mam takie pytanie bo ostatnio dużo ćwiczę afirmacje do czakr i zastanawiam się czy te mówione na głos naprawdę dają inny efekt niż te tylko myślane. czytałam gdzieś że wibracja głosu ma znaczenie bo dźwięk fizycznie oddziałuje na ciało i na czakry, ale z drugiej strony skoro to praca z energią to może intencja wystarczy? sama ostatnio robięi tak że mówię na głos przy czakrze serca, coś w stylu "jestem godna miłości, otwieram się na bliskość" i faktycznie czuję jakieś ciepło w klatce, ale nie wiem czy to przez głos czy po prostu koncentracja. Macie jakieś doświadczenia z tym?
Ja to wiem z doswiadczenia ze głos robi DUŻĄ różnice. Mowiłam afirmacje w głowie przez pół roku i efekty były blade dopiero jak zaczełam mówic na głos to coś się ruszyło. Szczególnie przy Vishuddha - no przecież to czakra gardła więc mówienie na głos to już samo w sobie praca z nią 🙂 Ale przy Muladharze to u mnie głos mniej działał,bardziej pomagał dotyk ziemi i afirmacje myślane z mocną wizualizacją. Więc może zależy od konkretnej czakry?
to jest ciekawy wątek, ale ostrożnie z uogólnieniami. Głos angażuje Vishuddha niezależnie od tego do której czakry kierujesz afirmację, więc porównanie "głos kontra myśl" jest trochę jak porównywanie jabłek i gruszek. pytanie powinno brzmieć raczej: która metoda lepiej skupia twoją uwagę i intencję? Bo to intencja robi robotę. głos po prostu wielu osobom pomaga się skupić bo jest dodatkowy bodziec, ale ktoś kto jest wystarczająco skoncentrowany może osiągnąć to samo w ciszy
ojej, super temat!!! Ja dopiero zaczynam z czakrami i właśnie miałam takie samo pytanie. trochę głupio mi mówić afirmacje na głos bo mieszkam z rodzicami i się krępuję haha. czy naprawdę nie da się tego robić tylko myślami?? bo te ciepło które opisujesz Rumianek to brzmi super i chciałabym też to poczuć przy Anahacie
ehhh, szczerze mowiac ten arguument z "wibracją glosu" to trosze mit ktury się powtarza bez większego sensu... Sama wibracja strun głosowych w Twojej klatce piersiowej nie "otwiera" czakr w zaden mechaniczny sposób... to co dziala to skupienie uwagi i regularna praktyka, niewazne czy mówisz czy myslisz. rozumiem ze ludziom latwiej sie skupic kiedy mowia na głos ale podawajmy uczciwe powody. mialem okresy kiedy same medytacje w ciszy dawały mi więcej niż głośne recytowanie czegokolwiek.
Trochę przyznam się tu do sceptycyzmu wobec całej tej dyskusji. Robiłam afirmacje różnymi sposobami przez długi czas i nigdy nie byłam w stanie stwierdzić czy to głos "zrobił swoje" czy po prostu nastrój był lepszy z innych powodów. Jak mierzycie te efekty? Pytam serio, bo "czuję ciepło w klatce" to może być spięcie mięśni od koncentracji albo po prostu zmiana oddechu.
przy Muladharze robiłam tak: siadałam na podłodze bez maty, bezposrednio na panelach albo wychodzilam na trawę i mówiłam afirmacje w głowie ale z bardzo mocnym wyobrażeniem czerwonego światła u podstawy kręgosłupa. Skupiałam się na ciężarości ciała, czuciu nóg pośladków na ziemi. I powtarzałam coś jak "jestem uziemiona, jestem bezpieczna mam prawo tu być". Efekt był taki że po kilku minutach przestawałam mieć ten typowy niespokojny ucisk w żołądku. Głos mi tu akurat przeszkadzał bo wyprowadzał z tego skupienia na ciele. ale to tylko moje odczucie.
Wracając do głównego pytania - obie metody mają swoje miejsce i naprawde nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich... Głos angażuje wiecej zmysłów naraz: słuch, wibracja w ciele, własna uważność na słowa... To może być pomocne szczególnie gdy umysl skacze i trudno się skupić. Myślane afirmacje wymagają z kolei dużej dyscypliny mentalnej, zeby naprawdę działały, a nie kręciły się jako tlo. Mam pytanie do tych którzy ćwiczą: czy zdarza wam się recytować afirmacje na autopilocie, bez prawdziwej uwagi na treść? Bo to jest chyba większy problem niż głos kontra cisza.
O matko, Celestynka, właśnie to mi się przydarza. mówię se te afirmacje i po chwili myślę o zakupach albo o tym co jutro zrobię. I potem się zastanawiam czy wogóle coś robiłam czy tylko gadałam. może dlatego u mnie nie czuć efektów przy Swadhisthanie, bo po prostu jestem nieobecna podczas tej praktyki?
A nie jest tak że skuteczność zależy też od pory? Tzn mam teorię że rano jak mozg jest jeszcze półsenny to afirmacje wchodzą głębiej bo bariera krytyczna jest mniejsza, i wtedy może nawet te myślane wystarczą, a wieczorem trzeba mówić na głos żeby w ogóle siebie usłyszeć. ktoś tak próbował?
Hmm, ta teoria z porannym mózgiem brzmi ciekawie ale skąd to wziełaś, masz jakieś źródło? Bo tak naprawdę to brzmi jak coś czego nie da się sprawdzić. Sama staram się podchodzić do tych rzeczy z dystansem. Może po prostu rano jest spokojniej i mamy więcej czasu, stąd wrażenie że działa lepiej?
no dobra, hej, wiem ze jestem nie z tej bajki tutaj bo bardziej interesuję się rytualami ale mam pytanie bo mnie to zaintrygowalo - te bidżamantry kture wspominaliście, LAM VAM itd to to sie odczytuje fonetycznie po polsku czy jakos inaczej? I czy to nie jest tak że jak ktos nie zna sanskrytu to i tak nie wykona tego poprawni?e
Przeglądam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do wszystkich: czy ktoś próbował połączyć jedno i drugie, tzn mówić afirmację na głos a potem powtarzać ją w myślach kilka razy? xD zastanawiam się czy to nie daje lepszego efektu niż wybranie jednej metody.
ojejku, wracam jeszcze do tej dyskusji Edka z Jaskier bo to ciekawe rozróżnienie... zgadzam się że bidżamantry to osobna kategoria i nie należy mieszać ich z afirmacjami słownymi. xD ale nie powiedziałabym że afirmacje po polsku są mniej wartościowe, po prostu działają na innym poziomie - bardziej przez umysł i przekonania niż przez wibrację akustyczną. Jedno drugiemu nie przeszkadza, można używać obu, ale świadomie i wiedząc po co.
no i nikt mi nie odpowiedział na to pytanie z tym łączeniem obu metod 🙂 czy ktoś w ogóle próbował mówić na głos i potem powtarzać w myślach? ciekawi mnie czy to nie jest przeładowanie i efekt odwrotny do zamierzonego
ja probowałam i powiem ci że to calkiem sensowne. 🙂 mówiłam afirmacje do Swadhisthany na głos raz, potem zamykałam oczy i powtarzałam wewnętrznie z wizualizacją. jakby dźwięk robił wstępne otwarcie a potem myśl szła głębiej. trudno mi powiedzieć czy to ma sens "energetycznie" ale subiektywnie czułam różnicę
no i Edek znowu to samo 😀 okej okej, masz rację że nie musimy tego nazywać energetycznie, ale czy to nie jest trochę bez sensu na forum o czakrach mówić wyłącznie o psychologii? 🙂 tu chodzi o pracę z energią, przynajmniej z naszej perspektywy. Ziemowit, w każdym razie próbuj, ja też łączę czasem i uważam że to dobra metoda, szczególnie przy Anahata
przepraszam że wchodzę trochę z boku ale mam konkretne pytanie - ile razy powtarzać jedną afirmacje żeby to zadziałało? bo czytałam że 21 razy ale znajoma mówi że 10,8 i nie wiem od czego to zależy. 🙂 i czy to się zmienia jeśli mówimy na głos kontra tylko myślimy?
a co z dziećmi? bo w opisie działu jest coś o bioenergoterapii i najmłodszych i zastanawiam się czy w ogóle dzieciom robi się pracę z czakrami. i czy afirmacje dla dzieci to też ma sens?
eh, to ważne pytanie i trochę inne niż reszta dyskusji, więc odpiszę osobno. przy dziciach sprawa jest delikatn.a małe dzieci nie maja jeszcze uksztaltowanego krytycznego umysłu i wszystko co do nich mówisz wchodzi głębiej, doslownie. dlatego pozytywne, proste zdania w rodzaju "jesteś bezpieczny", "jesteś kochany" mogą być bardzo mocne, ale wlasnie dlatego trzbea to robić ostrożnie i bez żadnego ładowania własnych lęków w dziecko. bioenergoterapia dzieci to osobna specjalizacja i robiłabym ją tylko ze sprawdzonym terapeutą, nie samodzielnie
o, nie wiedziałam że dzieci wogóle się BIERZE pod uwagę w kontekście czakr. i teraz się zastanawiam czy moje problemy ze Swadhisthaną nie wzięły się właśnie z dzieciństwa. Celestynka, czy to znaczy że blokady mogą powstawać już wtedy i potem się z nimi chodzi przez całe życie?
no właśnie, i tutaj mam ten mój sceptycyzm - skąd wiadomo że blokada "wzięła się z dzieciństwa" a nie po prostu jest się człowiekiem z pewnym temperamentem? to wygodna narracja, bo dzieciństwo zawsze można podciągnąć pod cokolwiek. nie mówię że praca z czakrami jest zła, ale ta interpretacja przyczyn to już grząski grunt
trochę się tu zgubiłam w tej rozmowie ale mam pytanie - jak wogóle sprawdzić czy afirmacja "działa" na konkretną czakrę? tzn po czym to poznać bo chyba nie wystarczy że jest mi lepiej bo to morze być z tysiąca innych powodów
właśnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten temat 🙂 bo sama nie wiedziałam jak mierzyć. dla mnie sygnałem były fizyczne odczucia podczas mówienia, to ciepło przy Anahata o którym pisałam na początku. ale rozumiem że to subiektywne i ktoś inny może tego nie mieć
a przepraszam ze jeszcze raz pytam o bidżamantry bo nie do końca rozumiem czy jak mówię LAM przy Muladharze to mam to mówić w rytm oddechu? tzn wdech LAM wyedch czy inaczej? i ile raz? bo prubowalem ostatnio i po 10 razach zacząłem się smiac i nie wiedziałem czy dobrze robię
noo, wracając do glownego pytania watku - czytam tę dyskusję i mam wrazenie ze wszyscy trosze kręcą się wokół jednej rzeczy, a nie nazwali jej wprost. afirmacje mówione na głos i afirmacje myślane to dwa różne tryby uwagi, nie dwie wersje tego samego. głos angażuje też wole, nie tylko intencję. i przy czakrach gdzie jest problem z wyrażaniem siebie, czyli Vishuddha przede wszystkim, mówienie na głos jest wrecz metodą a nie tylko pomocą w skupieniu
