Wracam do tego, co powiedziała Malwinia o Manipurze i Swadhisthanie jednocześnie. Mam pytanie, bo to mnie ciągnie od początku tego wątku. Czy blokada sakralnej z powodu odrzucenia twórczości może z czasem przesunąć się w górę i zacząć ciągnąć też Vishuddha? Pytam, bo Honorek mówi o problemie z przeniesieniem wizji na płótno, a to brzmi jak kanał wyrazu.
Ten głos, który mówi 'do niczego nie prowadzi', to chyba nie jest tylko blok twórczy, prawda? Brzmi jak coś głębszego. Skąd w ogóle wiadomo, że to sakralna, a nie właśnie Manipura i kwestia poczucia własnej wartości?
Intensywnie może z dwa lata, ale jak teraz myślę, to coś się zaczęło wcześniej. Może trzy, cztery lata temu zacząłem mniej malować. Ale wtedy nie wiązałem tego z żadnym wydarzeniem, po prostu miałem mniej czasu.
To 'mniej czasu' może być jednym z pierwszych sygnałów, które produkuje blokada, zaczynamy unikać przez organizowanie sobie braku czasu. Psychika jest naprawdę sprytna w tym. Ale Honorek, chcę wrócić do czegoś innego. Powiedziałeś wcześniej, że był czas, kiedy malowałeś bez cenzora. Czy pamiętasz, co się wtedy zmieniło w życiu? Nie musisz wchodzić w szczegóły, ale czy był jakiś przełom?
Był jeden moment, ale też dużo mniejszych wcześniej. Ten jeden był po prostu ostatecznym. Wystawiłem trochę prac, reakcja była obojętna, nie zła, po prostu... jakby nikogo nie obchodziło. I chyba to było gorsze niż krytyka.
Obojętność zamiast krytyki, to bardzo ważna rzecz, którą powiedziałeś. Krytyka jest kontaktem, można się od niej odbić, polemizować. Obojętność mówi 'nie istniejesz'. I dla sakralnej, czakry, która szuka połączenia i bycia widzianym, to jest trafienie w sam rdzeń. Zastanawiam się, czy ten wstyd, który opisywałeś wcześniej, nie jest właśnie zakodowaną odpowiedzią na to 'nie istniejesz'.
Słucham i myślę, że Irenka dobrze to rozróżniła. Chcę dodać coś z innej strony, bo cały czas wracamy do diagnozy, a mało mówimy o tym, co Honorek może zrobić teraz, konkretnie. Ametystka wcześniej zaproponowała, żeby przy tym ucisku zostać i go obserwować. Honorek powiedział, że spróbuje. Ciekawa jestem, czy ktoś tu miał podobny wzorzec i co faktycznie pomogło, nie teorii, ale praktyki.
Ja miałam. Nie z malowaniem, ale z pisaniem. Przez prawie dwa lata nie mogłam skończyć żadnego dłuższego tekstu, zaczynałam i zostawiałam. U mnie to nie było odrzucenie przez innych, tylko jedno zdanie, które ktoś rzucił mimochodem, że 'piszę ładnie, ale nic nie mówię'. I to weszło głęboko. Tym, co pomogło, nie od razu, ale zaczęło pomagać, było pisanie bez zamiaru pokazania komukolwiek. Fizyczne, spalanie kartki po zapisaniu. Sakralna potrzebuje najpierw bezpiecznej przestrzeni, zanim otworzy się na odbiorcę.
To, co Honorek opisuje, ten wewnętrzny obserwator, który ocenia, to brzmi dla mnie jak coś, co wykracza już poza blokadę sakralnej i wchodzi w Adzię. Trzecie oko jako centrum świadomości, samoobserwacji. Czy możliwe, że Ajna jest tu nadaktywna i właśnie dlatego ta samokrytyczna część tak głośno mówi?
