Magini, w srodku dnia to sie nazywa hipnopompia albo po prostu intruzywny obraz - tez zupelnie normalnie wystepuje przy zmeczeniu, przebodzcowaniu albo przy wchodzeniu w stan lekiej dysocjacji (np. jazda autobusem, nudna trasa). Jesli jest jednorazowe to bym sie nie przejmowala. Jesli zdarza sie czesciej i jest intensywne, to warto jednak pogadac z lekarzem, serio, nie tylko pracowac z czakrami.
No i w koncu ktos to powiedzial. Dziekuje Thalia72. Magini, nie mowie ze praca z czakrami jest bezwartosciowa jesli dla ciebie dziala, ale intruzywne obrazy w srodku dnia to jest cos o czym naprawde warto wspomniec lekarzowi. Moze byc zwykly wynik przebodzcowania i braku snu, ale moze byc tez cos innego. To nie jest sprzeczne z energia Ajny, po prostu warto wykluczyc inne przyczyny.
Zgadzam sie z Czarkiem tu i to mnie troche martwi w tej dyskusji ze od razu latamy do Ajny a nie pytamy o podstawy. Magini, jak masz te obrazy regularnie, jak sypasz ostatnio, jak z poziomem stresu? Pytam bo jak malam okresy bardzo duzo pracowic i malo spac to tez mialm takie migotanie obrazow i okazalo sie ze to byl po prostu mózg na granicy wyczerpania.
ok wiec mamy w tym watku prace z czakra korzenia a juz przeszlismy przez: kolejnosc pracy z czakrami, kamienie i jak je czyscic, wymowe mantry, uziemienie boso na trawie, hipnagogie a teraz intruzywne obrazy w autobusie. Nie oceniam, tylko zauwazam ze tytuł watku to 'niezdolnosc do oszczędzania i impulsywne wydatki' i troche sie to rozmylo. Magini, jak wlasciwie idzie ci ta praca z Muladhara? jakies efekty w kwestii kasy?
Szczerosc Magini jest warta wiecej niz polowa dyskusji tutaj. Dwa tygodnie to za malo zeby cos mierzyc, i za malo budzetu jako zmienna to za krotki test. Jak bedziesz miala normalna miesieczna wypplate i normalne 'pokusy' to zobaczymy co sie zmienilo. Do tego czasu mozna cwiczec, ale nie wyciagajmy wnioskow.
ale no wlasnie to mnie frustruje troche w tej calej pracy z czakrami ze zawsze jest 'za krotko', 'nie mozna wyciagac wnioskow', 'trzeba poczekac'. jak dlugo w koncu mam czekac zeby stwierdzic ze cos dziala albo nie dziala? czy ktos tu ma konkretny horyzont czasowy?
Merak_N, dodam tylko ze sam fakt ze zauwazasz impulsywna reakcje - w sklepie, przy zakupach - i lapiesz sie na tym ze 'zaraz znowu wydaje' jest juz jakims sygnałem ze cos sie zmienia w swiadomosci. Blokada korzenia to nie jest tylko automatyczny gest siegania po portfel, to tez ten moment po wszystkim kiedy myslisz 'dlaczego to znowu zrobilam'. Jesli te momenty sa czestsze, to jest progres nawet jesli kasa na koncie wyglada tak samo.
O, to co Dagmarkaa napisala o 'łapaniu sie na tym' to jest naprawde madra obserwacja i jeszcze jej nie czytalem gdzies tak jasno ujete. Ja na przyklad zanim w ogole zainteresowanem sie czakrami kompletnie nie zauwazalem ze chodze do sklepu po chleb i wracam z trzema rzeczami ktore nie byly w planie. Teraz to widze. I nie wiem czy to przez ta prace czy po prostu bo zaczalem zwracac uwage, ale i tak uwazam ze to krok do przodu.
Ale czy nie jest tak ze samo 'zwracanie uwagi' juz zmienia zachowanie nawet bez zadnej pracy z czakrami? To znaczy, jakbys po prostu zaczal liczyc ile razy wchodzisz na allegro w ciagu dnia to bys pewnie tez zaczal mniej kupowac. Wydaje mi sie ze nie wiemy tu czy pomaga czakra czy pomaga sam fakt ze czlowiek skupil sie na problemie.
Erazm79 poruszyl cos waznego i mysle ze to jest to co rozni praktyke ezoteryczna od, powiedzmy, terapii CBT. W CBT tez uczysz sie lapac sie na automatycznych reakcjach, tylko bez narracji o czakrach. Nie mowie ze jedno lepsze od drugiego, bo ludziom pomagaja rozne rzeczy i rozne jezyki opisywania siebie. Ale dobrze wiedziec ze oba podejscia pracuja z podobnym mechanizmem uważnosci.
Dobra, to podsumuje gdzie jestem, bo troche sie ten watek rozjechał. Dwa tygodnie medytacji na Muladhare, kilka sesji z wizualizacja czerwonego swiatla, codziennie (prawie) 10 minut z LAM. Budzet byl maly wiec nie moge powiedziec ze to dobry test, ale - nie mialam zadnego 'napadowego' wyjscia do galerii. To chyba cos? Ale tez Sauwak ma racje ze to za krotko. Nie wiem co myslec szczerze.
no wlasnie i to jest moj problem z calym tym tematem - dwa tygodnie to za malo, miesiac to za malo, pol roku to pewnie tez sie okaze ze 'za malo'. w ktorym miejscu mozna uczciwie powiedziec ze cos nie dziala?
ale Wahadlarka65, 'regularna praktyka codzienna przez 6-8 tygodni' to jest naprawde wysoka poprzeczka dla kogos kto dopiero zaczyna, nie? mi sie wydaje ze samo wyrobienie nawyku medytacji zajmuje wiekszosc tego czasu i potem mozna w ogole zapomniec co sie mialo badac
zasnelam podczas medytacji - Magini, to sie jak najbardziej liczy, po prostu w inny sposob, haha. serio, nie zloscic sie na siebie za to. Ale do sedna: 4-5 razy to jest juz cos z czym mozna pracowac. Stasio ma racje ze regularnosc jest kluczem, ale nie oznacza ze musisz byc idealna.
to co Magini opisuje z tym zasypianiem podczas medytacji - u mnie to bylo sygnałem ze cialo sie opiera, nie ze jestem leniwa. Przy pracy z korzeniem to sie zdarza czesciej niz myslisz, bo Muladhara ma tez zwiazek ze snem i odpoczynkiem, z poczuciem bezpieczenstwa w ciele. Czasem cialo po prostu 'bierze' to czego potrzebuje zamiast medytowac w wytyczonym kierunku.
Dagmarkaa, to interesujace co piszesz o spaniu jako sygnale - ale czy nie jest to troche zbyt szeroka interpretacja? Bo to znaczy ze kazda reakcja ciala podczas medytacji mozna zinterpretowac jako 'celowa odpowiedz energetyczna', co jest troche niepodważalne. Jak odroznic 'cialo bierze czego potrzebuje' od 'po prostu bylam zmeczona'?
ok, fair, to jest juz bardziej operacyjne. Magini, masz to przebadane - czy zasypiasz tylko przy tej konkretnej medytacji czy generalnie?
hmm, szczerze to glownie przy tej. Przy normalnych medytacjach prowadzonych (mam kilka na youtubie) jakosc nie zasypiam. Przy tej z mantra LAM zasypiam czesciej. Nie wiem co z tym zrobic.
Magini, probowałas siedziec zamiast lezec? Przy pracy z korzeniem lezenie powoduje ze calo automatycznie idzie w tryb 'odpoczynek'. Pozycja siedzaca, prosta kregoslup, oczy lekko otwarte albo polprzymkniete - to pomaga zostac przytomna. Mnie to zmienilo calkowicie.
o, tez mam to samo ze zasypianiem i nie widzalem tego rozwiazania nigdzie napisanego, dzieki Pierwiosnkowa 🙂 Ale mam inne pytanie - czy te mantra LAM trzeba wlasnie wyspiewywac czy mozna mowic po cichu? Bo mi sie wydaje ze wyspiewywanie glosno w mieszkaniu gdzie sa wspolokatorzy to jest troche krepujace
a ja mam głupie pytanie bo czytam ten watek od poczatku - czy jak ktos ma problemy z pieniedzmi to ZAWSZE jest czakra korzenia? bo moj kolega mowi ze u niego to raczej splotu slonecznego bo chodzi o brak pewnosci siebie przy negocjowaniu zarobkow a nie o impulsywne wydatki. czy to sa inne problemy energetycznie?
Kanko, to dobre rozroznienie i twoj kolega niekoniecznie sie myli. Korzeniowa blokada to czesciej strach przed brakiem, brak poczucia bezpieczenstwa materialnego, impulsywne wydatki jako probowanie 'zatkania dziury'. Manipura - splotu slonecznego - to wlasnie granice, sila woli, negocjacje, asertywnosc w kwestii zarobkow. Moga ze soba wspolisiec, ale nie sa tym samym.
no to teraz jestesmy przy czymś co mnie zawsze ciekawilo - skad wiadomo ktora czakra jest 'zrodlem' problemu a ktora tylko reaguje? Bo jak mam i zly kregoslup, i problemy z pieniedzmi, i boje sie o przyszlosc to moge sobie wpisac caly dolny trojkat i co wtedy?
i tu bym sie wtraacił ze swoim zwyczajowym pytaniem - czy ktos tu sie zastanawial ze moze ani korzeniowa ani zadna inna czakra nie jest 'zrodlem problemu z pieniedzmi', tylko po prostu jakies wzorce z domu, brak edukacji finansowej albo konkretna sytuacja zyciowa? Nie kazde ludzkie wyzwanie musi miec odpowiednik energetyczny. Czasem budzetowanie jest po prostu budzetowaniem.
no i wracamy do pytania ktore sam zadalem, bo nikt na nie nie odpowiedzial konkretnie - czy ktos z was rzeczywiscie zmienil swoje nawyki finansowe po pracy z korzeniowa? nie 'poczulem sie lepiej', nie 'bylo cos w powietrzu', tylko konkretnie: przestales wydawac impulsywnie, zaczales oszczedzac, podjales decyzje finansowe ktorych wczesniej unikadles? bo jezeli tak, to jestem naprawde ciekaw czy to dzialo sie samo czy tez rownolegle z czyms innym, np. z terapia, z konkretnymi decyzjami, ze zmiana pracy
ale Dagmarkaa, to jest troche jakby powiedziec 'wzialem witaminy i zaczalem cwiczic i czuje sie lepiej, pewnie witaminy pomogly' - nie da sie wyizolowac ktory element zadzialal, nie? chyba ze ktos testowal tylko medytacje bez zadnych innych zmian, a to chyba malo kto robi w praktyce
