Chciałam zapytać, bo temat krąży mi po głowie od jakiegoś czasu. Pracuję od kilku miesięcy intensywniej ze Swadhisthaną i mam wrażenie, że mój cykl się... wyrównał? Byłam chronicznie nieregularna, czasem 35 dni, czasem 42, raz miałam prawie 50. Ostatnie trzy cykle wyszły jeden po drugim co 28-29 dni. Zbiega się to z regularną medytacją na czakrę sakralną i pracą z karneolem. Zastanawiam się, czy ktoś ma podobne obserwacje, albo czy to po prostu przypadek. Nie chcę wyciągać zbyt pochopnych wniosków, ale jednak...
To bardzo ciekawe, bo Swadhisthana to właśnie centrum płynności, rytmu biologicznego, kobiecości w najszerszym sensie. Mam kilka klientek, które przy okazji pracy z czakrami wspominały o podobnych zmianach. Ale zanim cokolwiek powiem - jakie dokładnie metody stosowałaś? Sama medytacja i karneoł, czy coś jeszcze? Pytam, bo chcę zrozumieć, co mogło zadziałać, jeśli w ogóle.
Wchodzę w ten temat bo sam mam pytanie trochę z boku - czy przy diagnostyce tej czakry wahadełkiem macie jakieś swoje obserwacje co do kierunku obrotu? U kobiet które miały problemy z cyklem, jak wahadło reagowało przed pracą i po? Zastanawiam się, bo z tego co wiem, kierunek może wskazywać na nadczynność albo niedoczynność, ale nie wiem jak to się przekłada w praktyce.
Też się zastanawiałam nad tą czakrą, bo mam nieregularne cykle całe życie i akurat zaczynam eksplorować energetykę. Ale mam głupie pytanie - jak w ogóle odróżnić, czy Swadhisthana jest zablokowana, od tego że jest po prostu nadaktywna? Bo czytałam, że oba stany mogą dawać problemy z cyklem, tylko odwrotne? Czy to prawda?
Czytam i mam pytanie do Mistralia - te ćwiczenia bioder o których piszesz, to dokładnie co? Krążenia na stojąco, czy bardziej coś z jogi? Bo ja próbowałam medytować na Swadhisthanę i po tygodniu zrezygnowałam, bo nic nie czułam i nie wiedziałam czy robię to dobrze. Zastanawiam się czy może ruch byłby dla mnie łatwiejszy do wejścia.
Przepraszam że wchodzę bo jestem totalnie zielona z tych tematów. Nie rozumiem jak wahadło może 'wiedzieć' coś o czakrach. Czy ono rejestruje jakieś fizyczne drgania ciała? Czy to jest bardziej kwestia intuicji osoby która je trzyma? Naprawdę się zastanawiam bo wydaje mi się że ono po prostu się kręci bo ręka drga.
Wracając do głównego pytania o cykl - pamiętam że kilka lat temu analizowałam to inaczej. Cykl menstruacyjny ma wyraźne fazy odpowiadające różnym energiom - menstruacja jest powiązana z Muladharą i 'zejściem', owulacja z Swadhisthaną i Manipurą, szczyt ekspansji. Regularna praca z sakralną może pośrednio synchronizować te fazy. Ale tu jest pytanie - Mistralia, czy pracowałaś ze Swadhisthaną przez cały miesiąc tak samo, czy modulowałaś intensywność zależnie od fazy cyklu?
Ja nie tyle robiłam, co obserwowałam u siebie i analizowałam. Np. w fazie folikularnej energia sakralna naturalnie rośnie, więc intensywna medytacja może być wtedy wzmacniająca. Przy menstruacji raczej odpoczywam od aktywnej pracy energetycznej, bo ciało i tak się 'oczyszcza'. Nie mam jednej odpowiedzi czy to wpływa na regularność, ale myślę że warto świadomie obserwować przez kilka cykli. Nokturnia, a ty od jak dawna masz te nieregularności? Bo czasem to kwestia Muladhary a nie sakralnej.
Czytam i myslę ze u mnie tez moe być problem z tą sakralną bo mam bóle przed miesiaczką strasznie silne i zawsze myslałam ze to normalne ale teraz sie zastanawiam. Jakie objawy fizyczne mają wskazywać ze ta czakra nie działa jak powinna? Żeby sie w ogóle zorientować od czego zacząć.
Może głupio że tu wchodzę bo temat kobiecy, ale czytam bo sam trenuję czułość na wahadło i to co Edek pisał o kalibracji mnie zainteresowało. Jak właściwie kalibruje się wahadło pod konkretną czakrę? Czy jest jakiś standard że np. ruch zgodnie z ruchem wskazówek zegara to zawsze otwarta czakra, czy każda osoba musi to ustalić indywidualnie dla siebie?
Czytam tę rozmowę o wahadle i przypomniałam sobie jak zaczynałam - też nie miałam żadnego odniesienia i robiłam po omacku. Ale wracając do tego co pisała Iwetka o fazach cyklu i pracy energetycznej - spróbowałam ostatnio podejść do tego bardziej świadomie i w fazie owulacyjnej medytacja rzeczywiście czuć inaczej, jakby łatwiej. Czy ktoś jeszcze to obserwuje?
Właśnie o to chodzi. To nie jest sugestia, to po prostu obserwacja tego co ciało robi naturalnie. Jak pracujesz zgodnie z tym rytmem, to masz wzmocnienie, a jak pod prąd, to możesz odczuwać opór albo zmęczenie. Ciekawi mnie jak długo obserwujesz swój cykl w kontekście energetycznym? Bo miesiąc to jeszcze za mało żeby wyciągać wnioski.
Właśnie sobie myślę, że skoro moje cykle są nieregularne od zawsze, to ta obserwacja faz u mnie jest trudna bo nie ma stałego rytmu. Jak to obejść? Medytować na Swadhisthanę codziennie tak samo, czy jakoś inaczej?
Ja mam pytanie bo się trochę zgubiłam - czyli te bóle przed miesiączką to może być i fizyczne i energetyczne jednocześnie? Tzn. czy praca z czakrą mogłaby pomóc na bóle nawet jeśli jest jakaś fizyczna przyczyna?
Ja wcześniej pytałam o te ćwiczenia z biodrami i dostałam odpowiedź, dzięki! Próbowałam to zrobić ostatnio, no to znaczy niedawno. I co dziwne, po tym ćwiczeniu poczułam takie ciepło w podbrzuszu. To możliwe że to już coś energetycznego, czy po prostu efekt samego ruchu mięśni?
Słucham tej dyskusji i chcę dodać, że karneoł to świetnie przy Swadhisthanie, ale moim zdaniem jeszcze lepiej działa pomarańczowy kalcyt, bo jest miększy energetycznie i nie przepycha zbyt mocno. Karneoł może być intensywny dla kogoś kto zaczyna. Miałam koleżankę, która dostała po karneoalu takiego emocjonalnego rollercoastera, że musiała na kilka dni odłożyć pracę.
Właśnie o tym mówiłam z tym kalcytem - chodzi o to, że przy sakralnej nieregularność cyklu to często właśnie sygnał, że czakra jest zbyt mocno ściśnięta i delikatniejszy kamień lepiej otwiera niż przepycha. Nokturnia96, ty miałaś nieregularne od zawsze - czy kiedyś próbowałaś z kamieniami w ogóle?
I tu jest właśnie sedno. Nie da się dobierać kamieni ani żadnej innej metody bez wcześniejszej diagnozy stanu czakry. Blokada i nadczynność wymagają innych podejść, a objawy mogą być podobne z zewnątrz. Nokturnia96, dlatego właśnie zanim zaczniesz z kamieniami, warto najpierw posiedzieć przy diagnostyce i zobaczyć co wahadło pokazuje, albo po prostu obserwować siebie przez kilka tygodni.
Właśnie to Edek mówi o budowaniu własnego języka z wahadłem, i ja tak samo zaczynałam. Ale chcę wrócić do sedna tematu, bo obserwuję że trochę nam ta rozmowa odpłynęła - czy ktoś poza mną i Iwetką faktycznie zauważył zmiany w regularności cyklu po dłuższej pracy z Swadhisthaną? Bo to mnie najbardziej interesuje i ciągle nie mam dużo danych.
Dobre pytanie i dobrze że wracasz do tego. U mnie po około trzech miesiącach regularnej pracy cykl wyrównał się o jakieś trzy do czterech dni. Nie wiem czy to zasługa energetyki, zmiany stresu, czy zbiegu okoliczności, ale zbieżność czasowa była wyraźna. Otylijka, ty właśnie zaczynasz, jak długo planujesz to obserwować?
A ile czasu tak naprawdę musi minąć żeby zobaczyć efekty? Bo Iwetka mówi trzy miesiące, ale to całe wieki. Czy nie można jakoś przyspieszyć, medytować częściej, dwa razy dziennie, coś takiego?
A wracając do cyklu - bo Mistralia zapytała i trochę to utonęło - czy ktoś próbował pracować z Swadhisthaną specyficznie w fazie lutealnej? Czytałam gdzieś że to wtedy jest najbardziej otwarta na pracę, ale nie wiem czy to ma jakieś uzasadnienie praktyczne.
Właśnie to jest coś o czym myślę od jakiegoś czasu. U mnie różnice między fazami są wyraźne, ale nie umiałam powiedzieć do tej pory czy to czakra reaguje na ciało, czy ciało na czakrę. To chyba nie jest jednokierunkowe.
No to jak odróżnić PMS od rzeczywistego sygnału czakry? Pytam poważnie, bo sama nie wiem. U mnie przed cyklem jest takie emocjonalne trzęsienie ziemi i za każdym razem zastanawiam się czy to hormony czy coś energetycznego.
Słuchajcie, wracam do wątku wahadła który urwał się jakiś czas temu. Remigiusz pytał o ćwiczenia na czułość i Mistralia trochę to zepchnęła, bo wróciliśmy do cyklu. Ale to jest połączone - bo żeby monitorować Swadhisthanę przez cykl to jednak musisz mieć jakąś umiejętność odczytu.
A można się w ogóle nauczyć czuć wahadło jeśli ktoś jest kompletnie nieodczuwający? Bo ja próbowałam z wahadełkiem kupiony na targach i nic, absolutnie nic się nie ruszało. Trzymałam chyba z kwadrans.
Przy okazji - ktoś tu mówił o kamieniach przy sakralnej i chciałam dodać że czytałam o selenicie jako uspokajającym dodatku do pracy z Swadhisthaną gdy masz za dużo energii. Może to by Nokturni pomogło zanim ona w ogóle zbada co ma - najpierw wyciszenie?
