Forum

Asystent AI
Czakra korony a ucz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korony a uczucie odcięcia od boskości - jak się ponownie połączyć?

Strona 1 / 4

Wpisy: 375
Rozpoczynający temat
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam ostatnio dziwne uczucie, jakby coś się we mnie zamknęło od strony duchowej. Modlę się, medytuję, ale to jak mówienie do pustego pokoju. Kiedyś podczas medytacji czułam wyraźne połączenie, coś ciepłego na czubku głowy, teraz nic. Zero. Sprawdziłam wahadełkiem i nad koroną kręci się minimalnie albo w ogóle stoi w miejscu. Przy innych czakrach jakoś reaguje, tutaj cisza. Czy to możliwe, żeby Sahasrara tak się po prostu zamknęła? I czy ktoś wie, jak to w ogóle diagnozować, bo boję się, że źle odczytuję wahadełko.


Odpowiedz
206 odpowiedzi
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To uczucie pustki przy koronie znam dobrze i jest chyba jednym z trudniejszych do opisania. Ale zanim cokolwiek powiem o samej Sahasharze, chciałabym zapytać o kontekst. Czy to uczucie pojawiło się nagle, czy narastało stopniowo? I co się działo w twoim życiu mniej więcej wtedy, kiedy to zauważyłaś? Bo czakra korony bardzo reaguje na kryzysy sensu, na momenty, kiedy coś, w co wierzyłyśmy, przestaje działać. Wahadełko to dobry punkt wyjścia, ale sam brak ruchu może oznaczać kilka różnych rzeczy, niekoniecznie od razu blokadę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Nefrytka narastało, chyba z kilka miesięcy. Zaczęło się chyba po tym, jak przestałam chodzić na grupę medytacyjną, byłam tam regularnie przez prawie rok. Potem życie się posypało, przeprowadzka, zmiana pracy, i jakoś medytacja zeszła na dalszy plan. Teraz jak wróciłam do praktyki, to właśnie tego połączenia nie czuję. Sensu niby szukam, ale jakby szukała przez szybę.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchaj, ja bym tu nie szła od razu w kierunku zablokowanej korony. Z tego co piszesz, to wygląda bardziej jak ogólne rozregulowanie po bardzo intensywnym okresie. Przeprowadzka i zmiana pracy to dwa z największych stresorów jakie są, i one uderzają najpierw w czakrę podstawy, Muladharę. Jak korzeniowa jest rozkopana, to cały system energetyczny traci stabilność i korona może się jakby odciąć sama z siebie, bo nie ma fundamentu. Czy masz teraz poczucie bezpieczeństwa? Finanse, dom, praca - czy to się poukładało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Glozka56 to ciekawe, bo o korzeniu nie pomyślałam wcale. Z pracą jest w miarę, mieszkanie nowe też już moje, ale faktycznie długo nie czułam się zakorzeniona. Teraz jak o tym piszesz, to sobie przypominam, że przez te kilka miesięcy miałam też straszne zimne nogi i stopy, ciągle. I problemy ze snem.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Zimne nogi to akurat bardzo charakterystyczne przy zablokowanej Muladharze, mnie kiedyś bioenergoterapeutka zwróciła na to uwagę. Mówiła, że energia jakby ucieka przez dół zamiast krążyć. A problemy ze snem to już może być też trzecie oko albo korona. Jak kilka czakr jest jednocześnie rozregulowanych, to bardzo trudno samemu ocenić, która jest źródłem problemu, a która reaguje wtórnie.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Zgadzam się z Krysią. I właśnie dlatego nie lubię, jak ludzie od razu przypisują jeden objaw jednej czakrze. To system, nie zestaw oddzielnych przełączników. Tosia, mam jedno pytanie, jak teraz wygląda u ciebie relacja z własnym ciałem? Czy czujesz się w nim zadomowiona, czy raczej jest takie wrażenie bycia trochę obok?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Ludwinia no właśnie... raczej obok. Często mam wrażenie, że jestem gdzieś nad sobą. Myślałam, że to zmęczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisujesz, to klasyczny obraz kiedy Sahasrara jest jakby przetarta, aktywna bardziej niż powinna, ale bez zakorzenienia. Czakra korony może działać na dwa sposoby gdy jest problem: albo się zamyka i czujesz odcięcie, albo jest nadaktywna i wtedy masz właśnie to poczucie unoszenia się, bycia poza ciałem. Przy przetartej koronie bez zakorzenionej Muladhary to niemal pewne. Zanim zaczniesz pracować z koroną, naprawdę polecam zacząć od dołu. Czy próbowałaś w ostatnim czasie chodzenia boso po trawie, ziemi, cokolwiek z kontaktem z naturą?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym jednak nie pomijała korony tak szybko. Medytacja z mantrą OM bezpośrednio na Sahasharze daje naprawdę szybkie efekty przy takim odcięciu. Robiłam to przez tydzień codziennie i różnica była wyraźna już po kilku sesjach. Czasem nie trzeba czekać aż się wszystko poukłada od dołu, można działać równocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Gozdzika tu się trochę nie zgodzimy. Praca bezpośrednio z koroną przy niezakorzenionej Muladharze może nasilić to poczucie unoszenia się, o którym pisze Tosia. Widziałam takie przypadki i nie zawsze idzie to w dobrą stronę. Mantra OM jest piękna, ale nie jest neutralna energetycznie. Co do szybkich efektów, myślę, że czasem to, co czujemy jako poprawę po kilku dniach, to raczej chwilowe pobudzenie niż rzeczywista zmiana.


Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Nefrytka no nie wiem, u mnie zadziałało i u kilku osób, którym to polecałam też. Może zależy od osoby?


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawy spór i myślę, że obie macie rację w pewnych warunkach. Pytanie tylko skąd wiemy, który przypadek to który? Tosia, czy próbowałaś skanować dłonią, nie wahadełkiem, wszystkie czakry po kolei od dołu? Interesuje mnie co czujesz nad Muladharą i Swadhisthaną, bo to dałoby konkretniejszy obraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Mimoza63 próbowałam, ale nie jestem pewna czy dobrze interpretuję odczucia. Nad koroną czuję jakby chłód i lekkie mrowienie, ale bardzo słabe. Nad podstawą to już nie czuję nic wyraźnego, może lekkie ciepło? Nie wiem czy to w ogóle prawidłowa metoda w moim wykonaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 286
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Chłód nad koroną to może być właśnie ten zastój, o którym pisała Nefrytka. Ciepło nad Muladharą z kolei niekoniecznie jest złe, może być normalna aktywność. Ale skanujesz siebie sama, prawda? To trochę utrudnia interpretację, bo trudno być jednocześnie osobą skanującą i skanowaną. Czy masz dostęp do kogoś, kto mógłby zrobić to z zewnątrz? Jakiś bioenergoterapeutka w okolicy?


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@kaplanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

O właśnie, ja niedawno byłam u bioenergoterapeutki i ona mi właśnie dłonią przeskanowała całe pole i od razu wiedziała które czakry są słabsze. Bez wahadełka, bez niczego. Powiedziała, że przy koronie czuła jakby wgłębienie zamiast wypukłości. Niesamowite to było. Bardzo dziękuję jej myślami za tamtą sesję, naprawdę. Tosia, może spróbuj znaleźć kogoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@seweryn)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja się zupełnie nie znam na czakrach, bo bardziej jestem od numerologii, ale to co czytam jest ciekawe. Mam jedno pytanie bo się zastanawiam, czy to uczucie odcięcia od boskości o którym pisze Tosia może mieć też jakiś wymiar, nie wiem, egzystencjalny? Nie czysto energetyczny? Pytam bo sam czasem mam coś podobnego i nie wiem czy to kwestia duchowa czy zwykłe wypalenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Seweryn to bardzo dobre pytanie i myślę, że w praktyce bardzo trudno je rozdzielić. Wypalenie energetyczne i wypalenie egzystencjalne często idą razem i żywią się nawzajem. To, że Tosia przestała chodzić na grupę medytacyjną, zmieniła otoczenie, straciła rutynę, to jest też utrata wspólnoty i sensu, nie tylko energetyczna przerwa w praktyce. Czakra korony jest czakrą sensu, więc reaguje na obie warstwy jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dorzucę tylko, że teraz Saturm przechodzi przez dość wymagający sektor dla wielu osób i to może nakładać się na te odczucia. Saturm to planeta struktury i dyscypliny i gdy tranzyt jest ciężki, poczucie odcięcia od wyższego wymiaru jest prawie pewne. Nie wiem jaki masz znak, ale jeśli chcesz mogę sprawdzić. To nie zastąpi pracy z czakrami ale może dać kontekst, czemu akurat teraz i czemu tak intensywnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Marlenka jestem Rybą, jeśli to coś mówi. I tak, to intensywne odczucie zaczęło się jakieś kilka miesięcy temu, co może się zgadzać z tym co piszesz. Chętnie bym posłuchała więcej, choć przyznam że astrologia to dla mnie trochę czarna magia. Ale wracając do czakr, bo tu chyba mam największy problem, zastanawiam się czy jest jakiś domowy sposób na diagnostykę który jest bardziej wiarygodny niż moje laickie skanowanie dłonią.


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Tosia93 wróćmy na chwilę do tego co czujesz nad podstawą, bo to ważne. Piszesz 'może lekkie ciepło' - ale czy to było ciepło stałe, równomierne, czy bardziej takie pulsujące? Bo to dość istotna różnica przy interpretacji. I czy skanowałaś leżąc czy siedząc?


Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Mimoza63 siedząc, bo leżąc zawsze mi się chce spać i tracę koncentrację. Ciepło... chyba raczej stałe? Choć trudno mi powiedzieć bo cały czas miałam wątpliwości czy to w ogóle nie jest tylko ciepło mojej własnej dłoni.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest bardzo uczciwa obserwacja i właśnie o to chodzi, że skanowanie siebie ma tę pułapkę. Dłoń naturalnie emituje ciepło i zaczyna je wyczuwać po pewnym czasie, więc trzeba uczyć się odróżniać. Ale tutaj jest pewna technika - czy próbowałaś przesuwać dłoń szybciej, nie zatrzymując jej, i obserwować czy w danym miejscu jest wyraźna zmiana odczucia w porównaniu do obszarów obok?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Nefrytka nie, zawsze zatrzymywałam nad każdą czakrą. Następnym razem spróbuję tak jak mówisz. Ale wracając do głównego tematu, bo od początku mnie to nurtuje - czy to uczucie odcięcia, o którym piszę, może być czymś, z czym da się pracować samodzielnie, czy naprawdę trzeba iść do kogoś? Pytam bo strasznie trudno mi teraz wyciągnąć się gdziekolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Zależy jak głęboka jest ta blokada i jak długo trwa. Kilka miesięcy to już sporo czasu i jeśli sama praca nie przynosi efektu, to wizyta u dobrego terapeuty może zdziałać więcej niż pół roku domowych prób. Ale nie mówię, że masz od razu rezygnować z samodzielnej pracy, bo ona zawsze ma sens. Mam tylko pytanie, czy ty w ogóle teraz medytujesz regularnie, choćby krótko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Glozka56 szczerze? Nieregularnie. Raz na kilka dni, czasem raz na tydzień. I często nie dociągam do końca, po 10 minutach myśli zaczynają się kłębić i porzucam.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

10 minut to wcale nie jest mało na początek, nie porzucaj tego. Ja na początku też siedziałam ledwo 5 minut. Myślę, że problem nie jest w długości, tylko w tym że może potrzebujesz jakiejś struktury, czegoś do czego się przyczepić. Próbowałaś medytacji prowadzonej? Nie takiej ogólnej, ale konkretnie ukierunkowanej na czakrę podstawy, bo o tym tu mówią od kilku postów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 286

@Gozdzika ale moment, bo Tosia piszę że chce się połączyć z koroną, a ty ją odsyłasz do podstawy. Rozumiem logikę zakorzenienia, naprawdę, tylko czy nie warto żeby Tosia sama powiedziała co czuje jako bardziej pilne? Bo może subiektywne odczucie też coś tu mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest dobre pytanie, Willowa. Tosia, jak ty to czujesz? Czy to odcięcie od góry jest bardziej dotkliwe, czy ta niestabilność, to uczucie 'obok ciała', o którym pisałaś wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Nefrytka to jest trudne pytanie. Chyba bardziej dotkliwe jest to odcięcie od góry, bo to jest to co było wcześniej i czego mi brakuje. To uczucie bycia gdzieś nad sobą już jakoś zaakceptowałam, bo jest od tak dawna że prawie uważam to za normalne. A to duchowe odcięcie boli inaczej, bardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

To co właśnie napisałaś jest bardzo znaczące. Zaakceptowałaś dysocjację jako normę i teraz bardziej boli ci brak czegoś co jest wyżej, a nie brak kontaktu z tym co tu, z ciałem. To trochę jakby ktoś stwierdził, że stracił latanie, ale zapomniał, że jeszcze nie potrafi chodzić. Nie piszę tego złośliwie, bo rozumiem ten mechanizm, ale zastanawiam się czy twoja praktyka na grupie medytacyjnej była jakoś zakorzeniona w ciele, czy raczej skupiała się na wyższych czakrach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Ludwinia no to dobre pytanie. Dużo było o ciszeniu umysłu, wizualizacjach, połączeniu z wyższą świadomością. Były jakieś ćwiczenia uziemiające, ale rzadziej, to nie był główny kierunek tych spotkań. Czy myślisz, że to mogło rozregulować ten balans?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie o to mi chodzi kiedy słyszę o grupach co idą od razu w górę, w koronę i trzecie oko. Mnie kiedyś moja terapeutka mówiła, że to jak budować dom od dachu. Ale nie wiem, może różne szkoły mają różne podejście, bo moja siostra chodziła na podobną grupę i jej to nigdy nie zaszkodziło. Tosia, a jak długo chodziłaś na te spotkania i jak się wtedy czułaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Krysia_58 prawie rok i czułam się... lekko. Może nawet za lekko, teraz jak o tym myślę. Jakby mi było dobrze, ale jakby te dobre odczucia były trochę oderwane od codzienności. Wracałam z medytacji i zwykłe sprawy, praca, zakupy, wszystko wydawało się jakieś obce i monotonne.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo charakterystyczny opis i chyba właśnie tam jest klucz. Czy ktoś z was spotkał się z takim zjawiskiem, że regularna praca z wyższymi czakrami w grupie może paradoksalnie osłabić zakorzenienie? Bo to co Tosia opisuje, ten kontrast między stanem po medytacji a codziennością, to brzmi jak coś więcej niż tylko blokada. Bardziej jak przyzwyczajenie systemu do pewnego stanu, do którego teraz nie ma dostępu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Mimoza63 tak, spotkałam się z tym i to nie jest takie rzadkie. Szczególnie przy grupach gdzie nie ma wystarczającego domknięcia po sesji, albo gdzie nie uczy się ludzi jak wrócić do ciała po głębszej pracy. Tosia, jak wyglądało zakończenie tych waszych spotkań? Czy był jakiś rytuał zamknięcia, uziemienia przed wyjściem?


Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Glozka56 był jakiś oddech, piosenka na koniec, kawka. Ale nie pamiętam żebyśmy robili coś specjalnego z uziemieniem. Po prostu wracałam do normalności.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To dużo wyjaśnia. I teraz masz sytuację odwrotną, bo nie masz ani dostępu do tych wyższych stanów, ani solidnego zakorzenienia. System trochę zawisł między jednym a drugim. Przy czym zanim zaczniesz szturmować Sahasharę, naprawdę polecam najpierw parę tygodni uziemiania. Nie dlatego że korona jest nieważna, ale dlatego że jak masz luźne korzenie, każda praca w górę będzie się ulatniać.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie, bo sama jestem sceptyczna wobec niektórych rzeczy, ale tu brzmi to sensownie. To co opisuje Nefrytka i inni, czy to jest jakaś wiedza z tradycji, czy raczej wynika z praktyki i obserwacji? Bo zastanawiam się skąd pewność, że kolejność podstawa-potem-korona jest właśnie taka a nie odwrotna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Kornelia oba źródła, uczciwie mówiąc. Tradycja jogiczna opisuje czakry jako system od dołu do góry i Kundalini jako energię, która ma stabilną podstawę żeby wznosić się bezpiecznie. A moje własne obserwacje z pracy z ludźmi to potwierdzają praktycznie. Ale nie mówię, że to jest jedyna prawda, bo różne szkoły mają różne podejście. Pytam bardziej co ty czujesz kiedy próbujesz pracować od góry, bo twoje ciało jest też pewnym wskaźnikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, to spróbuję podsumować co z tego wynika dla mnie jako osoby z zewnątrz. Tosia chodziła rok na grupę, która pracowała głównie z górnymi czakrami bez solidnego zakorzenienia, i teraz ma coś w rodzaju układu zawieszonego między jednym a drugim. Ale mam pytanie do Nefrytki - skoro to tyle wyjaśnia, to dlaczego to uczucie odcięcia od góry pojawiło się właśnie po zakończeniu grupy? Czy samo odejście z niej mogło coś wytrącić?


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To bardzo dobre pytanie, Kornelia. Możliwe, że podczas grupy był jakiś element podtrzymywania tego stanu przez otoczenie, przez energię innych osób, przez prowadzącego. Jak zabrakło zewnętrznego 'wsparcia', system sam się nie utrzymał. Trochę jak rusztowanie, które trzymało budynek w pionie, a jak je zdjęto, okazało się, że fundamenty nie są wystarczające. Tosia, kiedy dokładnie zaczęłaś czuć to odcięcie? Tuż po ostatnim spotkaniu grupy, czy stopniowo przez jakiś czas potem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Nefrytka stopniowo. Przez jakiś czas jeszcze było w miarę, może miesiąc, dwa. A potem coraz bardziej szarawo. Nie umiałam nawet powiedzieć w którym momencie to się zaczęło, po prostu pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że już tego nie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisujesz, to stopniowe wygaszanie, a nie nagłe zerwanie. I to jest ważne, bo nagłe zerwanie sugerowałoby jakieś konkretne zdarzenie, a wygaszanie to raczej kwestia braku podtrzymania. Jak ogień, który gaśnie nie dlatego, że ktoś go zgasił, tylko dlatego, że nie dorzucano drewna. Pytanie teraz praktyczne, czy w tym czasie zmieniło się coś innego w twoim życiu? Praca, relacje, miejsce zamieszkania? Bo to też może mieć wpływ na zakorzenienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Ludwinia zmieniłam pracę. I właściwie to było chwilę przed tym jak zaczęło się wygaszać. Nowa praca jest lepsza finansowo, ale bardziej stresująca i siedzę przy komputerze o wiele więcej. Czy to mogło coś zrobić z korzeniową?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zmiana pracy to prawie zawsze zamieszanie w Muldharze, nawet jeśli zmiana jest na lepsze. Nowe środowisko, nowi ludzie, inna rutyna, inne poczucie bezpieczeństwa. A do tego więcej siedzenia, mniej kontaktu z ziemią dosłownie. Mam wrażenie, że układanka zaczyna się składać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Glozka56 ale chwilę, bo mnie interesuje kolejność. Czy zmiana pracy osłabiła korzeniową i to pociągnęło za sobą rozpad połączenia z koroną, czy może to idzie równocześnie i są dwie niezależne sprawy? Bo to by dużo zmieniało w tym jak Tosia powinna zacząć pracę.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Mimoza63 w praktyce rzadko jedno pociąga drugie liniowo. Częściej jest tak, że kilka rzeczy dzieje się naraz i wzajemnie się wzmacniają. Brak zakorzenienia utrudnia dostęp do wyższych stanów, ale rozregulowanie wyższych czakr też nie pomaga w utrzymaniu spokoju potrzebnego do pracy z korzeniem. To jest bardziej pętla niż sekwencja.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że trochę komplikujemy. Tosia, a próbowałaś po prostu chodzić boso po trawie regularnie? Wiem, że to brzmi banalnie, ale przy zablokowaniu korzeniowej naprawdę często wystarcza żeby zacząć od czegoś tak prostego. U mnie przełom przyszedł właśnie od takich rzeczy, a nie od skomplikowanych medytacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 286

@Gozdzika chodzenie boso po trawie jest okej jako uzupełnienie, ale tu mówimy o roku pracy z górą bez zakorzenienia i kilku miesiącach stopniowego wygaszania. Czy nie sądzisz, że to może wymagać czegoś więcej niż kontakt z trawą? Nie mówię, że ta metoda jest zła, po prostu zastanawiam się czy to tu wystarczy.


Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Willowa może i racja, że skala jest większa. Ale uważam, że właśnie najprostsze rzeczy, codzienne, dają fundament pod wszystko inne. Nie zamiast głębszej pracy, tylko jako baza. Bo jak to ćwiczysz każdego dnia, to masz punkt odniesienia kiedy medytujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja tu widzę jeszcze jeden wątek. Tosia mówiła, że ma działkę. Czy tam bywa? Bo to jest idealne miejsce do pracy z korzeniem, pod warunkiem że sama działka ma dobrą energię. Choć to już może inny temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Krysia_58 bywam, ale rzadko, głównie w sezonie. Działka jest dość duża, sporo drzew. Nigdy nie myślałam o niej pod kątem energetycznym, szczerze mówiąc. A co miałaś na myśli z tą energią działki?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: