Zgadzam sie i tu wlasnie jest ten niuans ktory czesto ginie w prostych opisach. Spontaniczny kolor w obszarze czubka glowy moze byc informacja. Intencjonalna wizualizacja jest narzedziem pracy - nie diagnostycznym, tylko interwencyjnym. To nie to samo i czesto ludzie te dwie rzeczy mieszaja, a pozniej 'diagnozuja' sie sami na podstawie koloru ktory sami sobie wyobrazili.
Mam pytanie do Rodis albo Michalinka - bo skoro jestesmy przy diagnostyce. Przy czakrze korony specyficznie - wahadlo nad czubkiem glowy (logistycznie klopot jak Iwetka mowila), odczuwanie dlonia, kolory spontaniczne, objawy fizyczne. Czy jest cos co daje najbardziej wiarygodny obraz stanu Sahasrary? Bo mam wrazenie ze kazda metoda ma swoje ograniczenia i nie wiem ktora bardziej ufac.
Przepraszam ze sie wtrące, czytam ten watek od poczatku i mam pytanie moze naiwne - ale jak znalezc kogos wiarygodnego do takiego zewnetrznego skanowania? Bo troche sie boje ze trafie na kogo kto mi powie ze mam zablokowane wszystkie czakry i bede musiala placic za dziesiec sesji.
To co Karolcia pisze o znakach ostrzegawczych przy bioenergoterapeutach - bardzo ważne. Sama tez sie balam ze trafie na kogo kto bedzie chcial tylko wyciagnac kase. Ale mam jeszcze inne pytanie - jak już idę na taką sesję to co powinnam powiedzieć, a czego nie? Znaczy czy powinnam z góry mówić jakie mam objawy, czy lepiej milczeć i zobaczyć co sama wyczuje? Przy czakrze korony szczególnie - bo jak sama powiem że boli mnie głowa to moze to sugeroawc odpowiedź.
czytam to wszystko i troche mi sie kręci w głowie (ha, dosłownie też, bo właśnie wróciłam z pracy i ten ucisk z powrotem). mam takie pytanie do wszystkich bo nie rozumiem jednej rzeczy - Rodis pisała żebym sie nie bała że mam zablokowane wszystkie czakry bo to pułapka systemu. ale z drugiej strony Michalinka pisała że objawy Muladhary mam też. jak to pogodzić? czy można miec jednocześnie problem z korzeniem i z koroną?
Romualda, tak, oczywiście że można. System czakr nie jest zero-jedynkowy, to nie jest tak że albo zablokowana jedna albo inna. Ale właśnie dlatego pisałam żeby się nie panikować - bo jak zaczniesz zbierać listę objawów to przy każdej czakrze znajdziesz coś co pasuje do twojego życia. Pytanie jest takie: co jest dominujące, co przeszkadza najbardziej i od kiedy. Ból głowy i ten ucisk o którym piszesz - to jest konkretne i powtarzalne. Od tego zaczęłaś temat, na tym sie skupmy.
właśnie o tym chciałam napisać. Romualda, ten ból po przebudzeniu i wieczorem przy zmęczeniu - to jest ciekawy wzorzec. U mnie jak miałam intensywniejszy okres pracy z korona to objawy też były właśnie przy przejściach - zasypianie, budzenie, duże zmęczenie. Jakby te momenty były mniej chronione? Nie wiem jak to ująć, ale bioenergoterapeutka mi tłumaczyła że przy zmianie stanu świadomości ciało energetyczne jest bardziej aktywne i jeśli jest jakiś zastój to daje o sobie znać właśnie wtedy.
Wiesia, to brzmi poetycko ale co to znaczy 'mniej chronione'? Chronione przez co? pytam serio, nie złośliwie, bo lubię rozumieć o czym mówię. Co to za mechanizm który sprawia że przy zasypianiu i budzeniu jest inaczej niż w środku dnia?
To 'mniej chronione' to pojęcie z niektórych szkół pracy z ciałem subtelnym, Bogumil - odnosi się do idei że w stanach przejściowych (hypnagogia, hypnopompia) przepuszczalność między różnymi poziomami ciała jest inna niż na jawie. Czy to prawda? Nie wiem, to interpretacja w ramach danego systemu. Ale jako opis wzorca obserwacji - czyli że objawy nasilają się przy przejściach - to jest coś co wiele osób raportuje i warto to odnotować. Mechanizm to inna sprawa.
wracam do pytania o diagnostykę bo Michalinka odpowiedziała ale chce dopytać o jeden konkretny aspekt. Pisałaś o obserwacji objawów w czasie i o zewnętrznym odczycie. Ale co z wahadłem nad korona - logistycznie ktoś może poprosić kogoś bliskiego żeby trzymał nad głową, albo robić to leżąc. Czy wahadło w ogóle jest wiarygodne przy Sahasrara czy raczej odpuścić i skupić się na innych metodach?
ja wahadłem nad głową zawsze miałam problem bo ręka mi opada jak trzymam za długo i potem nie wiem czy to ruch wahadła czy moje zmęczenie heh. Przy kamieniach mam inne doświadczenia - do diagnostyki korony kładę ametyst na czubek głowy jak leżę i czekam na odczucie. Raz miałam mocne mrowienie, raz nic, raz ciepło. Czy to jest wiarygodne? Nie wiem, ale przynajmniej nie mam problemu z ręką 🙂
kamienie to ciekawa metoda, Iwetka, ale uwaga na jeden szczegół - ametyst do Sahasrara to klasyk ale slyszalam ze przy bardzo nadaktywnej koronie moze to paradoksalnie nasilac objawy bo i tak jest za duzo energii w tym miejscu. Wtedy podobno lepiej uzywac czegos bardziej uziemiajacego, np. labradoryt albo wrecz kamien z Muladhary, zeby sciagnac energię w dół. Choc przyznam ze nie wiem czy to pewna informacja, słyszałam od różnych osób różne rzeczy w tym temacie.
Idea uziemienia przy nadaktywnej koronie jest sensowna, tu sie zgadzam. Kamien dobrac inaczej tylko.
przepraszam ze wracam do wcześniejszego wątku ale nikt nie odpowiedział na to co chciałam dopytać - Michalinka pisała że ocena własnych czakr jest trudna bo mamy martwe punkty. Ale jeśli idę do kogoś z zewnątrz i ona mi powie że mam Muladharę niestabilna to co to zmienia? Nadal nie wiem jak to poczuć czy zobaczyć sama. Czy jest jakiś ćwiczenie albo test które mogę zrobić bez zewnętrznej pomocy żeby chociaż orientacyjnie sprawdzić czakrę korzenia?
jest jeszcze jeden aspekt przy pracy z korona który mi się tu przewija ale nikt go wprost nie nazwał, a myślę że jest ważny w kontekście pytania Romualdy o bezpieczeństwo. Sahasrara to czakra gdzie energia może wchodzić z zewnątrz, a nie tylko z dołu po kolei jak w sekwencji. Niektóre tradycje mówią wręcz że Sahasrara jest jak antena i jest otwarta z góry. Jeśli ktoś robi dużo pracy kontemplacyjnej albo ekspozycji na gęste energie (zgromadzenia, miejsca, ludzie) to korona może zbierać coś co nie jest 'jej'. I to też może dawać ból.
Talizmanka, to co u siebie opisujesz jest bliskie temu co w pewnych tradycjach określa się jako brak granicy między własnym polem a otoczeniem. To nie jest tylko metafora - praktycznie rzecz biorąc wielu ludzi którzy zaczynają pracę z wyższymi czakrami bez zakorzenienia dołu ma właśnie ten problem. Czakra korony aktywna, czakra korzenia uśpiona - i nie ma gdzie ta energia zejść. Stoi w głowie i boli. Dosłownie. To jest argument za tym co Rodis pisała wcześniej o sekwencji.
ok przeczytałam co Trzygłow napisał i mam pytanie bo nie do konca rozumiem - co to znaczy ze 'energia może wchodzić z zewnątrz'? Tzn. jeśli mam tę koronę otwartą to co, dosłownie każda energia z otoczenia mi tam wchodzi? Czy to jest niebezpieczne samo w sobie czy tylko wtedy jak nie mam Muladhary zakorzenionej?
Romualda, to słuszne pytanie i dobrze że dopytasz zanim zaczniesz cokolwiek robić. Nie chodzi o dosłowne 'wchodzenie' w sensie fizycznym, ale o to że pole energetyczne przy niestabilnej Sahasrarze jest mniej spójne. Możesz być bardziej podatna na nastroje innych, na przeciążenie wrażeniami, na stany które trudno potem odróżnić - czy to twoje czy coś przyszło z zewnątrz. Przy mocno zakorzenionej Muladharze to ryzyko jest mniejsze, bo masz jakby punkt odniesienia.
Trzygłow, ale to, co opisujesz to brzmi jak po prostu nadwrażliwość układu nerwowego, nie? Przeciążenie bodźcami, trudność w odróżnieniu własnych stanów od cudzych - to opisują psychiatrzy i psycholodzy bez odwoływania się do pól energetycznych. Pytam serio, nie złośliwie - co konkretnie dodaje tu rama czakrowa, czego nie daje zwykłe wyjaśnienie przez nadwrażliwość?
dodam do tego co Trzygłow napisał - to napięcie między 'to nadwrażliwość' a 'to Sahasrara' jest trochę pozorne. W praktyce widzę że osoby które mają ból w okolicy korony i jednocześnie opisują przeciążenie sensoryczne, często korzystają z obu podejść równolegle. Jeden lekarz, jedna praktykanktka czakrowa. Skuteczniej niż szukanie jednej odpowiedzi.
wracając do praktyki bo Romualda pytała o bezpieczeństwo - jest jedna rzecz którą chcę powtórzyć bo to ważne. Praca z korona bez wcześniejszego ustabilizowania dolnych czakr to jak próba naprawy dachu gdy fundamenty są ruchome. Nie mówię że grozi ci coś strasznego, ale możesz nie wiedzieć co pochodzi skąd. Romualda, czy robiłaś kiedykolwiek coś konkretnego z Muladharą?
Romualda, spokojnie. Ta kolejność nie jest absolutna, to wytyczna a nie żelazna reguła. Ale skoro masz ból fizyczny w głowie to mam pytanie które zadałabym przed wszystkim innym - byłaś u lekarza z tym bólem? Nie jako alternatywa dla pracy z czakrami, po prostu równolegle. Bo ból głowy który wraca przy zmęczeniu i po przebudzeniu to objaw który warto sprawdzić.
o, cieszę się że Michalinka to powiedziała bo ja też o tym myślałam ale nie chciałam być tą osobą która mówi 'idź do lekarza' na forum o czakrach. Ale tak, Romualda, serio. Oba tory jednocześnie są lepsze niż jeden.
przepraszam ze wchodzę, czytam ten wątek od początku i mam pytanie może głupie - czy ten ból przy koronie może być też jakoś powiązany z kręgosłupem szyjnym? Bo słyszałam że Muladhara to dolny kręgosłup ale czy korona ma jakiś związek z tym górnym, szyją i głową? Pytam bo moja mama ma problemy z kręgiem C2 i ma podobne bóle głowy
jest jeszcze jeden aspekt który chcę dodać do tej rozmowy o bezpieczeństwie. Mówiliśmy o uziemieniu, o kolejności czakr, o Muladharze jako fundamencie. Ale jest coś o czym mówi się rzadziej - intencja przy pracy z Sahasrarą ma znaczenie inne niż przy dolnych czakrach. Przy koronie wchodzisz w obszar gdzie ego ma mniejszą kontrolę. To wymaga nie tylko uziemienia ale i pewnej pokory wobec procesu.
Talizmanka, 'ego ma mniejszą kontrolę' - to jest pięknie powiedziane ale co z tym zrobić praktycznie? Romualda pyta o bezpieczeństwo, dostaje poetyckie opisy. Konkretnie - co jej grozi i co ma robić żeby tego uniknąć?
no to jest dobra wskazówka od Talizmanki. Dodam od siebie - mam wrażenie że ten wątek trochę przestraszył Romualdę a ona w sumie jeszcze nic nie zrobiła, tylko poczuła ból i zapytała 🙂 Romualda, czy ten ból jest cały czas czy tylko czasami? Bo to dość ważne żeby w ogóle określić czy to jest 'aktywna praca z czakrą' czy raczej coś co przyszło samo bez twojego udziału
