Mam taką sytuację i trochę nie wiem co o tym myśleć. Jestem w związku już czwarty rok, partner jest fajny, dbamy o siebie nawzajem, nie ma żadnych wielkich problemów między nami. Ale od jakichś może ośmiu miesięcy kompletnie nie mam ochoty na seks. Zero. Nie chodzi o to że mnie odpycha, po prostu jakby ta sfera kompletnie zamarła. Jem dobrze, sypiam ok, praca jest stresująca ale nic ekstremalnego. Koleżanka mi powiedziała że to na pewno zablokowana czakra sakralna i że powinnam to jak najszybciej odblokować. Tylko zastanawiam sie czy to zawsze musi być blokada Swadhisthany? Bo czytałam że ta czakra to nie tylko seksualność, ale też kreatywność, emocje... i u mnie kreatywność działa, maluje, piszę, czuję się jakoś tak twórczo ok. Więc nie rozumiem jak to możliwe że jedna część czakry działa a druga nie. Czy to w ogóle ma sens?
Kreatywność a popęd to dwie różne energie w obrębie tej samej czakry, więc to że jedno działa a drugie nie, jest możliwe. Swadhisthana ma kilka wymiarów i mogą być zablokowane tylko niektóre. Ale szczerze, zanim zaczniesz grzebać w sakralnej, sprawdź najpierw Muladharę. Brak poczucia bezpieczeństwa w związku, nawet głęboko ukryty, może blokować energię seksualną na poziomie korzenia i odbijać się na sakralnej. Testowałaś wahadełkiem?
Zatrzymajmy się chwilę, bo to ważny temat i łatwo tu o uproszczenia. Po pierwsze, nie każdy brak zainteresowania seksualnością to blokada energetyczna. Mogą to być zmiany hormonalne, stres skumulowany przez dłuższy czas, zmęczenie relacją (nie oznacza kryzysu, to naturalne zjawisko w długich związkach), leki jeśli bierzesz cokolwiek, albo po prostu etap życia. To nie znaczy że sprawa czakralna jest wykluczona, ale naprawdę zachęcam żeby najpierw wykluczyć przyczyny fizyczne. A co do samej Swadhisthany - Spinel83 ma rację że czakra ma kilka aspektów, ale nie powiedziałabym że to tak prosto się rozdziela na 'ten aspekt działa, tamten nie'. Energia przepływa przez całość.
No właśnie i tu mam mieszane uczucia co do tej rozmowy. Koleżanka autorki posta powiedziała 'to na pewno zablokowana czakra sakralna' i już. Bez żadnego sprawdzania, bez pytań, na podstawie jednego objawu. To jest dokładnie ten rodzaj szybkiej diagnozy energetycznej który potem ludzie biorą za pewnik i pomijają realne przyczyny. Nie mówię że czakry to bzdura, ale to 'na pewno' mnie trochę razi.
O, to dobrze że badania zrobiłaś, to ważne żeby to wykluczyć. Co do wahadełka, nie musisz go mieć od razu. Ja długo zanim wzięłam wahadło, po prostu siadałam w ciszy i przykładałam rękę do okolicy podbrzusza, jakieś 5-10 cm od ciała, i próbowałam wyczuć co tam się dzieje. Wiem że to brzmi dziwnie ale naprawdę z czasem można wyczuć różnicę. Przy zablokowanej czakrze często jest jakiś chłód albo taki 'brak' odczucia, jakby nic tam nie ma. Przy nadaktywnej jest ciepło i czasem mrowienie. Próbowałaś kiedyś czegoś takiego?
Wracając do oryginalnego pytania, bo trochę odbiegamy. Autorka pyta czy ZAWSZE brak seksualności to blokada sakralnej. Odpowiedź brzmi: nie, nie zawsze. I to z kilku powodów. Po pierwsze, jak już tu padło, Swadhisthana ma wiele aspektów. Po drugie, problem może leżeć wyżej lub niżej w słupku czakr. Np. bardzo zablokowana Anahata (serce) przy niezdolności do intymności na poziomie emocjonalnym może przenosić się też na intymność fizyczną, bo jedno jest powiązane z drugim. Czakry nie działają w izolacji.
spokojnie, nie ma jednej prostej metody. Ale możesz poobserwować siebie przez kilka dni: jak reagujesz na czułość, czy masz ochotę na bliskość niekoniecznie seksualną, przytulenie, rozmowę od serca. Przy zablokowanej Anahacie często jest taki dystans emocjonalny nawet wobec bliskich osób, poczucie że się jest za szybą. Natomiast przy samej blokadzie sakralnej zwykle bliskość emocjonalna jest ok, tylko aspekt zmysłowy gdzieś umyka.
Czytam i mam pytanie trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. A co ze sportem i aktywnością fizyczną? Bo słyszałam że regularne ćwiczenia bardzo wpływają na przepływ energii przez dolne czakry. Że ruch 'rozrusza' sakralną i korzeniową. Autorka, ćwiczysz coś regularnie?
No to może tu być sedno sprawy. Swadhisthana żyje ruchem, to jest czakra która potrzebuje płynności - i dosłownie w ciele i energetycznie. Biodra, miednica, kręgosłup lędźwiowy - to wszystko jest jej teren. Jak siedzisz i nie ruszasz biodrami przez miesiące to energia tam staje. Joga z naciskiem na biodra, taniec, pływanie - to są klasyczne metody na tą czakrę. Nieprzypadkowo joga na sakralną to prawie zawsze pozycje biodrowe.
Moment, bo chcę tu wtrącić coś ważnego. Spinel, piszesz pewnie że 'sakralna żyje ruchem' i ok, jest w tym sporo racji jeśli chodzi o ciało. Ale uważajmy żeby nie budować zbyt prostego schematu: brak ruchu = zablokowana czakra = brak ochoty na seks. To nie jest równanie. Mnóstwo ludzi ćwiczy regularnie i też ma okresy bez ochoty na seksualność. I mnóstwo ludzi nie ćwiczy i ma aktywne życie w tej sferze. Korelacja nie jest tu oczywista. Poza tym zbieg czasowy - rzuciłaś basen i pojawiło się to - może być przypadkowy albo oba zjawiska mogą mieć wspólną przyczynę, np. jakiś stres albo zmiana w życiu w tamtym czasie.
no właśnie i to jest dla mnie kluczowe - że to się czasowo pokrywa. Porzuciłaś aktywność i mniej więcej w tym samym czasie zaczęło się to zamknięcie. To nie może być przypadek, serio. Ciało to pamięta.
albo to przypadek, albo jedno i drugie wynika z tego samego - z tego zmęczenia i przeciążenia pracą. Nie trzeba od razu mówić że 'ciało pamięta', może po prostu jak ktoś jest przemęczony to nie ma ochoty ani na sport, ani na seks. Brzytwa Ockhama.
Słuchajcie, wróćmy na chwilę do Ziny bo mi się wydaje że tu jest ciekawszy wątek niż spór Telesfor vs Spinel. Zina, napisałaś że czujesz się zamknięta w sobie ogólnie, nie tylko w związku. To jest moim zdaniem ważna informacja. Czy to zamknięcie pojawiło się nagle czy raczej powoli narastało?
to 'odpływanie do wewnątrz' to ciekawy opis. Mam wrażenie że to nie brzmi jak typowa blokada sakralnej, bo przy tej czakrze częściej mówi się o zastoju, o stagnacji na zewnątrz, a nie o czymś co się chowa do środka. Bardziej mi to kojarzy sie z kwestią Anahaty. Albo nawet kombinacją.
a czy może być tak że kilka czakr jest jednoczesnie rozregulowanych? pytam szczerze bo nie wiem, wydaje mi sie ze tak, ale nie jestem pewien czy to sie wzajemnie nie wyklucza jakos
u mnie kiedyś bioenergoterapeutka powiedziala ze mialem trzy czakry jednoczesnie przytlumione i ze to się nawzajem nakrecalo. nie mialem pojęcia że tak mozna. myślałem że jedna jest zablokowana i tyle, a tu takie skomplikowane
to co Bogdan opisuje to dość klasyczne podejście - od dołu ku górze. Ale znam też podejście odwrotne, i środkowe, czyli od serca. Nie ma jednej jedynej słusznej kolejności. Zależy od prowadzącego i od tego co konkretna osoba potrzebuje. Przy takim rozproszeniu jak u Ziny, ja bym zaczęła właśnie od serca i od ziemi równolegle.
a wracając do sportu - bo to mi nie daje spokoju - czy ktoś z was zauważył konkretną zmianę w polu energetycznym po powrocie do aktywności? Pytam dosłownie, czy ktoś robił skanowanie przed i po tygodniu ćwiczeń?
spinel ale wahadełko nad twoją czakrą kręci się od mikrodrżenia twoich mięśni, to efekt ideomotoryczny, nie mierzysz pola energetycznego tylko swoje nieświadome oczekiwania. po jogsie czułaś się lepiej wiec wahadełko 'odpowiedziało' lepiej. to nie jest argument za energetyką, to argument za tym że joga działa, co jest zresztą świetną wiadomością
właściwie to Telesfor ma racje ale i Spinel ma racje i to jednoczesnie. To troche jak z placebo, niby 'tylko' oczekiwanie ale efekty bywają realne. Pytanie czy nas interesuje mechanizm czy efekt.
hm, to ciekawe co Poludnica napisala o sercu i ziemi równolegle. Nigdy nie myślałam o korzeniowej w kontekscie tego co przeżywam, ale jak słyszę o zakorzenieniu i bezpieczeństwie to... coś tam siedzi. Może to nie jest tylko sakralna.
widzisz, i to jest właśnie wartość takiej rozmowy. Nie po to żeby dostać diagnozę, tylko żeby zacząć szerzej patrzeć na siebie. Zina, a powiedz, jak się teraz czujesz z tą pracą, mam na myśli codziennie, z poczuciem stabilności, bezpieczeństwa finansowego, domu, tych przyziemnych rzeczy?
Zina, to co opisujesz - to nieświadome poczucie zagrożenia bez konkretnego powodu - to jest bardzo typowy sygnał Muladhary, nie Swadhisthany. Sakralna reaguje bardziej na konkretne emocje, relacje, bliskość. Ale to lęk egzystencjalny, taki z niczego, finansowy niepokój mimo że obiektywnie nic się nie dzieje, to klasyka korzeniowej. I to tłumaczyłoby też to odpływanie do wewnątrz, bo jeśli podstawa nie trzyma, to psychika zaczyna się chować, żeby oszczędzać energię.
tak, dokładnie tak może działać. Muladhara nie reaguje na 'fakty' tylko na zapisane wzorce. Jeśli gdzieś głębiej masz wgrane przekonanie o braku bezpieczeństwa, może z dzieciństwa, może z jakiegoś okresu niepewności, to czakra może tkwić w tym wzorcu niezależnie od aktualnej sytuacji. To nie jest logiczne, dlatego rationalizowanie nic nie daje.
a to nie jest trochę tak że kazdy może powiedzieć ze ma zablokowana korzeniową? bo kto z nas nie ma jakiegos leku i poczucia niepewnosci od czasu do czasu. czy jest jakis sposob zeby to odróżnić od normalnego stresu życiowego?
no właśnie, czytam tę rozmowę i zastanawiam sie ile razy sama tłumaczyłam zwykły stres jako 'problem z czakrą'. Może to po prostu jest zmęczenie albo coś do przepracowania z psychologiem a nie z wahadełkiem? Nie mówię że to wyklucza wymiar energetyczny, ale chyba nie powinno się zaczynać od czakr.
wracam do tego sportu bo mi to nie daje spokoju po tym co Spinel napisała wcześniej. Mam takie pytanie do całej dyskusji: czy ktoś zauważył że konkretny typ aktywności inaczej wpływa na energię niż inny? Bo słyszałam że joga to jedno, ale np. bieganie czy siłownia to inny rodzaj pracy z ciałem energetycznie. Czy jest jakaś różnica?
