Chciałem zapytać o coś, co mnie ostatnio zastanawia. Zajmuję się malowaniem hobbystycznie od jakiegoś czasu, ale ostatnio zupełnie mi stanęło. Siadam przed płótnem i nic. Dosłownie nic. Ręce niby gotowe, farby rozłożone, a głowa pusta i jakaś taka dziwna niechęć w klatce piersiowej. Czytałem, że czakra sakralna odpowiada za twórczość, ale nie do końca rozumiem, dlaczego właściwie tak jest i jak blokada tam miałaby wyglądać w praktyce. Czy ktoś miał coś podobnego? Skąd w ogóle wiadomo, że problem leży akurat w Swadhisthanie, a nie gdzieś indziej?
To co opisujesz, ta niechęć w okolicy klatki czy brzucha kiedy siadasz do tworzenia, to jest dość charakterystyczne. Ale zanim powiem cokolwiek więcej, chciałam zapytać: czy ta blokada twórcza pojawiła się nagle po jakimś wydarzeniu, czy narastała stopniowo? Bo to dość dużo zmienia w interpretacji.
Ten wernisaż to jak najbardziej może mieć związek, nawet jeśli minęło sporo czasu. Swadhisthana jest bardzo czuła na krytykę i odrzucenie w kontekście tego, co tworzymy, bo twórczość jest dla tej czakry czymś głęboko osobistym. Ale jest jeden haczyk, który wiele osób pomija: zablokowana sakralna często wcale nie wygląda jak brak pomysłów. Ona wygląda właśnie jak to, co opisujesz. Pomysły są, ciało jest gotowe, ale gdzieś między zamiarem a działaniem jest mur. Czy czujesz coś fizycznie w okolicy podbrzusza albo dolnej części pleców?
To co opisuje Honorek brzmi dla mnie jak klasyczna niedoczynność Swadhisthany, ale z interesującą nakładką, bo ten mur przed startem może mieć też silny komponent z czakry splotu słonecznego. Manipura odpowiada za inicjatywę i za gotowość do działania, za to żeby w ogóle ruszyć. Jeśli po tym wernisażu zaszło coś takiego, że podświadomie zaczęłeś kojarzyć tworzenie z oceną i możliwym wstydem, to Manipura mogła też dostać rykoszetem. Wernisaż jest publiczny, jest ocena, jest hierarchia. To już jej terytorium.
Moim zdaniem wahadełko tutaj wystarczy i nie trzeba tak komplikować. Sakralna to pomarańczowy, jak kręci się słabo albo wcale, to blokada, koniec kropka. Sama tak robiłam przy podobnym problemie z pisaniem i po tygodniu pracy z VAM wszystko puściło.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale jestem ciekawa jednej rzeczy. Mówicie o czakrze sakralnej i twórczości, ale czy to jest jakoś udokumentowane, skąd wiadomo, że akurat ta czakra, a nie na przykład gardła, bo przecież wyrażanie siebie to też jest Vishuddha?
To bardzo dobre pytanie i nie ma w nim nic 'z boku'. Vishuddha odpowiada za wyrażanie, za komunikację, za dawanie czegoś na zewnątrz. Ale Swadhisthana jest u samego źródła, w miejscu gdzie w ogóle rodzi się impuls twórczy. Można myśleć o tym tak: sakralna to iskra, gardłowa to głos który ją niesie. Jeśli iskry nie ma, to gardłowa nie ma co wyrażać. Stąd praca z blokiem twórczym zazwyczaj zaczyna się od Swadhisthany.
Sama się nad tym zastanawiałam i prowadziłam notatki przez ostatni rok. U mnie wyglądało to tak, że miałam dwa wyraźnie różne rodzaje blokad twórczych. Raz była to niemożność wygenerowania pomysłu, i wtedy wahadełko nad sakralną szło słabo, a praca z pomarańczowym i VAM dawała efekt. Drugi raz był to lęk przed pokazaniem pracy, i wtedy faktycznie bardziej reagowała Manipura. Honorek, w którym z tych dwóch się bardziej rozpoznajesz?
jak najbardziej mogą, i często są. Pytanie tylko, co odblokować najpierw. Jak pracujesz z obu naraz, to czasem to się nakłada i nie wiesz, co działa. Ja bym zaczęła od sakralnej i dała sobie kilka tygodni, a dopiero potem zobaczyła, czy splot słonecznego nadal sprawia problemy.
Przy pracy z Swadhisthaną polecam jeszcze ziołową stronę, bo to nie musi być tylko medytacja. Przede wszystkim ylang ylang i pomarańcza słodka w kąpieli albo w dyfuzorze, one są tradycyjnie łączone z tą czakrą. Przy blokadach twórczych mi osobiście pomagała też imbir w rytuałach oczyszczających, bo pobudza ten obszar od strony fizycznej.
Działają inaczej, ale nie powiedziałabym, że jeden kanał jest lepszy od drugiego. Kamienie kładę bezpośrednio na ciele podczas medytacji, więc kontakt jest fizyczny i dłuższy. Olejki przez skórę i węch działają szybciej, ale krócej. Przy blokadach twórczych lubię łączyć jedno z drugim, bo jakoś czuję, że to wzajemnie się napędza. Ale stosuję to razem z medytacją, nie zamiast niej. Sama medytacja z VAM plus ylang ylang w dyfuzorze to było u mnie coś zupełnie innego niż samo siedzenie w ciszy.
Wracając jeszcze do wątku z wahadełkiem, bo Julisia.1 skróciła to do jednego kierunku obrotu i koloru, a to trochę mnie niepokoi. Wahadełko nad sakralną może kręcić się słabo nie dlatego, że czakra jest zablokowana w sensie energetycznego zastoju, ale dlatego, że my sami w danej chwili jesteśmy spięci i nie puszczamy ruchu. To naprawdę duże uproszczenie robić z tego jednoznaczną diagnozę blokady. Pytanie do Honorka, czy próbowałeś kiedyś w ogóle pracować z wahadełkiem, masz jakieś doświadczenie z tym sposóbm?
Tu mam pytanie do Czeslawej i do reszty, bo ta dyskusja o wahadełku mnie trochę wciągnęła. Piszecie o różnych ruchach, eliptycznym, w lewo, w prawo i tak dalej. Czy jest jakiś zapis tej interpretacji, jakaś szkoła, tradycja, która to ujednolica? Bo mam wrażenie, że każdy tu mówi coś innego i to może być dezorientujące szczególnie dla osoby, która dopiero zaczyna, jak Honorek.
Ale właśnie to jest mój problem z tym wszystkim. Jeśli nie ma jednej kodyfikacji, to na jakiej podstawie można powiedzieć, że wahadełko pokazało blokadę sakralnej? To trochę jak gdyby każdy astrolog używał innych domów i potem twierdzili, że odczytują ten sam horoskop.
I właśnie tutaj wracam do Honorka, bo to ma bezpośredni związek z jego pytaniem. Jeśli wahadełko jest po części projekcją własnego wewnętrznego stanu, to jest w tym jakaś wartość dla kogoś, kto ma blok twórczy, bo wymusza zatrzymanie się i uważne wsłuchanie w siebie. Ale jako jedyna diagnoza może być myląca, szczególnie gdy ktoś jeszcze nie wypracował czucia własnego ciała energetycznego.
A co zamiast wahadełka albo zanim zacznę się z nim oswajać? Coś prostszego do samodzielnej diagnostyki? Bo czuję, że chcę jakoś zacząć, a nie czekać na to aż nauczę się kolejnej metody.
Obserwacja ciała to absolutnie pierwsza metoda i nie wymaga żadnych narzędzi. Już samo to, co Honorek opisał, to napięcie po prawej stronie podbrzusza i próg przed wejściem w twórczość, jest informacją. Ciało zawsze mówi. Pytanie, czy umiemy słuchać.
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych. Honorek mówi, że jak już zacznie, to idzie. Czy to nie sugeruje, że przepływ energii przez Swadhisthanę jest możliwy, tylko inicjacja jest zablokowana? Zastanawiam się, czy to nie jest bardziej kwestia progu aktywacji niż trwałej blokady.
To co mówi Malwinia o ochronnej warstwie to dla mnie brzmi jak opis mechanizmu obronnego ciała, który kiedyś miał sens, a teraz już nie służy. Honorek, czy jak myślisz o tamtym wernisażu teraz, to jeszcze boli, czy raczej jest to neutralne wspomnienie?
To co powiedziała Irenka.1 o tym, że ciało trzyma wspomnienie dłużej niż głowa, to jest coś, co mnie od dawna ciekawi. Honorek, chcę się upewnić, że dobrze rozumiem twój przypadek. Mówisz, że blok pojawia się przed wejściem w twórczość, ale jak już jesteś w środku procesu, to idzie. Czy to dotyczy tylko malarstwa, czy też innych rzeczy kreatywnych? Bo zastanawiam się, czy to jest specyficznie związane z ekspresją wizualną, czy z kreatywnością jako taką.
Czekajcie, ale to co Irenka.1 opisuje, to brzmi już bardziej jak psychologia niż energetyka. Strach przed oceną, ekspozycja, granica między prywatnym a publicznym. Nie twierdzę, że to złe, ale czy nie wychodzicie tutaj po prostu poza czakry?
Mam pytanie trochę z boku, bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu. Honorek powiedział, że tamten wernisaż był traumatyczny. Ale czy to nie jest tak, że blok twórczy i blok sakralny to dwie różne rzeczy? Pytam, bo słyszałem, że Swadhisthana to też seksualność i relacje, a wy skupiacie się głównie na twórczości.
Brzmi bardzo znajomo. U mnie podobny wzorzec pojawił się zanim zaczęłam pracować z Swadhisthaną. Introwekcja jest oczywiście naturalna, ale kiedy staje się jedynym komfortowym trybem, to warto się zastanowić, czy to rzeczywiście temperament, czy może strategia ochronna. Nie mówię, że jedno wyklucza drugie.
Ja bym tutaj jednak wróciła do diagnostyki, bo trochę zgubiliśmy się w interpretacjach. Honorek, skoro masz wahadełko, to może jednak zanim zaczniesz z nim pracować, po prostu spróbuj przejść przez test kolorów? To prostsze na start. Siadasz, patrzysz na karty kolorów od czerwonego do fioletowego i sprawdzasz, który cię odpycha albo na który reagujesz napięciem. Pomarańczowy to kolor sakralnej.
To jest bardzo interesujący sygnał. Unikanie koloru w malarstwie, czyli w samej dziedzinie twórczej, to nie jest zwykła preferencja estetyczna. Jeśli pomarańczowy cię drażni i omijasz go na palecie, to trochę tak, jakby ciało odgradzało się od tej częstotliwości w przestrzeni, w której czakra powinna mieć najwięcej przestrzeni do działania. Honorek, czy pamiętasz, kiedy pomarańczowy przestał być dla ciebie neutralny?
Zaraz, zaraz. Chwilę temu mówiliśmy o tym, że Honorek ma raczej nadczynność sakralnej, a nie blokadę w klasycznym sensie. Malwinia to zasugerowała przez to gorące odpychanie. Ale wcześniej w wątku chyba wszyscy zakładali blokadę. Czy to zmienia metodę pracy? Bo jeśli Swadhisthana jest nadaktywna, to chyba nie robimy tych samych ćwiczeń, co przy zastoju?
Ale chwila, bo jestem zdezorientowana. Parę postów temu ktoś mówił, że to może być blok na granicy sakralnej i gardłowej. Teraz mówimy o nadczynności sakralnej. A jeszcze wcześniej ktoś sugerował, że to korzeniowa jest źródłem. Ile tych diagnoz równolegle prowadzimy? Czy to nie jest trochę tak, że każda metoda daje inną odpowiedź?
