Cykoria, to ciekawe. A jak długo trwa ten etap intensywniejszych snów zwykle? Bo Stellaria i ja mamy podobne objawy i zastanawiam się czy to by znaczyło że obie jesteśmy gdzieś na początku jakiegoś procesu.
Muszę tu wejść bo sen i czakry to moje ulubione zagadnienie. Zgadzam się z Cykorią co do intensywności, ale dodałabym jedno - warto prowadzić dziennik snów właśnie w tym czasie. Nie po to żeby interpretować każdy symbol, ale żeby zauważyć zmiany w emocjonalnym tonie snów. To lepszy wskaźnik niż sama treść.
Rajmunda ma racje z tym dziennikiem, sam prowadze i to naprawde pomaga widziec wzorce ktore sie powtarzaja. Tylko przy blokadzie sakralnej co ciekawe sa czesto sny z wodą wlasnie - morze, rzeki, deszcz. Moze i tutaj Stellaria warto sprawdzic czy takei sny sie pojawiaja?
ten sen ze zamuloną rzeką to jest naprawde wymowny symbol, Stellaria. Woda w snach przy sakralnej to praktycznie klasyk, ale zamulona rzeka to konkretna wskazówka - cos blokuje przeplyw, nie ze go nie ma w ogole. To roznica. Rzeka chce plynac, tylko cos stoi na drodze.
Właśnie, i to jest ważne rozróżnienie które Augur tu zrobił. Zamulona rzeka to nie martwe jezioro. Martwe jezioro w snach przy sakralnej byłoby gorsze, znaczyłoby głębsze zamrożenie. Rzeka która próbuje płynąć to znaczy że energia tam jest, tylko zastopowana. Stellaria, czy w tym śnie próbowałaś coś zrobić z tym zamuleniem? Odkopywać, odprowadzać, czy tylko patrzyłaś?
Stellaria, nie traktuj tego jako wyroku. Sen pokazuje aktualny stan, nie wyrok. Stanie na brzegu może znaczyć że jesteś dopiero w punkcie gdzie zaczynasz zauważać blokadę, a to jest początkiem zmiany, nie końcem. Zanim coś odprowadzisz, musisz to najpierw zobaczyć.
To co piszecie o wodzie w snach jest ciekawe bo ja ostatnio w ogóle nie śnię, albo nie pamiętam snów, i zastanawiam się czy to też coś mówi o stanie tej czakry. Czy brak wodnych snów to inaczej gorsza sytuacja niż zamulona rzeka?
Faustynka, wzburzone morze to zwykle nie blokada tylko przeciążenie emocjonalne, energia nie jest zatrzymana, ona się przelewa. To może być bardziej sygnał że sakralna jest w trybie nadaktywnym albo że jakieś emocje szukają ujścia i nie znajdują drogi. Ale to naprawdę zależy od całości snu, co czułaś, jaka była pora dnia w śnie, czy byłaś bezpieczna czy zagrożona.
dorzucę się do tego wątku snów, bo przy brakujących snach albo braku pamięci snów - Dominika, to też jest informacja. Niekoniecznie gorsza sytuacja, ale inna. Czasem brak snów czy brak ich pamięci to sygnał że psychika mocno blokuje dostęp do nieświadomego, co akurat przy emocjonalnym zahamowaniu które opisujesz ma całkowity sens. Energia jest ale za głęboko schowana.
Dominika, to 'przykrycie' które opisujesz jest bardzo charakterystyczne dla blokady Swadhisthany po przeżyciach emocjonalnych. Ciało energetyczne robi coś w rodzaju warstwy ochronnej, żeby nie bolało, ale ta sama warstwa blokuje też dostęp do radości, do kreatywności, do spontaniczności. Czy od rozstania zauważasz że zmieniła się też twoja kreatywność jakoś? Mniej chęci do rzeczy które wcześniej lubiłaś?
Dominika, to z rysowaniem to bardzo ważna wskazowka. Sakralna to nie tylko emocje i relacje, to tez wlasnie twórcze wyrazanie siebie, i czesto te dwie rzeczy idą w parze przy blokadzie. Jak przestaje się wyrazac uczucia przestaje sie tez wyrazac przez tworczosc. Próbowałaś w ogóle wrocic do rysowania na siłę, jako ćwiczenie, niekoniecznie z natchnienia?
Trzebiesław podnosi ważną kwestię. Ja bym tu jeszcze dodała że przy sakralnej warto pamiętać o kolumnie ciała fizycznego - biodra, dolny brzuch, układ moczowo-płciowy. Dominika, czy masz jakieś fizyczne objawy w tych rejonach? Napięcia w biodrach, problemy z dolnym brzuchem? Pytam bo to pomogłoby doprecyzować czy to głębsza blokada czy bardziej powierzchniowy zastój.
Biodra to klasyczna fizyczna manifestacja blokady sakralnej, i że instruktorka to zauważyła to nie przypadek. W jodze są konkretne pozycje właśnie dla tej czakry, otwierające biodra - gomukhasana, eka pada rajakapotasana, baddha konasana. Jak już ćwiczysz jogę to masz gotowe sposób, tylko powiedz instruktorce żebyś skupiała się bardziej na otwieraniu bioder i dolnego brzucha. Nie musisz jej tłumaczyć dlaczego.
no właśnie, przy sakralnej ta praca z biodrami przez jogę to chyba najlepiej udokumentowany fizyczny aspekt, bo biodra naprawdę gromadzą napięcia emocjonalne, to nie jest tylko ezoteryka, to nawet psychosomatycy przyznają. Wiec chocby ktos nie wierzyl w czakry to moze robic te cwiczenia i efekty sa
Swarog, nie 'rozbijam dyskusji', tylko zaznaczam że warto odróżniać to co działa od tego dlaczego działa. To nie jest to samo. I mam do tego prawo na forum dyskusyjnym. Ale dobra, nie będę ciągnąć tego w nieskończoność bo Dominika czeka na konkretną pomoc.
hej, czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać o jedno - ta 'warstwa ochronna' którą opisywała Przemyslawa, czy ona kiedyś znika sama? Czy koniecznie trzeba aktywnie pracować z czakrą żeby ją rozpuścić? Bo jakoś mam wrażenie że mam coś podobnego do Dominiki tylko że u mnie to trwa już naprawdę długo i zastanawiam się czy czas sam w sobie coś zmienia.
a wracając do mojego pytania - ta warstwa ochronna - czy ona naprawdę może zniknąć sama z siebie? bo zaglądam tu i czuję że dużo z tego co opisuje Dominika to też moje sprawy, to zahamowanie emocjonalne, ta niemożność dotarcia do własnych uczuć. i zastanawiam się czy samo życie, czas, może to rozpuścić czy koniecznie trzeba coś aktywnie robić?
no i tu jest właśnie pułapka bo ta warstwa jest sprytna, mogę tak powiedzieć. ona się wytworzyła żeby chronić, więc z jej punktu widzenia 'działa'. i nie wyobraź sobie że ona sama uzna w pewnym momencie że jej czas minął. trzeba jej jakoś dać sygnał że sytuacja się zmieniła. i tu właśnie wchodzi aktywna praca, medytacja, praca z ciałem, cokolwiek co wysyła ten sygnał do układu energetycznego.
sygnał może być różny i nie ma jednej odpowiedzi. u jednych wystarczy regularna medytacja i praca z oddechem, szczególnie pranajama, gdzie świadomie kierujesz oddech do rejonu dolnego brzucha i bioder. u innych dopiero praca z ciałem przez jogę albo nawet terapię somatyczną coś rusza. a jeszcze u innych dopiero sesja z bioenergoterapeutą rozbija tę warstwę na tyle żeby reszta mogła działać. naprawdę nie ma reguły, i odradzam myślenie że jedna metoda wystarczy dla każdego.
Nikita, ja bym dodal ze warto tez probowac rzeczy ktore angażują ciało fizycznie, niekoniecznie od razu joga czy terapia. taniec na przyklad, albo cokolwiek co sprawia ze 'wychodzisz z głowy' i jesteś w ciele. ta warstwa trzyma sie też przez to ze jestesmy non stop w mysleniu, w głowie, z dala od odczuć cielesnych. i samo to przesunięcie uwagi juz cos zmienia.
hej, wracam do tego co Dominika mówiła o rysowaniu, bo mnie to nie daje spokoju. to że przestałaś rysować i łączysz to teraz z blokadą - czy miałaś jakiś moment, jakiś konkretny czas, po którym to nastąpiło? pytam bo u mnie było tak że przestałam pisać (pisałam wiersze, wstyd się przyznać) dokładnie po pewnej relacji która się skończyła. i teraz jak o tym myślę to jest jak mapka.
próbowałam raz, wyszło okropnie i porzuciłam po godzinie. ale może to był zły moment. nie wiem czy to kwestia czakry czy po prostu nie mam już talentu haha. chociaż 'talent nie znika' to słyszałam już od kilku osób więc może.
Stellaria, talent nie znika ale znika dostęp do niego i to jest coś innego. to trochę jak z emocjami w tej całej dyskusji - nie że ich nie ma, tylko że dojście do nich jest zablokowane. i tak samo z kreatywnością - ona siedzi, czeka, tylko nie ma jak się wydostać. i to 'wyszło okropnie' po jednej godzinie to za wcześnie na ocenę, szczerze.
o rany ten wątek jest taki bogaty!! mam pytanie do wszystkich bo nie wiem czy dobrze rozumiem - jeśli blokada sakralnej powoduje że nie można wyrażać emocji I kreatywność się blokuje, to czy to znaczy że te dwie rzeczy są ze sobą połączone na poziomie energetycznym? czy to jedna przyczyna i dwa efekty, czy może są to osobne blokady które po prostu często chodzą razem? bo to robi różnicę dla tego jak pracować z tym, nie?
hm, ale ja się zastanawiam - czy blokada sakralnej może powodować że ktoś jest bardzo kreatywny ale za to kompletnie emocjonalnie zamknięty? bo znam taką osobę i nie wiem jak to rozumieć w kontekście czakr.
czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam takie spostrzeżenie - wy bardzo sprawnie tłumaczycie objawy przez model czakrowy, ale cały czas zakładacie że model jest poprawny i pytacie tylko o szczegóły implementacji. nikta tu nie pyta czy przypadkiem te same wzorce - zahamowanie emocjonalne, utrata kreatywności po trudnym doświadczeniu, napięcia w ciele - nie mają prostszego wyjaśnienia. to nie jest zarzut, po prostu obserwacja.
Maurycy, Znachorka, dobra, ale Dominika nie przyszła tu po wykład z filozofii nauki, ona pyta o coś konkretnego i ten model czakrowy jest jej bliski - inaczej by tu nie pisała. możemy sobie dyskutować o epistemologii przy kawie, tu mamy człowieka z realnym problemem. i praktycznie rzecz biorąc: metody które omawiamy pomagają, niezależnie od tego dlaczego.
