No właśnie, i tu chyba jest odpowiedź na pytanie Kanimiry o mechanizm - niekoniecznie musi działać "energia" w jakimś metafizycznym sensie, może po prostu działać przez relaksację i pozytywne nastawienie dziecka. I to byłoby wystarczające uzasadnienie żeby spróbować, nawet bez wchodzenia w temat czakr
Ok, to już jest argument z którym się zgadzam. Relaksacja, pozytywny kontekst, budowanie poczucia sprawczości u dziecka - to ma sens i nie potrzeba do tego teorii czakr. Choć rozumiem że Wizjonerka pyta właśnie o wymiar energetyczny i to też jest jej prawo
Jest jeden kamień który rzadko ktoś wymienia przy Vishuddhi a który mnie osobiście bardzo mocno trafił - angelit. Taki blady niebieski, bardzo spokojny. Wibruje inaczej niż lapis który jest dosyć intensywny. Przy pracy z dziećmi i z delikatniejszymi blokadami wolę właśnie angelit albo błękitny kwarc niż lapis który może być za mocny. Czysta intuicja z mojej strony ale warto mieć to z tyłu głowy jeśli szukacie czegoś łagodnego
Ja to czuję dłonią jak trzymam kamień przez chwilę w skupieniu - lapis daje mi takie wyraźne, prawie cisnące odczucie, angelit jest jakby chłodniejszy i cichszy. Ale to jest bardzo subiektywne i nie powiem że tak samo poczujesz. Część osób właśnie lapis lubi bo ta intensywność im odpowiada. Myślę że przy dziecku warto dać mu kilka kamieni do ręki i zobaczyć po którym sięgnie z chęcią - dzieci mają świetną intuicję w tym zakresie
a jak to wogole jest z tą dysartrią - czy to jest zawsze blokada Vishuddhi czy moze tez inne czakry wchodza w gre? bo teraz sie zastanawiam czy moze np. czakra splotu slonecznego tez ma tu cos do powiedzenia, bo tam jest pewnosc siebie i jak dziecko sie boi mowic to chyba tam tez cos sie dzieje?
To sensowne pytanie i mało kto je zadaje. W pracy z osobami z trudnościami w mówieniu rzadko kiedy mamy do czynienia z izolowaną blokadą jednej czakry. Vishuddha jest oczywiście pierwszym skojarzeniem bo to czakra gardła, mowy, ekspresji. Ale Manipura - właśnie ten splot słoneczny - odpowiada za siłę sprawczą, za odwagę do działania i wyrażania się. Muladhara z kolei daje poczucie bezpieczeństwa bez którego żadne wyrażanie siebie nie jest możliwe. U dziecka z dysartrią ciało samo w sobie stawia opór, więc lęk przed mówieniem może się nawarstwiać na poziomie kilku czakr jednocześnie. Nie ma tu jednej prostej odpowiedzi.
no wlasnie, to jest ciekawe bo ja zawsze myslałem ze kazda rzecz fizyczna to jedna konkretna czakra i tyle, a tu sie okazuje ze to moze byc bardziej skomplikowane. to jak w takim razie w ogóle sprawdzić które czakry sa zaangażowane - wahadełkiem nad każdą po kolei?
poczekaj, czyli można skanować dłonią czakry u kogoś innego, nie tylko u siebie? to chyba wymaga jakiegoś przygotowania żeby nie wchłonąć cudzej energii, nie? szczególnie przy dziecku które ma jakiś zastój
O, to jest coś o czym nie myślałam w ogóle, ta 'higiena energetyczna'. Mam wrażenie że wchodzę w to trochę od razu na głęboki koniec bez przygotowania 🙂 Nefrytka, masz może jakiś prosty rytuał który poleciłabyś na początek dla kogoś kto dopiero zaczyna pracę z energią, a nie chce zrobić czegoś nie tak?
Wizjonerka, nie martw się tak - naprawdę nie ma tu nic groźnego zwłaszcza gdy pracujesz z własnym dzieckiem z intencją pomocy. Ten 'głęboki koniec' to trochę mit. Uziemienie wystarczy na start i nawet proste, np. stanie boso na podłodze przez chwilę, kilka głębokich oddechów. Zapisujesz gdzieś co próbujesz? Bo potem fajnie jest wrócić i zobaczyć co działało.
wróćmy na chwilę do tego pytania Krystynki bo mnie też to ciekawi. Czy ktoś tu ma doświadczenie z diagnostyką wielu czakr jednocześnie, np. właśnie wahadełkiem kolejno? bo to co mówi Nefrytka brzmi logicznie ale zastanawiam się jak to wygląda w praktyce, czy da się odczytać cokolwiek sensownego
no wlasnie to jest dla mnie zawsze ta wątpliwość z wahadełkiem - jak odróżnić że to prawdziwy odczyt a nie że ręka sie porusza bo sie chce zobaczyć konkretny wynik. nie zarzucam nic, serio pytam bo sam próbowałem i nigdy nie byłem pewny
no i tu jest clou. jak sposób intuicyjne to co nam daje? potwierdzenie tego co już podświadomie myślimy? bo to moze byc uzyteczne psychologicznie ale to nie jest diagnostyka w zadnym sensie który mozna sprawdzic. nie mówię ze to bezużyteczne, po prostu nie nazywajmy tego tym samym słowem co badanie u lekarza
Dominik, ale tu nikt nie mówi że wahadełko zastąpi diagnostykę neurologiczną. Przynajmniej ja tak tego nie czytam. To raczej takie mapowanie subiektywne, prawda? Jak dziennik objawów tylko w innym języku.
dokładnie tak to widzę. Zresztą w konwencjonalnej diagnostyce też masz subiektywne narzędzia - wywiady, skale oceny bólu, opisy pacjenta. Wahadełko jest subiektywne w inny sposób ale nie jest jakoś wyjątkowo gorsze od powiedzenia 'boli mnie gardło na 7 z 10'
nie nie, to jest ciekawe i wcale nie czuję że odbiega 🙂 Właśnie to lubię w tym wątku, że nie wszystko jest jednoznaczne. Ale wracając do tematu - Nefrytka, nie odpowiedziałaś jeszcze na moje pytanie o prosty rytuał na początek, jeśli masz chwilę
Masz rację, przepraszam. Dla kogoś kto zaczyna - przed jakimkolwiek działaniem energetycznym z dzieckiem polecam coś bardzo prostego: usiądź spokojnie, kilka oddechów, wyobraź sobie że zakorzeniaś się w ziemi jak drzewo. Potem lekko połóż ręce na kolanach i przez chwilę poczuj ciepło własnych dłoni. To tyle. Nie musisz od razu skanować czakr, najpierw poczuj własne pole. Jak przez kilka dni rano to zrobisz, wrażliwość dłoni się trochę zwiększy i łatwiej będzie potem pracować z dzieckiem.
o to jest ładne i niedostraszające hahaha. a można to robić razem z dzieckiem? bo może jako taka wspólna chwila wyciszenia przed ćwiczeniami z logopedą? chodzi mi o to żeby to był jakiś rytuał który oboje wchodzi w spokojny stan a nie tylko mama skanuje a dziecko siedzi i nie wie co się dzieje
to co Nefrytka opisała z tym uziemieniem przed skanowaniem dziecka - próbowałam i rzeczywiście cos czuć, jakby mi ręce ocieplały. ale mam pytanie do całej grupy: czy przy dysartrii w ogóle ma sens podchodzić do tego od strony Vishuddhy? bo czytałam ze to bardziej neurologiczne niz energetyczne i trochę sie gubie
to jest właśnie to co mnie od początku tego wątku zastanawia. dysartria to zaburzenie motoryczne - mięśnie, nerwy, koordynacja. czakra gardła odpowiada za ekspresję, komunikację, autentyczność. to nie jest to samo, prawda? możemy mówić o wsparciu energetycznym ale chyba nie można oczekiwać że Vishuddha 'naprawi' układ nerwowy
Wizjonerka, dobrze to komunikowałaś i właśnie takie podejście - jako wsparcie, nie zamiennik - jest sensowne. Chcę tu dodać coś co może być ważne: w pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy obserwowałam że często pojawia się blokada nie tylko w Vishuddhi ale też w Manipurze. Lęk przed oceną, napięcie wokół 'czy mówię dobrze' - to idzie w splot słoneczny i potrafi tworzyć napięcie które spływa ku górze
Nefrytka, to ciekawe - czyli mówisz że blokada gardłowa może być wtórna do czegoś co zaczyna się niżej? jak to rozpoznać, że to Manipura a nie Vishuddha jest tym pierwotnym miejscem zastoju?
ok ale moment - Nefrytka, pytam serio bez złośliwości: skąd wiadomo ze to 'bardziej Manipura' a nie ze po prostu każde dziecko z trudnościami mowy ma lęk przed oceną bo to normalna reakcja na trudności? to wygląda jak tłumaczenie czegoś przez coś równie nieuchwytnego
spoko, racja, źle to sformułowałem. nie kwestionuję lęku - kwestionuję że wiemy że jest 'w Manipurze'. ale ok, nie będę znowu w kółko 🙂
wracając do tego co Nefrytka mówiła o wspólnym rytuale z dzieckiem - próbowałam ostatnio takiego prostego uziemienia razem z moją siostrzenicą i ona sama powiedziała potem że czuje się 'bardziej spokojna w brzuchu'. ma 7 lat. nie wiem czy to energia czy placebo ale naprawdę to zadziałało jako moment wyciszenia przed ćwiczeniami. Wizjonerka, może po prostu zacznij od tego?
to 'mniej się zacina po spokojnych momentach' to bardzo wartościowa obserwacja. napięcie mięśniowe przy mowie jest fizycznie powiązane ze stanem układu nerwowego, więc cokolwiek wycisza - czy to oddech, kamień w ręce, wspólna chwila ciszy - ma szansę realnie wpłynąć na jakość wymowy. to nie jest tylko ezoteryczne myślenie
właśnie o to chciałam zapytać bo czytałam że do Vishuddhy przypisują turkus i lapis lazuli, ale widziałam też ze niebieski kyanit jest podobno bardziej do 'udrożnienia'. czy ktoś wie co z tego jest bardziej skuteczne przy problemach z mówieniem? pytam bo chciałabym coś zaproponować znajomej w podobnej sytuacji
