Hej, mam takie pytanie bo ostatnio siedzę nad tym i głowa mi pęka 🙂 Czytałam że każda czakra ma swój kolor i to jest jakby przypisane na stałe - korzenna czerwona, sakralna pomarańczowa itd. Ale u mnie bioenergoterapeuta powiedziała że widzi w aurze zielony w okolicach brzucha, a tam przecież powinna być żółta Manipura. I tu jest moje pytanie - czy kolor widziany w aurze i kolor czakry to zawsze to samo? Bo jakoś nie mogę tego rozgryźć. Czytałam tez gdzies ze pozostałosci energetyczne z przeszłości mogą zostawiać inne kolory niż te 'bazowe' czakry ale nie wiem czy to prawda czy nie
O, to ciekawy temat bo sam się nad tym zastanawiałem jakiś czas temu. Krótka odpowiedź: nie, nie zawsze się pokrywają. Kolor czakry to taki jej 'adres', umowny, żebyśmy wiedzieli o czym mówimy. Natomiast kolor w aurze to zupełnie inna sprawa - to jest aktualny stan energetyczny, to co tam teraz faktycznie się dzieje. Więc jakbyś miała zastój albo blokadę w Manipurze, albo właśnie te pozostałości o których piszesz, to aura może tam pokazywać zieleń, szarość, brąz, różne rzeczy w zależności od tego co tam leży
Ale zaraz, to jeśli ta zielona w brzuchu to nie jest Manipura tylko coś nałożonego na nią... to czy to znaczy że zielony to kolor jakiejś innej czakry która tam 'weszła'? Znaczy, zielony to Anahata, czakra serca. Czy to może oznaczać że energia serca spływa w dół i osiada w splecie słonecznym? Czy to ma jakiś sens czy piszę głupoty
Nie piszesz głupot, ale trochę mieszasz ze sobą różne poziomy rozumienia tego. Kolory w aurze nie działają jak żetony które wędrują z czakry do czakry. To bardziej jak... odciski. Zostaje impresja, zabarwienie. Zielona poświata wokół Manipury może oznaczać bardzo różne rzeczy - nierozwiązane sprawy sercowe które rzutują na pewność siebie, może dawna relacja nadal trzyma energię splotu słonecznego. A może to po prostu intensywna praca lecznicza która właśnie tam trwa. Bioenergoterapeuta który to widział - co powiedział dokładnie? To naprawdę ma znaczenie w interpretacji
To co opisuje ta terapeuta to klasyczna pozostałość energetyczna, w literaturze czasem mówi się o 'imprinting' albo naleciałości. I żeby odpowiedzieć na pytanie które tu krąży - nie, kolor czakry i kolor aury to nie są te same informacje. Kolor bazowy czakry jest jak gdyby jej częstotliwością. Kolor w polu auralnym to już interpretacja stanu. Blokada w Manipurze nie zmienia koloru samej czakry, ale może zmieniać to co emituje do pola. Jeśli nałożona jest cudza energia lub stara emocja, aura 'pokazuje' jej kolor, nie kolor czakry pod spodem
Słuchajcie, rozumiem tę logikę, ale mam pytanie które mnie gryzie. Skąd bioenergoterapeuta wie że ten zielony to 'cudze' a nie po prostu że ktoś jest blisko serca i tak ma? Czy to nie jest trochę zbyt subiektywna interpretacja? Nie podważam dobrych intencji, ale jak odróżnić 'własną' energię od 'cudzej' w polu auralnym, jakie są kryteria
Właśnie, to mnie zawsze trochę zatrzymuje w takich tematach. Mamy problem z weryfikacją. Jeżeli jeden terapeuta widzi zielony jako 'cudzą energię po relacji', a drugi by powiedział 'to jest uzdrawianie które samo przebiega', to kto ma rację? I które z tych odczytań ma potem kierować praktyką? Pytam serio, bo sama korzystałam z diagnostyki i za każdym razem co innego słyszałam
Ale wahadełko też jest subiektywne no nie? Ideomotoryka i w ogóle. Nie mówię że nie działa, bo u mnie działa, ale argument o obiektywności jest trochę... dyskusyjny
Czekajcie, wróćmy do tego pytania z początku bo mnie to właściwie ciekawi bardziej od strony... teoretycznej chyba. Te kolory czakr które wszyscy znamy, czerwony-pomarańczowy-żółty itd. to skąd w ogóle to pochodzi? Bo z tego co czytałam to nie jest aż tak starodawne jak się wydaje, że ktoś to stosunkowo niedawno usystematyzował. I jeśli to jest konwencja, to czy kolor w aurze który widzi terapeuta jest 'prawdziwszy' od tej konwencji?
Julitka ma rację co do historii i dobrze że ktoś to powiedział. Ale z drugiej strony ta konwencja tęczowych kolorów działa - i to jest chyba ważniejsze w praktyce. Znam ludzi którzy przez lata pracowali z tymi kolorami i naprawdę coś z tego mają. Może to jest jak język - umowny, ale kiedy wszyscy go używają to się porozumiewają. Natomiast wracając do pytania o auręi kolory czakr - myślę że właśnie dlatego mogą się rozmijać: mapa mówi 'tu jest żółty' a rzeczywistość pola pokazuje co aktualnie tam siedzi
hmm a czy ktoś próbował sprawdzać to wahadełkiem właśnie w tym celu - żeby zobaczyć czy kolor który 'czujesz' nad czakrą zgadza się z tym co aura pokazuje? Bo ja czytałem że można trzymać wahadełko nad kartą z danym kolorem i sprawdzić czy reaguje nad konkretną czakrą. ale nie wiem czy to ma jakiś sens praktyczny
O, test kolorami! Ja to robiłam, zapisywałam nawet wyniki przez kilka tygodni. Metoda jest prosta - masz karty w kolorach czakr i wahadełko reaguje inaczej nad każdą. U mnie bardzo wyraźny obrót był nad zielonym i fioletowym, słaby prawie żaden nad pomarańczowym. I potem porównywałam to z tym co czułam fizycznie i emocjonalnie, to całkiem spójnie wychodziło. Ale kolory które 'wychodziły' w teście niekoniecznie były kolorami czakr które z nimi łączymy, raczej pokazywały czego mi brakuje albo co jest zablokowane
przez jakieś sześć tygodni mniej więcej, regularnie. I tak, zmieniały się! Szczególnie po medytacjach albo jak coś ważnego się działo w życiu. Raz po dużej kłótni z kimś bliskim od razu czerwony zaczął mocniej reagować, następnie przez kilka dni był wyciszony. To mnie przekonało że pole naprawdę odpowiada na sytuacje, nie jest statyczne
A właśnie, mam pytanie w związku z tym co mówi Tadek o imprinting. Jeśli ta nałożona energia z poprzedniej relacji siedzi w Manipurze, to jak się jej pozbyć? Czy sama medytacja wystarczy czy trzeba kogoś kto to 'wyciągnie'? Pytam bo sam mam coś podobnego, po trudnym rozstaniu czuję jakiś ciężar dokładnie w okolicach splotu i nie wiem od czego zacząć
dobra ale ja tu troche nie rozumiem jednej rzeczy. mowicie ze kolor czakry i kolor aury to co innego, ok. ale jak ja mam wiedziec co jest 'moje' a co nałozone? Bo jak patrze na jakies obrazki z aurama to tam jest caly miszmasz kolorow i jak to rozroznic
To akurat nie jest takie proste żeby wytłumaczyć w jednym poście, ale spróbuję. Widzisz, aura ma warstwy - nie jest jednokolorowa i to co widać (albo odczuwa się) w różnych warstwach może być bardzo różne. Czakry to jakby źródła, generatory. Aura to efekt ich pracy, ale też wszystkiego innego co nas otacza, ludzi, miejsc, zdarzeń. Dlatego ktoś kto ma Muladharę w porządku może mieć w dolnej warstwie aury czerwień, ale też tam mogą być inne barwy nałożone z zewnątrz. Nie ma prostego przełożenia jeden do jednego.
No tak, ale to jest właśnie ta różnica, lekarz ma przynajmniej rentgen i badania krwi. Przepraszam że wracam do tego wątku, ale analogia do medycyny mnie zawsze trochę irytuje bo jednak nie jest symetryczna. To nie podważa całej tej pracy, po prostu nazwijmy rzeczy po imieniu.
Elzbieta ma racje ze analogia nieidealna, ale chce dodac jedna rzecz w kontekscie tego watku o pozostalosciach. Kwestia weryfikacji nie musi byc binarna - albo naukowy dowod albo nic. Mozna budowac spójnosc wewnetrzna. Jezeli ktos ma powtarzajace sie wzorce emocjonalne, trudnosci w podobnych obszarach zycia, i bioenergoterapeuta niezaleznie wskazuje ten sam obszar jako zablokowany, to to nie jest dowod ale jest informacja. Problem jest gdy ludzie traktuja jedna sesje jako wyrok.
a propos tego co Tadek mówi o wzorcach, mam pytanie do Kielichowej, bo chyba trochę umknęło. Ta twoja terapeuta która zobaczyła zielony w Manipurze, ona robiła całe skanowanie czy skupiła się tylko na tym jednym miejscu? Bo mnie ciekawi czy reszta aury była 'czysta' czy też gdzie indziej były jakieś naleciałości
o rety, dobre pytanie! Robiła całość, ale skupiłysmy sie potem na tym miejscu bo ono ją zatrzymało. Powiedziała ze inne obszary sa w miare ok, ze Anahata ma trochę za niskie natezenie ale to jej zdziem normalny stan dla osoby ktora przeszla przez trudna relacje. Ten zielony w brzuchu ją zaciekawił właśnie dlatego ze był 'nie na miejscu' jesli o kolory chodzi.
Słuchajcie, to mnie zastanawia właśnie od strony kolorów. Zielony w Manipurze, czyli kolor Anahaty w obszarze splotu słonecznego. Przypominam sobie że gdzieś czytałam o tym jak energie czakr mogą na siebie wpływać przy dużym rozregulowaniu, że sąsiednie czakry zaczynają się jakby mieszać. Ale to miałoby być zjawisko dynamiczne, przejściowe. A ta 'cudza' energia to co innego, to jest bardziej osad. Czy ta wasza terapeuta powiedziała cos o tym czy ten zielony jest aktywny czy nie?
Ja tu wchodzę bo akurat mam doświadczenie z czymś podobnym, niekoniecznie z terapeutą ale z kamieniami. Próbowałam kiedyś pracy z malchitem przy Anahata i przez jakiś czas nosiłam go też przy brzuchu, trochę z ciekawości. I coś mi się tam działo dziwnego, taki niepokój ale bez powodu. W końcu zdjęłam i przeszło. Nie wiem czy to dobra analogia ale malachit to kolor zielony i jakby ta kombinacja miejsca i koloru coś tam robiła.
o, to ciekawe! Urszulka a myślisz ze ten niepokój to był znak ze cos tam jest nie tak i kamień to wyciągał, czy ze kamień był po prostu nie na miejscu? Bo słyszałam ze malachit jest dość intensywny i nie każdy go dobrze znosi
eee hej, chce sie upewnic ze dobrze rozumiem. Czyli malachit dany przy zlej czakrze moze wywolac reakcje bólową czy tylko dyskomfort? Bo z tego co czytam to kamienie mają działac łagodnie a tu jakby nie
Przy okazji malachitu warto zaznaczyć że ten kamień jest jednym z silniej działających jeśli chodzi o 'wyciąganie' i dlatego często radzi się ostrożność. Nie jest zły, ale nie jest też do codziennego noszenia wszędzie. Temat kamień-kolor-czakra to zresztą kolejne miejsce gdzie teoria i praktyka się rozjeżdżają, bo przypisanie kolorystyczne nie zawsze pokrywa się z tym który kamień faktycznie działa na którą czakrę. Zielony agat i malachit są obaj zielone, ale działają inaczej.
a to znaczy ze kolor kamienia nie decyduje o tym na którą czakrę działa? bo wydawało mi sie ze właśnie tak to działa, zielony do serca, czerwony do korzenia itd
Dobra, ale wracając do sedna tematu tego wątku bo trochę odpłynęliśmy w kamienie. Pytanie Kielichowej dotyczyło tego czy kolory czakr i aury się pokrywają. I myślę że ta historia z terapeutą i zielonym w Manipurze jest świetnym przykładem że nie, i to jest informatywne. Ale zastanawia mnie jedno, czy ktoś tu ma doświadczenie ze sprawdzaniem tego samodzielnie, bez terapeuty? Nie wahadełkiem tylko na przykład przez medytację z wizualizacją?
