Hej, wrzucam ten temat bo troche nie wiem jak to ugryzc i moze ktos cos podpowie. Mam stala prace od trzech lat umowa na czas nieokreslony, szef spoko pensja regularnie wpada - z zewnatrz wszystko ok. A ja i tak caly czas chodze z takim sciskiem w brzuchu ze 'a co jesli strace prace' 'a co z kredytem' 'a co jak cos sie posypie'. zasypianie ciezkie, bo w glowie krecą sie te scenariusze. czytalem troche o czakrach i cos mnie tknelo przy opisie Muladhary - ten lek o bezpieczenstwo, poczucie braku gruntu pod nogami mimo ze obiektywnie grunt jest. Czy to moze byc wlasnie zablokowana czakra korzenia? i co z tym robic, bo szczerze juz nie wiem
no to brzmi typowo dla Muladhary tak szczeze mówiac. ta czakra to nie chodzi tylko o to czy faktycznie masz kasę czy nie - chodzi o to czy CZUJESZ ze masz grunt pod nogami. mozna byc bogatym i miec kompletnie zablokowane korzenie, i mozna zyc skromnie a miec je otwarte. twoj przypadek to chyba klasyczna niedoczynnosc albo cos miedzy niedoczynnoscia a blokada czynnosciowa. miales jakies trudne okresy finansowo wczesniej? bo te blokady czesto sie formuja wcześniej w zyciu a potem zostaja
zgadzam sie z Celtykiem co do Muladhary, ale chce tez dodac - sprawdz czy nie masz przy tym napiec w dolnym kregoslupie albo problemow z nogami, kolanami. to sa fizyczne korelaty tej czakry. jezeli siedzisz i masz wrazenie jakby nogi byly ciezkie albo 'oderwane', to dodatkowy sygnał. ja bym od razu poleciła medytacje uziemiajaca, minimum 10 minut dziennie stopy na podłodze
hm, ale chwila - tu warto dopytac zanim sie od razu rzucimy na diagnoze. ten lęk finansowy to pojawia sie tylko o konkretnych porach, np. wieczorem przed snem, czy masz go tez w ciagu dnia kiedy jestes zajety praca? bo to moze troche zmieniac obraz. jak ktoś ma to tylko wieczorami to czesto jest bardziej kwestia Ajny (za duzo mysli, za mało zakorzenienia) i obie czakry sa rozregulowane, nie tylko Muladhara
ojej, ten opis jest tak podobny do tego co sama miałam jakiś czas temu, az mnie ciary przeszły czytając. u mnie tez stabilna praca a i tak co noc czułam ze wszystko sie posypie. testowałam wahadełkiem nad czakrą korzenia i niemal zero obrotu, prawie stalo - dla mnie to był taki moment kiedy 'aha, to właśnie tu'. czy robiłeś kiedys diagnostykę wahadełkiem albo chociaż próbowałeś odczuwac dłonią?
a kiedy to poczujesz efekty pracy z Muladharą? bo czytałem ze niby trzeba tygodniami a ja tam próbowałem kilka razy i nic specjalnego. moze to nie czakry tylko po prostu nerwica i tyle
a wiesz co, Znachornik ma trochę racji ze nie można wykluczyc ze obie sprawy chodza razem. blokada energetyczna i stres/lęk to czesto sie wzajemnie nakrecaja. jedno nie wyklucza drugiego. ale tez prawda ze kilka medytacji to za mało zeby ocenic czy metoda działa
właśnie - tutaj sie pojawia taki watek który mnie samą interesuje od jakiegoś czasu. czy praca z ciałem fizycznym może pomóc przy Muladharze szybciej niż sama medytacja? bo czytałam ze np. chodzenie boso po trawie, przysiady, masaz stóp - to sa takie bezposrednie bodźce dla tej czakry. ktoś to praktykuje regularnie i widzi jakis efekt?
wahadelkiem nie robilem nigdy, troche sie czuje glupio z tym. ale to co Celestyna mowi o prawie zerowym obrocie - jak to wygladalo jakis sygnal ze to wlasnie ta czakra a nie cos innego?
no, trzymam wahadełko spokojnie nad kolejnymi punktami i sprawdzam czy obraca sie, w którą stronę, jaka amplituda. nad Muladharą bylo praktycznie nieruchome albo robiło małe drgania bez wyraźnego kierunku. nad innymi czakrami reagowało inaczej. ale powiem szczerze ze to nie jest jakiś super pewny test, bardziej poczatkowy sygnał do dalszej obserwacji. nie traktuj tego jak wyroczni 🙂
sluchajcie, mam pytanie z boku moze. mój kuzyn mial podobna sytuaje - wszystko ok a strach przed utratą pracy totalny, az do paranoi. okazalo sie że jego ojciec w dzieciństwie stracil prace i przez rok była bieda w domu. on tego nie pamieta prawie ale cialo pamieta. nie wiem czy to czakry czy co ale chodzi mi o to, czy ktos tu laczy te blokady z jakimis dawnymi wydarzeniami w rodzinie bo mi sie wydaje ze to moze byc istotne do odblokowania
czytam ten watek i tez sie w tym troche odnajduje, ale mam inne pytanie. piszecie o medytacji uziemiającej - jak ona dokladnie ma wyglądac? bo słyszałam o tym ze stopy na ziemi ale sama nie do konca wiem jak to przeprowadzić, czy jest jakaś konkretna technika czy każdy robi po swojemu
he, wtrące sie tutaj bo temat mi bliski. imo sama medytacja to troche za mało przy mocnej blokadzie korzenia. polecam połączenie z fizycznością - np. tupanie stopami, takie dosłowne, twarde kontakt z podłożem. albo noszenie przy sobie obsydianu albo czarnego turmalinu, te kamienie sa naprawde mocno uziemiające. oczywiscie nie cuda od razu ale jako wspomaganie działa. sam tak robiłem i czułem że coś sie zmienia po jakimś czasie
a nie jest tak ze obsydian to raczej do ochrony a do uziemienia lepszy jest właśnie turmalin czarny albo hematyt? bo gdzieś czytałam ze obsydian moze tez wyciagac na wierzch rzeczy których sie nie spodziewasz i nie kazdy jest na to gotowy
słuchajcie, to co Egzorcysta pisze o tupaniu - to brzmi troche smiesznie ale serio mi sie podoba ta logika. cos takiego doslownego fizycznego. bo medytacja medytacja ale jakos mam wrażenie ze to u mnie bardziej siada kiedy cos ROBIE a nie tylko wyobrazam. czy ktos probowal tego tupania swiadomie i mial jakis efekt?
a wiesz, że ja to samo miałam! Lepiej mi szło kiedy robiłam coś fizycznego przy tym wszystkim. próbowałam tej medytacji z korzeniami co Spinel opisał i na początku nic, ale jak stałam boso na balkonie i naprawdę skupiłam się na stopach to jakoś to poczułam inaczej. może dla ciebie też to fizyczne jest ważniejsze?
no Damianek.ka właśnie o to chodzi - muladhara to czakra ziemi, MATERII, więc ona najlepiej reaguje na bodźce fizyczne a nie 'mentalne'. sam zrobiłem kiedyś eksperyment ze przez tydzień codziennie chodziłem boso po trwaie i robiłem te tupania - i efekt był wyraźniejszy niż po miesiacu samej medytacji siedzacej. ale potem Zodiakla pytała o kamienie wiec tez chce odpowiedziec
wracajac do tego co Bogdan pisał wcześniej o pamięci pokoleniowej - to mnie bardzo uderzyło. bo jak tak myśle o Damianku to właśnie ten schemat pasuje. stabilna praca = logika mówi ze jest ok, ale ciało i emocje reagują jakby 'wiedziały' ze zaraz bedzie gorzej. i to 'wiedzenie' wcale nie musi byc twoje własne, moze byc odziedziczone. ktoś w rodzinie miał traumę finansową?
no wlasnie o tym myslalem po tym co Bogdan napisal. dziadek stacil wszystko po wojnie, tata byl bezrobotny przez kilka lat jak bylem maly, pamietam te napięcie w domu chociaz nie rozumialem wtedy o co chodzi. moze to naprawde nie jest moj lek tylko cos co niose po nich? to dziwne jak o tym mysle tak wprost
no wlasnie, no wlasnie! Damianek, to co piszesz to brzmi dokladnie jak tamten przypadek z moim kuzynem. on tez nie pamietal wprost tych wydarzeń ale ciało pamietalo. i wiesz co ten jego terapeuta - bioenergoterapeutka - powiedziala mu coś ciekawego że Muladhara czesto przechowuje takie 'zapisy' z trzech piewszych lat życia i z linii rodowej bo to jest ta czakra ktora tworzy się najwczesniej i chłoine wszystko co jest wokol
Bogdan, a ta bioenergoterapeutka to pracuje tylko energetycznie czy też rozmawiała z kuzynem o tych wspomnieniach? bo tu sie pojawia pytanie które mnie od dawna nurtuje - gdzie kończy się praca z czakrą a zaczyna zwykła psychoterapia? i czy te dwie rzeczy nie powinny iść razem właśnie przy takich blokadach z dzieciństwa?
słyszę tutaj dużo entuzjazmu wokół bioenergoterapii i pracy z ciałem, ale chcę żebyście wzięli pod uwagę że sam fakt iż ktoś czuł efekty po tupaniu po trawie nie znaczy że to były efekty pracy z czakrą. to mogło być po prostu rozładowanie napięcia przez ruch, kontakt z naturą, oderwanie od ekranu. nie mówię że czakry nie istnieją, mówię że nie możemy tak łatwo przypisywać efektu konkretnej przyczynie
ojej, teraz trochę się boję że za szybko wszyscy rzuciliśmy na diagnozę Muladhary a może coś przeoczyliśmy. Damianek, mam takie pytanie - czy te wieczorne myśli to są konkretne scenariusze ('strace pracę', 'nie wyrobię z rachunkami') czy raczej takie ogólne poczucie że 'coś się stanie'? bo to może trochę różnicować czy to bardziej korzeniowa czy może jednak Ajna generuje te czarne scenariusze
Celestyna dobry trop. ten opis Damianka ze ogolne zlе poczucie PLUS konkretne scenariusze to wlasnie brzmi jak kooperacja obu czakr - Muladhara dostarcza 'paliwa' czyli surowy strach, a Ajna przetwarza to na obrazy i historie. dlatego praca tylko z jedna moze nie wystarczyc. chociaż bym zaczął od korzenia bo to fundament
a jak sie pracuje z dwiema czakrami jednocześnie? czy to mozliwe w jednej medytacji czy trzeba osobno? bo to brzmi jakby to miało trwać wieki
ja mam takie pytanie do wątku który Spinel zaczął o uziemieniu - ta wizualizacja korzeni ma być podczas całej medytacji utrzymywana czy tylko na początku żeby 'wejść' w stan? bo mi właśnie to sprawia trudność, po chwili myśl ucieka i te korzenie gdzieś znikają z wyobraźni
Zaneczka, to normalne że myśl ucieka, nie ma co się spinać z tym. korzenie to bardziej intencja na początku niż coś co musisz aktywnie utrzymywać przez cały czas. jak poczujesz ciepło w stopach albo ciężkość nóg to znak że uziemienie 'złapało' nawet jeśli wizualizacja poleciała. u mnie zawsze tak jest że zaczynam od obrazu a potem przechodzę na odczucia
