a skąd wiadomo że bioenergoterapeuta jest 'doświadczony' a nie po prostu przekonany o własnych zdolnościach? pytam serio bo to jest wolny rynek bez żadnej weryfikacji. słyszałem o ludziach którzy wydali sporo kasy na kilka sesji i czuli się po nich gorzej niż przed, bo ktoś im powiedział że mają 'poważną blokadę' i nakręcił niepotrzebny lęk
to ciekawe co Jasiek mowi o tym nakrecaiu leku, bo akurat u mnie lek jest juz i nie potrzebuję dokladki haha. ale serio polecacie szukac bioenergoterapeuty przez osobiste polecenia? bo nie mam w swoim otoczeniu nikogo kto by to robil nie wiem od czego zaczac szukania
Damianek, co do szukania bioenergoterapeuty bez osobistych poleceń - sprobuj poszukac na forach tematycznych, takich jak ten, albo na grupach na nk. ludzie czesto polecaja konkretne osoby z imienia i opisuja czego sie spodziewac. ja swojego pierwszego terapeutę znalazlem wlasnie tak i byl ok, nie idealny ale uczciwy. najwazniejsze to ta pierwsza rozmowa przed sesja - dobry terapeuta nie obiecuje cudow i nie straszy ze 'masz ciezka blokade ktorą tylko on moze ruszyc'
hej, śledziłam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku - czy te objawy o których Damianek pisze, ten lęk w ciele mimo że 'głowa wie', mogą się pojawić też przy czakrze splotu słonecznego a nie tylko korzenia? bo czytałam że Manipura odpowiada za poczucie kontroli i też może dawać takie objawy finansowe jeśli jest zablokowana
Jasiek ma racje ze to uproszczenie, ale powiem tak - jak siedzisz przy tej tematyce dostatecznie długo to jednak pewne wzorce sie powtarzają. nie dlatego że to jakis dogmat ale dlatego że emocje i cialo maja swoje preferowane miejsca gdzie odkladaja napięcie. u mnie strach zawsze laduje w brzuchu, u kumpla w klatce piersiowej, to nie jest przypadkowe. wiec 'typowa kombinacja' to moze złe słowo, ale 'czesto spotykana' chyba nie jest nadużyciem
sluchajcie, to ciekawe co mowicie o Manipurze, bo jak tak o tym mysle to mam tez duzo tego poczucia 'nie ogarne' 'cos mi wymknie sie spod kontroli'. myslalem ze to tylko o korzeniu ale moze to rzeczywiscie oba poziomy. jak w ogole odroznic ktory jest głównym problemem a ktory efektem tego pierwszego? bo nie wiem od czego zaczac
Damianek, to jest właśnie jeden z tych momentów gdzie sesja u kogoś doświadczonego naprawdę pomaga, bo samo czytanie i główkowanie może się kręcić w kółko. ale jeśli chcesz sam spróbować to jest jedna rzecz którą możesz zrobić - zwróć uwagę gdzie FIZYCZNIE czujesz ten lęk gdy się pojawia. w nogach, w brzuchu, w klatce? to daje wskazówkę który ośrodek jest bardziej aktywny
o, to ciekawe to co Ethereal mówi o fizycznej lokalizacji. ja nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. u mnie jak się boję to czuję głównie jakiś ucisk tutaj, w górze brzucha, pod mostkiem. to by było bardziej Manipura?
mam pytanie może głupie ale co to znaczy 'dolna Anahata'? czakra serca jest jedna czy jest jakoś podzielona? nigdzie o tym nie czytałem
wracając do Damianka i pytania o bioenergoterapeutę - możesz też szukać przez stowarzyszenia terapeutyczne, w Polsce jest kilka które mają listy certyfikowanych terapeutów. to nie gwarantuje jakości ale daje jakiś punkt wyjścia. i tak jak Celtyk mówił, ta pierwsza rozmowa jest kluczowa - jeśli ktoś od razu mówi 'masz bardzo poważną blokadę i będzie trzeba dużo sesji' na wstępie, to zły znak
a ja mam inne pytanie do Damianka, bo myślę że to ważne - te kamienie, wahadełko, ewentualnie bioenergoterapeuta, to wszystko jest okej jako uzupełnienie. ale napisałeś że byłeś u psychologa kilka miesięcy i to pomogło zrozumieć, a emocja została. zastanawiam się czy rozmawiałeś z tym psychologiem o tej konkretnej emocji w ciele, o tym że ona tam siedzi fizycznie? bo to nie jest standardowa rozmowa terapeutyczna i nie każdy terapeuta tam sięga
Damianek, właśnie, to co piszesz to klasyczny przyklad gdzie CBT dociera do głowy a cialo zostaje w tyle. to nie znaczy ze tamta terapia była zła - ona zrobila swoje. ale jest całkiem spora szkola myślenia, SE somatic experiencing, czy np. eMDR, które sa dedykowane wlasnie do tego żeby dotrzec do tej reszty która zostaje w ciele. i co ciekawe te metody często ida w parze z pracą z czakrami, bo jedno drugiego nie wyklucza
EMDR to jest ta terapia z ruchem oczu? czytałam o niej przy czymś innym. to działa na traumę? bo Damianek pisał że ten lęk wywodzi się z dzieciństwa, to chyba można to nazwać jakąś formą traumy
no i fajnie ze rozmawiamy o EMDR i SE ale żeby to nie odpłynęło całkiem od czakr - te wszystkie podejścia, terapia somatyczna, EMDR, praca z Muladharą, właściwie robią podobną rzecz tylko innym językiem. uziemiaja, wracają do ciała, do bezpieczeństwa w ciele. wiec dla mnie to jest jeden temat, różne drzwi do tego samego pokoju. Damianek może wybrać te drzwi które mu bardziej odpowiadają albo spróbować kilku
i właśnie o to mi chodziło przez całą tę dyskusję - nie twierdzę że praca z czakrami nie ma wartości, tylko że warto wiedzieć co jest czym. jeśli Damianek zdecyduje się na EMDR to może mu to realnie pomóc z tym dziecięcym lękiem. jeśli zdecyduje się na medytację Muladhary to może mu to pomóc przez zupełnie inne mechanizmy. oba mogą działać, ale z różnych powodów i na różnych poziomach. to nie jest ta sama rzecz w innym opakowaniu, Celtyk
ojej, ta dyskusja Jasiek kontra reszta trwa chyba od połowy wątku 😀 ale szczerze to dobrze że ktoś pyta o dowody bo inaczej to by była jedna wielka bańka wzajemnego potwierdzania. Damianek, a powiedz mi - ty sam jak to czujesz, czy te wskazówki z wątku w ogóle do ciebie trafiają czy gdzieś grzęzną w głowie?
Celestyna trafiaja i to dosc mocno. szczegolnie to co Ethereal i Bogdan pisali o ciele, ze strach jest fizycznie zablokowany gdzies w brzuchu albo nogach. bo jak teraz siedze i o tym mysle to rzeczywiscie jest cos takiego w podbrzuszu, jakby napiecie ktorego na co dzien nie zauwazam. moze wlasnie dlatego ta terapia poznawcza dotarla tylko do polowy, bo pracowala z glowa a to siedzi nizej
właśnie, to co teraz opisujesz to jest bardzo ważna obserwacja. to napięcie w podbrzuszu o którym mówisz, czy ono jest stałe czy pojawia się w konkretnych momentach? bo to ma znaczenie przy pracy z Muladharą - czy to jest chroniczny zastój czy raczej coś co się aktywuje przy konkretnych myślach o pieniądzach albo przyszłości
hmm, jak tak mysle to chyba bardziej chroniczne ale sie nasila kiedy np. sprawdzam konto albo słyszę cos o zwolnieniach w pracy nawet jak to nie dotyczy mnie bezposrednio. takie tle buzujace. a w nogach mam czesto pozcucie jakiejs lekkosci, nie w sensie poztywnym raczej jakby ziemi pode mna nie bylo za duzo
to z tymi nogami jest bardzo charakterystyczne dla Muladhary. ta czakra mocno łączy się z kończynami dolnymi i dosłownym poczuciem stania na ziemi. masz może dużo pracy siedzącej, mało ruchu? bo to też fizycznie blokuje ten obszar energetycznie. ja jak zacząłem chodzić boso po trawie to brzmi jak klisza ale coś się naprawdę ruszyło
a można zapytać jak długo trwa zanim takie uziemienie da jakiś efekt bo czytam ten wątek i mam podobne objawy co Damianek i chciałbym wiedzieć czy to kwestia dni czy miesięcy bo nie mam zamiaru czekać w nieskończoność
to jest bardzo zasadne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi, ale powiem jak ja to robiłam kiedy pracowałam konkretnie z korzeniem - przez jakiś czas robiłam krótką praktykę codziennie, dosłownie 10-15 minut. sama mantra LAM z rękami na udach i skupienie na odczuciach w dolnej części ciała. nie spektakularne, ale regularność zrobiła swoje bardziej niż te rzadkie długie sesje
a mnie zastanawia jedno, bo tu dużo się mówi o Muladharze i trochę o Manipurze w kontekście Damianka. ale te dwa poziomy to się jakoś wzajemnie blokują? znaczy czy praca z jedną może odblokować drugą, czy trzeba pracować z obiema osobno?
wie co czytam tę dyskusje i coraz bardziej myślę że Damianek to ma tę historie ktora znam z własnego podwórka, bo przez lata finansowej niepewnosci w domu po prostu nauczylem sie że pieniądze to zagrożenie. i to nie jest przekonanie ktore siedzis w glowie, to jest wzorzec który jest wpisany gdzies glebiej. terapia mu powiedziala jak to wyglada ale ciało dalej żyje tym wzorcem
Bogdan to co piszesz to jest trochę to samo co ci terapeuci somatyczni mówią, że ciało ma własną pamięć niezależnie od tego co głowa już 'przerobiła'. zastanawia mnie tylko, czy w takim razie sama medytacja czakrowa wystarczy żeby to przepisać, czy potrzeba jednak czegoś bardziej aktywnego, jakiegoś ruchu, oddechu?
przy Muladharze podobno bardzo dobre są ćwiczenia z nogami i biodram, tak przynajmniej czytałam. różne kucki, pozycje jogi no takie uziemiające. czy ktoś to rzeczywiście praktykował i czuł różnicę? bo chętnie bym zebrała konkretne przykłady a nie same teorie
ok to teraz mam konkretna liste rzeczy do sprobowania 🙂 EMDR albo somatyczna, regularna mantra LAM, joga uziemiajaca, moze wizyta u bioenergoterapeuty. to sporo naraz i troche nie wiem od czego zacząć. co byscie polecili jako pierwszy krok, cos jednego?
