Zaczęłam pisać tego posta kilka razy i za każdym razem kasowałam, bo nie wiedziałam jak to ująć. Ale spróbuję. Od jakichś trzech tygodni mam dziwne stany podczas medytacji i nie tylko. Siedzę, oddycham, wchodzę w cisze i nagle pojawia się coś co mogę opisać tylko jako poczucie że nie mam granic. Że moje ciało to tylko taki umowny kontur, a ja rozlewam się gdzieś dalej. To nie jest nieprzyjemne, wręcz przeciwnie, jest w tym jakaś ulga. Ale potem wychodzę z medytacji i jestem dziwnie rozkojarzna, trochę jakby ziemia uciekła spod nóg. Czytałam że to może być znak otwierającej się Sahasrary. Ale czytałam też że te same objawy mogą oznaczać rozregulowanie, dysocjację energetyczną albo wręcz problem z uziemieniem przy zablokowanej Muladharze. I teraz nie wiem co o tym myśleć. Czy ktoś miał coś podobnego? Jak odróżnić prawdziwe otwarcie czakry korony od stanu w którym po prostu coś jest nie tak?
noo, to bardzo dobre pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo to rozróżnienie naprawdę ma znaczenie. Po pierwsze, jedno nie wyklucza drugiego. Poczucie bezgraniczności może być jednocześnie sygnałem że Sahasrara zaczyna się otwierać I że dolne czakry nie nadążają. Takie rozkojarzenie po sesji, ta "ziemia uciekająca spod nóg" to dla mnie wskazówka że energia w górze ma więcej przestrzeni niż na dole. Zanim cokolwiek powiem więcej, mam pytanie do Ciebie: jak masz teraz z codziennymi sprawami? Finanse, obowiązki, praktyczne rzeczy - czy czujesz że jakoś płyniesz obok nich, albo że trudniej się zmobilizować? Bo to by mi powiedziało coś o tym co dzieje się z korzeniem.
O, trafiłaś w coś z czym ja się borykowałam przez chyba pół roku i nikt mi wtedy nie powiedział tego co teraz wiem. U mnie to samo, ta rozlewność, to uczucie że jestem większa niż ciało. I myślałam że super, że się rozwijam duchowo. A potem koleżanka ktura chodzi do bioenergoterapeutki powiedziała mi żebym sprawdziła uziemienie, bo wyglądam jakby mnie nie było do końca w pokoju. Poszłam, terapeutka przejechała dłonią nad moimi czakrami i powiedziała że korona jest bardzo aktywna, wręcz nadaktywna, ale korzeniowa jakby uśpiona. I to było właśnie to. Nie otwarcie, tylko rozregulowanie góra-dół. Jak długo masz te stany? I czy one narastają czy są stabilne mniej więcej?
Wtrące sie bo mam pytanko które mnie od dawna nurtuje w tym temacie. Jak wy w ogóle rozrozniacie "prawdziwe" otwarcie czakry korony od zwykłego zrelaksowania sie na medytacji? Bo jak ja sie dobrze zrelaksuję to też czuje takie rozplyniecie, ale zakladam ze to po prostu odpoczynek a nie nic mistycznego. skad wiecie że to jest COŚ WIECEJ?
Czytam ten wątek i przypomniało mi się coś ze swojego doświadczenia. Parę lat temu miałam podobny okres, to uczucie "przepływania przez ściany" jak to sobie w duchu nazywałam. Trwało ze dwa miesiące. U mnie się okazało że zbiegło się to z dużym stresem w pracy i chyba właśnie przez to ciało próbowało uciec gdzieś w górę, metaforycznie rzecz ujmując. Jakby energetycznie wychodziłam z sytuacji której nie umiałam rozwiązać na dole. Moja pani od bioenergoterapii mówiła że to klasyczny ucieczkowy schemat energetyczny. Nie wiem czy to jest Twój przypadek, ale zastanów się czy w tym czasie kiedy się to zaczęło nie miałaś jakiegoś stresu, czegoś czego unikałaś?
ojej no, ja mam takie pytanie do Glifia01 bo mnie to nurtuje od czytania tego wątku: czy da się odróżnić to wlasna diagnostyką, np. wahadełkiem, czy jednak lepiej iść do kogoś z zewnątrz?! Bo mam wrażenie ze kiedy sami siebie badamy jesteśmy nieobiektywni, no i chcemy żeby wyszło że mamy otwartą korone, nie że coś jest nie tak z korzeniową 😉
No to jest bardzo wymowne. Odkładanie decyzji, większy wysiłek przy przyziemnych sprawach - to klasyczny obraz kiedy dół nie trzyma. Muladhara odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, za zakorzenione "tu jestem, działam, mam grunt". Kiedy ona jest przymknięta albo ma zastój, energia szuka ujścia wyżej i możesz mieć wrażenie że duchowo płyniesz, ale jednocześnie życie na ziemi jest jakieś vatne i oderwane. Nie mówię że Sahasrara nie jest aktywna, może być. Ale ten rozkład objawów wskazuje na to że to nierównowaga między góra a dołem, nie czyste przebudzenie.
Hej,wchodze w temat bo sam mam podobne stany od jakiegos cazsu i mnie to troche frusturje bo niewiem co z tym robic. Ten opis z pierwszego posta, "rozlewam sie gdzies dalej" znam to, u mnie to jets szczegolnie intensywne jak ide spac. Zasnac normalnie trudno bo mam wrazenie ze jestem jakos za duzy na cialo. Stan pzy zasypianiu to tez Sahasrara? Czy to moze byc cos innego Adznia moze?
Szczerze?? Myślę że często nie można i że to jest właśnie ta niewygodna prawda którą mało kto na takich forach chce słyszeć. Subiektywne przeżycia są subiektywne. Nie ma obiektywnego testu który powie "to było otwarcie czakry, a to był stan alfa". Różnica jest w tym co z tym robisz i jak to przekłada się na życie. jeśli po tym doświadczeniu jesteś bardziej uziemiona, masz klarowność, działasz lepiej, możesz to nazywać jak chcesz. Jeśli jesteś rozkojarzna, odpływasz od codzienności i szukasz kolejnych sesji żeby znowu to poczuć - to sygnał ostrzegawczy niezależnie od etykietki
Czytam wasze odpowiedzi i coraz bardziej czuję że ten obraz nierównowagi góra-dół do mnie pasuje. Melanijka, masz rację że to się zbiegło ze stresem. Byłam tego świadoma ale jakoś nie połączyłam jednego z drugim. Ten "ucieczkowy schemat energetyczny" jak to napisałaś to bardzo trafnie to ujmuje. Mam teraz pytanie praktyczne: jak się za to zabrać? Bo jeśli problem jest w korzeniowej a nie w koronie, to czy w ogóle powinnam dalej robić medytacje które wywołują te stany? Czy to pogłębia nierównowagę?
Wcinam się na moment, jestem tutaj dość nowa w temacie czakr i trochę się gubię w tej dyskusji. Chciałam zapytać o jedną rzecz bo mnie to zaciekawiło: piszecie o uziemieniu jako remedium. Ale co to właściwie znaczy uziemienie w kontekście energetycznym? Bo słyszałam że chodzi o kontakt z naturą, chodzenie boso, ale nie rozumiem jak to ma naprawić przepływ energii przez czakry.
auć, nie powiedziałabym żebyś rezygnowała z mdeytacji, ale warto by zmienić ich charakter. Zamiast swobodnie płynąć ku górze, zacznij od uziemienia. Wizualizacja korzeni wychodzących ze stóp i kości ogonowej w dół, w ziemię, zanim w ogóle gdziekolwiek pójdziesz energetycznie. LAM jako bidżamantra dla Muladhary, praca z czerwonym kolorem. I tak jak Melanijka mówiła, te decyzje które odkładasz, może właśnie od nich warto zacząć w praktyce życiowej, nie tylko energetycznej. Uziemienie to nie tylko medytacja.
Zaglądam do was od początku i mam pytanie może trochę z boku, ale związane z tematem. Czy to że ktoś bardzo chce żeby miał otwartą czakrę korony może sam z siebie blokować korzeniową? Mam na myśli, że jeśli ktoś skupia całą uwagę i energię na tym żeby być "duchowy", to może zaniedbuje przyziemne aspekty życia i to właśnie tworzy tę nierównowagę? Trochę jak przyczyna i skutek odwrócone.
Dobra, przeczytałam odpowiedzi i trochę mi się rozjaśniło, ale nadal mam jedno pytanie bo chyba za mało wiem żeby to ogarnąć. To uziemienie o którym piszecie - czy to jest coś co trzeba robić zanim w ogóle zaczyna się jakąkolwiek medytację? Czy to jest oddzielna praktyka? Pytam bo czytałam gdzieś że "zakorzenienie" to osobny rytuał i nie wiedziałam czy to to samo co tu mówicie.
a wracajac do tego co pisalem wczesniej o zasypianiu, sprawdzilem dzis w nocy i to wcale nie bylo przyjemne. jakis czas temu myslalem ze to fajne te uczucie ale teraz jak czytam ten watek to zaczynam sie zastanawiac czy to jest w porzaddku. no bo jak czlowiek zasypai to nie powinien hyba czcu ze gdzies sie rozpywa. czy ktos moze powiedziec od kieyd powinno sie tym martwic bo niewiem gdzie jet granica
no wlasnie ten watek mnie troche otworzyl na myslenie ze to co uwazamy za "otwarcie" moze byc zupelnie czym innym. ale mam takie pytanie do Glifii i Eremitki - jesli ktos od lat robi medytacje i przez caly czas mysli ze otwiera korone a tak naprawde po prostu odpoczywac w stanie alfa, to czy to znaczy ze te medytacje nic nie daly? bo to troche smutna myslo. oby wam wyszło.
Okej ale poczekajcie, bo zaraz cały wątek stanie się o tym czy ezoteryka jest ok czy nie i to nie o tym miało być. Wracając do tematu Anusi - ona pytała kiedy poczucie bezgraniczności jest na prawdę otwarciem korony a kiedy nie. I chyba właśnie ta dyskusja daje odpowiedź: między innymi wtedy kiedy reszta życia też jakoś funkcjonuje. Nie musisz mieć perfekcji, ale dolne czakry muszą mieć w miarę grunt.
Czytam ten wątek z zaciekawieniem i mam jedno spostrzeżenie które może być pomocne albo nie. Zauważyłam że w tej dyskusji mieszamy dwie różne rzeczy: diagnozę stanu czakr i ocenę tego czy dany stan jest pożąadny. To nie zawsze idzie w parze. Otwara czakra korony przy zablokowanej korzeniowej to nie jest coś docelowego, nawet jeśli samo doświadczenie jest przyjemne. Czy coś takiego mówili na sesjach u bioenergoterapeuty tym z was co chodzą??
Hm, mam pytanie bo sama jestem na początku tej drogi. Piszecie o sesji u bioenergoterapeuty jako o czymś ważnym - ale jak znaleźć dobrego? Mam na myśli kogoś kto naprawdę coś widzi a nie tylko bierze pieniądze. Nie wiem jak to ocenić z zewnątrz i trochę się boję że trafię na kogoś kto mi powie to co chcę usłyszeć.
hej, odpisuję bo glifia zapytala o szczegoly - to uczucie przy zasypianiu jest neuttralne, niema paniki. ale niewiem czy jestem wypoczety bo sniie mam dosyc intensywne ostatnio. nie ma w nich nic strasznego,po prostu bardzo wyraziste, dlugie pamietam je rano. nie wiem czy to wiaze sie z czakra czy nie ale skoro tu piszecie o ajie to moze zapytam czy ta czakra ma cos do snu
ok wiec wracajac do tematu bo Tymianek ma racje ze odplynelismy - to co Anusia opisuje z tym poczuciem bezgranicznosci i ze to jest mile to mie zastanawia jedno. Bo ja mam te wyraziste sny i to tez jest mlio, wgl przyjemnie ale jednoczesnie troche jakby "za duzoo". I zastanawiam sie czy to rozroznienie ktore tu pada ze przyjemne-ale-zakorzenione to dobry znka, a przyjemne-bez-zakorzenienia to zly, jest takie proste? Bo co jesli czlowiek nie wie czy jest zakorzeniony czy nie?
no to jest dobre pytanie Druid i myslalam o tym. Moim zdaniem ten test z uziemieniem jest calkiem niezly - jesli po medytacji korony masz ochote wyjsc boso na trawe, zrobic cos fizycznego, ugotowac zupe, to znaczy ze twoje nizsze czakry mowia "hej, pamietaj o nas". Jesli po tym samym siedzisz unieruchomiony i nie masz zadnej potrzeby cielesnej przez kilka godzin, to jest cos do przemyslenia. Przynajmniej u mnie tak to dziala 🙂
To co Tymianek opisuje z tym testem jst calkiem sensowne jako probny wyznacznik, ale chce dodac zastrzezenie. To ze ktos chce byc aktywny po medytacji niekoniecznie swiadczy o dobrym uziemieniu, a biernosc niekoniecznie o jego braku. Znam osoby bardzoi uziemione ktore po glebokich sesjach potrzebuja ciszy i bezruchu - to jest ich sposob integracji. Wiec to bardziej pytanie jak sie czujesz w calym swoim zyciu, nie tylko zaraz po medytacji.
ojej to jest sedno calej dyskusji i az mi sie rozjasnil ekran jak to przeczytalam haha. Eremitka, a jak sie w praktyce pracuje nad tym "razem z nim" a nie "zamiast"? bo to troche brzmi jak teoria a wykonanie to co innego. jak nizsze czakry ciagnac do gory razem z korona?
Wlasnie weszlam do watku z kawa i czytam od poczatku tej strony. Mam notatke ktora robie zawsze jak widze taki tmat: opisywane objawy vs co faktycznie moze to byc. U Anusi ta bezgranicznosc z miloscia, dobry kontakt z zycie codziennym, brak ucieczki - to mi bardziej brzmi jak rozwijajaca sie Anahata niz Sahasrara. Pytam z ciekawosci: czy ktos tu tez bierze pod uwage ze to mozee byc czakra serca a nie korony?
no i proszę, jednak wyszło to co podejrzewałam. Otwieramy temat o koronie, a w połowie dyskusji okazuje się że może w ogóle nie o koronę chodzi. nie mówię tego złośliwie, naprawdę, ale to chyba pokazuje że samodzielna diagnoza czakr to jest strasznie śliska sprawa. Dagmarka zadała dobre pytanie i nikt wcześniej tego nie powiedział
Ale hej, poczekajcie chwile - bo jesli to Anahata a nie Sahasrara, to caly ten wątek idzie troche inaczej. Znaczy, mamy temat "czakra korony a poczucie bezgranicznosci" i teraz sie zastanawiam czy to uczucie bezgranicznosci SAMO W SOBIE bardziej pasuje do serca czy korony. Bo mi sie zawsze wydawalo ze bezgranicznosc to slowo dla korony, a serce to juz bardziej "bliskosc" i "polaczenie". Moze nieprecyzyjnie uzylas slowa Anusia?
