Forum

Asystent AI
Czakra sakralna a p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra sakralna a problemy z płodnością - energia versus medycyna

Strona 2 / 3

Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To, co Gerwazy nazwał, i to, co Romcia potwierdziła, jest moim zdaniem najważniejszą rzeczą w tym wątku. Praca z Swadhisthaną przy takim temacie wymaga naprawdę delikatności, bo ta czakra przechowuje właśnie takie przekonania - o wartości, o tym, czy jesteśmy 'wystarczający'. Romcia, powiem ci szczerze: zanim zaczniesz intensywnie pracować z czakrą sakralną, rozważyłabym najpierw spokojną pracę z korzeniem, żeby mieć pod sobą stabilny grunt. Czy masz jakieś ćwiczenia na uziemienie, które ci służą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Felicja84 Chcę zapytać o coś, co mnie tu ciekawi. Mówisz o pracy z korzeniem jako fundamencie - ale jak odróżnić, że Muladhara jest już wystarczająco stabilna, żeby przejść wyżej? Czy to odczucie, wynik z wahadełkiem, czy raczej obserwacja zachowań w życiu codziennym?


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Drozdzia Wszystkie trzy, ale powiedziałabym, że to trzecie kryterium jest najbardziej wiarygodne. Jeśli widzę w sobie mniej paniki przy niestabilności finansowej, mniej strachu przed brakiem, mniejszą potrzebę kontrolowania wszystkiego wokół - to jest dla mnie sygnał, że korzeń pracuje lepiej. Wahadełko może potwierdzić, ale nie zastąpi obserwacji życia.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Zgadzam się z Felicją co do obserwacji zachowań, ale chcę dodać jeden sygnał, który mi osobiście pomógł: sen. Kiedy Muladhara była mocno zablokowana, budziłem się z silnym lękiem bez konkretnej przyczyny, taki fizyczny, jak adrenalina. Jak ta czakra zaczęła się otwierać, ten poranek przestał wyglądać tak. Romcia, czy coś takiego ci się zdarza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Nikodem71 Tak, zdarza mi się budzić z lękiem. Szczególnie teraz, kiedy zbliżają się kolejne badania albo kolejna próba. Nie wiedziałam, że to może mieć związek z korzeniem, a nie tylko z sytuacją życiową.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ale tu jest ciekawe pytanie - czy to Muladhara generuje lęk, czy lęk generuje blokadę w Muladharze? Bo mi się wydaje, że to działa w obie strony i próba ustalenia, co było pierwsze, może być pułapką. Romcia, czy ten lęk poranku pojawił się razem z trudnościami z zajściem w ciążę, czy istniał wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Sennaria Wcześniej. Odkąd pamiętam, właściwie. Może mniej intensywny, ale był. To jest coś, co niosę od lat.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

To, co powiedziała Sennaria o wzajemnym wpływie, jest dla mnie kluczowe w pracy z czakrami w ogóle. Nie lubię myślenia przyczynowo-skutkowego w tym kontekście. Bardziej widzę to jako pole, gdzie emocje, ciało i energia są jednym - i dotknięcie dowolnego elementu porusza całość. Ale właśnie dlatego, Romcia, ten lęk, który niesiesz od lat, to coś, co warto adresować bezpośrednio, nie tylko przez Swadhisthanę.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 3 dni temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wątek robi się coraz głębszy, niż na początku. Chcę zapytać o coś praktycznego, żeby Romcia miała z czego skorzystać: czy ktoś z was ma konkretne doświadczenia z medytacją łączącą Muladharę i Swadhisthanę przy tematach związanych z płodnością? Nie szukam cudownej recepty, bardziej wzorców, co komuś faktycznie dawało poczucie ulgi.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Pelagia Mogę się podzielić. Miałam koleżankę, która robiła codzienną medytację z wizualizacją pomarańczowego światła w podbrzuszu, poprzedzoną kilkoma minutami 'kotwiczenia' - dosłownie wyobrażała sobie korzenie wychodzące ze stóp w ziemię. Mówiła, że sama medytacja z Swadhisthaną bez tego kotwiczenia wywoływała u niej płacz bez powodu, a z Muladharą na początku szło łagodniej. Nie wiem, czy to przekłada się bezpośrednio na Romcię, ale ten wzorzec wydaje mi się spójny z tym, co tu mówicie.


Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Gienia98 a ten płacz bez powodu - to jest zły sygnał, że coś się dzieje źle, czy dobry, że coś się uwalnia? Bo spotkałam się z oboma interpretacjami i trochę się w tym gubię.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Salomejka To zależy od kontekstu i od tego, jak ta osoba się czuje po - nie w trakcie, ale po. Jeśli po płaczu jest ulga, lekkość, spokój - to zazwyczaj jest uwalnianie. Jeśli zostaje pustka, wyczerpanie, poczucie rozklejenia na kilka godzin albo dni - to sygnał, że praca była za intensywna albo bez odpowiedniego gruntowania. I tu wracamy do tego, o czym Felicja mówiła wcześniej - korzeń jako fundament.


Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Leontyna Okej, to kryterium ulgi po płaczu versus wyczerpania - to ma dla mnie sens. Ale mam pytanie: a co jeśli jest i jedno, i drugie? Tzn. jest ta chwilowa lekkość, ale potem i tak zostaje jakiś osad, taki trudny do opisania? To co wtedy?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Salomejka To jest właśnie sygnał, że coś zaczęło się ruszać, ale nie do końca wyszło. Jakbyś otworzyła pokrywkę garnka, para trochę uszła, ale zawartość nadal wrze. W takich przypadkach zazwyczaj polecam nie forsować kolejnej sesji od razu, tylko dać ciału kilka dni na integrację. I obserwować, czy ten osad sam stopnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ja mam w związku z tym inne pytanie, trochę z boku. Czy praca z Swadhisthaną przy takim temacie jak płodność powinna być prowadzona przez kogoś z zewnątrz, np. bioenergoterapeuta, czy można to robić samodzielnie bez ryzyka? Bo słucham tej rozmowy i trochę się zaczynam bać, że można coś 'ruszyć' i nie umieć z tym potem siedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Drozdzia Boję się odpowiedzieć zbyt kategorycznie, bo to naprawdę zależy od konkretnej osoby. Ale generalnie - jeśli temat jest świeży, bolesny, i masz poczucie, że nie masz gruntu pod nogami, to wsparcie z zewnątrz jest lepsze. Nie dlatego, że sama nie dasz rady, tylko dlatego, że ktoś może ci pomóc się zatrzymać zanim pójdziesz za głęboko. Czy masz dostęp do kogoś, komu ufasz w tym zakresie?


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wtrącę się, bo Drozdzia zadała pytanie, które sama miałam. Robiłam te medytacje samodzielnie i właśnie ten 'osad', o którym pisze Salomejka, też mi się zdarzał. Nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle. Teraz rozumiem, że może to być kwestia tempa. Ale nadal nie wiem, jak dobrać to tempo - skąd mam wiedzieć, że za szybko?


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba jedno z ważniejszych pytań w całym wątku. Sygnały 'za szybko' u mnie wyglądają tak: nagle mam poczucie, że wszystko jest za dużo, drobne rzeczy mnie irytują ponad miarę, albo śnię bardzo intensywnie przez kilka nocy z rzędu i wstaję niewyspana mimo że spałam wystarczająco długo. Ciało wysyła wyraźny sygnał, tylko trzeba go słuchać bez oceniania. Romcia, czy coś takiego ci się zdarzało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Felicja84 Intensywne sny tak, i drażliwość też. Ale myślałam, że to przez hormony i całe to leczenie, nie łączyłam tego z praktyką. Może to jest właśnie ten moment, że trudno rozdzielić co pochodzi skąd?


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie. I moim zdaniem to jest jeden z największych problemów przy pracy z Swadhisthaną w trakcie leczenia hormonalnego - same hormony robią z emocjami to, co medytacja robi energetycznie. Możesz mieć podwójne natężenie i naprawdę nie wiesz, czy to ciało, czy czakra, czy jedno i drugie naraz. Ja bym w takiej sytuacji zwolnił, szczerze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 523

@Nikodem71 To co mówisz o hormonach mnie zastanawia. Czy to znaczy, że podczas stymulacji hormonalnej Swadhisthana jest niejako 'sztucznie' pobudzona? I czy ta pobudzona czakra może z kolei wpływać na odbiór snów, bo Romcia wspominała wcześniej o snach z dużym ładunkiem?


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Sennaria Tak bym to nazwał, tak. Energia sakralna i gospodarka hormonalna są ze sobą powiązane i to nie jest żadna nowość - mówi o tym wiele tradycji. Więc jeśli jeden poziom jest sztucznie stymulowany, drugi będzie reagował. To może być i silniejsza intuicja, i silniejsze sny, i silniejsze emocje. Tylko pytanie co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, nie chcę torpedować rozmowy, ale mam pytanie które gdzieś mi w głowie siedzi od kilku postów. Czy nie jest tak, że wszystko, co opisujecie jako 'za szybko' albo 'za wolno' w pracy z czakrami, to są po prostu stany emocjonalne, które mają inne, bardziej uchwytne przyczyny? Romcia jest na leczeniu hormonalnym, które samo w sobie robi z emocjami cuda. Skąd wiecie, że szukanie w czakrach nie jest po prostu nakładaniem mapy na coś, co ma zupełnie inną naturę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Gerwazy73 To jest uczciwe pytanie i nie traktuję go jako ataku. Ale mam do ciebie kontrpytanie: czy mapa musi być 'prawdziwa' żeby była użyteczna? Jeśli Romcia przez pracę z Swadhisthaną lepiej rozumie co czuje, lepiej to przeżywa, to czy naprawdę ważne jest, czy ta czakra 'naprawdę istnieje' w sensie fizycznym?


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Klimcia To jest dobry argument i właściwie już o tym pisałem wyżej, więc nie będę się kłócić. Ale chcę zaznaczyć, że ta sama logika działa w obie strony - jeśli mapa daje ulgę, okej. Ale jeśli ta mapa zaczyna dawać poczucie winy, że coś jest nie tak ze mną energetycznie, bo nie zachodzę w ciążę - to jest moment, kiedy mapa szkodzi. I Romcia sama o tym mówiła.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gerwazy73 mówi o czymś, co jest dla mnie cały czas obecne w tle tej rozmowy. Próbuję to utrzymać w ryzach - że to wsparcie, a nie diagnoza. Ale przyznam szczerze, że czasem mi to umyka. Szczególnie kiedy czytam o tym, że 'blokada sakralnej wpływa na płodność' - bo wtedy mam odruch: 'czyli to moja blokada to blokuje'. I to jest właśnie ten mechanizm, o którym rozmawialiśmy wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ważne, że to nazwałaś wprost. Bo ta pułapka jest subtelna - człowiek myśli, że szuka wsparcia, a wchodzi w nowy system oceniania siebie. Dlatego mówię, że przy Swadhisthanie z tym kontekstem nie zaczyna się od samej Swadhisthany, tylko od gruntu. Kiedy czujesz się bezpieczna z tym, że nie masz kontroli nad wynikiem - wtedy dopiero jest sens wchodzić głębiej. Czy to ma dla ciebie sens, Romcia?


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 3 dni temu

Słucham i mam takie skojarzenie: to, co Felicja opisuje jako 'grunt', to jest właśnie Muladhara jako fundament akceptacji. I ciekawe, że rozmowa o Swadhisthanie i płodności tak konsekwentnie wraca do korzenia. Czy to jest reguła, że praca z Swadhisthaną zawsze wymaga najpierw pracy z korzeniem, czy to jest specyfika tego tematu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Pelagia Nie sformułowałabym tego jako regułę, bo zbyt wiele zależy od konkretnej osoby. Ale przy tematach związanych z lękiem i brakiem kontroli - a trudności z płodnością często się z tym łączą - tak, zazwyczaj Muladhara wymaga uwagi jako pierwsza. Inaczej praca z Swadhisthaną odbywa się na niepewnym gruncie i trudniej o stabilizację tego co wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam tu małe własne doświadczenie. Moja przyjaciółka, o której wspominałam wcześniej, robiła te medytacje z wizualizacją korzeni właśnie po to, żeby 'zakotwiczać' przed wejściem w Swadhisthanę. Mówiła, że bez tej sekwencji zostawało jej to rozedrganie, a z tym zakorzenieniem było inaczej. Nie wiem czy to zasługa kolejności czakr, czy po prostu dobre wejście w medytację w ogóle. Ale powtarzała to konsekwentnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Gienia98 A ta przyjaciółka miała jakiś efekt w sensie tego, czego szukała? Pytam wprost, bo wiem, że to jest delikatne, ale mam wrażenie, że wszyscy chodzimy wokół tego.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Salomejka Jest mamą. Nie wiem, czy to zasługa medytacji, leczenia, obu naraz, czy po prostu czasu. Sama też tego nie wiedziała i mówiła, że nie chce tego rozstrzygać. Powiedziała mi tylko, że w trakcie całego procesu czuła się mniej sama z tym - i że to wystarczyło jej, żeby nie żałować.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Gienia napisała o przyjaciółce zostało mi w głowie. 'Czuła się mniej sama z tym' - i że to wystarczyło. Romcia, czy ty też to tak czujesz? Że niezależnie od tego, co przyniesie leczenie, ta praca z Swadhisthaną daje ci coś w rodzaju towarzyszenia samej sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak, chyba tak to bym nazwała. Chociaż wcześniej tego nie ujmowałam w takich słowach. Jest jakieś poczucie, że nie zostawiam tej części siebie samej z tym czekaniem. Nie wiem, czy to 'energia sakralna' czy po prostu intencja i uwaga, którą kieruję w to miejsce. Ale coś tam jest.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham od jakiegoś czasu i mam pytanie do Klimci albo Felicji, bo obie zdają się mieć tu doświadczenie - czy przy takiej pracy, gdzie jest i leczenie hormonalne, i praca z czakrami, powinno się jakoś synchronizować te dwie rzeczy z cyklem? Bo Swadhisthana i tak jest połączona z rytmem, a cykl przy stymulacji jest przecierz zaburzony sztucznie. Czy to nie stwarza jakiegoś konfliktu w polu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Dalia To jest naprawdę dobre pytanie i szczerze - nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Pracowałam z kobietami przy różnych etapach leczenia hormonalnego i widziałam różne podejścia. Część terapeutów energetycznych zaleca dostosowanie do naturalnego rytmu księżyca zamiast cyklu, właśnie dlatego że cykl jest zaburzony. Ale czy to faktycznie coś zmienia? Nie wiem, czy da się to zmierzyć. Romcia, ty to próbowałaś jakoś rytmizować?


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze? Nie. Robiłam kiedy miałam siłę i spokój, nie myśląc za bardzo o tym, kiedy to jest względem fazy księżyca czy etapu protokołu. Może to błąd, może nie. Czułam, że narzucanie sobie kolejnego harmonogramu jest ostatnią rzeczą, której potrzebuję przy tym leczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

I moim zdaniem to jest bardzo zdrowe podejście. Rytm jest ważny, ale nie wtedy, gdy staje się kolejnym źródłem presji. Dalia, żeby odpowiedzieć na twoje pytanie - nie powiedziałabym 'konflikt w polu', raczej powiedziałabym, że pole jest po prostu inne niż przy naturalnym cyklu. Nie gorsze, inne. I warto być świadomą tej różnicy, zamiast próbować ją naprawić.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja bym tu jednak nie odpuszczał tematu synchronizacji tak łatwo. Fazy księżyca to nie jest tylko kalendarz, to realny rytm, który wpływa na płyny w ciele, a Swadhisthana rządzi właśnie tymi płynami. Pełnia to nie jest moment na intensywną pracę z tą czakrą, jeśli jest już nadstymulowana hormonalnie. Mówię to z obserwacji, nie z teorii. Czy ktoś z was tego nie doświadczył?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 523

@Nikodem71 A co konkretnie zaobserwowałeś przy pełni u osób ze stymulacją? Bo to brzmi jakbyś miał jakiś konkretny przykład, nie tylko tezę.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Sennaria Przede wszystkim silniejsze sny, płaczliwość, poczucie że emocje są nie do ogarnięcia. Nie wiem, czy to 'za dużo Swadhisthany', czy po prostu fizjologia i faza księżyca razem robią swoje. Ale mówiłem tu wcześniej o podwójnym natężeniu - przy pełni to może być potrójne.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Nikodem mówi brzmi trochę jak ostrzeżenie. Romcia, ty słyszysz to i co czujesz? Bo z jednej strony Felicja mówi 'nie rób harmonogramu', z drugiej Nikodem sugeruje, że pełnia przy stymulacji to ryzyko. Jak to zestawiasz?


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze to trochę kręci mi się głowa od tych sprzecznych informacji 🙂 Ale chyba nie biorę tego jako sprzeczność. Felicja mówi o presji harmonogramu, a Nikodem o świadomości rytmu. Można być świadomą pełni i nie robić z tego obowiązku. Chociaż przyznam, że przy ostatniej pełni w trakcie protokołu byłam rozsypana emocjonalnie i teraz zaczynam się zastanawiać, czy to nie było właśnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam notatki z kilku miesięcy i faktycznie widać u mnie pewien wzorzec przy pełni - niezależnie od leczenia. Silniejsze sny, większa drażliwość, czasem nagłe płakanie bez wyraźnego powodu. Nigdy nie łączyłam tego ze Swadhisthaną, myślałam po prostu, że jestem bardziej wrażliwa przy pełni. Teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie jest ten sam mechanizm, tylko opisany inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagia)
Połączone: 3 dni temu

Wpisy: 277

@Gienia98 To co piszesz jest ciekawe z perspektywy numerologicznej - pełnia ma swój numer, cykl ma swój numer, i często nakładają się na siebie w miesięczne węzły. Ale nie chcę teraz odchodzić za daleko od tematu. Chciałam zapytać - czy ktoś próbował przy pracy ze Swadhisthaną używać kamieni chłodzących zamiast pobudzających, właśnie po to, żeby zrównoważyć tę nadstymulację? Myślę o selenicie albo labradorze.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Pelagia Selenit tak, ale labradoryt to bardziej kamień ochrony i transformacji, nie chłodzenia. Przy nadaktywnej Swadhisthanie polecałabym bardziej akwamaryn albo niebieski kyanit - ale to już kwestia tego, co ktoś czuje w dłoni, nie tylko teorii. Romcia, ty używasz jakichś kamieni przy tej pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam karneol, bo przeczytałam, że do Swadhisthany, ale teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie jest przypadkiem zbyt pobudzające, skoro i tak mam to hormonalne zamieszanie. Nie pomyślałam o tym wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Karneol to klasyk do Swadhisthany, ale masz rację, że przy nadczynności może bardziej nakręcać niż równoważyć. To nie znaczy, że musisz go odstawić - ale może warto go używać inaczej, nie bezpośrednio przy ciele, tylko gdzieś obok, jako intencja. I dokładnie sprawdzać, co czujesz po sesji z nim. Czułaś kiedyś różnicę z kamieniem i bez?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącę z boku, ale pytanie o kamienie mnie zatrzymało - czy wahadełko po takim skanowaniu z karneolowym przy Swadhisthanie też zmienia ruch? Zastanawiam się, czy kamień faktycznie modyfikuje to, co wahadło odczytuje, czy to jest po prostu nasza projekcja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Salomejka Właśnie wchodzisz w obszar, gdzie naprawdę trudno cokolwiek weryfikować. Wahadełko reaguje na mikrodrgania ręki, a ręka reaguje na to, co myślimy. Więc jeśli wiemy, że trzymamy karneol, to może zmieniać ruch wahadła - ale to przez nas, nie przez kamień. Nie mówię, że to złe, mówię że warto być z tym świadomą.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Gerwazy73 Czyli wracamy do twojego wcześniejszego pytania o mapę. Tylko teraz widzę, że ta mapa może działać przez nas, nie pomimo nas. I to jest może ważniejsze niż to, czy kamień 'naprawdę' coś robi.


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Muszę przyznać, że ta rozmowa coraz bardziej otwiera mi oczy na to, ile rzeczy robiłam intuicyjnie, nie wiedząc dlaczego. Karneol wzięłam, bo kolor był ładny i pasował do opisu. Wahadełko kręciłam bez zastanowienia, co oznacza kierunek przy nadczynności a co przy blokadzie. Może czas zacząć robić to bardziej świadomie, nawet jeśli nie wiem, czy to 'działa' obiektywnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Romcia03 ale to co mówisz o robieniu rzeczy bez wiedzy dlaczego - to chyba najbardziej uczciwe przyznanie się w całym tym wątku. Bo ja na przykład też mam wahadełko i nigdy nie sprawdziłam, co właściwie oznacza kierunek obrotu. Wzięłam je, bo wyglądało ładnie. Teraz się zastanawiam, czy w ogóle interpretowałam to dobrze. Czy ktoś może powiedzieć - skąd wiadomo, że obrót zgodny z ruchem wskazówek to nadczynność, a nie niedoczynność? Jest jakaś zasada, czy każde wahadełko trzeba najpierw 'zapytać'?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Salomejka To jest pytanie, które lubi wywoływać spory nawet wśród bardziej doświadczonych praktyków. Nie ma jednej zasady. Część szkół mówi, że obrót zgodny z ruchem wskazówek to czakra otwarta, aktywna - ale inna tradycja powie ci, że to zależy od polaryzacji wahadła i osoby, która je trzyma. Dlatego faktycznie standardem jest kalibracja - pytasz wahadełko o coś, co znasz odpowiedź, i patrzysz, jak reaguje. Tylko że to też przechodzi przez nas, co Gerwazy słusznie wcześniej zauważył.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Klimcia No właśnie. I teraz mam pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów - jeśli wahadełko kalibrujemy przez siebie, to jak odróżnić moment, kiedy naprawdę coś 'czytamy', od momentu, kiedy po prostu potwierdzamy to, czego się spodziewamy? Romcia mówiła, że karneol wzięła bo kolor ładny. Wahadełko kręciła bez wiedzy o kierunkach. To jak teraz do tego podejść - od nowa, z czystą kartką?


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gerwazy73 to jest dokładnie moje pytanie do siebie po tej rozmowie. Trochę mnie to niepokoi, bo teraz nie wiem, ile z tego, co czułam przy tych sesjach, to była rzeczywista informacja o mojej Swadhisthanie, a ile to było po prostu to, czego się bałam albo czego chciałam. Przy leczeniu niepłodności bardzo łatwo o skrzywioną perspektywę - wszystko interpretujesz przez ten jeden pryzmat.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to nie jest tylko wasze, czysto subiektywne doświadczenie - bo jeśli ktoś inny, kto nic o was nie wie, skanuje was dłonią albo wahadłem i wskazuje na ten sam obszar, to już jest coś więcej niż projekcja. Klimcia, ty robiłaś kiedyś takie sesje z obcymi osobami, gdzie nic nie wiedziałaś o ich sytuacji? Bo to by był jakiś test tego, o czym Gerwazy mówi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Nikodem71 Tak, kilka razy. I wiesz co - czasem trafiałam, czasem nie. Uczciwie powiem, że nie prowadziłam statystyk. Ale pamiętam jedną sesję, gdzie kobieta nic mi nie powiedziała, a ja poczułam wyraźny zastój w okolicach Swadhisthany i zapytałam, czy coś się dzieje z kreatywnością albo relacjami. Okazało się, że jest po poronieniu. Ale nie wiem, czy to było skanowanie energii, czy odczytanie mikroekspresji i napięcia w ciele. Naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Klimcia to co piszesz jest szczere i dlatego bardziej mi ufa niż gdybyś powiedziała 'tak, zawsze trafiam'. Ale właśnie przez to mam pytanie do Romci - jak ty to weryfikujesz u siebie? Tzn. skąd wiesz, że to co czujesz przy skanowaniu czakry, to informacja o czakrze, a nie o tym co przeżywasz emocjonalnie w danej chwili? Bo przy leczeniu hormonalnym emocje są chyba wszędzie naraz.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Dalia nie weryfikuję w żaden 'twardy' sposób. Mam tylko obserwację, że kiedy robiłam sesje w spokojniejszych momentach protokołu, to informacja była inna niż przy stymulacji. Przy stymulacji wahadełko szalało, ale ja też szalałam hormonalnie. Nie byłam w stanie oddzielić jedno od drugiego. I może właśnie o to chodzi w tym co mówi Felicja - że pole jest wtedy po prostu inne, nie że jest złe albo złe odczytane.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: