Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam zapytać bo nie daje mi to spokoju. Chodzi o te kolory czakr, które wszyscy podają jak oczywistość - czerwony dla korzenia, pomarańczowy dla sakralnej, żółty dla Manipury i tak dalej. Ale ja od zawsze widziałam Anahate nie jako zieloną, tylko taką turkusowo-niebieskawą. I nie mówię że 'widzę' ją oczami otwartymi, bardziej jak skan wewnętrzny, takie skojarzenie które przychodzi samo. Czytałam o synestezji budowanej, że to kiedy przez praktykę zaczynamy mimowolnie przypisywać doznaniom zmysłowym kolory czy kształty. I zastanawiam się - czy te kolory które podają w podręcznikach to jakaś obiektywna rzeczywistość energetyczna, czy po prostu umowna wizualizacja którą wszyscy powtarzamy? Bo jeśli to drugie, to może mój turkus dla serca jest tak samo dobry jak czyjś zielony? Czy w ogóle ktoś tutaj miał podobne rozbieżności między tym co 'widzi' a tym co jest w literaturze?
O, trafiłaś w coś o czym myślę od dawna! U mnie jest podobnie z Manipurą, bo ja zawsze czuję ją jako taki złoty-miodowy odcień, nie żółty cytrynowy jak wszędzie piszą. I przez długi czas myślałam że coś robię źle albo że mam jakieś odchylenie w percepcji. A potem jeden bioenergoterapeutka mi powiedziała, że kolory są bardziej jak... symbole umowne, i że każdy człowiek może mieć nieco inną paletę. Ale to mnie nie do końca satysfakcjonuje, bo skąd te kolory w ogóle wzięły się w systemie? Ktoś je kiedyś ustalił i wszyscy powtarzają?
To jest akurat dość ciekawe pytanie, bo kolory czakr to nie jest żadna odwieczna tradycja sięgająca tysięcy lat. W starych tekstach tantrycznych - Sat-Chakra-Nirupana i innych - kolory są zupełnie inne niż ta tęcza ROYGBIV którą wszyscy znamy. Muladhara bywa tam opisywana jako złota albo żółta. Ta tęczowa korelacja to XIX-wieczna robota, głównie z kręgu teozofii. Leadbeater, Besant i spółka. Więc ta 'oczywistość' kolorystyczna ma niecałe 150 lat i jest kulturowo zachodnia. Nie mówię że zła, bo system działa, ale warto wiedzieć skąd pochodzi zanim się go uzna za odwieczną prawdę.
No dobra ale to mnie nie odpowiada na pytanie z którym przyszłam, bo czy te kolory są stare czy nowe, to i tak mam ten swój turkus dla Anahaty i zastanawiam się co z tym zrobić. Bo czytałam że niektórzy wyróżniają 8 czakrę serca albo mówią o dwóch warstwach Anahaty - jedna zielona fizyczna i jedna różowo-turkusowa duchowa. Może u mnie dominuje ta druga warstwa? To brzmi jak racjonalizacja ale może to ma sens?
A może chodzi o to że każdy człowiek ma trochę inny układ energetyczny i te kolory to nie jest jedna stała a raczej indywidualne odciski? Bo ja czytałam gdzieś (nie pamiętam gdzie, jakiś artykuł) że kolor który 'widzimy' w czakrze to bardziej wskazówka o jej stanie niż o jej naturze. Tzn. zielona zdrowa Anahata, ale przyciemniona czy szarawa może oznaczać blokadę, a turkus może znaczyć że ta czakra jest jakoś przemieszczona energetycznie? To by tłumaczyło dlaczego ludzie widzą różne kolory, bo widzą różne stany.
U mnie bioenergoterapeutka mówiła kiedyś ze Anahata u kobiet czesto jest bardziej różowawa a nie zielona, i ze to jest normalne roznicowanie. Nie wiem czy to ma jakies naukowe podstawy ale takie tłumaczenie słyszałam. Choc z drugiej storony moja znajoma jest przekonana że ona widzi czakry 'naprawde' i tez ma swoj zestaw kolorów. trudno powiedziec kto ma racje bo jak to sprawdzic?
No właśnie, jak to sprawdzić - to jest dla mnie kluczowe pytanie. Bo rozumiem synestezję budowaną jako zjawisko, sama w medytacji zdarza mi się widzieć kolory przy określonych skupieniach uwagi. Ale jak odróżnić że 'widzę' rzeczywisty kolor pola energetycznego od tego że po prostu mój mózg produkuje skojarzenia na podstawie tego co wcześniej czytałam? To nie jest pytanie złośliwe, naprawdę się zastanawiam.
To rozróżnienie które proponuje Rena jest naprawdę ważne. Synestezja budowana to termin z literatury parapsychologicznej i opisuje zjawisko gdzie praktyka medytacyjna wytwarza powtarzalne skojarzenia zmysłowe. Kluczowe słowo: powtarzalne. Jeśli za każdym razem gdy skanujesz Anahate widzisz turkus, niezależnie od nastroju, pory dnia i tego czy niedawno o tym czytałaś - to jest bardziej wiarygodne niż jednorazowe wrażenie. Ale nadal nie wiemy czy to 'obiektywny' kolor czakry czy twój prywatny kod percepcji. Moje zdanie: prawdopodobnie to drugie, i to jest zupełnie w porządku.
Ooo super temat!!! Ja mam bardzo podobnie z Ajną, bo zawsze jak medytuję na trzecie oko to widzę taki głęboki fiolet prawie granatowy a nie ten jasny indygo z książek. I za każdym razem to samo, już od kiedy zaczęłam praktykować. Czy to może znaczyć że moja Ajna jest jakoś inaczej skalibrowana? Albo że mam mocniejsze połączenie z wyższymi wibracjami? 🙂
Wow, serio nie wiedziałam że te kolory to nie są starożytne! Dzięki Zenobia za tę informację, to jest po prostu niesamowite że tak wiele osób to powtarza jakby od zawsze było ustalone. A ja mam pytanie - jeśli kolory są umowne to czy wizualizacja kolorem 'z książki' działa inaczej niż wizualizacja 'własnym' kolorem? Bo zawsze robiłam te medytacje z zielonym dla serca i zastanawiam się czy gdybym spróbowała z różowym albo turkusowym to działałoby lepiej?
wtrącę się bo jestem nowa w tym temacie ale chciałam zapytać - ta synestezja budowana to jest coś co każdy może rozwinąć praktyką czy to jest tylko u niektórych ludzi? Bo ja w ogóle nic nie widzę przy medytacji i zastanawiam się czy to znaczy że coś robię nie tak albo że po prostu tak mam
Helenka nie martw się, brak wizualizacji to nie jest żaden błąd! Są osoby które pracują z czakrami zupełnie bez obrazów - przez odczucia w ciele, przez emocje, przez ciepło rąk. Ja sama przez pierwsze chyba dwa lata praktyki nic nie widziałam, a potem te obrazy zaczęły przychodzić same. Nie ma jednej drogi. Poza tym ten wątek o kolorach to trochę wyższy poziom i jak się dopiero zaczyna to niewidzenie kolorów jest absolutnie normalne.
Właśnie czytam tę rozmowę z wypiekami bo to dokładnie mój problem. Ja mam synestezję 'normalną', nie budowaną tylko wrodzoną - litery mają dla mnie kolory od urodzenia, zawsze tak było. I kiedy zaczęłam medytować nad czakrami to moje kolory kompletnie się rozjechały z podręcznikowymi. Np. słowo 'chakra' widzę jako pomarańczowo-brązowe a słowo 'heart' jako granatowe. Zastanawiałam się czy moja naturalna synestezja 'nadpisuje' te energetyczne skojarzenia i dlatego mam inne kolory. Czy ktoś jeszcze ma synestezję naturalną i medytuje z czakrami? Bo chętnie porównałabym wrażenia.
Inkantka67 to jest ciekawy trop! Nie pomyślałam żeby pytać o osoby z naturalną synestezją, a to mogłoby dać jakiś wgląd w to czy percepcja kolorów czakr jest 'wolna' czy już zakodowana przez istniejące skojarzenia. Chociaż zastanawiam się czy to nie jest tak że skoro twoja synestezja jest słowna (litery mają kolory) to niekoniecznie musi ona się nakładać na doznania medytacyjne które są bardziej przestrzenne i cielesne? To znaczy że to może są dwa osobne systemy i nie muszą na siebie wpływać.
czytam to od jakiegoś czasu i trochę mi to leży poprzek. ta cała rozmowa zakłada że skoro percepcja jest subiektywna i te kolory są umowne to wszystko jest ok i kazdy moze miec swoje. ale to troche tak jakby powiedziec ze kazdy moze miec swoje przepisy w chemii. jesli czakry naprawde istnieja i maja jakis obiektywny charakter energetyczny to chyba powinny miec jakis obiektywny kolor? albo przynajmniej jakas mozliwosc weryfikacji? bo jak kazdy widzi co innego i wszyscy maja racje to po czym w ogole poznac ze to dziala?
Dobra, wracając do tego co napisałam wcześniej - bo Nikodema_F słusznie to podchwyciła - to chcę dopowiedzieć że u mnie ta wrodzona synestezja naprawdę miesza szyki. Litera A jest dla mnie zawsze czerwona, od dziecka. I jak próbuję medytować na Muladharę która też ma być czerwona, to mam jakiś dziwny zwarciowy efekt, jakby dwa ekrany na sobie. Nie wiem czy to wzmacnia czy po prostu psuje mi odbiór. Ktoś miał coś podobnego?
Ej, a ja mam pytanie do Inkantki ale też w ogóle do całej dyskusji - czy ktoś próbował świadomie ZMIENIAĆ kolor w wizualizacji? Znaczy, nie trzymać się ani 'książkowego' ani 'swojego' tylko eksperymentować? Bo ja raz z ciekawości dałam Manipurze kolor pomarańczowy zamiast żółtego i efekt był... dziwny, jakby trochę za dużo energii weszło, rozgrzanie w brzuchu. Ale to może być po prostu mocniejsza koncentracja, nie wiem.
Przy tym pytaniu o zmianę kolorów warto zauważyć że niektóre tradycje tantryczne w ogóle nie przypisują czakrom kolorów widma, tylko złożone symbole geometryczne i tony dźwiękowe. Kolor to jeden z możliwych języków opisu. Więc 'eksperyment' Tymianki jest właściwie bardziej zgodny z pewną częścią tradycji niż sztywne trzymanie się jednego schematu.
Okej ale tu właśnie wchodzi mój problem z całą tą dyskusją. Zenobia mówi 'niektóre tradycje', Dola_C mówi 'subiektywne raporty', Tymianek mówi 'efekt był dziwny'. Wszystko jest możliwe, wszystko jest dopuszczalne, każdy ma swój kolor, każde doświadczenie jest ważne. To brzmi super inkluzywnie ale jednocześnie... no jak to zweryfikować? Jakiś punkt oparcia musi być.
Hej, trochę się gubię w tym sporze Reny z Benedykiem bo oboje mają rację ale o różnych rzeczach chyba? Chciałam wrócić do początku bo Nikodema_F pytała o ten turkus przy Anahacie i nadal tego nie rozwiązałyśmy. Może po prostu - Nikodema, jak ty CZUJESZ tę czakrę, bo kolor to jedno, ale co ona ci daje w ciele?
Amulecja masz rację że gdzieś zgubiłyśmy ten wątek, haha. Znaczy Anahata u mnie to takie ciepłe rozlanie w środku klatki, nie pulsujące tylko spokojne. I właśnie to ciepło jest dla mnie turkusowe a nie zielone, jakby kolor i odczucie szły razem w pakiecie. Czy to ma sens w ogóle, że kolor wynika z odczucia a nie odczucie z koloru?
To co mówi Nikodema_F jest naprawdę kluczowe dla całej dyskusji o synestezji budowanej. Jeśli kolor pojawia się jako interpretacja odczucia a nie odwrotnie, to mamy zupełnie inny model percepcji czakr niż ten 'wejdź w kolor i poczuj'. Ktoś świadomie pracuje tą ścieżką - od odczucia do koloru?
U mnie wlasnie tak to dziala od zawsze i nigdy nie wiedziałam że to jest jakis inny model! Po prostu siadam, czekam co przyjdzie i potem jak rozmawiam z bioenergoterapeutka to opisuje co czulam, a ona czasem mowi ze to 'pasuje' do jakiejs czakry. Wiec moze nie myslalam o tym jako o jakiejs metodzie ale tak to robie juz chyba 4 lata.
O, Chryzoprazka to jest super podejście bo jesteś wolna od 'zaśmiecenia' gotowymi kolorami przed seansem. Ja tego nie potrafię bo znam te standardowe kolory za dobrze i zawsze mi się gdzieś kręcą z tyłu głowy. Jak ty blokujesz te skojarzenia, po prostu ignorujesz?
hej, mam pytanie może głupie ale - da się w ogóle NAUCZYĆ tej synestezji budowanej od zera? Bo nic nie widzę, nic nie czuję prawie, próbuję od jakiegoś czasu i zero. Jakiś konkretny sposób żeby to uruchomić szybciej?
a ja się zastanawiam przy tej rozmowie o synestezji czy kamienie mogą jakoś podbić percepcję kolorów czakr. bo trzymam różaniec z lapisem lazuli przy Ajnie i mam wrażenie ze to cos zmienia. może to sugestia ale może nie, nie wiem.
Kamienie i ich związek z czakrami to osobny temat, bo tu też mamy różne systemy przyporządkowań, które nie zawsze się zgadzają. Lapis lazuli bywa przypisywany Ajnie ale też Vishuddhzie w zależności od systemu. Zielarz85, czy czujesz przy nim coś konkretnego w ciele, gdzieś w obszarze głowy lub gardła?
