Hej, zakładam ten temat bo serio nie wiem już co z tym zrobić. Mam taki problem od lat - dostaję wypłatę i zanim miną dwa tygodnie, większości już nie ma. Nie kupuję żadnych drogich rzeczy, po prostu jakoś te pieniądze... znikają. Ubranie tu, coś tam na mieście, jakiś impuls w sklepie. Sama się sobie dziwię bo potem siedzę i myślę "po co mi to było". Czytałam ostatnio że to może być blokada czakry korzenia, bo Muladhara odpowiada właśnie za poczucie bezpieczeństwa, a finanse to część tego wszystkiego. Ale nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem. Czy ktoś miał coś podobnego i jak to u siebie rozpoznał? Jakieś inne objawy też? Bo poza kasą to mam stale takie uczucie, że grunt mi się usuwa spod nóg, metaforycznie mówiąc.
To o czym piszesz brzmi znajomo... Muladhara zablokowana albo niedoczynna daje właśnie takie poczucie, jakby nic nie było trwałe. Finanse, dom, praca - wszystko płynie przez palce. U mnie kiedyś było podobnie, i jak zaczęłam pracować z korzeniem, to powoli coś się układało. Ale chcę zapytać - te impulsywne zakupy, to bardziej jak "muszę to mieć TERAZ" czy raczej taki błądzący automat, kupujesz i nawet nie wiesz kiedy?
Hm, ciekawa teza, ale zaraz. Czakra korzenia odpowiada za poczucie bezpieczeństwa ok, to jest w porządku. Natomiast impulsywne wydawanie pieniędzy to według mnie bardziej sakralna - Swadhisthana. Bo to ona odpowiada za przyjemność, impulsy, dążenie do natychmiastowej gratyfikacji. Muladhara to raczej gdy ktoś w ogóle boi się o pieniądze, chodzi w lęku że nie wystarczy, a nie że wydaje bez opamiętania. Mogę się mylić ale tak to rozumiem.
Panowie, tu nie ma sprzeczności. Blokada Muladhary często powoduje kompensację w wyższych czakrach - właśnie w sakralnej. Jeśli nie ma zakorzenienia, psychika szuka bezpieczeństwa przez przyjemność i chwilowe bodźce. Stąd impuls wydawania. To jest klasyczny wzorzec. Diagnostycznie wahadełko nad korzeniem będzie pokazywać albo bardzo słaby ruch, albo elipsę zamiast koła - sygnał zastoju. Nad sakralną może być nadaktywność. Trzeba sprawdzić obie.
Wahadlarka pisze to co i ja myślałam - ta kompensacja sakralną to bardzo częsta sprawa. Sama miałam taki etap. Ale mam pytanie do autorki tematu - czy masz też inne objawy od dołu? Bóle w okolicach lędźwi, nogi, może jakieś problemy z kolanami? Bo to są sygnały fizyczne Muladhary i potwierdziłyby kierunek.
Dodam jeszcze jeden kąt, bo tu się skupiacie głównie na diagnozie a ja chcę powiedzieć że samo impulsywne wydawanie pieniędzy to nie jest zawsze blokada energetyczna. Czasem to jest po prostu lęk - ale lęk nieświadomy, działający PRZEZ ciało. I właśnie to jest poziom korzenia. Pytanie do Magini - jak czujesz się gdy masz pieniądze na koncie? Spokojnie, czy raczej jakiś przymus żeby to "rozładować"?
Hej, czytam ten wątek i trochę nie rozumiem jednej rzeczy - wahadełko nad czakrą to jak dosłownie? Trzymasz wahadełko i powinno obracać się w kółko czy co? Bo nigdy nie robiłem i nie wiem czy to jest trudne do nauczenia
Moim zdaniem tu jest jeszcze kwestia Sahasrary. Jak czakra korony jest odcięta, to człowiek nie widzi sensu gromadzenia, bo nie ma poczucia że coś buduje w długiej perspektywie. Więc wydaje teraz bo i tak nie ma po co odkładać. Nie mówię że u Magini tak jest, ale warto to sprawdzić. Często przy problemach z pieniędzmi pracuje się na trzech poziomach naraz.
Wtrącę się bo pracuję też trochę z numerologią i u mnie często się zdarza że problemy finansowe są opisane w planie życia przez liczby. Ale zostawmy to bo tu nie ten dział. Natomiast obserwując wiele przypadków - ten opis, muszę wydać bo coś stracę - to jest klasyczny wzorzec lęku pierwotnego, korzeniowego. Sakralna tu jest skutkiem, nie przyczyną. Wahadlarka dobrze napisała o kompensacji. Magini, czy w dzieciństwie były jakieś okresy, że w domu nie było pieniędzy albo czułaś że coś może ci zniknąć?
Hej, mogę się tu wcisnąć? Bo mam bardzo podobny problem i czytam z otwartą buzia. Tylko u mnie to nie są ubrania czy drobiazgi tylko ja wydaję na... no kurde, na różne kursy, książki, coś do nauki. I zawsze tłumaczę sobie że to inwestycja. Ale potem tego nie kończę. Czy to jest ta sama czakra czy może cos innego, bo tu juz bardziej o głowie niż o poczuciu bezpieczeństwa?
Czytam od początku i mam pytanie glupia moze, ale jak ktos ma te blokade korzenia to czzy musi byc biedny? Bo znam osoby ktore wydaja impulsywnie ale duzo zarabiaja wiec jakos wychodza na zero. Czy ta czakra działa tak samo u kogos bogatego?
Nie, wysokosc zarobkow to nie jest wyznacznik stanu czakry. Muladhara to poczucie bezpieczenstwa - i możesz mieć milion na koncie i nadal czuć ze ziemia usuwa ci sie spod nóg. Albo zarabiać średnio i mieć pełne zakorzenienie. Zaburzenie energetyczne jest niezależne od sytuacji materialnej, choć oczywiscie nakładają sie na siebie. Bogaty z zablokowaną Muladharą będzie wydawał dużo i też będzie czuł ten niepokój, tylko na inną skalę.
Słuchajcie, ja tu jestem zielony jeśli chodzi o czakry, ale ten temat mnie wciągnął strasznie. Mój znajomy - nie powiem kto - ma dokładnie ten sam problem o którym pisze Magini i zawsze myślałem że to po prostu charakter. A tu wychodzi że za tym może stać coś głębszego. Wielkie dzięki za tę dyskusję, serio. I pytanie na koniec do mądrzejszych - czy można mieć taką blokadę od urodzenia, czy ona się jakoś nabywa przez życie?
Słuchajcie, mnie to co napisała Thalia o Sahasrarze bardzo uderzyło, bo nigdy bym na to nie wpadł. Rozumiem to tak - że jak człowiek nie widzi sensu w przyszłości to i gromadzenie kasy nie ma dla niego sensu? To trochę jakby... wydawanie teraz było takim 'przynajmniej to mam'? Zastanawiam się czy to nie jest bardziej psychologia niż energia, ale może to wychodzi na jedno?
Ta dyskusja krąży w kółko. Muladhara, Sahasrara, Swadhisthana - to jest może i piękna teoria ale ktoś mi powie jak odróżnić blokadę energetyczną od zwykłego braku dyscypliny finansowej? Bo na razie widzę że każdy objaw pasuje do którejś czakry i każda czakra pasuje do każdego objawu. To nie jest diagnostyka, to jest horoskop.
Muszę wrocic do tego co napisała Thalia o koronie bo to mnie nie opuszcza. Czyli według tej logiki - ktoś kto impulsywnie wydaje może mieć zablokowane obie skrajne czakry naraz? Korzenia I korony? To by tłumaczyło czemu samo uziemienie nie zawsze działa. Ktoś to testował na sobie?
U mnie było trochę tak jak Stasio opisuje. Jak pracowałam tylko z korzeniem a nie dotykałam korony to czułam się bardziej stabilna fizycznie, ale ta pustka 'po co w ogóle' zostawała. Dopiero jak doszła do tego medytacja na Sahasrarę - takie ciche siedzenie z intencją połączenia - to coś się przestawiło w podejściu do czasu. Jakby horyzont się wydłużył.
Czytam to co Dagmarkaa pisze i mam szczypanie w żołądku bo to brzmi znajomo. Ten opis 'horyzont się wydłużył' - ja chyba żyję dosłownie dniem dzisiejszym. Nie planuję, nie wyobrażam sobie siebie za 5 lat z oszczędnościami. Czy to jest objaw tej korony właśnie? Że nie ma się wizji przyszłości?
Magini - tak, to jest jeden z klasycznych sygnałów osłabionej Sahasrary. Brak poczucia ciągłości, trudność z wyobrażaniem sobie przyszłości, wrażenie że 'po co', skoro nie wiadomo co będzie. To nie jest pesymizm, to jest energetyczna dezorientacja w czasie.
Hej, trochę zgubiłam się w tej dyskusji. Czyli z tego co rozumiem - przy impulsywnym wydawaniu może być zaburzona czakra korzenia, sakralna I korony naraz? Ale jak to potem leczyć jednocześnie, skoro każda wymaga czegoś innego? Czy robi się to po kolei od dołu?
A jak to jest z tym uziemianiem - ile razy dziennie i jak długo? Bo Dagmarkaa pisała o chodzeniu boso ale przecież teraz jesień, nie da rady codziennie po trawie chodzić. Są jakieś alternatywy na chłodniejsze miesiące?
Ja mam pytanie bo chyba troche nie rozumiem - jeśli ktos ma blokade korzenia i tez korony, to jak wahadełko nad nimi reaguje? Tak samo slabo przy obu czy rozznie? Pytam bo chciałabym sprobwac sama ale nie wiem co obserwowac
Hej, czytam i mam takie wrażenie że wahadełko to bardzo subiektywna metoda bo każdy może je trochę nieświadomie poruszać? Czyli czy nie jest tak że zawsze 'znajdziesz' to co chcesz znaleźć? Jak się tego pozbyć przy testowaniu siebie?
Słuchałam tej całej dyskusji i chcę dodać coś od siebie. Miałam podobny problem do Magini - ten ucisk gdy widzę coś do kupienia. U mnie okazało się po sesji z bioenergoterapeutą że faktycznie Muladhara była mocno przymknięta, ale on mi od razu powiedział że nie wolno pracować tylko z nią. Pokazał mi też że Anahata - czakra serca - była zaciśnięta i to powodowało że szukałam tego poczucia bycia 'zaopiekowaną' przez zakupy. Ciekawe czy ktoś tu brał pod uwagę serce w tym kontekście.
Dokończę to co zaczęłam bo chyba urwałam w połowie myśli. Bioenergoterapeuta powiedział mi wtedy coś co zostało mi w głowie - że blokada korzenia często idzie razem z tym co on nazywał 'dziurą w aurze nad głową'. I że jedno bez drugiego nie ruszy. Nie rozumiałam tego na początku ale teraz po tym co Dagmarkaa i Thalia piszą o koronie zaczynam to jakoś składać.
Dobra ale ile czasu to zajmuje realistycznie? Bo siedzę w tym wątku od rana i wszyscy piszą że 'pracowali', 'pracowali tygodniami' - a ile to jest tygodni? Bo ja mam wrażenie że jestem w tej samej pętli z wydatkami od lat i już nie mam siły czekać na jakiś przełom.
