Dobra, zatem podsumowuję jak to na razie rozumiem: możliwe, że mam nadczynność sakralnej, a nie klasyczną blokadę, i do tego gdzieś na styku z gardłową jest dodatkowe zacięcie. Plus Czeslawa08 mówi, że to naczynia połączone i korzeniowa też może być w to uwikłana. Czy to znaczy, że w ogóle nie powinienem teraz sięgać po cokolwiek związanego z Swadhisthaną, tylko najpierw zadbać o korzeń?
Nie powiedziałabym, że 'w ogóle nie', ale priorytet na Muladharę to sensowny pierwszy krok przy nadczynności wyższych czakr. Pytanie, czy czujesz się uziemiony na co dzień. Masz stopami kontakt z ziemią, śpisz regularnie, jesz porządnie? Serio pytam, bo to nie są banalne rzeczy przy tej pracy.
Słuchajcie, ale ja nadal mam z tyłu głowy to pytanie o tę granicę sakralna-gardłowa, które Irenka.1 poruszyła wcześniej. Jeśli dobrze rozumiem, to problem Honorka z twórczością może siedzieć w obu miejscach jednocześnie, tak? Że energia twórcza jest, ale nie może przejść przez gardło do ekspresji?
Dobra, ale wróćmy na chwilę do tego wernisażu, bo chyba go trochę zbagatelizowaliśmy. Honorek, ty napisałeś, że był 'traumatyczny'. To jest mocne słowo. Czy tam coś konkretnego się wydarzyło, jakaś krytyka, nieprzyjemna rozmowa, czy raczej samo bycie na widoku było nie do zniesienia?
To co opisujesz brzmi jak bardzo fizyczna reakcja ciała, i to jest ciekawe. Przy nadczynności sakralnej takie przebodźcowanie w sytuacji ekspozycji jest podobno częste. Ale mam wrażenie, że 'stać nago przy swoich obrazach' to jest opis, który mówi coś ważnego o tym, czym jest dla ciebie twórczość. Jakbyś tworzył bardzo prywatnie, a potem nagle to stawało się publiczne bez przejścia?
Trochę wychodzę z tematu, ale to intencjonowanie, o którym mówi Latawica54, to przypomina mi pracę z afirmacjami przy Vishuddha. Bo tam właśnie chodzi o świadome formułowanie i wypowiadanie, nie tylko myślenie. Może to jest właśnie ten brakujący łącznik, gardłowa potrzebuje usłyszeć intencję, żeby ją przepuścić?
Czytam ten wątek od dawna i mam wrażenie, że trochę Honorka zasypaliśmy różnymi tropami naraz. Mam pytanie do niego, bo nie do końca wiemy: czy ten blok twórczy pojawił się po tym wernisażu, czy istniał wcześniej, a wernisaż tylko go ujawnił? To chyba zmienia perspektywę.
Jeśli blok poprzedza wernisaż, to trauma z wernisażu jest raczej efektem, a nie przyczyną. To ważna korekta. Znaczy, że praca nie powinna się skupiać na 'przepracowaniu wernisażu', tylko sięgnąć głębiej, do tego co sprawiało, że tworzyłeś z duszonym poczuciem niewystarczalności. A to brzmi jak materiał na długą praktykę, nie jednorazową sesję.
To zależy bardzo od terapeuty, Honorek. Jedni pracują czysto energetycznie, bez dotykania, inni łączą z rozmową i somą. Ja byłam u kilku różnych i każda sesja wyglądała inaczej. Ale co ważne w twoim kontekście, dobry bioenergoterapeuta nie będzie pracował tylko na objawach, tylko będzie szukał skąd to pochodzi. I przy takim zakorzenionym wzorcu jak twój, to jest chyba kluczowe.
Dobra, wchodzę z innej strony. Honorek, napisałeś wcześniej, że tworzyłeś z duszonym poczuciem, że to niewystarczająco dobre. Chcę dopytać, bo to jest dla mnie ciekawe, to 'duszone poczucie' pojawiało się przed malowaniem, w trakcie, czy dopiero po, kiedy patrzyłeś na efekt? Bo to chyba różne bloki i różne miejsca.
Dobra, mam pytanie może trochę z boku, ale serio mi chodzi po głowie. Honorek mówi, że ekscytacja jest przed malowaniem. Czy to nie jest właśnie znak, że sakralna działa, że energia twórcza nie jest zablokowana, tylko gdzieś zatrzymywana po drodze? Bo ja miałem wrażenie, że rozmawiamy tak, jakby sakralna była problemem, a może ona jest jedyną częścią, która funkcjonuje normalnie.
To co opisujesz, ta bariera wejścia, prokrastynacja twórcza, to mnie bardzo kojarzy z czymś, co widuję przy tarota przy układach dotyczących blokad. Często nie chodzi o brak energii, tylko o nieuświadomiony lęk przed tym, co się pojawi jak zaczniesz. Jakbyś wiedział, że jak siadasz, to wyjdzie coś prawdziwego, i to jest właśnie przerażające.
Wracając do tej bariery wejścia, Honorek, a czy próbowałeś kiedyś małych rytuałów przed malowaniem, czegoś co przestawia tryb? Niekoniecznie mantry, może zapalenie czegoś, herbata, kilka oddechów, cokolwiek co daje sygnał ciału 'teraz idziemy tworzyć'? Pytam, bo to może być tańsza próba przed sesją u bioenergoterapeuty.
właśnie to jest sedno. Rytuał bez intencji to tylko nawyk. Ale nie mów mi, że nie ma momentów, kiedy ta herbata, albo cokolwiek, choć trochę zwalniała ten wewnętrzny komentator? Bo nawet małe okno daje informację, że przepływ jest możliwy.
Słuchajcie, wracam do tej Ajny, bo Malwinia ją wywołała i temat urwał się w połowie. Honorek mówi, że komentator działa w trakcie malowania. Ajna jako centrum wizji i oceny własnej wizji, to ma sens. Ale jak właściwie odróżnić blok Ajny od po prostu perfekcjonizmu? To jest pytanie, bo te dwie rzeczy brzmią dla mnie niemal identycznie.
Wizja przychodzi. Właśnie to jest dziwne, mam pomysł, nawet dość jasny, a potem w trakcie malowania zaczynam go korygować, poprawiać, i często kończę z czymś zupełnie innym. I potem patrzę na to i myślę, że to nie jest to, co chciałem. Więc może Malwinia ma rację z tą Ajną?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czytam od początku i mam wrażenie, że gubimy coś ważnego. Honorek napisał, że kiedyś 'po prostu siadał i zaczynał'. Co się zmieniło poza samym malowaniem? Jakieś wydarzenie, przeprowadzka, zmiana w życiu? Pytam, bo bloki twórcze często mają bardzo konkretny moment początku i to może naprowadzić na czakrę bardziej niż objawologia.
No dobra, ale zatrzymajmy się na chwilę. Bo ja rozumiem myślenie o odciskach energetycznych, tylko zaczynam się zastanawiać, czy nie wpadamy w pułapkę. Honorek ma blok twórczy po mieszanym odbiorze pracy. To jest po ludzku zrozumiałe i normalne. Czy my na pewno szukamy tu czakr, a nie po prostu ludzkiej reakcji na krytykę? Gdzie jest punkt, w którym mówi się 'to jest blokada energetyczna' zamiast 'to jest ludzka psychologia'?
Mam pytanie do Honorka, bo czytam o tej wystawie i myślę o jednej rzeczy. Czy te prace, które pokazałeś, były w jakiś sposób bardziej osobiste niż wcześniejsze? Bo wydaje mi się, że blok pojawia się mocniej, kiedy pokazałeś coś naprawdę swojego i poczułeś się odsłonięty. To jest inny mechanizm niż zwykła krytyka.
I to właśnie jest serce sakralnej, twórczość jako odsłonięcie. Honorek, to co opisujesz to jest klasyczny mechanizm. Sakralna łączy się z intymnością i podatnością na zranienie, nie tylko seksualną. Kiedy dajesz coś ze środka i to wraca bez rezonansu, czakra może zamknąć przepływ jako ochronę. Dlatego praca z samą Ajną albo Vishuddha może nie trafić w sedno.
To jest bardzo ważna informacja. Schowanie prac, nierobienie zdjęć, to nie jest przypadkowe. To jest właśnie to zamknięcie, o którym mówiła Kasjopeja. Pytanie do Ciebie, Honorek, czy te prace, które schowałeś, uważasz za gorsze od tamtych wystawionych? Czy po prostu nie chcesz ich pokazywać?
Ten wstyd bez konkretnej przyczyny, właśnie o to mi chodziło. Sakralna koduje emocje zanim umysł je nazwie. Honorek, chcę zapytać coś innego: czy kiedy malujesz teraz, masz jakieś fizyczne odczucia? Napięcie w brzuchu, ucisk, cokolwiek?
Tak, jest jakiś ucisk. Nie bolący, bardziej taki jak, że coś jest zaciśnięte. Gdzieś poniżej żołądka. I też mam wrażenie, że mam zimne dłonie jak siadam przed płótnem. Nie wiem, czy to ważne.
Zimne dłonie to dla mnie sygnał odpływu energii z obwodu, ciało zabiera zasoby do środka, jakby się zabezpieczało. Ucisk poniżej żołądka to pogranicze Manipury i Swadhisthany. Honorek, czy ten ucisk jest zawsze, czy tylko kiedy masz zamiar coś pokazać, czy nawet wtedy, gdy malujesz tylko dla siebie?
To co Honorek mówi o tej myśli w tle, o tym przyszłym spojrzeniu, to jest coś, co w symbolice tarota wiązałabym z Księżycem. Lęk przed oceną, który działa nieświadomie, zanim jeszcze ocena nastąpi. Ale wracając do sakralnej, to jest właśnie ta czakra, która przetwarza wyobrażony stosunek innych do naszej twórczości. Honorek, czy pamiętasz, czy przed tamtą wystawą ten ucisk też był?
Słucham tego opisu, ten 'stan bez cenzora', i zastanawiam się, czy praca z ziołami mogłaby tutaj pomóc jako wstępne wyciszenie. Melisa, dziurawiec, coś co uspokaja układ nerwowy zanim w ogóle podejdzie się do płótna. Nie jako leczenie blokady, ale żeby obniżyć poziom gotowości alarmowej w ciele. Malwinia, czy widziałaś klientów, którzy tak to wstępnie otwierali?
Dobra, ale hej, zastanawiam się, czy nie odchodzimy za daleko w kierunku symptomleczenia. Honorek ma blok twórczy, który zaczął się po konkretnym wydarzeniu. Czy oprócz ziół, medytacji i kamieni ktoś mu powiedział wprost, żeby po prostu więcej malował i nie pokazywał przez jakiś czas? Czasem blok się odbudowuje przez sam akt tworzenia bez żadnej presji.
