Hej, ale mam pytanie do tego co Rozalinka napisała - ten bioenergoterapeuta mówił o 'dziurze w aurze'. Czy to jest mierzalne jakoś? Bo brzmi to dosyć... sugestywnie. Jak on to konkretnie diagnozował, dotykiem czy wzrokiem czy czym?
Mnie bardziej interesuje to co Magini napisała kilka postów wyżej - że nie wyobraża sobie siebie za 5 lat z oszczędnościami. To jest konkretny objaw do pracy. Próbowałaś kiedyś wizualizacji z przyszłością? Nie mówię o afirmacjach, tylko właśnie o tym żeby świadomie siadać i wyobrażać sobie siebie za rok, za pięć lat - jak mieszkasz, co masz, jak się czujesz?
To co Magini opisuje - to wychodzenie z medytacji, ten dryf - to jest dla mnie bardzo charakterystyczne dla osłabionej korony. Sahasrara jak jest przymknięta to kontakt z wyższymi stanami jest utrudniony, umysł po prostu nie utrzymuje skupienia na tym poziomie i ucieka. To nie jest twoja wina ani lenistwo, to jest energetyczny opór.
Sorki że wchodzę z takim banalnym pytaniem przy tak zaawansowanej dyskusji, ale - te kamienie do Muladhary to konkretnie jakie? Bo gdzieś czytałem że obsydian ale gdzie indziej że hematyt i nie wiem który lepszy do tego tematu z wydatkami.
A czarny turmalin? Gdzies widziałam ze tez do korzenia i chroni energetycznie. Czy to ma sens przy blokadzie czy raczej przy jakis innych problemach?
Czarny turmalin to głównie ochrona przed zewnętrznymi energiami, nie tyle odblokowywanie co tarcza. Przy blokadzie korzenia ma sens jeśli ta blokada pochodzi z zewnątrz - np. środowisko, relacje, miejsce zamieszkania. Ale jeśli blokada jest wewnętrzna, stara, to turmalin jej sam nie ruszy.
Wróćmy na chwilę do Magini bo jej sytuacja jest mi jakoś bliska. Ja mam dokładnie to samo z tym kręceniem się w głowie przy wizualizacji - i u mnie wyszło na sesji że to była nadaktywna Ajna przy jednoczesnie przymkniętej koronie. Czyli jakby widziałam za dużo obrazów ale bez zakotwiczenia. Czy coś podobnego może być u ciebie?
O rany, Oracle96 to brzmi jak coś co muszę sprawdzić. Bo faktycznie jak próbuję wizualizować to mi wlatują jakieś urywki obrazów, sceny, zupełnie nie to co chcę sobie wyobrazić. Nie wiedziałam że to może być nadaktywna Ajna. Zawsze myślałam że po prostu mam za aktywny umysł.
To jest bardzo ciekawy trop. Nadaktywna Ajna przy słabej koronie daje dokładnie ten efekt - dużo wizji, obrazów, skojarzeń, ale bez możliwości zakotwiczenia ich w rzeczywistości ani w czasie. Efekt jest taki że człowiek niby widzi, ale nie może tego przełożyć na nic konkretnego - żadnego planu, żadnej ciągłości. Co się zgadza z tym brakiem planowania finansowego o którym piszesz Magini.
Słuchajcie, ja tu czytam od dawna i w sumie nie bardzo byłem aktywny w tym wątku, ale muszę powiedzieć że ta rozmowa mi naprawdę otworzyła oczy. Sam mam ten problem z impulsywnym kupowaniem, zawsze myślałem że to po prostu mój charakter, a tu wychodzi że to może być coś głębszego. Bardzo wam dziękuję za tę dyskusję, serio.
Dobra wracam bo mam jeszcze jedno pytanie praktyczne. Skoro ma się pracować od dołu - Muladhara najpierw - to ile mniej więcej tej pracy z korzeniem zanim w ogóle zacznie sie dotykać korony? Jest jakiś sygnał że 'ok, korzeń jest wystarczająco stabilny, czas wyżej'?
Przy tej rozmowie o sygnalach gotowosci chce dorzucic jedna rzecz. Czesto ludzie czekaja na moment 'az mi przejdzie' zamiast zaczac prace i obserwowac czy cos sie rusza. Praca z Muladharą to nie jest kuracja gdzie bierzesz i czekasz - to jest aktywny proces i sygnaly sa wlasnie w tym procesie, nie przed nim.
Czytam tę dyskusję o kolejnosci i czuje ze chyba robilam to calkowicie na opak. Zaczynam od medytacji na korone bo gdzies przeczytalam ze to pomaga z intuicja i z poczuciem sensu, a korzeń zostawialam bo 'to bedzie trudne'. Czyli kompletnie odwrotnie niz powinnam?
no troche tak, ale nie dramatyzuj. Medytacje na korone cie nie uszkodza, po prostu efekty beda plytsze jezeli podstawa jest niestabilna. To jak budowanie domu od dachu. Da sie cos postawic, ale bez fundamentow nie za wiele to utrzyma.
Mam pytanie do calej tej 'kolejnosci od dolu' bo nigdy nie rozumialem skad sie bierze ta zasada. To jest jakis konkretny zapis w tradycji hinduskiej, w Tantrasarze, gdzies? Czy to jest po prostu coś co sie powtarza na forach i w kursach online i stalo sie 'oczywiste'? Pytam serio.
przepraszam ze znow wchodze z glupio brzmiącym pytaniem ale mam juz hematyt i obsydian (kupione po radzie Pierwiosnkowej), i co z nimi teraz robic? trzymac na sobie?kladc pod poduszke? bo sie boje ze kupie kamienie i nie bede wiedzial jak ich uzywac i to bedzie tak jakbym nic nie kupil
a można zapytac jak sie oczyszcza kamień? bo gdzies slyszalem ze obsydian nie lubi wody i ze to go 'niszczy energetycznie' albo cos w tym stylu. czy to prawda?
Matko kochana, to jest takie proste a ja sie nie domyslilem ze kamienie tez trzeba czyscic. Zawsze mylalem ze kupujesz i uzytujesz. Dzieki ze piszecie o takich podstawach bo dla mnie to jest naprawde nowa wiedza i zaczynam rozumiec czemu moj hematyt 'nie dzialal' - moze po prostu byl zapchany i nigdy go nie oczyscilam? No i ucze sie przy okazji od Magini 🙂
Wracajac do watku o tej nadaktywnej Ajnie, bo mam wrazenie ze zgubilysmy ten trop. Magini - te urywki obrazow co mowisz ze 'wlatuja' podczas wizualizacji, to sie zdarzaja tez poza medytacja? Np. jak jedziesz autobusem i patrzysz przez okno, albo zasypiasz?
To co Magini opisuje z micro-obrazami przed snem to jest hipnagogia i jest zupelnie normalnym zjawiskiem neurologicznym. Ale przy nadaktywnej Ajnie te obrazy sa czestsze, intensywniejsze i trudniej je 'wylączac'. Róznica jest w skali i w tym ze czlowiek czuje ze nie panuje nad tym procesem.
ok ale czekajcie, wróćmy do praktyki bo mnie gubi ta filozofia. Magini - próbowałas juz LAM? Bo to jest mantra korzenia i podobno przy impulsywnych wydatkach pomaga nawet kilka minut dziennie. Ktos mi powiedzial ze po tygodniu czuje roznicę w tym jak reaguje na pokuse kupowania
ja próbowałam mantry LAM ale sie czuje głupio przy tym i nie wiem czy dobrze wymawiam, bo niektorzy mowia 'lam' a niektorzy 'lum' i mam tearz stres ze robie to zle i to moze nie dzialac zamiast sie skupic na tej czakrze, czy to ma znaczenie taz wymowa?
Wracajac do pytania Monisi o wymowe - 'lam' kontra 'lum' to jest klasyczny temat na forach i zawsze roznieje zdania. W tradycji kundalini jogi wymawia sie raczej 'lum', ale w wielu zachodnich opracowaniach upowszechnilo sie 'lam' bo tak jest zapisane w transkrypcji sanskrytu. Kluczowe jest to ze wibracja ma rezonowac w obszarze korzenia, a nie ze wypowiesz sylabe idealnie. Wiec Monisia, nie trec energii na stres o wymowe, bo to jest dokladnie odwrotnosc tego co chcesz osiagnac przy pracy z Muladhara.
108 powtorzen jest tradycyjna liczba mantrowania i pochodzi z tradycji wedyjskiej, nie jest jednak obowiazkowe przy pracy z czakrami w kontekscie zachodnim. Liczy sie regularnosc a nie ilosc. Dziesiec minut skupionego siedzenia z mantra da ci wiecej niz 108 powtorzen wykonanych ze stresem i rozproszeniem. Monisia, moze zacznij od 5 minut dziennie, bez liczenia, i po prostu pozwol zeby dzwiek wypelnial przestrzen.
a ja mam pytanie calkowicie od siebie bo juz mam te kamienie i prob uje to uziemienie o ktorym wszyscy piszecie - czy to chodzi dooslownie o siedzenie na ziemi? bo dzisiaj wyszedlem na ogrod i usiadlem na trawie bez butow i... nie wiem co mialem czuc? nic specjalnego nie poczulem tylko ze trawa jest mokra i ze zmarzly mi nogi. czy to cos znaczy?
Kanko, dorzuce cos do tego co Pierwiosnkowa napisala. Przy pracy z czakra korzenia uziemienie ma sens jako codzienna praktyka a nie jednorazowy eksperyment. 10-15 minut boso na trawie, piasku, ziemi - przez kilka tygodni. Nie 'sprawdzam czy dziala', tylko po prostu robisz i obserwujesz czy cos sie zmienia w codziennym zyciu. Impulsywne wydatki, poziom leków, jakos snu - to sa wskazniki do obserwacji.
Sluchajcie, wracajac do tego co Oracle pytala wczesniej o obrazy poza medytacja - dzisiaj w autobusie mialm bardzo wyrazisty micro-obraz jakby z niczego i troche mnie to przestraszyl. Thalia72 pisala ze to hipnagogia ale to bylo w srodku dnia, nie przy zasypaniu. Czy to jest inny mechanizm? Bo zaczynam sie zastanawiac czy te 'wlatujace obrazy' to nie jest jednak cos do sprawdzenia.
