Hej, siedzę w tym wątku z boku bo to temat głównie kobiecy i nie chcę wchodzić nie w swoje sprawy, ale mam pytanie o kamienie bo to moja działka. Mówiliście wcześniej o selenicie i pojawiła się też kwestia karnelian przy sakralnej. Czy przy blokadzie kulturowej jest sens inaczej dobierać kamień niż przy 'zwykłej' blokadzie? Bo logika by podpowiadała że może coś cieplejszego, bardziej aktywującego zamiast uspokajającego.
Dobra wiec wracając do kamieni bo pytałem i trochę to utonęło w dyskusji o tańcu i somatyce. Przy sakralnej standardowo idzie karnelian, to wiadomo, ale mam pytanie konkretne: czy przy tej blokadzie kulturowej o której mówicie, karnelian nie będzie za mocny? Bo to kamień dość grzejący energetycznie, pobudza, a jeśli ktoś ma opór i wstyd zakorzeniony głęboko to może nie chcieć tego pobudzenia. Pytam bo miałem klientkę (sesja z wahadełkiem) gdzie dałem jej karnelian na sakralną i po chwili powiedziała że czuje dyskomfort, jakby za dużo naraz.
Pytanie do Bogumil.ka i Wandzisi bo mnie to ciekawi z perspektywy pracy z mężczyznami. Czy ten mechanizm 'za mocno, za szybko' przy karnelian dotyczy tylko kobiet z blokadą kulturową czy też mężczyzn? Bo mężczyźni mają inne wzorce kulturowe nałożone na sakralną, bardziej w kierunku nadczynności albo dysocjacji emocjonalnej a nie zahamowania. Zastanawiam się czy karnelian w ich przypadku nie działałby inaczej.
Wracam do wątku z pytaniem Dominiki bo mi to nie dało spokoju. Napisała o środowisku religijnym i o innych wzorcach. Joasia odpowiedziała że efekt na czakrze podobny niezależnie od źródła i zgadzam się co do zasady, ale chciałabym doprecyzować. W polu przy sakralnej blokada z wychowania stricte religijnego ma często specyficzną warstwę którą odczuwam jako coś nałożonego z zewnątrz, jakby narzuconą skórkę. Blokada z kultury 'grzeczności' jak to Joasia nazwała, siedzi głębiej, jest bardziej tkaniną niż powłoką. Diagnostycznie to rożnica.
To co Judytka opisuje z wahadełkiem pasuje do czegoś co mam w notatkach. Przy jednej sesji wahadełko nad sakralną robiło właśnie ten duży leniwy ruch bez wyraźnego centrum rotacji, jakby kręciło się gdzieś obok czakry a nie nad nią. Nie wiedziałam jak to zinterpretować i zostawiłam z pytajnikiem. Może to właśnie ta blokada rozproszona kulturowa?
Czytam to i próbuję odnieść do siebie bo mam swoje wahadełko i testowałam. U mnie nad sakralną ruch jest właśnie taki, hm, blady. Mały, bez siły, kręci się ale jakby z obowiązku. Teraz nie wiem czy to jest ta niedoczynność czakry w sensie przymknięcia czy właśnie ta blokada kulturowa. Czy one w ogóle dają inny wynik wahadełkiem?
Tu jest ważne pytanie od Inwokacji i nie chcę żeby utonęło. Moim zdaniem niedoczynność i blokada kulturowa to nie to samo chociaż mogą dawać podobny obraz wahadełkiem. Niedoczynność to jakby czakra jest po prostu zmęczona, brakuje energii. Blokada kulturowa to jest energia jest ale nie może przepływać, jest zablokowana na poziomie wzorca. Czy to diagnostycznie wychodzi inaczej w praktyce, tego nie jestem pewna, byłoby ciekawie gdyby Judytka albo Joasia się wypowiedziały.
Ojej ta rozmowa o wahadełku jest super ale ja mam bardziej podstawowe pytanie, mam nadzieję że mogę wtrącić. Skoro ta blokada kulturowa jest tak subtelna i nie widać jej od razu, to jak w ogóle człowiek ma WIEDZIEĆ że ją ma? Bo ja nie mam wahadełka i nie chodzę do bioenergoterapeuty, a z tego co czytam w wątku to moje objawy mogą na to wskazywać. Czy jest jakiś prostszy sposób żeby wstępnie sprawdzić u siebie?
Ludka, szczerze to najprostszy wskaźnik jest taki który nie wymaga żadnych narzędzi. Przypatrz się jak reagujesz na własną przyjemność ciała, nie tylko seksualną ale w ogóle zmysłową. Czy czujesz że musisz uzasadniać sobie prawo do tego żeby coś czuć, do odpoczynku, do jedzenia czegoś dobrego bez poczucia winy, do bliskości? Jeśli jest taki wewnętrzny audit 'czy mi się to należy', to jest sygnał że coś w sakralnej jest zaciskane. To oczywiście nie diagnoza ale punkt wyjścia.
Powojko, uważaj trochę bo to co Hortensja opisała to jest tak szeroki opis że pasuje do połowy populacji. Poczucie winy przy przyjemności, uzasadnianie sobie odpoczynku, to są wzorce bardzo powszechne i nie muszą wcale oznaczać blokady sakralnej. To może być po prostu zinternalizowany perfekcjonizm albo lęk przed oceną i to by było raczej Manipura ewentualnie Ajna a nie Swadhisthana. Nie diagnozujmy sakralnej na podstawie jednej rozmowy.
Dziękuję Joasi i Judytce za odpowiedź na moje pytanie wcześniej, to dużo wyjaśniło. Chcę dodać coś z własnego doświadczenia bo wychowałam się w bardzo katolickim domu i przez długi czas myślałam że moje zahamowanie to jest po prostu 'moje', że taka jestem. I dopiero kiedy zaczęłam czytać o czakrach zrozumiałam że to mogło być nałożone. Ale mam pytanie do Judytki, ta 'powłoka z zewnątrz' którą opisujesz, czy da się ją zdjąć inaczej niż tę blokadę tkankową? Czy praca jest inna?
Przepraszam że się wtrącam bo tu jest już taka zaawansowana rozmowa, ale bardzo dziękuję za cały ten wątek bo to mi naprawdę otwiera oczy. Mam pytanie do Hortensji albo Judytki, ta praca z intencją 'oddaję ten przekaz', jak to wygląda praktycznie? Czy to jest afirmacja, medytacja, coś konkretnego? Bo chciałabym spróbować ale nie wiem od czego zacząć.
Aurelindo, istnieje kilka sposobów i żaden nie jest jedynym słusznym więc powiem ci co u mnie działa i u osób z któymi pracuję. Zaczyna się od nazwania przekazu konkretnie, nie ogólnikowo. Nie 'moje ciało jest złe' tylko konkretnie co mówili, co slyszalas jaka zasada siedzi. Potem intencja wypowiedziana na głos, dosłownie, że ten przekaz nie jest twój i że go oddajesz. Sakralna lubi pracę z głosem, dlatego to na głos. Potem wizualizacja jak ta rzecz opuszcza pole przez dół, przez nogi, do ziemi. Uziemienie na koniec.
Nacek, to dobra technika ale dodam jedną rzecz bo często się to pomija. Przy oddawaniu przekazu ważne jest też żeby nie zostawić 'pustego miejsca', bo energia wróci albo coś innego wejdzie. Po wizualizacji oddawania trzeba wypełnić tę przestrzeń czymś swoim, własną intencją co chcesz żeby tam było. Inaczej to jest jak wysprzątanie pokoju i zostawienie otwartych drzwi.
Stefcia, dziękuję za to uzupełnienie o wypełnieniu pustego miejsca, to bardzo ważne i nikt wcześniej o tym nie napisał! Ale mam teraz pytanie bo trochę się zgubiłam - jak w praktyce 'wypełnić' tę przestrzeń po oddanym przekazie? Masz na myśli jakąś konkretną wizualizację, afirmację? Czy to musi być coś bardzo spersonalizowanego czy może być jakieś ogólne?
No ale chwila, bo ta technika 'oddawania przekazu z wizualizacją' którą Nacek opisuje to brzmi bardzo ładnie ale mi się tu zapala lampka. Czy ktoś sprawdzał co się dzieje z polem sakralnym PO tej pracy, wahadełkiem albo skanowaniem? Bo mam lekki sceptycyzm wobec jednorazowych wizualizacji jako 'czyszczenia' blokady kulturowej. To wydaje sie troche za proste jak na coś co Judytka opisywała jako tkankę głębiej.
Słuchajcie, wchodzimy tu w bardzo techniczny obszar diagnostyki i to dobrze, ale ja chcę wrzucić coś z zupełnie innej strony bo mi się kręci w głowie od jakiegoś czasu w tym wątku. Mówimy dużo o tym jak odblokować, jak oddać przekaz, jak wypełnić, ale mało o tym co jest zamiast blokady. Znaczy, co jest 'normalnym' przepływem sakralnej u kobiety która nie ma tej kulturowej blokady? Bo nie wiem czy wiemy jak to wygląda, może nikt z nas tego nie pamięta albo nigdy nie miał.
Hortensja to ciekawe pytanie ale trochę mnie niepokoi bo zakłada że jest jakiś wzorzec 'normalnego' przepływu. W moich notatkach mam obserwacje z kilkunastu sesji i szczerze, sakralna jest bardzo różna u różnych kobiet nawet bez blokad widocznych wahadełkiem. Różne amplitudy, różne tempa obrotu. Nie wiem czy szukanie 'normalnego' ma sens.
To co Hortensja pyta to jest w sumie pytanie o punkt odniesienia. Sama się z tym zmagam przy skanowaniu, bo jak mam powiedzieć że coś jest zaburzone jeśli nie wiem jak ma być. U mnie sakralna zawsze była 'ruchliwa' i ciepła i długo myślałam ze to dobrze. A potem ktoś mi powiedział ze to nadczynność. No i co teraz, moje 'normalne' to był problem?
Hmm, ta rozmowa o tym co 'normalne' bardzo mi pomaga bo ja właśnie mam ten problem że nie wiem czy moje odczucia to blokada czy po prostu ja. Ale chciałam wrócić do tego co Stefcia napisała o pustym miejscu po oddaniu przekazu, bo to mi pasuje z czymś z innej strony. Kiedyś robiłam medytację z kolorami i po pracy z pomarańczem poczułam takie zimno w okolicy sakralnej, nie ciepło. Nie wiedziałam co z tym zrobić. Czy to może być właśnie to 'puste miejsce' o którym Stefcia mówiła?
O, to trafne pytanie i nie zastanawiałam się nad tym rozróżnieniem. Chyba bardziej spokojne niż nieprzyjemne? Ale nie jestem pewna czy nie mylę odczuć. Mam wrażenie że jak coś analizuję w środku to zaczynam sama się sugerować.
To co Inwokacja mówi o sugerowaniu się to jest prawdziwy problem przy skanowaniu wewnętrznym i nie mówi się o tym dość często. Sam mam z tym kłopot, szczególnie jak znam temat z góry i wiem 'co powinnam czuć'. Przy kamieniach na szczęście mam trochę łatwiej bo to zewnętrzny obiekt i mogę porównać z innymi. Ale pytanie mam takie, czy ktoś z was ma jakiś sposób na odróżnienie autentycznego odczucia od autosugestii przy pracy z własnymi czakrami?
Joasia to dobra zasada ale mam wątpliwość czy w praktyce jej przestrzegamy. Bo kiedy ktoś przychodzi na forum z objawami i pyta 'która czakra' to już sam opis objawów jest przefiltrowany przez to co wie. Jak ktoś pisze 'mam problem z wyrażaniem się' to już podświadomie celuje w Vishuddha i to kształtuje późniejszy skan. Nie? To jest trochę błędne koło.
Zephyra ma rację z tym błędnym kołem i to jest jeden z powodów dla których wole pracować z kimś z zewnątrz przynajmniej na początku. Przy sakralnej to szczególnie trudne bo ta czakra jest głęboko powiązana ze wstydem i to wstyd potrafi deformować zarówno odczucie jak i opis. Kobieta która od dziecka słyszała że jej cielesność jest nieodpowiednia często nie potrafi opisać tej okolicy ciała bez jakiegoś zabarwienia emocjonalnego które wpływa na to co 'czuje' podczas skanu.
Kurde, to co Judytka napisała o wstydzie deformującym odczucie to jest coś na czym utknęłam. Bo jak mam uczciwie skanować coś do czego w ogóle nie jestem nawykła się zbliżać? To jakby prosić kogoś żeby dotknął miejsca które boli i jeszcze powiedział jak dokładnie boli. Czy jest jakaś inna droga wejścia w tę pracę dla kogoś kto ma tę blokadę kulturową o której tu mówimy?
Powojko, to bardzo sensowne pytanie i powiem ci co u mnie działało jako wejście kiedy byłam na podobnym etapie. Nie zaczynałam od skanowania sakralnej wprost. Zaczynałam od korzenia, od Muladhary, od poczucia bezpieczeństwa i uziemienia. Kiedy korzeniowa jest stabilna to sakralna sama zaczyna się bardziej otwierać, mniej się 'chowa'. To jest trochę jak z rozmową z nieśmiałym dzieckiem, nie zaczynasz od najtrudniejszego pytania.
Zgadzam się z Hortensją co do kolejności, korzeniowa najpierw. Ale dodam jeszcze jedno wejście które stosuję i które działa na zupełnie innym poziomie: ruch. Nie medytacja, nie wizualizacja, tylko fizyczny ruch bioder i miednicy. Taniec, joga z ruchem okrężnym, cokolwiek. Sakralna otwiera się przez ciało często szybciej niż przez umysł, zwłaszcza kiedy umysł jest tym co ją blokuje. To omija tę pętlę którą Zephyra opisała.
