No właśnie, że nie każde miejsce ma taką samą energię. Niektóre miejsca sama natura sprawia, że od razu lepiej się oddycha, a inne mogą być dziwnie ciężkie. Moja działka na przykład ma jedno miejsce przy starym dębie gdzie zawsze czuję się spokojnie, i drugie przy ogrodzeniu gdzie jakoś nie lubię siedzieć. Może warto byłoby poeksplorować swoją zanim zaczniesz tam pracować z czakrami?
To ciekawy wątek, bo działka z dużą ilością drzew to naprawdę może być zasób. Drzewa generalnie, szczególnie stare, mają silną energię uziemiającą. Ale Tosia, pytanie praktyczne, czy czułaś kiedyś różnicę w samopoczuciu zależnie od tego gdzie na działce jesteś?
Spokój to niekoniecznie wszystko wyjaśnia. Możliwe że to miejsce naprawdę ma inną jakość energetyczną, a twoje ciało to po prostu wyczuwa, tylko nie miałaś jeszcze kategorii żeby to nazwać. Działka z drzewami i naturalnie ukształtowanym terenem bywa bardzo zróżnicowana energetycznie, i to że to wyczuwasz intuicyjnie bez żadnego treningu to dobry znak. Czy ta polanka jest jakoś inaczej usytuowana niż reszta, w zagłębieniu terenu, przy konkretnym drzewie, coś w tym stylu?
Brzoza w zagłębieniu terenu to nieprzypadkowa kombinacja. Brzoza w wielu tradycjach słowiańskich jest drzewem oczyszczającym i przeprowadzającym. A zagłębienie sugeruje punkt gdzie energie mogą się koncentrować. Nie mówię że to pewnik, ale to że tam twój umysł się wycisza akurat gdy szukasz połączenia z koroną, jest co najmniej godne uwagi. Może zanim zaczniesz kupować kryształy i szukać prowadzonej medytacji, warto sprawdzić czy to miejsce nie jest już gotowe żeby w nim pracować?
Muszę przyznać że ten wątek z działką jest dla mnie zaskakująco przekonujący, nawet jeśli do wielu rzeczy podchodzę sceptycznie. Ale Tosia, jedno pytanie, bo wróćmy na chwilę do sedna, czy to uczucie odcięcia od boskości, jak je opisałaś na początku, jest dla ciebie bardziej jak utrata czegoś co znałaś, czy jak szukanie czegoś czego nigdy nie byłaś pewna że miałaś?
To 'płaskie' które opisujesz, jest bardzo konkretnym określeniem. I mam wrażenie że właśnie to jest różnica między blokadą a przymknięciem. Bo blokada kojarzy mi się z czymś aktywnym, napięciem, a ty opisujesz raczej wygaszenie. Glozka, czy to jest istotne rozróżnienie z punktu widzenia pracy z Sahasrarą?
Dokładnie to. I to jest chyba najczęstszy błąd jaki widzę u osób zaczynających pracę z wyższymi czakrami, skupiają się na efekcie końcowym a nie na tym co go blokuje. Tosia, powiedz mi jeszcze jedno, czy te momenty kiedy 'coś czułaś' wcześniej, przed tym wygaszaniem, były związane z jakimś konkretnym stanem ciała? Wieczór, cisza, ruch?
To co mówisz o wieczorach i świecach jest ważnym sygnałem. Nie dlatego że świece same w sobie mają jakąś moc, tylko dlatego że twój system nerwowy wchodził wtedy w inny tryb. Mniej pobudzenia, mniej szumu informacyjnego, i nagle przepływ stawał się wyczuwalny. A teraz pytanie, kiedy ostatni raz miałaś taki wieczór?
To jest właśnie ten moment kiedy wszystko zaczyna się składać. Zmiana pracy, więcej ekranu, mniej ciszy, i na końcu wyciemniony ekran w czakrze korony. Tosia, czy masz w domu w ogóle warunki do takiego wyciszenia, czy praca trochę zaanektowała też przestrzeń?
Ten smutek który teraz piszesz, to nie jest zły znak. Raczej odwrotnie, to znaczy że coś w środku jednak rejestruje tę różnicę i jej nie akceptuje. Gdybyś była kompletnie odcięta, nie byłoby nawet tego smutku. Wróćmy na chwilę do działki, bo mam wrażenie że to może być klucz który przeoczamy.
Właśnie o to mi chodziło wcześniej z tym chodzeniem boso. Nie o samą trawę, ale o regularność i intencję. I teraz wyobraź sobie to samo ale na własnej działce, z drzewami, z tym zagłębieniem przy brzozie. To jest zupełnie inna skala niż spacer po parku.
To co opisujesz, ulga w klatce piersiowej na samą myśl o tym miejscu, to bardzo konkretna informacja. Anahata coś wie o tej polance. A to że odpychasz tę potrzebę, może to też warto przyjrzeć się nie tylko czakrze korony ale i czakrze serca w tym wszystkim.
To co napisała Glozka o Anahata jako moście mnie zatrzymało. Bo skoro ta ulga w klatce piersiowej pojawia się kiedy myślę o tej polance, to może serce coś sygnalizuje? Nie myślałam o tym od tej strony. Czyli pracując tylko nad koroną działam na sam szczyt, a problem leży w środku kolumny?
Dokładnie to próbuję powiedzieć od kilku postów. Tosia, powiedz mi, czy ta ulga w klatce to uczucie ciepła, rozprężenia, czegoś jak westchnienie od środka? Pytam bo to ma znaczenie diagnostyczne. I drugie pytanie, czy kiedy jesteś na tej polance to ta ulga się utrzymuje, pogłębia, czy raczej szybko mija?
Włączę się tutaj bo to jest akurat coś co mnie bardzo ciągnie. Mapowanie energetyczne terenu to osobny temat, ale jest głęboko powiązane z tym o czym rozmawiacie. Tosia, ta polanka z brzozami, czy jest w jakimś konkretnym miejscu na działce? Środek, skraj, obniżenie terenu?
Zagłębienie terenu to często miejsce gdzie energia ziemska kumuluje się naturalnie. To jest bardzo spójna informacja z tym co reszta mówi o Muladharze, Anahata i odczuciach Tosi. Mam pytanie do Nefrytki i Glozki, bo one mają większe doświadczenie, czy wahadełko nad takim miejscem daje inne wskazania niż nad płaskim terenem? Sama pracowałam zawsze w pomieszczeniach i to dla mnie nowe.
Zaraz zaraz, trochę mi się wątki mieszają. Zaczęłyśmy od Sahasrara i połączenia z boskością, potem weszła Muladhara jako fundament, potem Anahata jako most, a teraz jesteśmy przy mapowaniu działki. To wszystko ma sens jako całość, ale Tosia, co teraz dla ciebie jest najpilniejsze? Bo można iść w kilku kierunkach i chcę żebyś nie wyszła z tego wątku z głową pełną zadań bez priorytetu.
Ten brak smaku to dobre określenie. Ja kiedyś miałam podobnie, nie smutek, nie depresja, po prostu wszystko było jakby lekko przyciemnione. U mnie się okazało że pracowałam intensywnie nad otwarciem wyższych czakr meditacjami i kompletnie zapomniałam o ziemi pod nogami. Czy ty też może za bardzo pchałaś ku górze wcześniej kiedy to wszystko czułaś?
Ale Tosia mówiła wcześniej że raczej nie robiła intensywnej pracy, że to wszystko przychodziło spontanicznie, wieczorami, przy świecach. Czy to też może dać taki efekt bez celowej praktyki? Czyli samo życie w trybie 'głowa do góry, nogi w powietrzu' zawodowo i mentalnie mogło to wywołać?
To ma znaczenie, i to spore. Różnica między 'miło' a 'muszę' to różnica między preferencją a potrzebą. System sygnalizuje niedobór. Tosia, czy kiedy jesteś na tej polance, czujesz że Sahasrara się otwiera, czy raczej że reszta ciała się odpręża i dopiero potem coś w górze drga?
Ściana po kilku jednoczesnych zmianach to brzmi bardzo znajomo. Ja miałam podobnie i u mnie bioenergoterapeutka powiedziała że system w chwili przeciążenia po prostu odcina to co nie jest niezbędne do przetrwania, a kontakt z wymiarem duchowym do przetrwania nie jest potrzebny. Więc Sahasrara dostaje sygnał 'zamknij się, teraz nie czas'. Czy ktoś z bardziej doświadczonych to potwierdzi albo zaprzeczy?
Ja bym potwierdziła z własnego doświadczenia, chociaż jestem daleka od mówienia że mam pełne rozumienie mechanizmu. U mnie po śmierci mamy, to był ogromny splot zmian naraz, przez długi czas w ogóle nie mogłam medytować. Ciało nie chciało. Jak siadałam to po prostu zasypiałam albo myśli skakały. Dopiero po kilku miesiącach zaczęło wracać, powolutku.
Właśnie to bosze stanie to jest mega ważne i nie trzeba nic więcej na początku. Ja zaczynam każdą pracę z klientkami od uziemienia stopami i to robi robotę nawet jak nic innego nie idzie. Muladhara i Sahasrara to dwa końce jednej osi, jak jeden koniec puścisz to drugi zaczyna drgać. Ale Tosia, nie odpuść tej intencji o której mówiła Ludwinia, bo samo stanie to tylko połowa.
Przepraszam że wchodzę, bo jestem raczej obserwatorem w tych tematach, ale mam pytanie bo coś mi tu nie pasuje. Wy mówicie że Muladhara i Sahasrara to dwa końce osi, i że trzeba gruntu żeby korona działała. Ale Tosia mówi że na polance najpierw odpręża się ciało, potem ewentualnie głowa. Czy to nie jest właśnie dowód że ten grunt działa? A mimo to Sahasrara jest zablokowana. Gdzie więc jest ten problem?
Okej, czyli rozumiem analogię z rurą. Ale mam następne pytanie, bo ta metafora mi coś rozjaśnia i jednocześnie zaciemnia. Jeśli blokada jest w samej Sahasrarze, a nie w przepływie od dołu, to jak w ogóle można ją poczuć dłonią? Pytam serio, nie z przekąsem. Bo wydaje mi się że coś zamkniętego jest trudniejsze do zlokalizowania niż coś co po prostu nie płynie.
Właśnie, wahadełko. Miałam kiedyś i gdzieś mi się zapodziało. Ale nigdy nie próbowałam nad czakrami, tylko nad kartkami z pytaniami. Czy to jest tak samo? Czy nad czakrami jest jakaś inna technika?
to trochę inna praca, choć podstawa jest ta sama. Przy skanowaniu czakr trzymasz wahadełko nieruchomo nad danym punktem ciała i obserwujesz co zaczyna robić samoczynnie. Ruch zgodny z ruchem wskazówek zegara to zazwyczaj czakra aktywna, ruch eliptyczny albo nieregularny sugeruje rozregulowanie, a brak ruchu lub ruch wahadłowy w jedną linię często wskazuje na blokadę. Ale jest jeden warunek który wiele osób pomija, trzeba się wcześniej skalibrować, czyli sprawdzić jak wahadełko reaguje na twój własny sygnał tak i nie, zanim zaczniesz interpretować. Czy to robiłaś, kiedy pracowałaś z pytaniami?
