o, obsydian to dobry wybór przy Muladharze, ja go używam od lat. ale mam jedno pytanie - masz zamiar go nosić przy sobie, trzymac pod poduszką, a moze medytowac z nim? bo to troche rozne zastosowania i troche inne efekty
no nie wystarczy miec na półce, kamień to nie talizman ktory działa sam z siebie. musisz go naładowac, oczyścic i do czegoś użyć. ja zawsze najpierw oczyszczam solą przez noc, potem programuje intencją, potem albo noszę albo kłade na czakrze w trakcie medytacji. bez programowania to tylko kawałek minerału wgl
zostawiając na chwilę spór o kamienie bo on tu nie zostanie rozstrzygnięty chciałem wrócić do tego co napisał Druid.pl o tej dwuwarstwowości lęku. to jest naprawde ważna obserwacja i nie chcę żeby przepadła w dyskusji o obsydianie. ta warstwa 'przetrwanie' kontra 'kontrola' to dwie różne energie i mogą wymagac trochę innej pracy
no właśnie, bo jak sobie wyobrażam pracę tylko z LAM i tylko z korzeniem, a okaże się że połowa problemu siedzi w Manipurze, to można się napracować i efektów nie widzieć. i potem człowiek myśli że praktyki nie działają, a one po prostu były skierowane nie tam gdzie trzeba
a ile taka wizyta u bioenergoterapeuty kosztuje? serio pytam bo nie wiem nawet ile to może być
zależy od kogo i skąd jesteś. w dużym mieście to może być 100-200 zł za godzinę, gdzieś mniej. ale lepiej szukać poleconych, bo różnorodność jest ogromna i można trafić na kogoś kto po prostu machnie rękami i weźmie kasę
ojej, to dużo. a czy można jakoś sprawdzić czy dany bioenergoterapeuta jest wiarygodny, bo nie mam pojęcia jak to ocenić
szczerze? nie ma żadnego urzędowego certyfikatu który gwarantuje jakość, więc to trochę loteria. polecam szukać przez osobiste rekomendacje, nie przez google. i omijać tych którzy na pierwszej wizycie mówią że widzą u ciebie straszne blokady i potrzebujesz 10 sesji koniecznie. to klasyczny sygnał ostrzegawczy
ale wracając do Druida i obsydianu, bo to mnie interesuje jako praktyczna kwestia - czytałam że obsydian jest dość mocny i dla osób które nie pracowały wcześniej z kamieniami może być za intensywny na start. może lepiej zacząć od czegoś łagodniejszego jak agat czy hematyt? Druid, masz może coś przy sobie już z kamieni czy to będzie pierwszy?
to bedzie pierwszy, no moze nie liczac jakiegos ametystu ktory dostalem kiedys w prezencie ale lezy gdzies w szufladzie. a co to znaczy ze obsydian jest za mocny? ze co, za duzo energii uwalnia naraz? bo to brzmi odrobine abstrakcyjnie dla kogos takiego jak ja
nie chodzi o 'za dużo energii' w jakimś kosmicznym sensie, tylko że obsydian ma opinię kamienia ktory mocno wyciąga na powierzchnię to co jest głęboko schowane. dla kogoś kto już pracuje z sobą i wie czego się spodziewać, to okej. ale jeśli np. dopiero zaczynasz i nagle zaczną ci sie kręcić w głowie stare wspomnienia albo będziesz miał gorszy nastrój przez kilka dni, to możesz nie wiedzieć z czym to połączyć. tak to u mnie działało na początku
nie nie nie, nie anuluj! spokojnie, trochę przesadziłam z tym straszeniem. obsydian to nie jest jakiś klątwowy kamień który cię zaatakuje, po prostu jest intensywny. a ty i tak już pracujesz z tym lękiem świadomie, więc nie jesteś kompletnie nieprzygotowany. po prostu jak przyjdzie - zrób to powoli, nie kładź go od razu na czakrę w pierwszej sesji, po prostu połóż obok siebie i poczuj czy coś czujesz
no właśnie, to co mówi Morion ma sens! nie musisz od razu robić pełnej sesji z obsydianem. może najpierw po prostu go potrzmyaj w dłoni przez kilka minut i sprawdź jak reagujesz. jak będzie okej, to następnym razem więcej. ja tak zaczęłam z różą kwarcu i to był dobry sposób żeby się oswoić 🙂
okej, ale chcę wrócić do tego co napisał Druid.pl kilka postów wczesniej, bo myślę ze to ważniejsze niż sprawa obsydianu. ta dwuwarstwowość - z jednej strony racjonalne wiem że mam oszczędności, z drugiej strony i tak czuję lęk. to nie jest kwestia złego kamienia ani nawet samej Muladhary. to brzmi jak cos co psychologia nazywa przekonaniami podświadomymi a w pracy z czakrami odpowiadają temu właśnie te głębiej schowane blokady ktorych samo LAM może nie wyciągnąć. druid.pl czy ten lęk ma jakiś konkretny obraz, coś co się pojawia w głowie jakaś historia czy wspomnienie?
o kurcze wazne pytanie. jakis obraz... hmm. chyba tak jak sobie przypominam to zawsze jest ten sam scenariusz jakas wersja 'a co jesli strace prace i nie znajde nowej i skonczy sie to wszystko'. nie jedno konkretne wspomnienie bardziej taka petla. ojciec zreszta caly czas mial problemy z robota jak bylem maly wiec pewnie to gdzies siedzi
no właśnie to co napisał Druid.pl potwierdza że tu nie ma jednej czakry do 'naprawy'. ten wzorzec z domu rodzinnego to klasyczna Muladhara - bezpieczeństwo, stabilność, zasoby. ale ta pętla myślenia z katastrofizowaniem to już trochę Manipura wchodzi, bo to jest o kontroli i sprawczości. jak ktoś ma zablokowaną Manipurę to często właśnie czuje że nie ma wpływu na sytuację nawet jeśli obiektywnie ma
słuchajcie, i Szanta i Niezapominajka mają po części rację i ta wymiana dobrze pokazuje dlaczego samodzielna diagnostyka czakrowa jest trudna. te układy zachodzą na siebie. to co Druid.pl opisuje, czyli odziedziczony wzorzec lęku o pieniądze, może się manifestować i w korzeniu i w splotu słonecznego jednocześnie, zależnie od tego jak kto energetycznie przetwarza te emocje. dlatego diagnostyka przez obserwację objawów jest dobra jako punkt startowy, ale nie jako ostateczny wyrok
właściwie to mnie zastanawia jedno - Druid.pl wspomniał o ojcu i problemach z pracą. czy to znaczy że blokady mogą być... dziedziczne? w sensie energetycznym? bo gdzieś czytałam coś o karmie rodzinnej ale nie wiem czy to nie jest za duże słowo na tę sytuację
no i tu właśnie wchodzimy na teren gdzie psychologia i ezoteryka mówią o tym samym ale innymi słowami. to co Metek nazywa 'blokadami transgeneracyjnymi' psychologia nazywa przekazem pokoleniowym traumy i to jest rzecz udokumentowana. fajne jest to że niezależnie jak to nazwiemy, wniosek jest podobny: trzeba świadomie przepracować wzorzec, a nie tylko go przykryć afirmacją albo kamieniem
przepraszam że może naiwne pytanie ale jak właściwie wygląda praca z takim wzorcem? bo rozumiem że medytacja, że LAM, ale jak to ma się odbyć praktycznie żeby dotknąć właśnie tego co siedzi z domu rodzinnego a nie tylko pogłaskać powierzchnię?
to jest bardzo ważne pytanie i nie naiwne wcale. szczerze powiem tak, w pracy z blokadami zakorzenionymi w dzieciństwie sama medytacja na czakrę rzadko wystarczy. lAM możesz robić latami i to będzie pomagać na bieżący przeplyw ale rdzeń wzorca wymaga czegoś więcej. u mnie to był moment kiedy w medytacji naprawdę pozwoliłem sobie poczuć ten stary lęk, nie go odpychałem nie próbowałem go 'naprawić', po prostu siedziałem z nim. i to było nieprzyjemne ale po tym poczułem jakby coś odpuściło
to ciekawe co Znachorz pisze, bo ja mam tendencje do wlasnie odpychania tych emocji kiedy przychodza chyba z odruchuu. jak zaczyna sie ta petla myslenia to probuje od razu myslec o czyms innym albo sprawdzam saldo konta zeby sie upewnic ze jest ok. moze to jest wlasnie problem?
no tak, sprawdzanie salda żeby się uspokoić to jest zachowanie które chwilowo gasi lęk ale go nie leczy. to trochę jak drapanie zamiast leczenia rany, za każdym razem musisz sprawdzić bo niepokój wraca i potrzebuje tej samej dawki potwierdzenia. energetycznie to blokuje czakrę bo nie pozwalasz energii przepłynąć, zamykasz ją w pętli
a to sprawdzanie salda to nie jest po prostu normalne? ja tez to robię i teraz zastanawiam się czy powinienem się tym przejmować haha
myślę że kluczowe jest to czy po sprawdzeniu saldo faktycznie czujesz spokój na dłużej, czy po godzinie niepokój wraca i znowu chcesz sprawdzić. jedno to zdrowe zarządzanie finansami, drugie to pętla lękowa. to chyba różnica między 'sprawdzam bo chcę wiedzieć' a 'sprawdzam bo inaczej nie wytrzymam'
oj tak, to jest świetna uwaga! bo ja też sprawdzam konto ale bez tego przymusu i po sprawdzeniu po prostu idę dalej. to co opisuje Druid.pl brzmi bardziej jak ten drugi wariant i to rzeczywiście może być sygnał że coś głębszego tam siedzi, niezależnie czy nazwiemy to blokadą Muladhary czy lękiem
to jest właściwie ciekawy temat bo ja się zastanawiam czy wymiana energetyczna pieniędzy ma tu jakieś znaczenie, w sensie czy ktoś kto ma taką blokadę lęku inaczej wydaje pieniądze, blokuje się przed wydawaniem nawet kiedy ma, coś w tym stylu? bo wydaje mi się że czakra korzenia to nie tylko 'ile mam' ale też 'jak mi się wydaje'
