Mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i nie mogę znaleźć sensownej odpowiedzi. Chodzi o diagnostykę wahadełkiem - konkretnie o to czy stan uziemienia osoby diagnozującej ma wpływ na wynik. Bo zauważyłem u siebie coś dziwnego: raz wahadło na tej samej czakrze u tej samej osoby kręci mi się w lewo, innym razem stoi prawie nieruchomo. I zastanawiam się czy to błąd mojej techniki, stan czakry badanej osoby się zmienił, czy może to JA byłem za każdym razem w innym stanie. Ktoś to kiedyś sprawdzał?
To jest naprawdę ważne pytanie i dziwię się że tak rzadko się o tym mówi. Moim zdaniem uziemienie jest absolutnie kluczowe, i to nie tylko przy wahadle, ale przy każdej diagnostyce energetycznej. Jeśli twoje pole jest niestabilne, wahadło rejestruje mieszankę twojego stanu I stanu badanej osoby. To trochę jak próba zmierzenia temperatury termometrem który sam jest rozgrzany.
hej, a co to znaczy ze ktos jest 'uziemiony' w tym kontekscie? Bo słyszałem to słowo już pare razy ale każdy mówi coś innego. Jeden że to chodzi o kontakt ze ziemią dosłownie, drugi że to stan energetyczny. jak to właściwie jest?
Żeby nie było nieporozumień to może wyjaśnię jak ja to rozumiem. Uziemienie w sensie energetycznym to stabilność czakry podstawy (Muladhara), poczucie zakorzenienia w ciele, tu i teraz. Nie chodzi dosłownie o chodzenie boso po trawie, choć to akurat pomaga jako metoda. Chodzi o to żeby twoja uwaga i energia były 'na dole', a nie latały gdzieś pod sufitem. Ktoś kto jest nieziemiony często jest rozkojarzony, ma uczucie unoszenia się, trudność z koncentracją. I taka osoba przy wahadle to przepis na przekłamane wyniki.
Nie powiedziałabym że 'w ogóle nie powinien', bo to trochę zbyt radykalnie. Raczej że powinien się wpierw sam wycentrować zanim zacznie. Ja zawsze przed sesją stoję dwie, trzy minuty bez obuwia na podłodze i wyobrażam sobie że z kopy korzenie idą w dół. Potem dopiero biorę wahadło. Różnica jest naprawdę wyczuwalna, wahadło chodzi spokojniej, pewniej. Ale przyznam szczerze że przez długi czas w ogóle tego nie robiłam i wyniki były... powiedzmy, niespójne.
właśnie właśnie! ja mam to samo co Zdzichu opisał - różne wyniki przy tej samej czakrze w krótkim odstępie czasu. Przez chwilę myślałam że mój kamień do wahadła jest wadliwy albo że coś nie tak z samą techniką. A może to jednak o to chodzi że ja nie byłam za każdym razem tak samo uziemiona? To by dużo tłumaczyło
Chcę tu wprowadzić jeden ważny niuans bo widzę że temat idzie w jedną stronę. Asymetria wyników wahadła to niekoniecznie błąd. Część tej asymetrii może być celowa i diagnostycznie cenna. Mianowicie - jeśli dwie czakry w tej samej linii wykazują różną amplitudę albo przeciwny kierunek obrotu, to może wskazywać na blokadę gdzieś między nimi, a nie na błąd pomiaru. Na przykład silny obrót na Manipurze i słaby na Anahata przy tym samym człowieku często sugeruje zastój energii między splotem słonecznym a sercem. Pytanie Zdzichu jest słuszne, ale warto odróżnić asymetrię 'szumową' od asymetrii 'informacyjnej'.
właśnie o to chodzi - i tu wraca kwestia uziemienia diagnosty. Kiedy jesteś spokojny i wycentrowany, czujesz różnicę między drżeniem własnej ręki a ruchem wahadła 'prowadzonego' przez pole. Asymetria szumowa jest chaotyczna, nieregularna, wahadło jakby szarpie. Asymetria informacyjna jest powtarzalna, wahadło wyraźnie preferuje jeden kierunek albo amplituda konsekwentnie spada. Ale żeby to wyczuć, naprawdę musisz być w miarę cichy w sobie. Dlatego wróciłam do podstaw - uziemienie, skupienie, potem diagnoza.
No dobra ale mam tu pytanie które mnie nurtuje. Zakładamy że diagnosta musi być uziemiony. Ale co z samą osobą badaną? Bo chyba jej stan też wpływa na wyniki, prawda? Jeśli ona jest roztrzęsiona, zestresowana, to pole będzie inne niż jak siedzi zrelaksowana. To nie zaburza diagnostyki w ogóle?
Ja prowadzę notatki z moich sesji wahadłem od ponad roku i powiem szczerze: wyniki z poniedziałkowych poranków są u mnie najgorszej jakości. Chaotyczne, niespójne. W tygodniu im dalej tym lepiej. Długo myślałam że to kwestia rutyny, ale teraz po tej rozmowie zaczynam się zastanawiać czy to nie jest właśnie ten czynnik uziemienia. Poniedziałek po weekendzie, głowa jeszcze nie 'wylądowała'. Ciekawe.
hmm no to ciekawe co piszecie. mam pytanie moze troche z boku ale mnie nurtuje: skoro wyniki sa tak zależne od stanu diagnosty, to po co w ogole wahadlo? bo to brzmi jakby bardziej mierzono stan psychiczny tego kto trzyma wahadlo niz czakry osoby badanej. nie mówię że to bez sensu, po prostu nie ogarniam do końca jak to działa
czyli mozna powiedziec ze wahadlo to taki 'most' miedzy polem diagnosty a polem badanego? bo jak tak to ujmę to właściwie asymetria wyników może brać się z obojga stron jednocześnie, to by tłumaczyło czemu jest taka trudna do interpretacji
nie jestem znawcą tematu ale to co piszecie brzmi sensownie. mam takie głupie pytanie: czy zatem osoba która się uziemia specjalnie przed diagnozą może nieintencjonalnie 'nadpisać' sygnał z badanego swoim własnym uziemionym polem? bo trochę tak to wychodzi z tego co Nyja pisała o asymetrii
Reginka powiedziała dokładnie to co chciałam powiedzieć. Wycentrowanie to nie to samo co uziemienie na maksa. To właśnie ten subtelny błąd często popełniają osoby na początku drogi z wahadłem - koncentrują się tylko na Muladharze i potem mają problem z wyczuwaniem wyższych czakr. Czakra korony albo trzeciego oka wymaga pewnej lekkości uwagi, a nie całkowitego 'zaciążenia' w dole. Dobra diagnostyka to balans na całej linii, nie tylko kotwiczenie w podstawie.
matko kochana, to otwiera zupełnie nowe pytanie. Bo skoro diagnosta powinien być wycentrowany 'na całości', to czy różne typy diagnoz wymagają różnego przygotowania? Inne wycentrowanie przy badaniu dolnych czakr, inne przy górnych? to miałoby sens ale też by oznaczało że to jest dużo bardziej skomplikowane niż myślałam
no właśnie, to jest pytanie które mnie teraz bardzo nurtuje! czy jak chcę zbadać czakrę kogoś kto ma np silną Anahata a słabą Manipurę, to powinnam jakoś inaczej 'nastawić się' niż gdy badam kogoś z problemami przy czakrze podstawy? brzmi logicznie ale i trochę absurdalnie jednocześnie, bo skąd wiem przed sesją co będę badać 🙂
to jest bardzo konkretne pytanie i wbrew pozorom ma sens. w praktyce nie chodzi o 'nastawienie się na daną czakrę' przed badaniem, bo jak słusznie mówisz, nie wiesz co znajdziesz. chodzi raczej o to żeby całe pole diagnosty było otwarte i przepuszczalne. metafora która mi się podoba: wycentrowanie to nie tunelowanie na jeden punkt, tylko szerokie rozwarcie percepcji. i tu tak naprawdę wracamy do sedna wątku, bo uziemienie to warunek tej szerokości, a nie cel sam w sobie
ale jak to 'szerokie rozwarcie percepcji'? co to konkretnie znaczy jak stoję z wahadłem w ręku? bo to brzmi ładnie ale trochę abstrakcyjnie dla kogoś kto nie wie co ma czuć
mam w notatnikach kilka takich przypadków gdzie kompletnie nie wyczułam czakry serca u dwóch różnych osób i dopiero po czasie odkryłam że sama wtedy miałam silnie zamkniętą Anahata. zrobiłam sobie z tego zasadę: zanim siadam do kogokolwiek, krótki self-check. szczególnie tych czakr które ostatnio mi się rozregulowują
no ale to otwiera trochę inny problem. zakładamy ze każdy diagnosta powinien być wolny od własnych zaburzeń zanim zacznie, to realistycznie jak często ktokolwiek jest w idealnym stanie? bo życie jest jakie jest, stres, relacje, zdrowie. czy to znaczy ze rzetelna diagnoza jest możliwa tylko wtedy gdy diagnosta sam jest w świetnej formie energetycznie?
ojej, to jest jak... diagnosta który sam ma przeziębienie i próbuje zbadać czy pacjent jest zdrowy? 😀 przepraszam za to porównanie ale jakoś tak mi to wyszło w głowie. tylko że z czakrami ciekawsze bo te zaburzenia mogą być komplementarne albo rezonujące, tak? jak dwie czakry wchodzą w rodzaj wspólnego układu
to porównanie wcale nie jest złe, Estragonka. i tak, masz rację że mogą być komplementarne. ale chcę tu coś doprecyzować bo widzę że temat powoli odpływa w stronę teorii wzajemnego oddziaływania pól, a nie o to tu chodziło. wróćmy na chwilę do asymetrii wyników wahadła, bo to był wyjściowy problem Zdzichu i myślę że jeszcze nie wyczerpaliśmy praktycznej strony
dzięki Piolunka za sprowadzenie tematu na ziemię, dosłownie i w przenośni 🙂 właśnie o to mi chodziło na początku, jak rozróżnić asymetrię informacyjną od błędu pomiaru. bo jak teraz patrzę na całą dyskusję to mam wrażenie że obydwa typy asymetrii mogą wyglądać identycznie od zewnątrz, wahadło kręci się tu mocniej tam słabiej, i jedyna różnica jest w stanie i świadomości diagnosty. czy to poprawne uproszczenie?
Zdzichu to poprawne uproszczenie, ale jest jeden szczegół który warto dorzucić. asymetria informacyjna ma pewien wewnętrzny porządek, na przykład gradient maleje lub rośnie od dołu ku górze albo jest symetrycznie lustrzana po obu stronach tułowia. szumowa jest bardziej losowa i nie trzyma żadnego wzorca przy powtórzeniu. więc praktyczna rada: jeśli masz podejrzane wyniki, zrób skan od nowa, ale zmień kolejność, zacznij od Sahasrara w dół zamiast od Muladhara w górę. wzorzec informacyjny się utrzyma, szumowy się rozpadnie
hm, nie wiem czy zmiana kolejności to dobry pomysł. czakry są osadzone w pewnym porządku i energia płynie od ziemi ku górze, diagnoza powinna iść z tym przepływem, a nie pod prąd. czytałam o tym i większość systemów mówi żeby zawsze iść od dołu. idąc od korony możesz zaburzyć odczyt bo niejako 'cofasz' energię
no ale czakry to nie termometria, tam jest realny przepływ i kierunek. nie jestem przekonana że to taki prosty symetryczny odczyt bez znaczenia dla kolejności. może to kwestia różnych szkół? bo u nas na warsztacie uczono inaczej
Wrozka, różne szkoły różnie podchodzą do kierunku skanu, to fakt. ale argument Nyji z testem pod-prąd jako weryfikacją szumu jest czysto metodyczny, nie mówi żeby zawsze tak robić, tylko żeby użyć tego jako narzędzia sprawdzającego. to inna sprawa niż twierdzenie że kolejność nie ma znaczenia energetycznie. myślę że obie macie po części rację ale mówicie o różnych rzeczach
