Lila piękna metafora ale zauważcie że ta sama logika mogłaby uzasadniać pracę od góry do dołu, albo od środka. 'wszystko jest połączone' to twierdzenie które trudno obalić ale i trudno z niego wyciągnąć konkretne zalecenie. dlaczego akurat dół-góra, nie góra-dół?
słuchajcie, widzę że co jakiś czas ta rozmowa odpływa w stronę 'czy to w ogóle działa' i rozumiem po co Zaklinacz to robi, ale może warto to rozdzielić. jedna gałąź: epistemologia czakr, otwieramy nowy temat. tu: jak Oracle57 i Numerolog68 mogą praktycznie coś zrobić z tym co czują. bo jednak to był cel tego wątku
dziękuję Ostrze.1, no właśnie 🙂 mam już plan na najbliższe tygodnie i to mi wystarczy. ale to o korzeniu mnie zatrzymało - spróbuję przez kilka dni zrobić coś z Muladharą zanim przejdę do właściwego planu. coś prostego żeby nie rozciągać tego w nieskończoność. co jest najprostsze żeby poczuć efekt szybko?
najprostsza rzecz jaką znam: chodzenie boso po trawie albo ziemi przez 10-15 minut z uwagą na stopy. plus wizualizacja czerwieni u podstawy kręgosłupa zanim wstaniesz rano. mantra LAM jeśli masz cierpliwość - nawet kilka minut. bez dużych oczekiwań na szybki efekt, to raczej jak podlewanie niż nawożenie
ja tu czytam i mam pytanie może głupie - jak w ogóle wyczuć że korzeniowa jest w porządku? bo u mnie też jest ta nerwowość finansowa i zastanawiałam się czy moje problemy ze snem to może właśnie stamtąd a nie z trzeciego oka jak myślałam
Krysia_58 i Numerolog68 opisują zaskakująco podobne zestawy objawów - napięcie fizyczne bez medycznej przyczyny, lęk, problemy ze snem, zastój twórczy lub relacyjny. Oracle57 zaczęła wątek z podobnym zestawem. czy to zbieżność czy coś mówi o tym jakie problemy są teraz powszechne?
weszłam do tego wątku przypadkiem szukając czegoś o czakrze sakralnej i teraz nie mogę przestać czytać 🙂 mam jedno pytanie - czy ktoś z was miał doświadczenie z tym że praca z sakralną otworzyła coś emocjonalnego czego się nie spodziewałaś? bo trochę się tego boję zanim zacznę
zaglądam tu od dawna i mam wrażenie że cała ta dyskusja o korzeniu i sakralnej to jest de facto dyskusja o tym jak być w kontakcie z własnym ciałem. i to mi się wydaje sensowne niezależnie od tego czy czakry 'istnieją' czy nie. może to jest ta część którą można wziąć bez całej reszty metafizyki?
mogę tu dorzucić jedną rzecz i potem zostawię ten spór - z mojego doświadczenia i obserwacji w pracy z klientami: ludzie którzy traktują system czakr jako metaforę i język mają podobne efekty do tych którzy traktują go jako opis fizycznej energii. wynika z tego dla mnie że metafora działa, niezależnie od ontologii. i to jest wystarczający argument żeby jej używać
dobra, wracam do olejków bo to mi jest teraz najbardziej potrzebne - Crystaline, powiedziałaś wcześniej że pomarańcza jako baza i ylang ylang jako głębia. a co jeśli ktoś nie lubi słodkich zapachów w ogóle? ja na słodkie reaguję bólem głowy
przy sandałowcu uwaga dla tych którzy kupują - większość olejków 'sandałowych' w sklepach to syntetyki albo australijski sandałowiec który ma inny profil niż indyjski Santalum album. jeśli chcecie tego klasycznego, szukajcie 'East Indian sandalwood' i sprawdzajcie czy to 100% eteryczny, nie 'fragrance oil'. różnica w zapachu i działaniu spora
Heliotrop masz racje, ja się naciąłem na syntetyk pierwszy raz i przez rok myślałem że sandałowiec to w ogóle nie mój zapach. dopiero jak dostałem próbkę prawdziwego to wow, totalnie inne doświadczenie. warto dopłacić
a wracając do karneolu który tu kilka razy padł - czy kamień musi być surowy czy polerowany? i czy robi różnicę kupiony w sklepie vs znaleziony/dostany?
jak się oczyszcza kamień? przepraszam że pytam tak podstawowo, ale pierwszy raz słyszę o tym
dodam do tego co Crystaline pisze - karneol jest pod tym względem wdzięcznym kamieniem bo można go czyścić wieloma metodami bez ryzyka uszkodzenia. w przeciwieństwie np. do selenitu który nie lubi wody w ogóle
mam małe podsumowanie dla siebie żeby nie zgubić wątku 🙂 plan na najbliższe tygodnie: tydzień pracy z korzeniem - LAM, czerwień, chodzenie boso gdzie się da, potem wchodzę z pomarańczą (albo bergamotką jak będzie za intensywna) i karneol. VAM po kilka minut rano. i to co powiedziała Michasia o obserwowaniu momentów gdy blokuję ekspresję w ciągu dnia - to chyba najważniejsze. dam znać jak pójdzie
Oracle57 - zrób koniecznie! i napisz o olejkach szczególnie bo mam podobny plan dla siebie i chętnie usłyszę jak reaguje nos 🙂
Oracle57 trzymam kciuki. i tak sobie myślę że ten wątek był naprawdę użyteczny - zaczął się od konkretnego pytania o kreatywność bez seksu, a wyszło z tego całkiem sporo o tym jak w ogóle pracować z dolnymi czakrami. Salomejka miała rację że to było zagrzebane pod dyskusją
dobra, muszę zamknąć ten wątek ze swojej strony bo zaraz zapomnę co postanowiłam 🙂 dziękuję wszystkim - Crystaline, Amethysta86, Lila89, Heliotrop za olejkową dygresję która okazała się super przydatna, i nawet Felicjanowi i Zaklinaczowi za to że pilnowali żebyśmy nie odpłynęły za bardzo w ezoteryczny automat. zaczynam od korzenia, potem sakralna, bergamotka jako baza bo słodkie mi też nie służą, karneol w dłoni podczas medytacji a potem na biurko. VAM na głos przynajmniej 5 minut, nie na słuchawkach przy biurku ale normalnie po pracy. i sprawdzam za miesiąc czy w pracy coś drgnęło. ten wątek miał odpowiedzieć na pytanie czy można pracować z sakralną bez wchodzenia w seksualność - i chyba dostałam odpowiedź: można, ale treba też zadbać o fundament. tyle ode mnie, obserwujcie czy napiszę update 🙂
