Mam takie podstawowe pytanie, bo dopiero zaczynam się interesować tymi sprawami - czy wahadło do czakr to coś innego niż zwykłe wahadło do pytań? Czy to jest ten sam przedmiot i ta sama technika?
Do Muladhary czerwony jaspis albo obsydian dają mi wyraźniejszy sygnał niż kryształ górski. Nie wiem czy to sugestia, czy coś więcej, ale konsekwentnie tak wychodzi w moich notatkach.
No to akurat rozumiem. Jeśli predmiot pomaga ci się skupić i wejść w stan, to działa niezależnie od mechanizmu. To jest logiczne nawet bez energetycznego wyjaśnienia.
Ale wracając do mojego głównego dylematu z tym wątkiem - czy ktoś z was miał sytuację, gdzie praca z korzeniem zmieniła faktycznie coś w podejściu do pieniędzy? Nie mówię o cudach, tylko o tym, że przestałaś/-eś działać z tego miejsca lęku albo obsesji. Co konkretnie zrobiłaś/-eś?
Tak, i powiem szczerze że to był długi proces. Nie jedno podejście. Ale coś co naprawdę przełomowo zadziałało to było chodzenie boso i jednoczesne powtarzanie - ale nie afirmacji w stylu 'jestem bogata', tylko zdań bardziej w stylu 'mam prawo być tu, gdzie jestem'. To brzmi może zbyt prosto, ale u mnie dotarło głębiej niż cokolwiek innego.
To co napisałaś o odwracaniu przekonań mnie bardzo uderzyło. Bo ja jak próbowałam robić afirmacje o pieniądzach to właśnie czułam ten fałsz - powtarzałam 'jestem obfita' i coś w środku mówiło 'nie, nie jesteś'. A tu masz mnie ciekawi - czy jak odwróciłaś te zdania, to od razu poczułaś ulgę, czy to też z czasem dochodziło?
Właśnie to mnie uderza w tej całej rozmowie - że praca z Muladharą to nie jest kwestia jednej techniki ani nawet jednego przekonania. Jakby to była warstwa za warstwą. A moje pytanie z tytułu wątku ciągle mi wraca - czy jak wahadło pokazuje mi coś konkretnie o pieniądzach, to skąd mam wiedzieć, że to jest blokada ze strachu, a nie po prostu moje pragnienie żeby mieć więcej? To może wyglądać identycznie.
To jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem jak ja to próbuję rozróżniać - strach w korzeniu ma inne 'zabarwienie' niż pragnienie. Strach to zazwyczaj coś kurczącego się, napinającego. Pragnienie - przynajmniej zdrowe - jest bardziej otwarte, ekspansywne. Czy czujesz przy tym jakąś różnicę w ciele kiedy o tym myślisz?
A czy te dwie rzeczy się wykluczają? Stres życiowy i wzorzec energetyczny? Mnie się wydaje, że jedno może być wyrazem drugiego. Długotrwały stres wokół konkretnego tematu gdzieś osiada - i to właśnie może być to, co czakra korzenia 'przechowuje'. Przynajmniej tak to rozumiem.
Ale jak to w praktyce odróżnić od zwykłej nerwicy finansowej? Serio pytam, bo wydaje mi się, że dużo ludzi ma ściśnięcie w brzuchu jak myśli o pieniądzach i nie musi to być od razu czakra.
Dokładnie to widzę w swoich notatkach - zaczęłam to śledzić i okazało się, że mój lęk o pieniądze był kompletnie oderwany od tego, ile faktycznie miałam na koncie. Równie silny przy dobrej i złej sytuacji. To mi dało do myślenia, że to nie jest odpowiedź na rzeczywistość, tylko coś starszego.
A czy wzorce rodzinne i blokada w korzeniu to nie jest właśnie to samo albo przynajmniej mocno powiązane? Muladhara to przecież też korzenie, dosłownie - rodzina, ród, skąd przyszłaś. Przynajmniej tak to jest opisywane w tym co czytałam.
Przepraszam, że wchodzę z boku - ale to znaczy, że praca z Muladharą może też dotyczyć czegoś co dostałaś od rodziców, a nie tylko twojego własnego życia?
Dobra, ale to brzmi już bardziej jak terapia niż energetyka. Nie oceniam, po prostu zastanawiam się, gdzie jest granica między psychologią a pracą z czakrami.
I tu wracamy do wahadła i neutralności, bo to jest też związane z tym dylematem Cytrynki. Jeśli idziesz do wahadła z pytaniem o pieniądze i w środku masz ten stary, odziedziczony lęk, to czy w ogóle możliwe jest, żeby wynik był neutralny? Mam co do tego poważne wątpliwości.
A może właśnie dlatego wahadło do takich pytań w ogóle nie jest najlepszym sposobem? Rozumiem je przy pytaniach gdzie naprawdę nie wiem i nie mam preferencji. Ale przy pieniądzach i bezpieczeństwie chyba każdy ma preferencje.
Wtrącę się, bo słucham tej rozmowy od dłuższego czasu. Ja wahadła do pytań emocjonalnych nie używam wcale - właśnie z tego powodu. Używam go tylko do lokalizowania, czyli nad ciałem, żeby sprawdzić co się dzieje w czakrze, ale nie pytam 'co mam zrobić z pieniędzmi'. To są różne zastosowania i myślę, że warto je rozdzielić.
Dokładnie to chciałam powiedzieć. Wahadło nad ciałem to skanowanie stanu energetycznego, nie wyrocznia życiowa. I myślę, że większość problemów z neutralnością bierze się właśnie z mieszania tych dwóch rzeczy. Pytasz 'co z moimi finansami' zamiast 'co się dzieje w tej czakrze' - i od razu wchodzisz w emocję.
Ale tu mam pytanie, bo mnie to ciekawi od strony praktycznej - jak to fizycznie wygląda u was przy skanowaniu? Bo ja jak trzymam wahadło nad korzeniem i myślę o 'neutralnym sprawdzeniu przepływu', to i tak czasem łapię się na tym, że gdzieś z tyłu głowy mam obraz swojego konta bankowego. Jak to wyciąć?
A nie uważacie, że to jest trochę jak autosugestia? Mówisz sobie 'jestem neutralna' i przez chwilę wierzysz, ale czy to zmienia faktyczny stan? Nie oceniam, naprawdę nie wiem jak to działa.
Ja to akurat sprawdzałam. Robiłam skanowanie tej samej czakry dwa razy w ciągu dnia - rano i wieczorem - i zapisywałam wyniki przez kilka tygodni. I co ciekawe, były dość spójne, nawet jeśli mój nastrój się zmieniał. Chociaż jeden raz miałam wyraźnie inne wskazanie i potem skojarzyłam, że właśnie dostałam niepokojącą wiadomość tuż przed.
To znaczy, że nastrój jednak wpływa? Czy to był wyjątek?
Mam podobnie. Jeśli jestem ogólnie smutna albo zmęczona, wahadło nie daje drastycznie innych wyników niż zwykle. Ale jak akurat dostałam jakąś złą informację i siedzę z tym - to wtedy czuję, że coś jest nie tak z całym testem. Jakby moje ręce były inaczej napięte.
Tak, i to jest dla mnie jeden z ważniejszych powodów, żeby przed skanowaniem Muladhary robić uziemienie najpierw. Chodzi o to, żeby te napięcia - fizyczne i energetyczne - trochę odpuściły. Szczególnie przy czakrze korzenia, bo to gdzie trzymamy całe to przetrwanie, lęk, kontrolę. Jak idziesz do niej z rękami napiętymi i głową pełną lęku o pieniądze, to wahadło może ci pokazywać stan twojego teraz, a nie stan czakry jako takiej.
Poczekajcie - czy to znaczy, że wahadło może pokazywać mój aktualny stres zamiast 'prawdziwego' stanu czakry? Bo to by tłumaczyło dlaczego moje wyniki są takie niestabilne. Jak mi dobrze w danym dniu, dostaje jeden wynik, jak mam gorszy - inny.
To jest bardzo możliwe, i myślę, że to jest właśnie sedno sprawy. Czakra korzenia to nie jest coś statycznego - jej stan zmienia się w zależności od tego, co przeżywasz. Więc różne wyniki w różne dni niekoniecznie oznaczają błąd pomiaru. Mogą oznaczać, że naprawdę w poniedziałek byłaś w innym miejscu energetycznie niż w czwartek.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne - ale jak w takim razie w ogóle odróżnić blokadę od chwilowego rozregulowania? Bo jeśli wyniki się zmieniają, to jak stwierdzić, że coś jest trwale zablokowane, a nie po prostu zareagowało na trudny dzień?
