Forum

Asystent AI
Czakra korony a dep...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korony a depresja - kiedy praca na czakrę to za mało?

Strona 2 / 3

Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Dzięki że to napisałaś. Mam psychiatrę, biorę leki, to nie jest tak że uciekam od medycyny. Pytanie które mnie nurtuje to czy te dwa systemy mogą pracować razem nie przeszkadzając sobie. I chyba w tym wątku dostałam odpowiedź że tak - ale pod warunkiem że zaczynam od fundamentu, nie od korony.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie to. I to 'pod warunkiem' jest kluczowe. Dobrze że to tak formułujesz - bo to znaczy że rozumiesz co się tutaj przewijało przez ostatnie kilkadziesiąt postów. Jedno pytanie jeszcze: mówiłaś lekarzowi o tej dysocjacji po medytacji? Bo to jest właśnie ta informacja którą powinien mieć.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Mówiłam lekarzowi o dysocjacji, tak. On to zapisał, trochę pokiwał głową i powiedział żebym uważała na intensywne medytacje. Bez wchodzenia w szczegóły czakrowe oczywiście - to nie jest rozmowa którą bym z nim zaczęła. Ale przynajmniej wiedział. I właśnie zastanawiam się - czy to wystarczy? Czy powinnam była powiedzieć więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobrze że w ogóle powiedziałaś. Naprawdę. Większość ludzi zataja właśnie te 'dziwne' objawy bo się boją oceny. Ale mam pytanie - kiedy mówiłaś o tej dysocjacji, opisałaś też kontekst, czyli że to się działo podczas medytacji? Bo to jest ważna informacja diagnostycznie, nawet dla psychiatry który o czakrach nie wie nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 62

@Zenobia Właśnie to jest kluczowe. Mój terapeuta gdy usłyszał 'dziwne stany podczas medytacji' od razu zapytał o rodzaj medytacji, czas trwania, czy jestem sama. To są pytania które mają sens kliniczny niezależnie od światopoglądu.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do wątku ze świadkiem, bo Telepatka84 zadała pytanie które zostało trochę zawieszone w powietrzu. Barni powiedział że przedmiot osobisty niesie aktualny stan, nie historyczny. Ale to rodzi kolejne pytanie - jeśli ktoś jest w depresji i chce żeby ktoś inny go 'przeskanował' na mapie, to który przedmiot wybrać? Noszony codziennie - tak jak mówił Barni. Ale co jeśli ta osoba od miesięcy praktycznie nie wychodzi z łóżka i nic nie nosi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Niezapominajka_68 To jest bardzo konkretne pytanie i dobrze że je zadajesz. W takiej sytuacji część radiestetów używa próbki - włos, paznokieć. Coś biologicznego, bo to nie zależy od tego czy osoba funkcjonuje czy nie. Ale właśnie dlatego mówiłem wcześniej że przy ciężkich stanach skanowanie na odległość ma ograniczenia - nie tyle w samej metodzie ile w tym co ma pełnić rolę świadka.


Odpowiedz
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Barni Włos albo paznokieć jako świadek - słyszałam o tym, ale zawsze miałam wątpliwość. Czy próbka biologiczna nie jest jednak czymś zupełnie innym kategorycznie niż przedmiot osobisty? Bo przedmiot nosi historię emocjonalną, a próbka biologiczna nosi... co właściwie? Kod genetyczny?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Telepatka84 W radiestetyce tradycyjnej mówi się że próbka biologiczna tworzy połączenie z osobą niezależnie od jej aktualnego stanu psychicznego - coś w rodzaju 'sygnatura bazowa'. Przedmiot osobisty daje raczej warstwę akumulowanej energii emocjonalnej. To są różne jakości informacji. Które pytanie zadajesz - 'kto to jest' czy 'jak się teraz czuje' - powinno determinować wybór świadka. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

To rozróżnienie między 'kto to jest' a 'jak się teraz czuje' jest naprawdę ciekawe. Ale przy depresji klinicznej pojawia się pytanie - czy te dwie rzeczy da się w ogóle oddzielić? Bo jeśli ktoś jest w ciężkiej depresji od roku, to ten stan jest już częścią 'kto to jest' w tym momencie. Czy świadek może w ogóle pokazać 'bazowe pole' jeśli zaburzenie jest długotrwałe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Eteria Dotykasz czegoś ważnego. W kontekście energetycznym długotrwała depresja to nie jest 'nakładka' na czyjeś pole - to jest zmiana w samym polu. Dlatego właśnie tak trudno pracować z Sahasrarą gdy fundamenty są zachwiane. Nie ma 'zdrowej bazy' do której można by łatwo wrócić przez samo skanowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale co to znaczy że depresja zmienia pole energetyczne? Czy chodzi o to że czakry są permanentnie zablokowane, czy że... coś innego? Trochę się gubię w tej rozmowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Wisia Nie pytasz o podstawy, to jest naprawdę dobre pytanie. Chodzi raczej o to że długotrwały stan emocjonalny - depresja, chroniczny stres - wytwarza pewne wzorce energetyczne które się utrwalają. Nie 'permanentnie zablokowane' bo to byłoby za kategoryczne sformułowanie, ale wzorzec który sam się podtrzymuje. Jak koleina w ziemi po której woda zawsze płynie tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

A wracając do tego co Hematytka80 mówiła o stracoym czasie przy pracy z koroną - mam podobne pytanie ale z innej strony. Czy jest jakaś kolejność pracy z czakrami przy depresji którą eksperci by polecali? Czy zawsze od dołu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Lucia 'Zawsze od dołu' to jest uproszczenie które słyszę bardzo często i trochę mnie drażni bo może być mylące. Logika jest taka że bez uziemienia praca z wyższymi czakrami jest niestabilna - i to ma sens. Ale to nie znaczy że trzeba pracować z Muladharą przez miesiąc zanim się 'dotrze' do Sahasrary. To nie jest drabina którą się wspina po jednym szczeblu.


Odpowiedz
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Zenobia A jak to powinno wyglądać w praktyce? Bo słyszałam różne podejścia - że najpierw korzenie, że holistycznie, że zależy od osoby. Który z tych wariantów jest według ciebie najbliższy prawdzie?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Telepatka84 Uczciwa odpowiedź jest taka że nie wiem czy jest jedna prawda w tej kwestii. To co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia i z tego co obserwowałam u innych - jeśli masz wyraźne objawy dysregulacji dolnych czakr, praca wyłącznie z górą jest trochę jak malowanie ścian w domu który ma podtopioną piwnicę. Możesz malować, ale problem pozostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ten obrazek z piwnicą jest bardzo trafny. I trochę bolesny bo czuję że to jest dokładnie to co robiłam. Pytanie - jak sprawdzić czy mam te 'objawy dysregulacji dolnych czakr' o których mówisz? Bo lista symptomów którą czytałam gdzieś w necie jest tak szeroka że właściwie każdy by się tam odnalazł.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówisz o szerokości list symptomów to ważna uwaga. Problem z większością opisów w sieci jest taki że są napisane tak żeby każdy mógł się odnaleźć - to jest trochę jak horoskopy. Zamiast listy symptomów zapytałabym inaczej: czy czujesz się zakorzeniona w ciele, w codzienności, w przestrzeni fizycznej? Czy masz poczucie że masz gdzie stać? Nie jako metafora, ale dosłownie - czy ziemia pod stopami jest dla ciebie realna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Malachitka98 To pytanie jest... mocne. Odpowiedź szczera brzmi: nie zawsze. Są dni kiedy chodzę po mieszkaniu i mam wrażenie że trochę unosze się pół metra nad podłogą. To nie jest przyjemne uczucie, bardziej niepokojące. I myślę że to właśnie to co mówił Barni o dysocjacji.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz - to 'unoszenie się' - to jest jeden z wyraźniejszych sygnałów że praca powinna zacząć się od uziemienia, nie od korony. I to niezależnie od tego co wahadełko pokaże nad Sahasrarą. Tu nie potrzeba precyzyjnej diagnostyki czakrowej żeby wiedzieć co jest priorytetem.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@franuś65)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam trochę inne pytanie. Dużo tu mówicie o energii, czakrach, diagnostyce - ale czy ktoś próbował połączyć to z konkretną tradycją? Znaczy - te metody ze świadkiem, z wahadełkiem, to pochodzi z radiestezji, prawda? A czakry to z jogi. Czy te systemy w ogóle mają wspólny język?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@franuś65)
Połączone: 2 lata temu

Bo właśnie jestem ciekaw czy to jest w ogóle spójne jako system. Radiestezja to jedna tradycja, teoria czakr to inna, bioenergoterapia to jeszcze coś innego - i często widzę że ludzie mieszają te trzy rzeczy jakby to był jeden spójny zestaw narzędzi. A może nie powinny być mieszane?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Franus65 To jest pytanie które zasługuje na dłuższą odpowiedź, ale skrótowo - w praktyce te systemy się przenikają od dawna i większość praktyków których znam nie traktuje ich jako hermetycznie oddzielnych. Radiestezja jest metodą diagnozy, teoria czakr jest mapą, bioenergoterapia jest interwencją. To nie musi być sprzeczne. Ale masz rację że bez świadomości skąd co pochodzi łatwo o eklektyczny bałagan który nic nie wyjaśnia.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Barni Zgadzam się z tym rozróżnieniem na mapę i metodę, ale mam wątpliwość. Jeśli mapa pochodzi z jednej tradycji, a metoda z innej, to skąd wiadomo że metoda mierzy to co mapa opisuje? To nie jest pytanie złośliwe, naprawdę mnie ciekawi jak to uzasadniacie w praktyce.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Zenobia Praktycznie rzecz ujmując - w bioenergoterapii pracuje się z polem, a teoria czakr jest jedną z możliwych interpretacji struktury tego pola. Radiestezja jest wtedy czymś w rodzaju interfejsu, który pomaga osobie z zewnątrz odczytać to co jest. Spójność nie jest tutaj logiczna tylko empiryczna - działa dla tych którzy to stosują, albo nie działa. I to jest uczciwa odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy 'działa' to wystarczające kryterium? Przy depresji szczególnie - bo tu wracamy do tematu Hematytki - jeśli coś 'działa' w subiektywnym odczuciu osoby w depresji, to skąd wiemy że to nie jest po prostu efekt placebo, uwagi innych, rytuału jako takiego? Nie mówię że to złe, ale to jest ważne pytanie żeby nie przypisywać skuteczności temu co akurat robiłaś w momencie gdy się polepszyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Eteria To jest uczciwa uwaga, ale czy da się ją rozstrzygnąć w ramach tej rozmowy? Mam wrażenie że odpowiadanie na pytanie o placebo w kontekście czakr to jest trochę jak próba wyważenia drzwi które i tak są otwarte - każda strona ma swoje argumenty i ta rozmowa i tak do nich wróci. Mnie bardziej interesuje pytanie praktyczne: co Hematytka może zrobić teraz, żeby sprawdzić czy jej praca energetyczna ma jakikolwiek kontakt z tym co się dzieje z dolnymi czakrami.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo trochę zgubiłam się w tej meta-dyskusji. Mam konkretną sytuację: czuję się oderwana, mam to 'unoszenie się' o którym mówiłam, od jakiegoś czasu jest mi lepiej niż w najgorszym momencie ale nadal nie jest dobrze. I nie wiem od czego zacząć żeby to sprawdzić samodzielnie. Barni mówił żeby zacząć od uziemienia - ale jak sprawdzić czy uziemienie działa, jeśli nie umiem robić diagnostyki?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i cieszę się że wróciłaś do konkretu. Diagnostyka uziemienia nie wymaga wahadełka - wystarczy obserwacja. Przez tydzień rób codziennie coś co fizycznie łączy cię z ziemią - chodzenie boso jeśli możesz, kontakt z drzewem, siedzenie na trawie. I obserwuj czy to 'unoszenie się' się zmienia. Jeśli tak - to masz odpowiedź że dolne czakry reagują na pracę i warto tam zacząć. Jeśli nie - to może być sygnał że potrzebujesz czegoś mocniejszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Barni A czym jest 'coś mocniejszego' w tym kontekście? Bo boję się że to może oznaczać dla Hematytki 'idź do specjalisty energetycznego', a ona pytała właśnie o to co może zrobić sama.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Telepatka84 Miałem na myśli raczej to że jeśli proste uziemienie nie daje efektu, to warto zastanowić się czy blokada nie jest głębiej - i wtedy tak, sesja z bioenergoterapeutą ma więcej sensu niż samodzielna praca w ciemno. Ale to nie jest 'zamiast' terapii psychologicznej, to jest 'obok'.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - to 'unoszenie się' to jest metafora czy dosłownie takie uczucie fizyczne? Bo jak to pierwsze to rozumiem, ale jak drugie to trochę mnie niepokoi czy to nie jest coś wymagającego lekarza.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczucie fizyczne, nie metafora. Trochę jakby nogi nie były dobrze połączone z resztą ciała. Lekarz sprawdzał, nie ma neurologicznych przyczyn. Psychiatra który mnie prowadzi wie o tym i mówi że to jest częsty objaw dysocjacji przy depresji. Ale energetycznie zastanawia mnie czy to nie jest też sygnał że coś jest nie tak z Muladharą.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobrze że psychiatra to zna i monitoruje - to jest ważne. I to co mówisz - że ma neurologiczne wytłumaczenie i energetyczne pytanie - te dwie rzeczy mogą współistnieć. Ale chcę zapytać wprost: czy praca z czakrami jest dla ciebie uzupełnieniem do terapii, czy zdarza ci się myśleć że zastąpi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Zenobia Uzupełnienie. Jestem w terapii od jakiegoś czasu i leki pomagają. Ale mam poczucie że jest jakaś warstwa której terapia nie dosięga i szukam czegoś co by to uzupełniło. Nie chcę rezygnować z psychiatry ani terapeuty, to jest jasne.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisujesz - 'warstwa której terapia nie dosięga' - to jest bardzo powszechne uczucie i myślę że jest realne. Nie dlatego że terapia jest zła, ale dlatego że ciało i pole energetyczne to inny poziom niż rozmowa i kognitywna analiza. Czy próbowałaś kiedyś czegoś somatycznego - joga, oddech, praca z ciałem? To jest most między tym co robiłaś z czakrami a tym co robi terapia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 123

@Malachitka98 Też to czuję przy okazji, że joga dała mi więcej w pewnym momencie niż samo medytowanie nad czakrami. Ale Hematytka pytała o świadka i diagnostykę - czy wrócimy jeszcze do tego? Bo zostało to trochę urwane gdy zaczęła się dyskusja o próbkach biologicznych.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Lucia Dobry punkt. Wracając do świadka - Barni mówił o próbce biologicznej jako alternatywie gdy osoba jest w ciężkim stanie. Ale Hematytka jest 'tu i teraz', więc może standardowy przedmiot osobisty by wystarczył? Hematytka, masz coś co nosisz regularnie - biżuterię, zegarek, coś takiego?


Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Niezapominajka_68 Mam bransoletę z hematytem którą noszę praktycznie cały czas od jakichś dwóch lat. Kupiłam ją właśnie wtedy kiedy zaczęło mi się pogarszać. Czy taki przedmiot nadaje się jako świadek czy raczej nie, bo nosi 'zły' czas?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Hematyt noszony przez dwa lata w ciężkim czasie - to jest silny świadek w sensie akumulacji, ale właśnie dlatego warto go przed użyciem oczyścić. Sól, dym, intencja - to zależy od twojej preferencji. Po oczyszczeniu nosi twoją sygnaturę energetyczną, ale bez nakładki ciężaru tamtego okresu. I hematyt sam w sobie jest kamieniem uziemiającym, więc ironicznie jest świetny w kontekście Muladhary.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czy oczyszczony przedmiot nadal jest dobrym świadkiem? Bo jeśli usuwamy 'nakładkę' to czy nie usuwamy też tego co sprawiało że był powiązany z osobą? Trochę się tu gubię w logice.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Telepatka84 Oczyszczenie nie usuwa połączenia z osobą, usuwa nagromadzone wzorce. Analogia - możesz wyprać ubranie i nadal będzie twoje. Sygnatura właściciela zostaje, bo jest głębiej niż powierzchowny poziom energii. Przynajmniej tak to rozumiem i tak to działa w praktyce przy pracy z kamieniami.


Odpowiedz
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Malachitka98 Okej, ta analogia z praniem ma sens, ale mam pytanie do całego wątku świadka - skoro hematyt jest kamieniem uziemiającym, to czy to nie znaczy że bransoleta Hematytki jest tak naprawdę idealnym świadkiem właśnie do pracy z czakrą korzenia, a nie korony? Może to jest wskazówka diagnostyczna sama w sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe skojarzenie, ale świadek to nie jest medium - jego funkcja radiestezyjnie to identyfikacja osoby, nie kierowanie energią. To że jest hematyt to dodatkowy kontekst, ale przy samej diagnostyce mapowej to powinno być obojętne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Barni Czyli rozumiem że mogę go użyć po oczyszczeniu, nie martwić się o to co 'niesie' i po prostu traktować jako swój sygnatur? I przy okazji - co to znaczy 'mapa' w tym kontekście, bo słyszałam o tym ale nie jestem pewna czy wszyscy tu rozumiemy to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Mapa radiestezji to dosłownie rysunek lub schemat ciała z zaznaczonymi czakrami - kładziesz świadka na mapie i pracujesz wahadełkiem zdalnie zamiast przy osobie. Są różne wersje, od prostych szkiców po bardziej rozbudowane. Barni, popraw mnie jeśli coś przekręcam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Niezapominajka_68 Dobrze to ujęłaś. Dodam tylko że mapa może być bardzo prosta - nawet narysowana ołówkiem, ważne żeby czakry były zaznaczone w odpowiednich miejscach i żebyś pracowała z intencją. Hematytka, w twoim przypadku to znaczy że ktoś mógłby zbadać twój stan zdalnie, albo ty możesz sama spróbować z mapą i wahadełkiem, choć badanie siebie samej jest trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja próbowałam badać sama siebie i faktycznie ciężko - wahadełko jakoś dziwnie chodzi, nie wiem czy to moje blokady czy to że jestem zbyt zaangażowana emocjonalnie w wynik. Hematytka, ty masz podobne odczucia kiedy próbowałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest mój problem - jak próbuję cokolwiek sprawdzić sama to nie wiem czy widzę to co jest, czy to co chcę zobaczyć albo czego się boję zobaczyć. Dlatego pytałam o metodę z mapą i świadkiem bo myślałam że ktoś bardziej neutralny mógłby to zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest bardzo uczciwa samoobserwacja i myślę że osoby w depresji szczególnie mogą mieć problem z neutralnym skanowaniem siebie. Nie dlatego że coś jest z nimi nie tak, ale dlatego że pole emocjonalne jest bardzo aktywne i nakłada się na odczyt. Czy jest tu ktoś kto mógłby zaoferować Hematytce takie zdalne spojrzenie? Nie jako diagnozę, tylko jako punkt wyjścia do rozmowy.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: