hej, ja tu jestem i czytam to wszystko 🙂 i powiem szczerze, dla mnie to nie jest kwestia czy to 'prawdziwa energia' czy metafora. mnie to po prostu pomaga popatrzeć na swój stan z innej strony i może coś z tym zrobić. czy ktoś ma może konkretne sugestie co do pracy z sakralną właśnie w tym konkretnym aspekcie - żeby odblokować wyrażanie emocji? nie ogólnie, ale takie codzienne, małe rzeczy które można zacząć robić?
Dominika, to bardzo ważne pytanie i cieszę się że wróciłaś do sedna. małe codzienne rzeczy przy Swadhisthanie - po pierwsze, woda. ta czakra jest żywiołem wody i kontakt z wodą dosłownie, długa kąpiel, spacer przy rzece, deszcz, to nie jest metafora, to działa na poziomie sensorycznym i energetycznym równocześnie. po drugie - ruch w biodrach, cokolwiek, niekoniecznie joga, może być taniec w domu, kołysanie się. i po trzecie, i to jest najtrudniejsze - ćwiczenie nazywania emocji w momencie gdy się pojawiają, nie po fakcie, tylko na bieżąco. to małe ale drąży skałę.
żeby dokończyć myśl bo chyba mnie urwało - woda to nie jest przypadkowy żywioł tej czakry. Swadhisthana lubi przepływ, zmienność, brak oporu. więc jeśli pracujesz nad odblokowanie emocji, idź dosłownie do wody. nie musisz nic robić, po prostu bądź przy niej. to działa na poziomie głębszym niż medytacja przy świeczkach w mieszkaniu, przynajmniej u mnie tak było.
no tak ale chce powiedziec ze woda to jest jeden element i nie przesadzalbym z tym ze sama kapiel wystarczy jak mamy do czynienia z glębsza blokadą. to moze byc poczatek ale nie jest pelnym rozwiazaniem. trzeba tez pamietac o pracy z ciałem i z oddechem bo inaczej to troche jakbys leczyl symptom a nie przyczyne
hej, to chcę się odnieść do tej wody bo to mnie trafiło. mam wannę i faktycznie kąpię się dosłownie hurtem - wchodzę, wychodzę, koniec. nigdy nie pomyślałam żeby po prostu... być. brzmi jak mała rzecz ale coś w tym jest. spróbuję. a co do kamieni - karneol, dobrze rozumiem?
karneol jest klasyczny dla sakralnej tak. pomarańczowy kolor, zywiol wody, energia ruchu i emocji. mozna go położyć przy wannie albo trzymać w dloni przed medytacją. w polaczeniu z jakimś ciepłym swiatlem i spokojną muzyką naprawdę buduje klimat ktory ułatwia rozluznienie tej warstwy.
a moonstone (kamień księżycowy) też jest dla sakralnej czy tylko karneol? gdzieś czytałam że tak ale nie jestem pewna
wracam do tego co pisał Maurycy wcześniej bo jakoś nie daje mi spokoju. on miał rację że tu wszyscy zakładamy że model działa i dyskutujemy o detalach. ale jednocześnie... te opisy które Dominika podaje, to przestanie rysowania, to zamrożenie emocji, to brzmią jak coś realnego niezależnie od modelu. więc może ważniejsze jest czy praktyki pomagają, nie czy model jest 'prawdziwy'?
Maurycy dokładnie to. i dlatego nie jest to tylko akademicka dyskusja - jak ktoś pracuje z karneolami i kąpielami i czuje się lepiej, to super, naprawdę. ale jak za rok nie czuje się lepiej, to warto miec jakieś inne ramy żeby zrozumieć dlaczego. tylko tyle.
okej ale czy nie jest tak ze ta dyskusja o modelu vs nie-modelu jest teraz troche obok tego co Dominika pyta?? ona chyba bardziej pyta co MAY robić a nie czy to 'prawdziwe', prawda? 🙂 może możemy jakoś pogodzić - są konkretne sugestie I jest świadomość że to może być metafora i to nie jest sprzeczne??
Pati ma rację że wracamy do sedna. Dominika, jeśli szukasz czegoś konkretnego na co dzień - poza wodą - to proponuję coś prostego z pranajamą. oddech trójkowy, gdzie świadomie rozszerzasz brzuch i boki żeber przy wdechu, i robisz to powoli. samo to, robione pięć minut rano zanim wstaniesz, zaczyna rozmrażać ten rejon. nie od razu dramatycznie, ale regularność robi swoje.
hmm, mam pytanie może głupie ale - czy ta pranajama przy sakralnej to cokolwiek różni od zwykłego ćwiczenia oddechowego? bo ja to ćwiczę od jakiegoś czasu z zupełnie innego powodu (stres, bezsenność) i zastanawiam się czy nieświadomie coś 'robiłam' przy tej czakrze albo nie
dodam do wątku z pranajamą - jest coś co się nazywa oddech falowy, zaczyna się od kości ogonowej i płynie do góry. to jest konkretnie do sakralnej i do korzenia. jak ktoś chce mogę wytłumaczyć jak to robię, ale ostrzegam że wymaga trochę wprawy żeby to nie było sztuczne.
okej to ja spróbowałam ten oddech falowy dziś rano i... nie wiem czy dobrze robię. wyobrażałam sobie że energia wchodzi od kości ogonowej i idzie w górę ale przy wydechu nie wiedziałam co z nią 'zrobić'. po prostu ją puszczałam czy trzeba ją gdzieś skierować? bo czułam coś w okolicach brzucha ale mogło być wszystko
hmm ale przy oddechu falowym z tradycji tantrycznej to energia nie powinna 'osiadadć' przy wydechu tylko nadal płynąć w górę do anahaty, przynajmniej tak to znam. przemyslawa, skad masz ze się zatrzymuje na sakralnej? bo to zmienia cały sens ćwiczenia
czytam to i głowa mi trochę kręci od tych wersji i technik. zrobiłam ostatnio tę kąpiel - naprawdę świadomie, z karneolkiem przy brzegu. siedziałam z dziesięć minut samej w ciepłej wodzie i słuchałam ciszy. i to było dziwne uczucie bo w połowie zaczęłam myśleć o mamie i o jednej rozmowie której nigdy nie dokończyłyśmy. nie płakałam ale jakby coś drgnęło w środku. czy to może być jakiś sygnał że coś się ruszyło w tej czakrze?
Dominika, to o czym piszesz jest bardzo typowe dla pracy z sakralną. ta czakra trzyma właśnie stare, niedokończone emocje - i woda ma tę właściwość że je wypływa na powierzchnię, czasem dosłownie. to że pojawiło się wspomnienie i coś 'drgnęło' - to nie przypadek i nie fantazja. pytanie co chcesz z tym zrobić dalej, bo sama kąpiel otworzyła coś ale nie zamknęła
to co Dominika napisała brzmi bardzo prawdziwie i... trochę mi się serce ścisnęło czytając. ta niedokończona rozmowa z mamą, to brzmi jak coś co leży głębiej niż czakra. czyli pracując z sakralną można 'dotknąć' takich rzeczy? to trochę nieoczekiwane chyba
Swadhisthana to czakra emocji i relacji, szczególnie tych pierwotnych - matka, ojciec, wczesne więzi. więc tak, praca z nią bardzo często wyciąga właśnie to. Dominika, to że pojawiło się to wspomnienie nie jest efektem ubocznym - to jest efekt główny. ciało pamięta. energia pamięta. pytanie jest czy czujesz że to wspomnienie potrzebuje czegoś od ciebie?
to jest ciekawe co Jarzmianka mówi o 'ciele które pamięta'. czyli te zablokowane emocje są dosłownie gdzieś zapisane fizycznie? bo to trochę brzmi jak coś co psychologia somatyczna też mówi, nie? przepraszam że pytam o takie podstawy ale staram się zrozumieć czy to dwa opisy tego samego zjawiska czy dwie różne rzeczy
no i teraz wchodzimy w ciekawy teren. Maurycy ma rację że nie wiadomo. ale powiem wam jedno - jeśli Dominika wyciągnęła z tej kąpieli coś tak konkretnego jak wspomnienie i emocję, to jest już jakiś materiał do pracy. czy to 'przez czakrę' czy 'przez relaksację i wodę' - wynik jest realny. co z nim zrobimy to ważniejsze
a mogę zapytać tak trochę od innej strony - bo czytam ten wątek od początku i jest tu mnóstwo o czakrach i kamieniach i oddechu i wGL tego nie znam. ale Dominika pisze że przestała rysować i ma zamrożone emocje i teraz nagle pojawiło się wspomnienie mamy. to brzmi jakby dotknęła czegoś naprawdę bolesnego. czy nie powinno się w takich momentach iść do kogoś, no nie wiem, terapeuty albo czegoś? pytam serio, nie złośliwie
Mietek, nie obrażam się o pytanie 🙂 terapia to osobny temat i nie jest wykluczona. ale teraz interesuje mnie ta ścieżka energetyczna bo czuję że coś tutaj jest. to wspomnienie z mamą... wiemy obie o co chodzi, to nie jest trauma w wielkim sensie, raczej coś co zostawiłyśmy w połowie. może rzeczywiście czas to dokończyć. ale jak to się ma do sakralnej? czy praca z czakrą może jakoś pomóc w zrobieniu tego kroku?
Dominika, odpowiem tak - czakra gardła (Vishuddha) to czakra wyrażania i komunikacji, ale sakralna to czakra emocji które są za tym, co chcesz powiedzieć. jeśli czujesz że nie możesz dokończyć tej rozmowy to blokada może siedzieć w obu miejscach jednocześnie. praca z Swadhisthaną otwiera emocje, praca z Vishuddha pomaga je wyrazić. one razem. zastanawiam się czy nie warto też potestować gardła
to co Jarzmianka mowi o współpracy sakralnej i gardła to wazne. u mnie tak było - robilem dużo z sakralną a przepływ nadal był kiepski bo gardlo trzymalo. jakby emocje byly ale nie mialy ujścia. dopiero jak zaczalem też z HAM-mantrą to poczulem roznice. Dominika, probowalas kiedyś mantry? niekoniecznie od razu glosno mozna szeptem albo wewnętrznie
o, właśnie chciałam zapytać o mantry! słyszałam o VAM dla sakralnej ale nie wiem jak to właściwie robić, czy po prostu to powtarzam w kółko i tyle? czy jest jakaś konkretna technika, liczba powtórzeń, pora dnia? bo jak to robię to czuję się trochę głupio jakbym mówiła do siebie bez sensu 🙂
