przepraszam ze wchodze ale czy ktos probował z kamieniami przy tej pracy z korzeniem? ja ostatnio dostałam czarny turmalin i czytalm ze jest dobry na uziemienie, ale nie wiem czy trzymac go w dloni podczas medytacji czy połozyc gdzies konkretnie
wrócę do głównego tematu bo trochę sie rozproszyłem. Pamiętam ze ktos na początku watku wspomniał o mantry LAM dla korzenia. Nie próbowalem jeszcze i trochę sie waha czy to jest cos co można robic w domu bez zadnego przygotowania czy trzeba gdzies się nauczyc jak to robić poprawnie. Bo boję sie ze zrobie cos zle i tylko sie bardziej rozreguluje
Profeta, mantra LAM to jedno z prostszych narzędzi i naprawdę nie trzeba do tego żadnego wtajemniczenia. Siadasz wygodnie, kręgosłup prosty, i po prostu powtarzasz dźwięk na głos albo w myślach, długo, przeciągając to 'mmmm' na końcu. Wibracja sama robi robotę, ciało wie co z tym zrobić. Jedyne czego bym pilnował to żeby nie robić tego mechanicznie, jakbyś liczył owce - sam dźwięk bez żadnej intencji to trochę jak pusty gest.
o tej mantry LAM mam mieszane zdanie, szczerze. Nie dlatego ze nie działa - ale dlatego ze ludzie często zaczynają od narzędzi zanim w ogóle ustalą co chcą przepracować. Profeta, zanim zaczniesz śpiewać, może warto by się zastanowić - to ciągłe planowanie wieczorami, to jest coś co Cię irytuje czy to po prostu jesteś tak skonstruowany? Bo jeżeli to drugie, to może wcale nie trzeba tego 'naprawiać'.
przepraszam że wchodzę z boku ale mnie nurtuje ta kwestia z mantrą. Czy to nie jest tak że jeżeli ktoś np. nie wierzy w to co robi to to nie zadziała? Bo znam kilka osób które próbowały różnych rzeczy i zawsze mowiły 'no nic nie czuję' i rzucały. Chodzi mi o ten aspekt nastawienia. Profeta, jak ty w ogóle do tego podchodzisz, z przekonaniem czy bardziej testująco?
szczerze to trochę testująco, nie będę udawał. Nie jestem jakimś gorącym wyznawcą, bardziej szukam czegoś co mi pomoże z tym wiecznym nieodpoczywaniem. Jak coś zadziała to uwierzę, jak nie to wzruszę ramionami. Nie wiem czy to jest dobra postawa do tej pracy ale jakoś inaczej nie potrafię.
a właściwie to podejście testujące mi się podoba bardziej niż ślepa wiara. Wiara bez obserwacji to tylko sugestia, i nie wiem czy to jest lepsza droga przy diagnostyce energetycznej. Ale Profeta, mam pytanie do tego co napisałeś wcześniej o tym komputerze - powiedziałeś ze nie włączyłeś go po ćwiczeniu. Minęło kilka dni, czy to powtórzyło się jeszcze raz czy był to jednostkowy wieczór?
o ta lista rzeczy do zrobienia to jest dla mnie klasyczny symptom! u mnie tak samo wyglądało zanim w ogóle zaczęłam pracę z korzeniem. Jakbyś nie mógł sobie pozwolić na to żeby nic nie planować, bo jak nie planujesz to coś się posypie. Pytanie Profeta - czy jak leżysz w nocy i nie możesz zasnąć to też to czujesz, taki niepokój że może coś przeoczyłeś?
to z zapisywaniem to chyba dobra metoda ogólnie? tzn. serio pytam bo sama tak robię i nigdy nie myślałam że to może być objaw czegoś. Myślałam że to po prostu organizacja. Kiedy to jest 'zdrowe' a kiedy już wskazuje na blokadę?
no właśnie i tu bym była ostrożna z diagnozowaniem. Zapisywanie żeby zasnąć to korzysta połowa ludzi pracujących umysłowo i chyba niekoniecznie trzeba od razu szukać blokad Muladhary. Chociaż rozumiem dlaczego ten kontekst tu pasuje - jeżeli to jest jedyna metoda na wyciszenie i bez niej człowiek nie umie odpocząć, to inna skala problemu.
okej ale to co pisze Profeta o wstawaniu i zapisywaniu żeby móc zasnąć - to brzmi jakby ciało było cały czas w trybie czuwania. Nie wiem za dużo o czakrach ale chyba o to właśnie chodzi w tej blokadzie korzenia? że system nerwowy nie dostaje sygnału 'jesteś bezpieczny, możesz odpocząć'? czy źle rozumiem?
dobra ale mam pytanie do Pranavy - czy to co piszesz nie jest po prostu innym opisem lęku uogólnionego albo nadaktywnego układu współczulnego? Bo jak tak to czytam to brzmi jak coś co psycholog by nazwał po swojemu i miałby swoje metody. Skąd wiadomo że to 'czakra' a nie 'nerwy' w sensie dosłownym?
to nie musi być albo-albo. Sama o to pytałam kiedyś bioenergoterapeute i on mi powiedział że blokada energetyczna i napięcie w układzie nerwowym to mogą być dwa opisy tego samego zjawiska, tylko z różnych perspektyw. Nie każdy musi wierzyć w czakry żeby praca z uziemieniem pomogła, bo ćwiczenia są fizyczne i ma na nie dowody.
i to jest zdroworozsądkowe podejście Kornelka. Sam jestem sceptyczny wobec rozdzielania tych warstw. Ale pytanie do Profety, bo to wciąż jego wątek - próbowałeś kiedyś zwykłego uziemienia? Boso po trawie, kontakt z ziemią, długi spacer bez telefonu. Nie jako magia, tylko jako reset fizyczny.
nie jakoś świadomie, ale jakieś dwa tygodnie temu byłem na takim dłuższym spacerze, może z 2 godziny, i faktycznie wieczorem byłem spokojniejszy niż zwykle. Wtedy nie łączyłem tego z żadną czakrą, myślałem że po prostu się zmęczyłem. Teraz jak to czytam to może to nie tylko zmęczenie było.
to z tym spacerem jest bardzo charakterystyczne dla pracy z korzeniem. Ziemia pod nogami dosłownie daje sygnał Muladharze, nie trzeba w to wierzyć żeby działało. Ja przez długi czas robiłam same medytacje wizualizacyjne i efekty były słabe, dopiero jak zaczęłam dorzucać fizyczny kontakt z naturą to coś się ruszyło. Mam wrażenie ze ta czakra nie reaguje na samo myślenie o uziemieniu, potrzebuje ciała.
a wracając do tego LAM co Profeta pytał - czy można łączyć mantrę z tym spacerem? Tzn. chodzić i powtarzać? Pytam bo sam mam problem z siedzeniem w miejscu podczas medytacji i może ruch by mi pomógł wejść w to głębiej.
o to mi sie podoba! mantry w ruchu. Profeta, a ty w ogóle próbowałeś LAM w tej swojej medytacji? Bo czytam że wychodzisz z niej myśląc o jutrzejszej liście zadań i zastanawiam sie czy może problem jest w tym że nie ma żadnej 'kotwicy' dla uwagi - żadnego dźwięku ani oddechu który by ją trzymał przy teraźniejszości
głośność ma znaczenie i nie ma znaczenie jednocześnie, tzn. wibracja jest ważna ale nie musisz truć sąsiadów. Ja zaczynałam od cichego mruczenia, tak żeby poczuć wibrację w klatce piersiowej i gardle, i to wystarczało. Z czasem sama wyczujesz co dla ciebie działa. Przy LAM wibracja powinna schodzić nizej, w okolice brzucha, to jest znak że trafia tam gdzie trzeba.
mam małą uwagę do tej dyskusji o LAM - nie chcę gasić entuzjazmu, ale warto zdawać sobie sprawę że te 'wibracje trafiające do czakr' to jest bardzo subiektywne odczucie i trudno stwierdzić czy to faktycznie praca energetyczna czy po prostu efekt skupienia uwagi na ciele. Profeta, mówię to nie żeby Cię zniechęcić, bo ten spacer Ci wyraźnie pomógł i to jest twarda obserwacja. Tylko żeby nie budować za dużo teorii na jednym doświadczeniu.
Hania ma racje i ja sie z tym zgadzam. Ale jednoczesnie - co z tego, ze nie wiemy dokladnie mechanizmu? Jesli ktos chodzi, nuci, oddycha glebiej i wieczorem jest spokojniejszy, to w czym problem. Profeta, mam do Ciebie konkretne pytanie: czy ta zmiana samopoczucia po tamtym spacerze utrzymywala sie przez caly wieczor czy minela szybko?
ale to chyba jest właśnie pytanie klucz - czy takie rzeczy powinny działac permanentnie po jednym razie, czy to jest jak ćwiczenia i trzeba regularnie? Bo ja np. przez długi czas myslałam ze jak raz porządnie pomedituje to bedzie już 'ustawione' i potem sie bardzo rozczarowałam 🙂
Galaktyka ma dobry punkt. To jest regularność która robi robotę, nie jednorazowe wydarzenia. Ziemia nie uziemia Cię na zawsze po jednym kontakcie. Ja to porównuję do picia wody - nie wypijesz raz na tydzień litr i nie oczekujesz ze sie nawodnisz. Przy korzeniu to szczególnie ważne bo ten wzorzec braku spokoju jest prawdopodobnie latami utrwalony.
to co mówi Oksanka ma sens ale mnie sie nasuwa takie pytanie: skad wiadomo ze to akurat korzenia trzeba uziemiać a nie jakiejs innej czakry? Profeta opisuje ciągłe działanie i planowanie - a co jesli to jest Manipura która jest nadaktywna, bo to przeciez czakra kontroli i sprawczości? Skad ta pewnosc ze korzeń?
ta różnica którą opisuje Oracle jest w praktyce bardzo ważna przy diagnostyce! u mnie tez bylo to pytanie na początku i bioenergoterapeuta powiedział że Manipura przy nadczynności daje tez fizycznie - napięcie w żołądku, problemy trawienne, zgaga. A Muladhara bardziej nogi, dolny kręgosłup, zimne stopy. Profeta, masz cos z tych fizycznych objawów?
hm. dolny kręgosłup czasem boli, to fakt. I mam zawsze zimne stopy wieczorami co żona juz od lat komentuje. Nie kojarzyłem tego w ogóle z tym tematem.
zimne stopy to jeden z tych objawów które wymieniane są przy słabym przepływie w Muladharze, energia nie dochodzi do kończyn, dosłownie. To oczywiście może mieć tez inne przyczyny więc nie wariuj od razu, ale w kontekscie całej reszty którą opisujesz to sie układa w dość spójny obrazek.
