A czy taka stała blokada ma objawy, które można poczuć bez wahadła? Znaczy, czy da się to jakoś zidentyfikować po samopoczuciu, nie po narzędziu?
To ostatnie to ja. Wszystko to ostatnie to ja. Nawet ta prokrastynacja przy papierach finansowych - mam stos rzeczy do ogarnięcia i odkładam je od miesięcy. I teraz się zastanawiam, czy to jest przyczyna czy skutek tego ściśnięcia.
To co piszesz o prokrastynacji przy papierach finansowych - to jest klasyczny objaw zablokowanej Muladhary, ale mam pytanie: czy odkładasz tylko te rzeczy, czy generalnie masz trudności z kończeniem zadań? Bo to by mogło wskazywać na coś innego niż sama czakra korzenia.
To 'jak nie spojrzę to nie istnieje' przy tematach finansowych to jest bardzo charakterystyczny wzorzec dla Muladhary. Nie chodzi o lenistwo ani o strach jako takie - to bardziej jakieś głębsze przekonanie, że materia jest niebezpieczna. Że jak wejdziesz w kontakt z rzeczywistością materialną, to ona cię zrani.
I właśnie tu się zaczyna temat z tytułu wątku, który trochę nam uciekł - czakra korzenia a majątek materialny. Bo to pytanie czy to strach czy pragnienie jest moim zdaniem fałszywą alternatywą. U mnie przez długi czas te dwie rzeczy były sklejone w jeden węzeł.
Brzmi sprzecznie, ale jest zupełnie spójne energetycznie. Ja to opisałabym tak: pragnęłam bezpieczeństwa materialnego, ale samo myślenie o pieniądzach wywoływało taki ścisk w brzuchu i w okolicy kości krzyżowej. Jakby ciało wiedziało, że 'tam jest zagrożenie', zanim głowa zdążyła cokolwiek pomyśleć.
A ten ścisk to był fizycznie odczuwalny? Znaczy, dosłownie?
To co opisujecie potwierdza coś, o czym czytałam - że Muladhara nie operuje w kategorii 'chcę/nie chcę'. Ona operuje w kategorii 'bezpieczne/niebezpieczne'. I jeśli mózg gdzieś zakodował pieniądze jako niebezpieczne, to pragnienie posiadania ich i unikanie kontaktu z nimi mogą działać równocześnie. Jedno nie wyłącza drugiego.
Czyli praca z Muladharą w kontekście pieniędzy to nie jest tylko 'chcę mieć więcej' - to jest cofanie się do tych pierwotnych wzorców bezpieczeństwa? To brzmi jak coś, czego nie da się zrobić afirmacjami 'przyciągam obfitość'.
No to co wtedy zamiast afirmacji? Bo rozumiem że sama intelektualna praca nie wystarczy, ale co konkretnie ma robić ta czakra żeby 'odblokować bezpieczeństwo'?
A kamienie jakoś pomagają przy tym? Pytam bo mam kilka granatów i czytałam że są dobre na korzeń, ale nie wiem jak ich używać przy takim konkretnym temacie - nie wiem czy kłaść je na ciele, nosić, czy co innego.
Wracam do tego co powiedziała Kometka - że Muladhara reaguje na fizyczność nie na słowa. Mam wrażenie, że to jest klucz do mojej sytuacji. Bo ja dużo myślę o pieniądzach, dużo się martwię, ale ciałem tego nie przepracowuję. Może dlatego nic się nie zmienia mimo że 'rozumiem' skąd problem.
Czyli jeśli dobrze rozumiem - myślenie o pieniądzach to poziom umysłu, a blokada siedzi w ciele. I żeby ją ruszyć, trzeba działać fizycznie, nie intelektualnie. Ale jak to połączyć z pracą nad czakrą? Czy to znaczy, że mam po prostu chodzić boso i śpiewać LAM, bez żadnej refleksji o tym skąd ta blokada pochodzi?
Refleksja jest potrzebna, ale jako uzupełnienie, nie jako główna metoda. To trochę jak z lodówką - możesz cały dzień myśleć o tym, że jest pełna, ale głód zaspokoisz dopiero jak faktycznie coś zjesz. Ciało i umysł muszą pracować razem, ale punkt wejścia przy Muladharze jest zdecydowanie przez ciało.
To jest naprawdę ważne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Miałam dokładnie ten sam problem. Wahadełko przy temacie pieniędzy zachowywało się chaotycznie i przez długi czas myślałam, że je źle trzymam albo że nie mam do tego zdolności. Dopiero później zrozumiałam, że ten chaos był sam w sobie odpowiedzią - że to właśnie jest obraz stanu tej czakry przy tym temacie.
Dokładnie - i to jest powód, dla którego przy takich tematach lepiej prosić kogoś innego o skanowanie. Sama nigdy nie testuję własnych czakr wahadłem przy sprawach, które są dla mnie emocjonalnie naładowane. Proszę zaufaną osobę, albo używam innych metod - skanowanie dłonią, obserwacja objawów. Wahadełko jest super przy spokojnych tematach, ale przy strachu o pieniądze to trochę jak mierzenie gorączki w wannie z gorącą wodą.
A czy ktoś wie jak ta neutralność w ogóle wygląda? Znaczy - jak ją osiągnąć zanim się weźmie wahadło w rękę?
Mam pytanie może trochę z boku - skoro granaty pomagają przy Muladharze i poczuciu zakorzenienia, to czy trzymanie granatu w dłoni podczas testowania wahadłem mogłoby jakoś ustabilizować energię i dać lepsze wyniki? Czy to głupie?
Wracając do tego co Cytrynka powiedziała wcześniej - że dużo myśli o pieniądzach, ale ciałem tego nie przepracowuje. To mnie zastanawia jak to 'przepracowanie przez ciało' wygląda w praktyce przy temacie majątku. Rozumiem chodzenie boso i mantry, ale jak to się łączy konkretnie z finansami? Czy to nie jest zbyt oderwane?
Ja bym tu dorzuciła jeszcze jeden aspekt, bo u mnie to strach i pragnienie w kontekście pieniędzy miały wyraźnie związek z relacjami. Mój lęk o finanse zawsze był spleciony z lękiem przed zależnością od drugiej osoby. I dopiero kiedy zobaczyłam że to nie jest czysty temat Muladhary, ale że wciąga też Swadhiszthanę, cokolwiek zaczęło się ruszać. Czy ktoś miał podobnie - że blokada korzenia okazała się powiązana z sakralną?
Słuchajcie, to jest dla mnie nowe - że praca z korzeniem może być potrzebna na kilku poziomach jednocześnie. Ale wracam do pytania o wahadło, bo nie dam spokoju 🙂 Jak ktoś z was testuje własne czakry i wie, że jest w stanie emocjonalnym - to po prostu odpuszcza tego dnia? Czy jest jakiś sposób żeby mimo wszystko uzyskać sensowną odpowiedź?
Szczerze ciekawi mnie, czy w ogóle wahadło mierzy 'stan czakry' czy mierzy aktualny stan układu nerwowego osoby trzymającej. Bo jeśli to drugie, to przy naładowanym emocjonalnie temacie dostajemy może dokładną informację - tylko nie o czakrze, ale o tym jak ciało reaguje na myśl o pieniądzach. I to też jest coś, prawda?
Ja mam głupie pytanie - czy wahadłko mozna kalibrować jakimiś oddeachami przed sesją? Znaczy żeby właśnie to co mówi Edek - wejść w stan neutralny. Bo czytałam że podobno jak sie za bardzo stara to właśnie wtedy sie psuje i daje głupie odpowiedzi.
Ale zaraz - skoro i nadmierne staranie, i brak skupienia psują wynik, to jak w ogóle rozpoznać ten 'właściwy' stan? Wydaje mi się że to brzmi jak coś, co zawsze można wytłumaczyć wstecz. Jak mi wychodzi dobra odpowiedź, to byłem neutralny. Jak zła - to się za bardzo starałem. Czy ktoś testował wahadło u siebie metodycznie, np. kilka sesji z rzędu przy tym samym pytaniu?
Przeczytałam ten wątek od pewnego miejsca i mam pytanie może z trochę innej strony. Mówicie o neutralności przed testowaniem wahadłem, ale Cytrynka08 wspominała że jej wahadło staje albo kręci się chaotycznie właśnie przy tematach finansowych. Czy to nie jest tak, że może wahadło mierzy dokładnie to, co powinno - że ten temat wywołuje u niej silną reakcję? Niekoniecznie musi to być 'błąd' pomiaru.
To jest chyba sedno całego pytania Cytrynki z początku wątku. Strach przed brakiem a pragnienie posiadania - oba mogą dawać identyczny chaos na wahadle, a są zupełnie różnymi stanami energetycznymi czakry korzenia. Jeden wynika z niedoboru, drugi z nadaktywności. Jak to rozróżnić przez samo wahadło? Kometka, masz tu jakieś zdanie?
A jak wygląda to skanowanie dłonią przy Muladharze? Bo o ile przy czakrach górnych rozumiem - trzymasz rękę przy klatce, przy głowie - o tyle czakra korzenia jest, no, dość specyficznie zlokalizowana anatomicznie. Przepraszam za głupie pytanie, ale naprawdę nie wiem jak to fizycznie robić.
