Mam takie pytanie do wszystkich co używają wahadelka do diagnozowania czakr - czy robicie to szybko (po kilka sekund nad kazda czakrą) czy wolno i dokładnie? Bo ostatnio probowalem samodzielnie i zastanawiam się czy jak zrobię to za szybko to wyniki beda bez sensu. wiem że jedni mówią zeby się nie spieszyć, ale z drugiej strony słyszałem ze doświadczona osoba i tak to czuje niemal od razu. Jak to wyglada u was w praktyce?
No to jest właśnie ciekawe pytanie bo ja przez lata robiłem wolno i myślałem że tak trzeba, a potem poznałem jedną panią bioenergoterapeute i ona lata nad czakrami jakby sprawdzała coś na liście zakupów, pyk pyk pyk i gotowe. I wyniki miała dokładniejsze niż moje wielominutowe sesje. więc teraz myślę że szybkość to kwestia wprawy, nie samej metody.
Zgadzam się z Cezarym w tym sensie że to zależy od doświadczenia. Jak ktoś zaczyna to powinien siedzieć minimum 1-2 minuty nad każdą czakrą żeby wahadełko w ogóle złapało energię. Ja sama na początku siedziałam nawet dłużej, bo byłam tak niespokojna że wahadełko mi sie kiwało od nerwów, nie od czakry 🙂 Dopiero jak uspokoiłam myśli to zaczęłam dostawać czytelniejsze sygnały.
Czyli jak rozumiem to nie ma jednej odpowiedzi na to ile czasu? A jak rozróżnić czy wahadełko reaguje na czakrę czy po prostu na drżenie ręki? Bo ja chyba mam właśnie ten problem i nie wiem czy w ogóle to co widzę ma jakiś sens...
Powiem szczerze, bo lubię mówić szczerze - ten problem z drżeniem ręki to jest podstawowy problem wahadełkowania i bardzo dużo osób go bagatelizuje. Nie twierdzę że wahadełko nie działa, ale zanim ktokolwiek zaczyna 'diagnozować czakry' to powinien najpierw przez kilka tygodni po prostu ćwiczyć trzymanie wahadełka w bezruchu i naukę swoich sygnałów tak/nie. Bez tego cała 'diagnoza' to bardziej test skupienia uwagi niż cokolwiek innego.
Haha, Mieczowa ma punkt, trzeba przyznac. Pamiętam jak sam zaczynalem z wahadełkiem to notowałem wszystko skrupulatnie i po miesiacu porownalem wyniki - polowa sie ze soba klocila. ta sama czakra, ten sam tydzien raz mi wychodzilo ze zablokowana, raz ze nadaktywna. Dopiero jak zrozumialem że moje pytania były nieostre to zaczelo mi cokolwiek trzymać się kupy. Więc ja bym powiedzial: szybkość to nie problem ale precyzja pytania którym 'programujesz' wahadełko - to jest sedno.
no wlasnie o to chodzi. Jak trzymasz wahadełko nad Manipura i myślisz sobie 'hm, ciekawe czy coś jest nie tak' to pytanie jest zbyt ogólne. Inne jest jeśli pytasz: 'czy przeplyw energii w tej czakrze jest w tej chwili ograniczony?' Brzmi podobnie ale mozg inaczej to przetwarza i wahdełko inaczej reaguje. przynajmniej u mnie tak działa.
oo, właśnie o tym czytałam! Podobno intencja jest kluczem do całej pracy z wahadełkiem, bez niej to tak jakbyś próbowała włączyć radio bez anteny 🙂 Czy wy też tak to czujecie? Bo ja ostatnio zaczęłam i naprawdę coś się zmienia jak skupiam sie bardziej!
hmm, 'radio bez anteny' to troche poetyckie ale nie wiem czy do konca trafia w sedno. To jest bardziej kwestia ideomotoryki wg mnie - twoje ręka odpowiada na twoje nieswiadome przekonania i pytanie które zadajesz wpływa na to jakie przekonanie zostaje aktywowane. Wiec tak, intencja i precyzja pytania są wazne, ale z innego powodu niż myslimy.
Wickus i Cezary macie racje co do fizjologii ale mnie interesuje co innego - jeśli ktos ma juz duzo pracy z wahadełkem i CZuje energie dłonią, to wahadłko jest dla niego w ogole potrzebne? Bo ja coraz czesciej pomijam wahadłko i po prostu skanuje dłonią wolno po lini czakr i mam wrazenie ze to daje mi wiecej informacji.
Przepraszam że wracam do swojego pytania, ale nadal nie mam jasności - jak Metek mówi że czuje energię dłonią to jak to jest? Ciepło to znaczy nadaktywna czakra? A mrowienie to co? Nigdzie nie mogę znaleźć jakiegoś w miarę spójnego klucza do tego.
Nie ma jednego klucza bo te odczucia są bardzo indywidualne i każdy wypracowuje swój własny 'słownik'. U mnie ciepło zazwyczaj oznacza aktywną, ale nie koniecznie zablokowaną czakrę. Zimno albo jakiś zastój powietrza nad miejscem - to mnie bardziej niepokoi. Ale znam osoby które mają to zupełnie odwrotnie. Dlatego zanim zaczniesz diagnostykować, sprawdź najpierw jak twoje dłonie reagują nad czymś o czym wiesz co to jest.
No dobra ale to brzmi jakby te metody były totalnie niesprawdzalne. Jeśli każdy ma inny 'słownik' i nie ma żadnego obiektywnego klucza to jak można mówić o diagnostyce? To jest wtedy bardziej interpretacja własnych wrażeń niż cokolwiek.
hej, żeby nie odpłynąć za daleko od tematu - bo dyskusja o tym czy to diagnostyka czy nie jest ciekawa, ale Numerolog68 pytał konkretnie o tempo. I tu wracam do swojego - nawet jeśli przyjmiemy że wahadełko reaguje na coś realnego (czakrę, ideomotorykę, cokolwiek), to ten 'coś' potrzebuje czasu żeby się przebić do ruchu wahadełka. Fizycznie. Więc 'szybciej' ma jakieś ograniczenie minimalne niezależnie od tego jak to interpretujemy.
właśnie o to mi chodziło od poczatku i cieszę sie ze Cezary to tak ładnie sformulowal. Bo moje pytanie nie było 'czy w ogole dziala' tylko stricte techniczne - ile czasu minimum żeby wahadelko zdazylo zareagowac. Czy ktoś kiedyś to po prostu mierzył? Sekundy minuty?
no ja akurat mierzyłem, bo jak pisalem wczesniej prowadzę notatki. I wyszło mi że w dobrym skupieniu pierwsze wyraźne ruchy mam po jakichś 20-30 sekundach nad dana czakra. Ale to u mnie i po kilku latach praktyki. Na poczatku było to moze z 2-3 minuty zanim cokolwiek było czytelne. i jeszcze jedno - 'wyrazny ruch' to nie to samo co 'poprawny odczyt' to trzeba rozroznic.
te 20-30 sekund co Onufry pisze to mniej więcej zgadza się z moim doświadczeniem. Ja bym powiedziała że minimum to koło minuty dla pewności, ale rozumiem że przy 7 czakrach to już robi się 7-10 minut całego skanowania i ludzie chcą to robić szybciej. Ja skracam czas na czakrach które czuje dłonią jako 'spokojne', a siedzę dłużej tam gdzie czuje coś niepokojącego.
to jest ciekawe podejście Willowej - czyli ty najpierw skanujesz dłonią i potem dopiero decydujesz ile czasu poświęcić wahadełku nad każdą czakrą? Nigdy tak o tym nie myślałam. Ja zawsze zakładałam że trzeba po kolei tyle samo czasu nad każdą.
no wlasnie Willowa to opisuje mniej wiecej tak jak ja to robie. Dłon jest szybsza, wahadłko jest dokladniejsze jesli juz cos znajdziesz. Po co siedziec 2 minuty nad Anahata jesli dłon mowi ci ze tam jest spoko? Skupiasz sie na tych ktore 'iskrza'.
ojej, to ciekawe co Metek pisze o zimnie! ja ostatnio jak robiłam skanowanie to nad czakrą splotu słonecznego miałam właśnie takie dziwne zimno i trochę mnie to przestraszyło. To znaczy że tam jest poważna blokada?
no właśnie i tu jest problem który widzę w tej całej metodzie - nie da się odróżnić 'mam poczucie braku sprawczości przez zablokowaną Manipurę' od 'mam poczucie braku sprawczości bo mój szef to tyran i nic z tym nie robię'. Które jest pierwsze? Skąd wiadomo?
to jest stary filozoficzny problem przyczynowości i szczerze to nie sądzę żeby dało się go rozstrzygnąć w tym wątku 🙂 Ale powiem tyle - dla mnie praca z czakrami nigdy nie była zamiast pracy z tym co konkretne w życiu. Zawsze i. To nie jest albo-albo.
fajnie powiedziane Cezary, ale to też jest trochę unik. Jak ktoś słyszy 'masz blokadę w Manipurze' to większość ludzi idzie w tę stronę zamiast rozwiązywać problem z szefem. I tu właśnie widzę ryzyko tej 'diagnostyki'.
Mieczowa ma rację i rzadko to mówię. Łatwiej kupić kamień, poskanować czakry i pomedytować niż zmienić pracę albo porozmawiać z kimś trudnym. To bywa ucieczka i warto to nazywać wprost.
okej ale wracajac do tematu bo trochę odplynelismy - ktoś tu pytał czy w ogóle mozna robic szybkie skanowanie wszystkich 7 na raz, z grubsza. Ja kiedyś probowalem takiego 'przebiegu ekspresowego' - każda czakra jakies 15 sekund zeby zlapac ogolny obraz. I powiem wam, że to dalo mi tylko orientacyjne wskazania, ale potem i tak musialem wracać do tych gdzie coś wyczulem. Więc 'szybko' jako wstepny przegląd - może. Jako pelna diagnostyka - nie.
okej ten 'przebieg ekspresowy' po 15 sekund to bardzo ciekawe. Onufry mógłbyś powiedziec co konkretnie udalo ci sie z tego wyciagnac? Bo o ile rozumiem że szczegóły się gubią, to może wlasnie o to chodzi - złapać ogolny obraz i potem wiedzieć gdzie wejsc głębiej?
no właśnie tak to traktuję. ten szybki przebieg to jak wstepne badanie krwi - mowi ci ze coś jest nie tak, ale nie mówi ci co dokładnie. u mnie wyszlo kiedys ze trzy czakry zareagowaly dziwnie, a cztery szly spokojnie. No to potem nad tymi trzema siedzialem normalnie, po 2-3 minuty każda. Oszczędność czasu i skupienia naraz.
