Jest pewna logika w tym selenicie - on czyści warstwy, a zanim zaczniesz pracować z energią sakralną przy głębszych blokadach kulturowych, warto żeby pole było przejrzyste. To jak odkurzenie zanim zaczniesz malować. Nie twierdzę że to jedyna droga, ale widzę dlaczego Amethysta to odczuła
Wracam do selenitu bo to mnie zainteresowało. Bogumil.ka pyta konkretnie: czy ktoś próbował połączyć selenit z kamieniem typowym dla sakralnej, np. karneol albo koral, i jak to działało? Bo sam selenit przy Swadhisthanie to jedno, ale może chodzi o sekwencję, najpierw selenit żeby pole oczyścić, potem coś pomarańczowego żeby faktycznie zasilić czakrę?
To co Amethysta napisała o selenicie jako 'rozjaśnieniu przekonań' przed pracą z sakralną ma sens. Sam robiłem coś podobnego ale używałem fluorytu do czyszczenia pola zanim wszedłem w medytację z karneolowym obszarem. Efekt był taki że medytacja była mniej chaotyczna, mniej tych rozpraszających myśli o tym 'czy robię dobrze'. Nie twierdzę że to przez kamień, może po prostu sama intencja ustawiania przestrzeni robi robotę.
Dobra, ale to co Stasio opisuje to klasyczny efekt placebo wzmocniony rytuałem przygotowania. 'Mniej chaotyczna medytacja' po ułożeniu kamienia niekoniecznie mówi cokolwiek o tym kameniu, może mówi o tym że poświęciłeś dodatkowe 5 minut na spokojne wejście w praktykę. Nie mówię że kamienie nie działają w ogóle, tylko że tu mamy za mało zmiennych żeby cokolwiek wyciągnąć.
Hej, przepraszam że wchodzę z innej strony, ale jeszcze nikt nie odpowiedział mi na to pytanie o ciepło i zimno w polu przy sakralnej. Judytka04 pisała o mrowieniu, ok, rozumiem rozróżnienie, ale co z temperaturą? Bo ja czuję podczas skanowania dłonią że okolica Swadhisthany jest zdecydowanie chłodniejsza niż reszta. Czy to blokada?
Dodaję do tego co Judytka napisała o zimnie bo mam z tym własne doświadczenie. Kiedyś podczas sesji z bioenergoterapeutką wyczuła ona właśnie to aktywne zimno przy mojej sakralnej i nazwała to 'murem'. Nie blokadą, tylko właśnie murem. I ta metafora mi dużo powiedziała, bo blokada to jakby korek w rurze, a mur to struktura wbudowana przez lata. I o tym chyba jest cały temat - kulturowe zahamowanie to nie jest korek, to jest mur.
Hortensja, ta metafora jest ładna, ale boję się że ją ludzie mogą wziąć za opis dosłowny a nie metaforę. Tzn. jeśli ktoś zacznie szukać 'muru' podczas skanowania a nie znajdzie dokładnie tego uczucia to może uznać że nie ma blokady albo że źle skanuje. Metafory są pomocne ale czasem dezorientują bardziej niż pomagają. Czy sama Inwokacja wie jak odróżnić 'swoje normalne' od sygnału?
To pytanie Inwokacji o punkt odniesieia jest kluczowe i szczere. Szczera odpowiedź jest taka że najprościej jest porównać kilka czakr między sobą na jednej sesji. Połóż dłoń kolejno nad każdą z nich i zanouj różnice w odczuciach. Nie diagnozujesz każdej z osobna, tylko szukasz czego się wyróżnia. jeśli wszystkie są 'chłodne i spokojne' to moze masz spokojne pole albo nie masz jeszcze wyczucia. Jeśli przy sakralnej coś wyraznie inaczej to jest sygnał.
A wracjac do mojego pytania o nadczynnosc, bo czuje ze zapomniano, czy to zimno albo ciepoł tez sie sprawdza przy diagnostyce nadczynnosci? Bo jak mam nadczynnosc to czakra powinna chyba dac jakis sygnał tez? Moje wahadlo mocno sie kreci ale dlon nic nie czuje chyba wiec nie wiem czy to znaczy ze wahadlo mija sie z realia.
Chcę wrócić do głównego tematu bo rozmowa poszła mocno w diagnostykę temperatury a to jest jeden wątek, nie cały temat. Zahamowanie kobiece i kultura, o tym pisałam na początku. Mam poczucie że wchodzimy tu w bardzo osobiste obszary i niektóre osoby mogą tego szukać właśnie w tej formie, anonimowo, bez terapeuty. I to jest ok, ale chcę zaznaczyć że praca z sakralną przy głębszych zahamowaniach kulturowych to jest praca długoterminowa i nie da się jej zamknąć w jednej metodzie. Ani selenitem, ani wahadłem.
Stefcia ma rację ale powiem też coś co może być niepopularne: w tradycji tybetańskiej praca z czakrą sakralną nie jest oddzielana od pracy z umysłem i z wzorcami karmicznymi. To co my tu nazywamy 'zahamowaniem kulturowym' oni by opisali jako wzorzec osadzony głębiej niż jedno życie. Nie mówię że każda blokada sakralnej jest karmiczna, ale jeśli wzorzec jest bardzo oporny na standardowe metody, warto zadać sobie to pytanie.
Joasia mówi ważne rzeczy. Dorzucę swoje: pracuję z kobietami od lat i bardzo rzadko widuję przypadek gdzie zahamowanie w sakralnej wymaga 'sięgnięcia do karmy' zanim przepracuje się wpływ rodziny, religii i zwykłego wychowania. Zaczęłabym tam. Najpierw ten żywot, potem ewentualnie poprzednie.
A czy ktoś tu próbował afirmacji specyficznie pod sakralną i zahamowanie? Bo czytałam że są specjalne zestawy afirmacji do Swadhisthany ale chodzi mi o to czy faktycznie to działa przy zahamowaniu kulturowym, bo mam wrażenie że samo mówienie do siebie 'jestem wolna w swojej seksualności' kiedy się w to nie wierzy to jest trochę... puste. Tylko mnie zastanawia jak to obejść.
Aurelinda to dobra uwaga i jest za tym coś konkretnego. Afirmacja która brzmi 100% fałszywie tylko generuje opór. Trick który mi kiedyś podpowiedziała znajoma to zamiast 'jestem wolna' piszesz 'jestem gotowa odkryć co to znaczy być wolną' albo 'pozwalam sobie zaciekawić się swoją sakralną'. To jest mniejszy krok, ale prawdziwszy. I paradoksalnie działa lepiej właśnie przy blokadach kulturowych, bo nie próbujesz przeskoczyć muru jednym skokiem.
Hortensja, to o tej 'gotowości' zamiast gotowego stwierdzenia to naprawdę coś kliknęło u mnie, dziękuję! Próbowałam przez chwilę ostatnio wieczorem i rzeczywiście to 'jestem gotowa odkryć' brzmi jakby miało szansę być prawdą, w przeciwieństwie do 'jestem wolna' które po prostu wywołuje u mnie wewnętrzny śmiech. Ale mam pytanie, czy to działa tak samo przy blokadzie kulturowej jak przy innych rodzajach blokad sakralnej? Bo mam wrażenie że blokada z wychowania to może być jednak coś innego niż np. blokada po złym związku.
To jest konkretne i niegłupie pytanie. Krótka odpowiedź: nie, nie działa identycznie. Blokada kulturowa jest zazwyczaj głębiej zakorzeniona i bardziej 'niemowa', tzn. osoba jej nie identyfikuje jako blokady bo to po prostu 'tak jest i tak ma być'. Blokada po związku ma zazwyczaj konkretne wspomnienie, konkretne zdarzenie, można do niej podejść narracyjnie. Przy kulturowej często nie ma jednej historii tylko setki małych komunikatów z dzieciństwa i to jest trudniejsze do rozmontowania afirmacją.
O kurcze, to co Wandzia napisała o setkach małych komunikatów to mnie trafiło. Bo jak próbuję znaleźć 'to jedno zdarzenie' które by wytłumaczyło moje zahamowanie to nic nie ma, nie było traumy, nie było złego związku, a mimo to jest jak jest. I zawsze myślałam że może wymyślam albo przesadzam, bo niby wszystko okej. A to może właśnie to jest ta blokada kulturowa? Że nie ma jednej przyczyny tylko jest cały klimat.
Mam notatki z kilku sesji gdzie właśnie próbowałam porównać rodzaje zimna przy sakralnej i jest różnica. Przy blokadzie po traumie czułam coś ostrzejszego, bardziej skoncentrowanego, jakby punkt oporu. Przy tym co Joasia nazywa blokadą kulturową, u siebie i u jednej osoby której pomagałam skanować, to było właśnie to rozmyte zimno równomiernie rozłożone. Nie wiem czy to jest reguła czy tylko moje obserwacje, więc mówię ostrożnie.
O, to może odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie o zimno! Moje zimno przy sakralnej jest właśnie takie, hm, miękkie? Nie ostry chłód tylko jakby niedobór ciepła. Może to właśnie ta blokada kulturowa a nie jakaś konkretna trauma. Nie wiem, to by trochę tłumaczyło dlaczego nie mogę znaleźć 'skąd to się wzięło'.
Czekajcie, bo ta rozmowa o 'miękkim zimnie' kontra 'ostrym zimnie' jest ciekawa, ale chcę tylko zaznaczyć jedną rzecz, żeby to nie stało się nową pseudodiagnozą. To co Selena opisuje jako różnicę może być różnicą w jej odczuwaniu, albo różnicą między tymi dwoma osobami które skanowała, albo różnicą w stanie czakry w różnych momentach. Nie mamy na razie podstaw żeby powiedzieć 'miękkie zimno równa się blokada kulturowa'. Uważajmy z takim przypisywaniem, bo potem ktoś przeczyta i uzna za pewnik.
Dobra, ale niezależnie od diagnostyki temperatury, wracając do Aurelindki i afirmacji, bo to jest praktyczny temat i nie chcę żeby utonął. Przy blokadzie kulturowej afirmacja na poziomie ciała działa inaczej niż na poziomie umysłu. Można sobie mówić 'jestem gotowa' tysiąc razy i to będzie ćwiczenie umysłowe. Ale jeśli jednocześnie ciało siedzi zaciśnięte to te słowa nie schodzą niżej niż gardło. Dlatego lubię połączenie afirmacji z ruchem biodrowym, cokolwiek, taniec, powolne kołysanie, joga. Słowa mają szansę zejść do sakralnej.
Hortensja, powiedziałaś 'taniec' i to mnie zaskoczyło bo nie kojarzyłam tańca z pracą z czakrami! Znaczy wiem że jest joga ale taniec? Czy jakiś konkretny rodzaj czy tak w ogóle?
Taniec tak, potwierdzam. Ale zastrzegam że dla osób z silnym wstydem kulturowym wolny taniec sam w sobie może na początku generować opór a nie uwalniać. Sama miałam etap gdzie 'tańcz swobodnie' brzmiało jak żart. Byłam wtedy bardziej skrępowana niż na co dzień. Wtedy pomógł mi konkretny ruch zadany z zewnątrz, nie interpretacja własna, tylko coś do wykonania. Joga yin nastawiona na biodra działała lepiej na start.
Wandzia dotknęła czegoś ważnego. Ten wstyd wobec wolnego ruchu to jest właśnie efekt blokady kulturowej działającej w sferze ciała. Ciało zostało nauczone że swobodny ruch biodrowy jest niestosowny, prowokacyjny, nieodpowiedni. I kiedy prosimy to ciało żeby nagle 'tańczyło swobodnie' to ono ma wbudowany hamulec. Praca z tym hamulcem to jest właśnie praca z Swadhisthaną na głębszym poziomie, i to dlatego samo medytowanie nie wystarczy.
Ok ale teraz weszłyśmy w jakiś zupełnie inny rejon, między pracą z ciałem w sensie somatycznym a ezoterycznym. To co Amethysta opisuje brzmi jak terapia traumy ciała a nie praca z czakrami konkretnie. Czy my mówimy że czakry i praca somatyczna to jest jedno i to samo? Bo jeśli tak to po co w ogóle język czakr, wystarczyłoby powiedzieć terapia ciała.
Zatrzymajmy się chwilę bo to pytanie Zephyry jest uzasadnione, ale też nieco poza tematem wątku. Nie chcę że to zamknąć bo to ciekawa dyskusja, ale może otwórzcie osobny wątek bo tu zaraz zgubimy to co Ludka i Aurelinda zaczęły o afirmacjach i zahamowaniu. Trzymajmy się czakra sakralna, kobiece zahamowanie, kultura. To jest temat i jest dużo do powiedzenia jeszcze.
Siedzę w tym wątku od dawna i jeszcze nie pisałam ale chcę zadać jedno pytanie bo to mnie nurtuje. Czy to zahamowanie kulturowe działa tak samo u kobiet które wychowały się w środowisku bardzo religijnym jak u tych które nie były np. w kościele ale miały inne przekazy? Bo mam wrażenie że moje zahamowanie pochodzi bardziej z ogólnego 'bądź grzeczna' i 'nie pokazuj się' niż wprost z religii, ale efekt podobny.
