy tym rozrożnieniu 'protest vs ochrona' o którym Wieszczka pisala. wiem ze to inne narzedzie ale moze uzupelniajace
