Wystraszyłaś się, bo to było nowe i nieprzygotowane. Ale to co opisujesz, ten jeden raz po zmroku, brzmi jak właśnie to czego szukasz. Czakra korony nie otwiera się na zawołanie i w pełnym świetle dnia, często przychodzi kiedy opór umysłu trochę opada. Po zmroku umysł jest zwykle mniej kontrolujący. Czy wróciłaś tam potem wieczorem?
Mam tu taką obserwację, może trochę z innej strony. Mówiłaś wcześniej że nie rozumiesz dlaczego polanka działa i chcesz to najpierw zrozumieć. Ale ten jeden wieczorny raz brzmi jak coś co zadziałało inaczej, bez rozumienia, i uciekłaś. Czy to możliwe że gdzieś jest jakiś lęk przed samym tym stanem, nie tylko brak umiejętności jego utrzymania?
To zdziwienie jest ważne bo zdziwienie to jest moment kiedy umysł sie jeszcze nie zdecydował czy sie bac czy nie. I w tym momencie można zdecydowac inaczej niż zwykle. Tosia, gdybyś miała tam wróc wieczorem, ale z kimś, czy to by zmienilo twoje poczucie bezpieczeństwa? Bo to co hamuje nie musi byc rozwiązane samo, czasem potrzeba zwykłego ludzkiego towrzystwa żeby przekroczyc próg.
Ja to rozumiem bardzo dobrze. Chodzę do pewnego miejsca przy rzece, ale zawsze biorę ze sobą przyjaciółkę, bo sama się nie decyduję wieczorami. I wcale mi to nie przeszkadza w odbieraniu tego miejsca, właściwie z nią jest nawet głębiej, bo nie ma tej czujności co kiedy jestem sama.
Myślę że z towarzyszem to jednak inaczej niż samotnie co do Sahasrrary. Sahasrara potrzebuje totalnej ciszy wewnętrznej, a druga osoba zawsze wnosi swoje pole i to może zakłócać. Szczególnie jeśli ta osoba jest nieświadoma energetycznie, jak partner Tosi który nic nie czuje. Lepiej by było z kimś kto też jest wrażliwy.
Czytam to co napisała Nefrytka i Goździka i zastanawiam się, bo obie macie rację po swojemu. Byłam kiedyś na jednym warsztacie medytacyjnym w grupie, z siedmioma innymi osobami, i miałam tam coś bardzo głębokiego. Ale to była intencjonalna grupa, wszyscy siedzieli cicho. Z partnerem na polance to jednak co innego.
To jest konkretna odpowiedź i bardzo ważna. Część uwagi jest tam, u niego, i ta część nie może być jednocześnie w ciszy Sahasrrary. To nie jest kwestia jego pola, to jest kwestia Twojego podziału uwagi. Zupełnie inne zagadnienie niż myślałyśmy.
I to jest chyba kluczowe. Nie dlatego ze był ciemno i nie dlatego że był jakis specjalny czas, tylko dlatego ze nie miałas tej czujnosci społecznej w ogóle. Nikt nie wiedzial gdzie jestes. Ciekawe czy to poczucie niewidzialności coś dało?
I wracamy do czegoś co było wcześniej w tym wątku, do pytania o bezpieczeństwo. Tosia, czy to że partner nie wiedział gdzie jesteś tamtego wieczoru było dla Ciebie bezpieczne, czy raczej czułaś wtedy jakiś drobny dreszcz że jesteś sama w nocy na działce?
To jest bardzo szczere i bardzo ważne co teraz powiedziałaś. Bardziej bezpiecznie niż z kimś kto nie rozumie. To nie jest tylko kwestia czakry korony, to jest kwestia tego w jakich warunkach w ogóle możesz być sobą. I to wychodzi daleko poza polankę.
Przepraszam że wchodzę, bo zwykle nie zaglądam w tematy o czakrach, ale to co piszecie teraz brzmi bardzo zwyczajnie po ludzku. Że człowiek lepiej... nie wiem, odpływa? Kiedy nikt go nie obserwuje i nie ocenia. Czy to jest właśnie to o czym mówicie przez całą rozmowę?
To zdanie sobie sprawy z czegoś ważnego, że sama siebie blokowałam przez jakieś niewidzialne zasady. Ale teraz mam inne pytanie, bo słuchałam całej tej rozmowy o bezpieczeństwie i niewidzialności i chcę zapytać o coś konkretnego. Działka jest duża, jest tam ta polanka, ale są też inne miejsca, przy starej gruszy, przy ogrodzeniu od północy gdzie rośnie bez. Czy ma sens szukać innych takich punktów, czy właśnie ta polanka jest tym miejscem i mam do niej wracać?
To jest pytanie które naprawdę otwiera nowy wątek i chętnie je podejmę. Tosiu, kiedy chodziłaś po tej działce, nie tylko na polankę, to czy masz jakieś miejsca gdzie nogi same trochę zwalniają albo wręcz przeciwnie, gdzieś czujesz żeby nie stawać za długo?
To przy gruszy coś odpychającego, czy raczej po prostu obojętne? Bo to jest różnica. Odpychające mogłoby sugerować jakieś zakłócenie w polu, obojętne to po prostu nie to miejsce dla Ciebie i dla tego co szukasz.
Słucham i mam jedno zastrzeżenie do tego mapowania. Tosia dopiero zaczęła czuć cokolwiek w Sahasrarze, i to w jednym konkretnym miejscu, w jednej konkretnej sytuacji. Czy nie za wcześnie na mapowanie całej działki? Nie lepiej najpierw powtórzyć tamten wieczór i utrwalić kontakt, a potem rozszerzać? Bo mapowanie bez zakorzenionego punktu odniesienia może być mylące.
