Hej, opisze swoj problem bo nie wiem juz co o tym myslec. Od jakiegos czasu zauwazylem ze kompletnie nie umiem odpoczac. Znaczy sie - siade, probuję posiedziec chwile bez robienia czegokolwiek i po dosłownie 5 minutach juz muszę cos robic. Sprawdzam maila, ide cos poprawiac w domu, wymyslam nowe projekty, planuję, listy pisze. Nie moge sie zatrzymac. Spie malo, wstaje wczesniej niz muszę i od razu lece do roboty. Znajoma mi powiedziala ze to moze byc blokada czakry korzenia, ze niby jak czlowiek nie czuje sie bezpiecznie 'uziemiony' to ucieka w ciagłe dzialanie. Czy to moze miec sens? Jak to w ogole sprawdzic? Wahadełka nie mam, nie robilem nigdy zadnej diagnostyki. Jakies wskazowki?
To co tu opisujesz brzmi znajomo. Ale zanim przejdę do Muladhary - czy mozesz powiedziec wiecej o tym 'nie czuje sie bezpiecznie'? Bo ciagłe dzialanie moze byc objawem blokady korzenia, ale tez nadczynności Manipury (czakra splotu słonecznego, odpowiada za kontrole i dzialanie). Czasem to co wyglada jak problem z korzeniem jest tak naprawde przegrzana Manipura. Jaka roznica? Przy Muladharze czlowiek działa z leku, przy Manipurze działa z potrzeby kontroli i sprawczosci. Ktore bardziej do ciebie pasuje?
Dokladnie to samo o czym pisze Kornelka. Widziałem u siebie i u innych, ze ten schemat 'nie moge przestac' bardzo czesto ma wiecej wspolnego z Manipura niz z korzeniem. Muladhara przymknieta to raczej... paralizowanie, niemoc, niemoznosc dzialania. Czlowiek sie chowa, boi sie, nie rusza. A ciagłe dzialanie to bardziej znak ze Muladhara probuje sie skompensowac albo ze Manipura przejela stery. Te dwie czakry razem potrafia robic ciekawe kombinacje. Jak sie czujesz fizycznie? Nogi, kregosłup dolny, zoladek?
Przepraszam ze sie wtrące ale to co pisal Pranava o Muladharze i paralizowaniu - to chyba nie jest takie jednoznaczne? Bo czytalam rozne opisy i czesto bylo ze zablokowana czakra korzenia wlasnie moze dawac nadruchliwosc jako reakcje obronna. Troche jak gdy ktos sie boi - zamiast zamarznac zaczyna uciekac. Chce zapytac czy jest jakis konsensus w tej kwestii albo to naprawde zalezy od osoby?
Ojej, ten watek trafil w dobrym momencie! Ja mialam dokladnie ten sam problem! Rok temu czy troche wiecej dosłownie nie umialam usiasc spokojnie, zawsze cos, zawsze plan, zawsze lista. Poszlam do bioenergoterapeutki i ona od razu powiedziala ze mam slaba Muladhare i ze caly ten ruch to wlasnie ucieczka - energia nie moze sie zakotwiczyc w dole wiec wiruje wyzej i pcha do dzialania. Wlasnie przez zle uziemienie, nie przez nadmiar energii. Bardzo mi to wyjasnilo sytuacje. Po pracy z korzeniem naprawde poczulam roznice.
Poczekajcie chwile. 'Nie umiem odpoczac i ciagle cos robie' to rownie dobrze moze byc po prostu lekowy, pracoholizm albo jakis wzorzec z dziecinstwa. Nie mowie ze czakry nie istnieja ale troche mnie niepokoi jak szybko skaczemy do 'Muladhara', 'Manipura' przy czymś co brzmi jak opis czlowieka ktory ma problem z regulacja emocjonalna. Pytanie do osoby, ktora zaczela ten watek - czy to nasililo sie po jakims konkretnym wydarzeniu, czy raczej miales/as tak zawsze i juz nie wiesz co to w ogole jest 'odpoczynek'?
to co mowisz o stracie pracy i udowadnianiu sobie wartosci to klasyczny obszar Manipury - poczucie własnej wartosci, sprawczosc, kontrola nad zycie. Ale ledzwie i trawienie razem... tu juz mamy sygnaly od dwoch czakr. Ledzwie to rejon Muladhary i Swadhisthany, trawienie to Manipura. Pytanie ktore bym zadal sobie na twoim miejscu - czy to dzialanie daje ci poczucie ze jestes 'bezpieczny' (korzeń), czy ze jestes 'wystarczajacy' (splot słoneczny)? To rozni motywacje od srodka.
Ciekawe rozroznienie Pranava. Ale czy nie sadzisz ze w tym konkretnym przypadku obie czakry moga byc jednoczesnie rozregulowane i szukanie ktora 'bardziej' jest troche bez sensu? Przy takiej historii jak utrata pracy - to uderza jednoczesnie w poczucie bezpieczenstwa, stabilnosci materialnej (Muladhara) i w poczucie własnej wartosci (Manipura). Rzadko kiedy jedno centrum idzie solo. Pytanie jest czy w ogole mozna zrobic sensowna samodzielna diagnostyke czy jednak tu potrzebna bioenergoterapeuta?
Przepraszam ze sie dorzucam bo jestem raczej na poczatku drogi, ale to jest wlasnie coś czego nie rozumiem - jak to fizycznie wyglada ze ktos inny skanuje twoje czakry? Tzn. bioenergoterapeuta co robi, kładzie rece? Patrzy? Pyta? Pytam bo to brzmi interesujaco ale nie mam pojecia jak to przebiega w praktyce
No to teraz rozumiem lepiej sytuacje. Utrata pracy plus to poczucie ze 'muszę sie udowodnic' to jest bardzo konkretny wyzwalacz. I rozumiem logike ze praca z czakrami moze pomoc w przepracowaniu tego na innym poziomie, nie tylko poznawczym. Ale bym uważała na szukanie prostej odpowiedzi w stylu 'to jest ta jedna czakra'. Czasem te wielopoziomowe rozregulowania sa zwiazane ze schematem ktory leci przez kilka centrow jednoczesnie i praca z jednym nie wystarczy.
To jest ciekawe co piszecie o tej Manipurze i korzeniu razem. Hania masz racje ze szukanie jednego odpowiedzialnego moze byc naiwne. Ale jak mam zajasc sie oboma naraz to w ogole od czego zaczynam? Bo czytalem ze powinno sie isć od dolu - najpierw korzeń, potem wyzej. Tak to działa?
Tak, generalnie przyjmuje sie ze praca od dolu do gory ma sens bo wyzsze czakry sa trudniejsze do ustabilizowania jesli nie ma solidnego fundamentu. Ale to nie znaczy ze przez kilka miesiecy robisz tylko Muladhare i potem przechodzisz do nastepnej - mozna pracowac z kilkoma jednoczesnie, po prostu zwracajac wieksza uwage na ten fundament. Uziemienie to dobry start niezaleznie co tam dalej sie okazuje.
Poczytałem ten watek i mam pytanie w strone innych - czy ktos tu kiedys testowal wahadełko przed i po jakiejs pracy z czakrami i mierzyl roznice? Pytam serio, nie ironicznie. Bo jako metoda diagnostyczna jest to dla mnie najmniej przekonujace ze wszystkich - to co robi wahadełko zalezy od tego jak trzymasz reke, od ideomotoryki, od skupienia. Czy ktokolwiek probowal porownac wyniki wahadełka z odczuciem dłonia i z tym co powiedzial niezalezny terapeuta? Bo to by bylo cos konkretnego.
Zgadzam sie z Runcraft w kwestii mapy - to jest dobre okreslenie. Ale wracajac do osoby ktora zaczela ten watek. Jest cos praktycznego co mozna zrobic na start bez wahadełka i bez terapeuty. Sprobuj wieczorem, zanim zasniesz, poloz sie i przesun uwage na stopy, lydki, uda. Nie ruszaj, tylko czuj. Dla wielu osob to pierwsze realne uziemienie od dawna i czesto juz samo to daje jakis sygnal - albo czujesz ze nogi sa 'twoje' albo jest jakis opor, brak czucia, nieprzyjemne napięcie. To nie diagnostyka ale punkt startowy.
To moze byc i jedno i drugie jednoczesnie. Ale to co przedstawiasz, ta natychmiastowa potrzeba analizy i planowania zamiast po prostu bycia z odczuciem, to jest akurat bardzo charakterystyczne przy rozregulowanej Manipurze. Kontrola, zarzadzanie, dzialanie - nawet w medytacji. Korzeń gdy jest niestabilny powoduje ze nie chcemy 'ladowac' w ciele bo tam jest strach. Wiec umysł ucieka do gory. To ma swoja logike energetyczna.
Ok, spróbowałem tego wieczorem. Połozylam sie, skupiłem sie na stopach i... no, po jakichs 5 minutach złapałem sie ze planuje jutrzejszy dzien. Dosłownie w połowie 'cwiczenia' zacząłem myslec o tym co mam do zrobienia, kogo mam napisac. Wróciłem do stóp, znowu gdzies odpłynąłem. Trzy razy tyle się powtórzyło. Nie wiem czy to mówi coś o Muladharze czy o tym ze po prostu nie umiem medytowac
to ze wracasz jest wlasnie medytacja. serio. Nie chodzi o to zeby nie odpływac, chodzi o to zeby zauwazyc ze odpłynąłeś i wrocic. Wiec technicznie zrobiłes to dobrze, 3 razy. Ale to ze odpłynąłeś akurat w planowanie jutra - to juz mnie nie dziwi przy tym co opisujesz od poczatku watku
czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie troche z boku - czy to co opisuje Profeta84 to w ogole musi miec przyczyne w czakrach? Bo ja znam ludzi ktorzy po prostu tak maja, ciagle w ruchu, i wcale nie wyglada zeby cos im dolegalo. Nie kpie, serio pytam bo chce zrozumiec gdzie jest granica miedzy 'tak mam' a 'mam problem z czakra'
Wracajac do kwestii diagnostyki bo ten watek troche od niej odszedl. Profeta, skoro juz probowalas medytacji to mam pytanie konkretne - czy kiedykolwiek testowalas wahadełko nad wlasnym ciałem? I jesli tak, to co obserwowałas? Pytam bo to jest metoda ktora mozna samodzielnie przetestowac i przynajmniej zobaczyc czy twoje wlasne odczucie pokrywa sie z kierunkiem obrotu
sensowne pytanie bo sama miałam z tym problem na poczatku. Można to robic na siedząco, trzymając wahadełko nad odpowiednim miejscem na ciele przed soba - np. trzymasz reke nad kolanem i wyobrazasz sobie ze jest to rejon korzenia. Albo robisz to na zdjęciu siebie. To zabrzmi dziwnie ale bioenergoterapeuci czesto tak pracuja zdalnie. Nie mowie ze to jedyna metoda ale jezeli juz masz wahadełko to mozesz spróbowac
zaraz zaraz, jak to 'nad zdjęciem siebie'? Serio to ma działac? przepraszam ale to dla mnie już troche za duzo naraz. Wahadełko rozumiem jako narzedzie do skupiania uwagi, ale zdjęcie? Czy ktos może mi wyjaśnic jaki jest mechanizm?
ojej właśnie wpadłam z powrotem na ten watek i czytam o tym zdjęciu i wahadełku i tez mam pytanie do Runomiraa - kiedy próbowalas tego ze zdjęciem czy zrobiłas to sama czy ktos ci pomagał? Bo troche nie wiem jak sie do tego zabrać bez zycia w glowie na poczatku
żeby nie odejsc za daleko od tematu - Profeta, wracajac do twojego wieczornego cwiczenia. To ze odpływasz w planowanie to jest dla mnie wiecej informacji niz sam fakt ze odpływasz. Duzo ludzi odpływa np. we wspomnienia, albo w obrazy, albo po prostu zasypia. Ty odpłynales w kontrolowanie jutra. To jest wzorzec wart obserwowania
no właśnie, to co pisze Kornelka. Umysł idzie tam gdzie jest napięcie. Jezeli napięcie jest w planowaniu i kontroli to medytacja to odkrywa, nie tworzy. To troche jak termometr - nie wywołuje goraczki, tylko pokazuje ze jest. Pytanie do Profety - jak sie czujesz po tym cwiczeniu? Lepiej, gorzej, bez roznicy?
szczerze? trochę sfrustrowany ze nie umiałem sie skupic ale jednoczesnie. no. jakos spokojniejszy niz zwykle przed snem. trudno powiedziec czy to z powodu cwiczenia czy po prostu byłem juz zmeczony. ale nie włączyłem od razu komputera co jest dla mnie dosyc niezwykłe
hej, obserwuje ten watek i mam pytanie - czy ktos tu stosuje afirmacje do pracy z korzeniem? Bo czytalem gdzies ze afirmacje w stylu 'jestem bezpieczny', 'mam wszystko czego potrzebuje' maja pomagac przy Muladharze i zastanawiam sie czy to nie jest za proste zeby dzialalo. Mam wrazenie ze te afirmacje to troche jak plastry na złamanie
Profeta, to ze nie włączyłeś komputera to jest jednak jakis sygnał. Nie romantyzujmy - moze byłes zmeczony. Ale moze tez ciało dostało 15 minut bez bodzcow i nie potrzebowało kolejnych. Proponowałbym powtorzyc cwiczenie kilka razy i zobaczyc czy ten efekt sie utrzymuje czy był jednorazowy. Bez jednego przypadku nie ma danych
