Forum

Asystent AI
Medytacja na czakry...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na czakry w lesie - czy naturalne otoczenie wspomaga pracę?

Strona 1 / 2

Wpisy: 247
Rozpoczynający temat
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Hej, chciałem się zapytać bo mnie to ostatnio nurtuje - czy medytacja na czakry robiona w lesie albo w jakimś innym naturalnym miejscu faktycznie daje lepsze efekty niż ta sama sesja w domu? Byłem ostatnio na spacerze w lesie i jakoś spontanicznie usiadłem pod drzewem, zacząłem oddychać i skupiać się na muladharze i anahata i powiem wam że coś czułem zupełnie inaczej niż w domu na macie. Jakieś ciepło w klatce piersiowej i mrowienie w dłoniach. Ale nie wiem czy to przez las czy po prostu miałem dobry dzień. Co wy na to, macie jakieś doświadczenia z medytacją na dworze?


Odpowiedz
46 odpowiedzi
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Przyroda ma bezsprzecznie wpływ na pracę energetyczną, ale zanim ktoś tu zacznie pisac że las jest magiczny i sam z siebie odblokowuje czakry, to warto rozróżnić kilka rzeczy. Po pierwsze - joningowanie i uziemienie to temat z badaniami (np. Clint Ober pisał sporo o earthingu), więc kontakt z ziemią ma realny wpływ na układ nerwowy. Po drugie - środowisko naturalne redukuje stres, przez co medytacja wychodzi głębiej. Ale to nie to samo co powiedzenie że 'las leczy muladharę'. Pytanie do ciebie Alojzy - siedziałeś bezpośrednio na ziemi, boso, czy na czymś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Chalcedonka na zwykłym kamieniu siedziałem, ale trochę wilgotnym, haha. Butów nie zdejmowałem bo nie wiedziałem że to ważne. A to znaczy że powinienem koniecznie być boso? Bo gdzieś słyszałem że wtedy uziemienie działa lepiej, ale w maju to jeszcze troszkę chłodno...


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

U mnie pierwsza głęboka praca z anahata wydarzyła się właśnie w lesie, przy starym dębie. Nie planowałam, po prostu drzewo mnie przyciągnęło i usiadłam. To był moment kiedy naprawdę poczułam tę czakrę jako coś żywego, a nie tylko punkt na ciele o którym czytam w książkach. Myślę że las działa na kilku poziomach jednocześnie - cisza, zapach, ta wilgoć w powietrzu, a drzewa mają swoją własną energię. Nie wiem czy to placebo czy coś więcej, ale wyniki były inne niż w pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Boso to podstawa przy pracy z muladharą, serio. Bez tego ta czakra w ogóle nie dostaje sygnału z ziemi. Czytałem że nawet kilkanaście minut bosymi stopami na trawie albo ziemi potrafi przestawić całą dolną trójkę - muladharę, swadhisthanę i manipurę. Sam robiłem sesje wiosną i nawet jak zimno to po 5 minutach przestajesz to czuć a energetycznie zysk jest ogromny. Do tego polecam trzymać w dłoniach jaspit albo obsydian podczas takiej medytacji, to mocno wzmacnia uziemienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelek94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Symeon75 no dobra ale skąd ta pewność że "muladhara nie dostaje sygnału"? Trochę za mocno to piszesz jakbyś to sprawdzał w laboratorium. Uziemienie przez kontakt z ziemią to jedno, ale to że but blokuje cały przepływ do pierwszej czakry to już jest spore uproszczenie. Znasz kogoś kto chodzi zimą po górach w butach i przy tym ma zablokowaną podstawę? 😉


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Aurelek94 no hej, może trochę uprościłem, ale wiesz o co mi chodziło. Chodzi o to ze kontakt bezpośredni jest lepszy, nie że w butach w ogole nie działa. Nie bądź taki dosłowny.


Odpowiedz
Wpisy: 757
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania z początku - tak, otoczenie naturalne wspomaga pracę energetyczną, ale myślę że kluczowe pytanie brzmi: który element tego środowiska i na którą czakrę. Bo to nie jest tak że 'las pomaga na wszystkie czakry równo'. Drzewa iglaste mają zupełnie inną jakość energii niż liściaste. Przy świerkach i sosnach czuję wyraźne działanie na wizuddhę i ajnę - taka czystość, chłód, pionowość. Przy dębach czy lipach raczej anahata i muladhara. Ktoś z was robił sesje w różnych typach lasu i porównywał?


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

oo to ciekawe co mówisz o różnych drzewach! ja mieszkam blisko lasku mieszanego i nigdy nie pomyslalam żeby to rozróżniać. Myślałam że las to las 🙂 A co z polami albo nad wodą? Bo u mnie blisko jest też rzeka i czasem tam siadam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Wiezowa.pl woda to temat dla swadhisthany przede wszystkim, ale też dla anahata. Przepływ wody ma coś z płynnością emocji. Nad rzeką medytuje się inaczej niż nad stojącym jeziorem - ta energia jest bardziej dynamiczna, wymywająca. Polecam spróbować i porównać samopoczucie po.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Kwestia praktyczna której nikt nie ruszył - pora dnia. W lesie rano przed południem mam zupełnie inną jakość pracy niż po południu czy wieczorem. Rano cisza, ptaki, mgła - fajnie dla ajny i sahasrary. Wieczór w lesie jest gęstszy energetycznie, bardziej ziemisty, ale i bardziej nieobliczalny. Nie każdemu polecam samotne wieczorne medytacje w lesie bez wcześniejszej praktyki ochrony przestrzeni. To nie jest straszenie, to po prostu kwestia rozsądku.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

A w sumie czemu zakładamy że las jest zawsze pozytywny energetycznie? Byłem w różnych miejscach i niektóre lasy są po prostu ciężkie, niemal duszące. Szczególnie stare, gęste, gdzie mało słońca dochodzi. Dwa razy miałem tam doświadczenia które nazwijmy to - niezbyt przyjemne. Może zamiast gloryfikować przyrodę warto by porozmawiać o tym jak sprawdzić czy dane miejsce w ogóle nadaje się do pracy energetycznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Kartomanta54 no właśnie, a jak to sprawdzić? Bo ja intuicyjnie wybrałem tamto miejsce przy dębie, po prostu mi się tam spodobało i poczułem że mogę usiąść. Ale czy jest jakaś metoda żeby to zweryfikować?


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

wahadełko to najprostsze sposób do skanowania miejsca. Ale też zwykłe odczucie ciała zanim usiądziesz - czy chce ci się zostać czy masz ochotę odejść. Ciało reaguje zanim głowa zdąży pomyśleć. Ja dodatkowo zawsze stoję chwilę w miejscu i oddycham, obserwuję czy nacisk w klatce się zwalnia czy zaciśnięcia. Jeśli po minucie czuję się swobodniej, siadam. Jeśli nie - szukam dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Kartomanta54 to jest dobre podejście, ja robię podobnie. Dodam że warto też zwrócić uwagę na to jak drzewa w tym miejscu rosną - czy prosto, czy wykrzywione i skręcone. Bardzo skręcone drzewa często rosną na liniach geopatycznych i dla większości ludzi takie miejsce nie jest dobre do spokojnej medytacji na czakry. Nie niemożliwe, ale trudniejsze i dla średnio zaawansowanych może dać efekty inne niż oczekiwane.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

czekajcie, co to są te linie geopatyczne? słyszałem to sformułowanie ale nie do końca rozumiem. to ma związek z czakrami ziemi czy coś? sory jeśli głupie pytanie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Geomanta nie ma głupich pytań. Linie geopatyczne to strefy zaburzeń w polu elektromagnetycznym ziemi - mogą to być podziemne cieki wodne, uskoki geologiczne, siatki Hartmanna i Curry. Na tych liniach wielu ludzi śpi gorzej, czuje się gorzej. Do krótkiej medytacji nie jest to dramatyczne, ale przy regularnej pracy energetycznej warto wybierać miejsca poza nimi. Wykrzywione drzewa to jeden z objawów że dane miejsce jest na takiej linii - drzewo rośnie i dostosowuje kierunek wzrostu do tego nacisku.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@fiolka)
Połączone: 4 miesiące temu

ojej to nigdy bym nie pomyślała że drzewo może być takim wskaźnikiem! a co z miejscami przy wodospadach albo przy morzu, bo czytałam że tam jest dużo jonów ujemnych i podobno to pomaga w medytacji? czy to ma związek z czakrami?


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Jony ujemne to akurat jeden z nielicznych tematów gdzie nauka i tradycja ezoteryczna się spotykają. Przy wodospadach i nad morzem rzeczywiście jest wyższe stężenie anionów, co ma udokumentowany wpływ na poziom serotoniny i ogólne samopoczucie. Przekładając to na język czakr - sprzyja to przede wszystkim pracy z anahata (mniej napięcia w klatce) i ajną (większa klarowność). Natomiast Fiolka - to nadal nie jest tak że morze samo z siebie otworzy czakrę, jeśli masz głęboką blokadę wymagającą pracy z cieniem. Środowisko wspomaga, nie zastępuje.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@pentaklista73)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawa dyskusja. Mam pytanie do tych co regularnie medytują na zewnątrz - co robicie jak pogoda nie sprzyja? Tzn. latem spoko, ale w Polsce mamy z tego co wiem więcej szarych i zimnych dni niż słonecznych. Czy ta praca działa tak samo w pochmurny dzień czy słońce ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Pentaklisty o pogodę - moim zdaniem pochmurny dzień wcale nie przeszkadza, a przy pracy z dolnymi czakrami może nawet pomagać. Ziemia jest ziemią bez względu na to czy słońce świeci. Natomiast do ajny i sahasrary faktycznie wolę słoneczne ranki, jest jakiś inny zasięg. Zimą wychodzę rzadziej ale nie rezygnuję całkowicie.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Mgła i szarość mają własną magię, naprawdę. Najbardziej przejmujące doświadczenie z anahata miałam akurat podczas jesiennej mżawki, las pachniał mchem i mokrą korą... coś się wtedy otworzyło czego nie potrafię do końca opisać słowami. Więc nie zraziłabym nikogo od wychodzenia przy złej pogodzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentaklista73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 52

@Rozmaryn a nie bylo zimno i niewygodnie? Bo mi sie wydaje ze jak siedze na mokrej ziemi i marznie to ciezko sie skupic na czymkolwiek, caly czas mysle o tym ze nogi mi draza albo czy nie dostane kataru. I to chyba bardziej przeszkadza w pracy z czakrami niz konkretna pogoda jako taka?


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Pentaklista73 a to akurat bardzo konkretne pytanie. Miałam karimatę i grubą kurtkę, nie byłam bohaterką siedzącą boso w deszczu haha. Komfort fizyczny jest warunkiem koniecznym - ciało musi być na tyle spokojne żeby nie krzyczało głośniej niż to co chcesz poczuć w medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 247
Rozpoczynający temat
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, o komforcie to ja się przekonałem na własnej skórze. Siedziałem przy tym dębie na mokrym kamieniu i po jakichś dwudziestu minutach tak mnie zaczął boleć kość ogonowa że kompletnie straciłem wątek. Więc teraz zawsze biorę karimatę i termos z herbatą. Pytanie czy to nie niszczy tej 'naturalności' o której tu wszyscy mówią?


Odpowiedz
Wpisy: 757
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie niszczy. Uziemienie przez karimatę jest słabsze niż bezpośredni kontakt, to prawda, ale liczy się też obecność, intencja i spokój umysłu. Szaman z Andów też nie siedzi nago na lodzie. Narzędzia które pomagają ci być spokojnym i skupionym służą pracy, a nie jej przeszkadzają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelek94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Bogusia.2 ok ale mam pytanie - skad wiadomo ze uziemienie przez karimatę jest 'słabsze'? To się da jakoś zmierzyć czy to jest bardziej takie ogólne założenie na zasadzie im bliżej ziemi tym lepiej? Pytam serio bo mi ta logika niby wydaje się sensowna ale nie wiem na czym stoi.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Aurelek94 w sensie dosłownym - tak, da się zmierzyć. Earthing/uziemienie jako technika ma badania gdzie mierzono przewodnictwo elektryczne przez skórę przy kontakcie z gołą ziemią vs izolacja. Karimat przewodzi minimalnie, guma nie przewodzi wcale. Czy to przekłada się na czakry bezpośrednio - tego oczywiście nikt nie badał, ale przynajmniej fizyczny aspekt uziemienia ma jakieś podstawy.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

no wlasnie dlatego mowie od poczatku zeby byc boso 🙂 Chalcedonka to potwierdzila ze kontakt bezposredni ma znaczenie. Kariamata to kompromis jak juz sie nie da inaczej ale latem naprawde warto wychodzic boso, to robi roznice odczuwalną fizycznie nawet nie ezoteryczne


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelek94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Symeon75 Chalcedonka napisała o przewodnictwie elektrycznym a ty od razu wyciągasz wniosek że boso jest jedyną słuszną opcją do pracy z muladharą. Te dwie rzeczy to nie jest to samo. Jedno to fizjologia, drugie to energetyka. Nie mieszaj.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

hej a ja mam takie inne pytanie bo troche sie zgubilem - tu sie mowi duzo o drzewach i ziemi i boso, ale co z tymi czyms zupelnie innym, jak np. medytacja na skale albo na szczycie wzgorza? Zupelnie inne czakry niz w lesie czy to ta sama praca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Geomanta to dobry trop. Skała to inny rodzaj kontaktu z ziemią - twardsza energia, bardziej skondensowana. Granit na przykład ma inne 'odczucie' niż piaszczysta gleba. Wzgórza i wzniesienia ciągną bardziej do ajny i sahasrary według mojego doświadczenia, jakby bycie wyżej dosłownie podnosiło też przepływ ku górnym czakrom.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Potwierdzam to co mówi Kartomanta54 o skałach. Robiłam raz medytację na nadmorskich klifach i energia była zupełnie inna niż w lesie - bardziej ostra, klarowna, jakby przenikliwa. Trzecie oko bardzo reagowało. Natomiast przy ziemnych pagórkach bez skał mam mieszankę - dolne czakry uziemione i jednocześnie trochę otwarta sahasrara. Zależy też od widoku który masz przed sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

oo to teraz nie wiem gdzie powinnam chodzic haha, mam i las i rzeke i jedno wzgorze niedaleko. to moze rozne miejsca na rozne czakry i po prostu chodzic naprzemiennie? czy to mieszanie byloy zle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Wiezowa.pl to nie jest żaden problem, mieszanie miejsc jest jak najbardziej ok. Możesz nawet świadomie dobierać miejsce do tego nad czym aktualnie pracujesz. Rzeka przy swadhisthanie, las przy anahata, wzgórze jak chcesz poćwiczyć ajnę. To nie jest rygorystyczny system, bardziej zestaw wskazówek które warto przetestować na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@fiolka)
Połączone: 4 miesiące temu

a propos jonów o których pisalam wcześniej - czy ktoś próbował medytować przy fontannie w parku miejskim? czy to daje podobny efekt do naturalnej wody czy jednak miasto wszystko psuje? bo nie każdy ma dostęp do rzeki czy morza niestety


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Park miejski działa. Nie tak samo jak dzika przyroda ale wyraźnie lepiej niż zamknięte pomieszczenia. Fontanna jonizuje powietrze nawet jeśli jest betonowa - mechanizm fizyczny jest ten sam. Natomiast jeśli park jest przy ruchliwej ulicy to hałas i spaliny psują więcej niż zyskujesz na jonach. Warto szukać parków z dala od głównych arterii.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@pogoda-1)
Połączone: 1 rok temu

Ja chodzę do parku regularnie, mam dwa duże dęby w swoim 'stałym miejscu' i naprawdę czuję różnicę między tą ławką a siedzeniem w domu. Fontanny tam nie ma ale sama roślinność robi robotę. Myślę że stałe miejsce do którego wracasz ma dodatkową zaletę - nabiera twojej energii z czasem, jakby się zaprzyjaźniało.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

stałe miejsca to jest coś o czym rzadko się mówi wprost a moim zdaniem jest ważne. Miejsce które regularnie odwiedzasz nasiąka twoją energią i intencją, robisz rodzaj zakorzenienia. W tradycjach szamańskich jest coś takiego jak miejsce mocy które każdy praktykuje dla siebie - nie koniecznie jakiś wielki krajobraz, może być zwykły kąt parku. Buduje się to latami.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@michalinka62)
Połączone: 3 lata temu

To co pisze Arnold brzmi logicznie ale trochę mnie zastanawia - skoro miejsce nasiąka twoją energią to co jeśli miałeś akurat gorszy okres i te wizyty były z niskim nastrojem albo stresem? Czy wtedy to miejsce nie przechowuje też tej cięższej energii? Czy można jakos oczyścić takie miejsce?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Michalinka62 można i warto. Kilka sposobów: kadzidło lub zioła, sól, dźwięk (dzwonki, klaskanie), własna intencja czyszcząca przed medytacją. Ale też nie przesadzajbym z niepokojem - miejsce które odwiedzasz z intencją pracy nad sobą generalnie nie akumuluje tak negatywnie jak np. miejsce gdzie były intensywne konflikty między ludźmi. Twój smutek to nie to samo co energia sporu.


Odpowiedz
(@michalinka62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

@Arnold59 ok to trochę mnie uspokaja, ale mam jeszcze jedno pytanie - jak w ogóle odróżnić czy miejsce ma 'dobrą' energię od tego że po prostu nam się podoba wizualnie? Bo jak idę do lasu i widzę ładne drzewo to naturalnie czuję się lepiej, ale nie wiem czy to jest coś energetycznego czy po prostu estetyka i relaks. Czy jest jakiś sposób żeby to odróżnić?


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Michalinka62 no to akurat jest proste, wystarczy wziąć wahadełko 🙂 nad miejscem które cię przyciąga puścisz wahadełko i zobaczysz obrót. szerokie kółka w prawo to dobra energia, coś małego albo kiwanie to słabiej. estetyka nie ma tu znaczenia, wahadełko reaguje na to co jest, nie na to co ładne


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Symeon75 no nie do końca, bo wahadełko reaguje też na twoje własne oczekiwania i mikroruchy rąk. jeśli miejsce ci się wizualnie podoba, nieświadomie będziesz chcieć żeby wahadełko potwierdziło że jest 'dobre' i możesz dostać właśnie to. To się nazywa efekt ideomotoryczny i to nie jest teoria spiskowa, to jest fizjologia. Nie mówię że wahadełko jest bezużyteczne, ale jako jedyny test diagnostyczny miejsca to słabe sposób.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: