Hej, piszę bo od jakiegoś czasu mam dziwny problem i nie wiem gdzie szukać przyczyny. Nie jestem w stanie planować przyszłości - dosłownie. Jak ktoś pyta mnie 'co robisz w wakacje?' albo 'jakie masz plany na następny rok?' to mam pustkę w głowie, coś w rodzaju paniki, chce mi się płakać i dosłownie uciekam z rozmowy. Nie chodzi o to ze nie mam ambicji czy coś, po prostu mój umysł nie jest w stanie wytworzyć żadnego obrazu 'siebie w przyszłości'. Jakby przyszłość nie istniała. Czytałam że czakra korzenia odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i stabilizację, i pomyślałam że może tam jest blokada? Ale z drugiej strony widziałam też że to może być coś z splotem słonecznym (pewność siebie, sprawczość) albo nawet trzecim okiem (wizualizacja). Miałam trudne dzieciństwo, sporo chaosu w domu, nie będę tu wchodzić w szczegóły. Czy ktoś miał podobnie i wie co sprawdzić?
To co piszesz brzmi znajomo, i chcę zanim cokolwiek powiem zadać kilka pytań, bo to ważne zeby dobrze to rozgryźć. Czy ten brak planowania dotyczy tylko dalekiej przyszłości, czy też nie możesz zaplanować czegoś na np. za tydzień? I czy to jest bardziej 'nie chcę', 'boję się', czy po prostu kompletna pustka, jakby umysł się wyłączał? To dość istotne rozróżnienie.
No to już mi coś mówi. 'Czarna ściana' to bardzo charakterystyczny opis. Muladhara - czakra korzenia - owszem, daje poczucie że 'jest gdzie stać', ale to co przedstawiasz, ta kompletna niemożność wytworzenia obrazu przyszłości przy jednoczesnej pustce a nie samym strachu - to dla mnie brzmi jak coś, co sięga głębiej. Trauma (nie muszę wiedzieć jaka) potrafi zablokować czakrę korzenia tak bardzo, że psychika dosłownie przestaje procesować czas linearnie. Człowiek żyje tylko 'tu i teraz' ale nie z wyboru, tylko z przymusu. Układ nerwowy nauczył się że planowanie = ból, więc go wyłączył. Czy próbowałaś kiedyś testować czakry samodzielnie, np. wahadełkiem?
Muszę tu wejść z innym zdaniem. Bogumil, to co piszesz ma sens od strony energetycznej, ale mam trochę inny ogląd. Opisane objawy - pustka przy wyobrażaniu przyszłości, reakcja ucieczkowa, trudne dzieciństwo - to brzmi jak coś, z czym powinna popracować najpierw dobra psychoterapia, a dopiero potem praca z czakrami jako uzupełnienie. Nie mówię że jedno wyklucza drugie, absolutnie nie, ale sama praca z korzeniem może nie dotknąć sedna jeśli układ nerwowy jest nadal w trybie przetrwania.
Przeczytałam cały wątek i powiem szczerze - Awenturynka ma rację w kwestii tej ostrożności, ale to nie znaczy że nie można jednocześnie gadać o czakrach. Teodorka, czy czujesz coś fizycznie? Np. w okolicach bioder, kości krzyżowej, nóg? Bo blokada w Muladharze często daje właśnie takie 'zakorzenienie w ziemi' zero i wtedy człowiek nie potrafi sobie wyobrazić ani przyszłości ani stałego miejsca w życiu. Jakbyś wisiała w powietrzu.
zimne stopy to klasyk przy zablokowanej muladharze, energia nie dochodzi do końca ciała. ja mam tak samo jak jestem długo w chaosie emocjonalnym, wtedy dosłownie czuję jakby nogi były z waty. ciekawe że to napięcie bioder też ma sens - tam trzymamy dużo naszych 'przeżytych ale nie przepłakanych' spraw. to może być też sacrum (czakra sakralna) przy blokadzie w korzeniu
Hej, chcę dodać coś praktycznego bo same diagnozy to mało. Jak już podejrzewasz korzeniową, to sprawdź wahadełkiem - połóż się, ktoś ci trzyma wahadełko nad kością ogonową (okolice krocza, nie dosłownie tam) i patrzy jaki ruch. Przy blokadzie nie będzie się prawie kręcić albo będzie ruch drobny nieregularny. Przy zdrowej - okrągłe obroty. Nie ma kto ci potrzymać? To możesz sama trzymać nad dłonią i sobie programować wahadełko na 'pokaż stan czakry korzenia'.
Przepraszam że się wtrącę - czytam z uwagą bo mam podobne odczucia co Teodorka, ta 'czarna ściana' to idealny opis. Chciałam zapytać Bogumila - napisał, że 'psychika przestaje procesować czas linearnie'. Czy to znaczy że sama praca z korzeniem może to naprawić, czy trzeba jakoś inaczej podejść? Sama próbowałam medytacji na korzeniową ale nie wiem czy robię to dobrze.
hej, wchodzę bo mam bardzo podobną historię i może to kogoś pocieszy. przez jakieś 2 lata dosłownie nie byłem w stanie myśleć co będę robił za rok, za dwa. jak ktoś pytał to czułem się jakby ktoś mnie prosił żebym opisał co jest za mgłą. po pracy z bioenergoterapeutą (3 spotkania) i kombinowaniu z uziemieniem w naturalny sposób (dużo czasu w lesie, spanie na macie ziemiującej, wiem że brzmi dziwnie) zaczęło coś odpuszczać. nie od razu, ale po może 2 miesiącach pojawił mi się pierwszy 'obraz' - wyobraziłem sobie siebie za rok i nie dostałem ataku paniki. brzmi może głupio ale to był dla mnie naprawdę duży krok
głównie korzeniowa i sakralna były u mnie problematyczne, pracował z obiema. mówił że często przy trudnych historiach rodzinnych te dwie chodzą razem. i że korzeniowa sama w sobie może być w porządku a problemy z przyszłością wynikają z 'wyrwanego fundamentu' w dzieciństwie - tzn. ciało nigdy nie nauczyło się że jutro będzie bezpiecznie, więc po co planować jutro
Zatrzymam się przy tym co napisał Mietek, bo to ważna obserwacja. To 'jutro nie będzie bezpiecznie' to jest głębszy mechanizm niż sama blokada czakry - to jest właściwie organizacja układu nerwowego pod kątem przetrwania, i czakra korzenia jest jakby energetycznym odpowiednikiem tego stanu. Pytanie do Teodorki: jak u ciebie wygląda kwestia finansów i stałości miejsca zamieszkania? Muladhara obejmuje też dosłowne 'mieć gdzie stanąć' - dach nad głową, poczucie że się nie wywróci z dnia na dzień. Bo to też wpływa na zdolność do patrzenia naprzód.
Czytam tę rozmowę i trochę się gubię w tych wszystkich powiązaniach. Czy ktoś mógłby powiedzieć jakie są PIERWSZE sygnały że coś jest nie tak z korzeniową? Żeby wiedzieć od czego w ogóle zacząć u siebie? Przepraszam że trochę z boku ale wątek jest świetny
Wracając do Teodorki, bo trochę zgubiliśmy ten główny wątek - mam pytanie. Napisałaś że 'ściana' jest bardziej przy długim horyzoncie, przy krótkim jest okej. Ale jak już natrafisz na tę ścianę, to co się dzieje fizycznie? Płytszy oddech, napięcie w konkretnym miejscu, coś w głowie? Bo to może pomóc zlokalizować gdzie ta blokada konkretnie siedzi.
Ściśnięta klatka piersiowa przy myśleniu o przyszłości to ciekawy trop, bo to już wychodzi poza samą korzeniową. To może być Anahata wchodzi w obronny skurcz - serce energetycznie się zamyka kiedy coś poczuje jako niebezpieczne. I to 'ogłupienie' to może być odcięcie od głowy żeby nie musieć tego procesować. Pytanie tylko czy ten skurcz w klatce to nowe czy od zawsze tak masz?
anahata i muladhara razem to w ogóle klasyczne combo przy głębszych traumach, energia nie idzie w górę bo nie ma podstawy, a serce kompensuje i się zaciska zeby 'nie czuć za dużo'. czytałem że to się nazywa energetyczna dysocjacja. Runiarka52 czy tak to rozumiesz?
Hej, a nikt nie zwrócił uwagi że Teodorka opisała napięcie w biodrach I ściśnięcie klatki piersiowej. To razem - dół i środek - mnie to bardziej mówi o Swadhisthanie po drodze niż o tym że to czysta korzeniowa. Czy możliwe że wszystkie trzy czakry są rozregulowane po trochu?
Jola, czytasz ten wątek? Bo ty pisałaś podobne rzeczy ostatnio na innym wątku, może ci się to przyda. Teodorka03 A wracając do tematu - próbowałaś kiedyś stać boso na trawie albo ziemi przez dłuższy czas i obserwować co czujesz? Uziemienie to pierwszy krok przed jakąkolwiek bardziej zaawansowaną pracą z muladharą i wiele osób pomija ten absolutny elementarz.
Laurka tak, czytam, dziekuje ze pomyslałas 🙂 Mam dokladnie to samo z tą 'czarna sciana' co Teodorka opisuje, myślałam ze tylko ja tak mam. Nie wiedziałam ze to moze byc cos energetycznego a nie po prostu ze jestem dziwna
To co pisze Jola mnie też bardzo uderza. Zawsze myślałam ze niemożność wyobrażenia sobie przyszłości to lenistwo albo brak ambicji. Że 'nie chce mi się planować'. A może to jednak nie chęć tylko... niemożność? To by wiele wyjaśniało szczerze mowiąc.
Dobra, obserwuję ten wątek od początku i mam jedno pytanie bo jestem sceptyczna z natury - skąd wiadomo że to blokada czakry a nie po prostu depresja albo lęk uogólniony? Pytam serio, nie złośliwie. Bo objawy które tu opisujecie to klasyczny obraz i psychologowie mają na to całkiem dobre wyjaśnienia bez odwoływania się do energii.
Placebo to nie jest bzdura samo w sobie - efekt placebo to też mechanizm który zmienia coś w ciele i psychice. Ale rozumiem co masz na myśli. Chodzi o to że praca symboliczna, rytualna czy energetyczna może dawać poczucie sprawczości i to jest wartościowe, ale nie zastępuje terapii kiedy sprawa jest klinicznie poważna. Tu chyba nikt z bardziej doświadczonych się nie kłóci.
ja wiem co mówi Gertrudaa bo sam myślałem podobnie na początku. u mnie wyszło tak że bioenergoterapeuta po kilku sesjach sam powiedział żebym szedł do psychologa równolegle. powiedział wprost - 'ja robię swoją część, ale potrzebujesz też kogoś od rozmowy'. i to mi dało do myślenia że uczciwy terapeuta tego rodzaju sam wyznacza granice tego co może.
Dobra ale żeby nie odpłynąć za bardzo - bo tu mamy konkretną osobę z konkretnymi objawami - Teodorka, wróćmy do twojego pytania. Diagnoza to jedno. Ale co ty sama chcesz z tym teraz zrobić? Czy szukasz konkretnych technik do wypróbowania, czy bardziej chcesz zrozumieć co się dzieje?
Teodorka, to pytanie 'czy można' to jest imo kluczowe i chcę powiedzieć jasno - nie wiem. I nikt uczciwy ci nie powie że wie. Ale to co opisujesz, to napięcie w klatce przy myśleniu o przyszłości, to ogłupienie - to brzmi jak coś co ciało nauczyło się robić w konkretnym celu. I to co się nauczyło, może się oduczyć. Może, nie musi. Ale nie wygląda to jak coś nieodwracalnego.
Teodorka, mnie tez dlugo zajelo zanim zaczeelam w ogole wierzyc ze moze sie cos zmienic. bo jak sie cos ma od zawsze to sie mysli ze tak po prostu jest. ale u mnie zaczelo sie ruszyc dopiero jak przestalam probowac 'naprawiac' a zaczełam po prostu... siedziec z tym. nie wiem czy to pomaga ale moze 🙂
Dodam tylko jedno do tego co mówi Runiarka - mechanizm który opisujesz, ta 'ściana' przy długim horyzoncie, to jest klasyczna odpowiedź układu nerwowego na sytuację w której planowanie było kiedyś niebezpieczne albo bezcelowe. Energetycznie to się osadza właśnie w obszarze między korzeniową a sakralną, bo tam siedzi poczucie 'mam prawo do przyszłości'. Jeśli to zostało kiedyś zakwestionowane, ciało to pamięta. I tak, da się z tym pracować, ale potrzeba cierpliwości i - serio mówię - równoległej pracy z kimś od psyche, nie tylko energetycznej.
