Hmm. Chyba bardziej przy kontakcie z nim, albo kiedy myślę o tym co między nami się dzieje. Kiedy jestem sama i nie myślę o związku, jest spokojniej. To coś zmienia w tej diagnozie?
Zmienia sporo. To znaczy że Swadhisthana nie jest rozregulowana sama w sobie - ona reaguje na konkretny bodziec. To jest inny rodzaj pracy niż gdyby chaos był tłem całego dnia. Eufemia, mogę zapytać - czy ta trudność w intymności jest teraz jednostronna, czy oboje czujecie że coś jest nie tak?
On mówi że wszystko jest okej. Że to ja 'coś kombinuję'. To jest właśnie część problemu - czuję dużo, on nie widzi żadnego problemu. Więc nie wiem czy to rzeczywiście coś z moją energią, czy po prostu ta rozbieżność sama w sobie jest problemem.
To jest ważne co mówisz. I trochę przesuwa obraz. Bo jeśli on nie widzi problemu, a ty czujesz chaos - to może Swadhisthana nie jest tu zablokowana, tylko... przeciążona informacjami których nie masz gdzie przetworzyć? Sakralna przetwarza emocje relacyjne, a jeśli nie ma przestrzeni do rozmowy w związku, to ta energia krąży.
No właśnie to samo chciałam powiedzieć od jakiegoś czasu. Czy tu w ogóle jest problem z czakrą, czy jest problem w związku i tyle? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam.
Ale to co mówi Eufemia - że on mówi 'wszystko gra' a ona czuje coś innego - to brzmi bardziej jak... nie wiem, jak brak połączenia między nimi? Czy czakra serca też nie powinna tu być jakoś zaangażowana? Nie znam się, pytam serio.
Jest. To znaczy - kocham go. Ale ostatnio ta miłość jakby współistnieje z poczuciem niewidzialności. Jakbym była obok, nie w kontakcie. I właśnie w obszarze intymności to czuję najbardziej.
Niewidzialność w intymności. To jest bardzo konkretny sygnał. I to jest dokładnie obszar Swadhisthany - nie tylko seksualność fizyczna, ale poczucie że jesteś widziana w swojej zmysłowości, emocjonalności, potrzebach. Sakralna to czakra pragnienia bycia przyjętą.
Nigdy nie słyszałam tego ujęcia. Zawsze myślałam że sakralna to po prostu seks i tyle. A to jest coś znacznie szerszego?
Trochę tak. Czuję że on patrzy na to co czuję jak na przesadę. I chyba zaczynam sama się zastanawiać czy nie przesadzam. Więc może tak - jakiś wstyd że w ogóle to czuję.
To jest klasyczny znak blokady Swadhisthany od środka. Nie zewnętrzna przeszkoda, tylko internalizacja oceny. Energia sakralna zamiast płynąć - pyta czy ma prawo płynąć. I to kręci się w kółko bo im bardziej pytasz, tym mniej płynie, tym bardziej pytasz.
Mam pytanie trochę z boku - czy w takiej sytuacji w ogóle jest sens sięgać po kamienie do pracy ze Swadhisthaną? Bo z tego co czytam, to główny problem jest bardziej w głowie i w relacji, nie w energii jako takiej. Albo dobrze rozumiem?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie które może być głupie - czy rozmawiałaś z nim wprost o tym co czujesz? Nie o czakrach, po prostu o tym że czujesz się niewidziana? Pytam bo czasem wydaje mi się że szukamy energetycznego wyjaśnienia dla czegoś co wymaga zwykłej rozmowy.
Okej, to zmienia moje pytanie w coś zupełnie innego. Przepraszam że zakładałem że tego nie próbowałaś. To brzmi naprawdę trudno.
To co opisujesz teraz - próba nazwania czegoś i bycie odesłaną z powrotem do siebie z komunikatem 'wyobraź sobie' - to jest jeden z najsilniejszych blokujących wzorców dla Swadhisthany. Czakra sakralna potrzebuje przyjęcia żeby móc przepływać. Jeśli każde wyrażenie potrzeby kończy się komunikatem że ta potrzeba jest fałszywa, energia się cofa. I z każdym razem coraz głębiej.
Napięcie tak, zdecydowanie. I właśnie to odrętwianie w momentach kiedy próbuję być bliska. Jakby coś się wyłączało zanim w ogóle zdążę poczuć cokolwiek. Myślałam że to stres albo zmęczenie.
To wyłączanie się to jest mechanizm ochronny. I to akurat ma sens energetycznie - jeśli bliskość wielokrotnie kończy się odrzuceniem albo zbagatelizowaniem, Swadhisthana po prostu przestaje 'wychodzić na zewnątrz'. Nie dlatego że jest zepsuta, tylko dlatego że się nauczyła że to boli.
To jest dobre porównanie. I właściwie spójne z tym co mówi somatoterapia - ciało i pole energetyczne przechowują wzorce relacyjne, nie tylko wspomnienia. Eufemia, czy to wyłączanie jest nowe, czy masz poczucie że towarzyszyło ci zanim ten związek?
Myślę że wcześniej tego nie miałam. Albo miałam inaczej - bardziej jako niepewność, nie jako odcięcie. To odcięcie jest nowe, tak.
To jest ważna różnica. Jeśli wzorzec jest nowy i pojawił się w kontekście konkretnej relacji, to moim zdaniem sugeruje że Swadhisthana reaguje na coś bieżącego, nie na stary wzorzec. To różnica między blokadą zakorzenioną głęboko a czymś bardziej... aktualnym. Co w pewnym sensie jest też dobrą wiadomością, bo łatwiej to poruszyć.
Wróćmy na chwilę do praktyki. Eufemia, czy próbowałaś jakiejś pracy z Swadhisthaną od kiedy to czujesz? Medytacja, kamienie, cokolwiek? Pytam bo to może nam powiedzieć coś o tym jak ta czakra teraz reaguje.
Nie, właściwie ta rozmowa jest pierwszym krokiem. Wiedzieć co jest problemem zanim zacznę cokolwiek robić - wydawało mi się to sensowne.
To ma sens. Choć czasem praca z ciałem mówi więcej niż sama analiza - nie dlatego że analiza jest zła, tylko że Swadhisthana jest bardzo somatyczna. Może warto spróbować nawet czegoś prostego, np. medytacji z oddechem do podbrzusza, i zobaczyć co się pojawia. Nie po to żeby coś naprawić od razu, ale żeby zobaczyć co jest.
Czytam ten wątek od początku i mam podobne doświadczenie do Eufemii, to poczucie niewidzialności w intymności. Nigdy nie łączyłam tego z Swadhisthaną. Czy to co opisujecie - to odcięcie, wyłączanie się - może być u różnych osób z różnych powodów, czy to zawsze ten sam mechanizm?
Mam pytanie do całej rozmowy właściwie - skoro Eufemia mówi że on nie widzi problemu i ona czuje się niewidziana, to czy praca z własną czakrą w ogóle może coś zmienić jeśli dynamika między nimi zostaje taka sama? Trochę mi to wygląda jak przyklejanie plastra na coś co wymaga czegoś więcej.
Ale chwila - to znaczy że praca z czakrą może sprawić że Eufemia poczuje jeszcze bardziej że coś jest nie tak i... co, odejdzie? To brzmi jak nieoczekiwany efekt uboczny.
To mnie trochę przeraża, szczerze mówiąc. Jakby otworzyć Pandorę. Nie wiem czy jestem gotowa na 'klarowność' w tym sensie.
