Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi bo różni ludzie mają różne wejście. Jedni potrzebują najpierw ciałem, czyli praca z ciałem, oddechu, fizyczne rozluźnienie napięcia w okolicach gardła i szczęki, i to im daje poczucie przestrzeni żeby potem ruszyć coś w zachowaniu. Inni potrzebują najpierw decyzji i działania, bo ciało idzie za tym. Wydaje mi się że warto po prostu zacząć od czegokolwiek i zobaczyć co pasuje, no, co daje jakiś ruch.
Zgadzam się z Wędrowcem, ale chciałam dopytać Galaktykę72, bo to jest ważne dla wyboru metody, czy próbowałaś już kiedykolwiek jakichś ćwiczeń z głosem? Mam na myśli cokolwiek, śpiewanie, mantry, głośne czytanie, cokolwiek gdzie głos idzie na zewnątrz. Bo przy blokadzie Vishuddhy to jest często zaskakująco trudne i samo to ćwiczenie mówi ci coś o stanie czakry.
no właśnie to mówi bardzo dużo. To że śpiewasz pod nosem żeby nikt nie słyszał, to jest klasyczny wzorzec Vishuddhy zamkniętej na ekspresję. Głos ma prawo być słyszany i kiedy go tłumimy, to to napięcie gdzieś idzie. A szczęka jest bardzo logicznym miejscem.
a śpiewanie akurat uważam za jedno z najlepszych ćwiczeń na gardło bo angażujesz i rezonans i oddech i intencje naraz. ja sam przez pol roku codziennie rano HAM-mantry na głos i efekty były wyrazne, tyle ze sasiada mialem wkurzonego 😀 ale warto bylo
Wracając do Galaktyki i tej kwestii głosu, bo to mnie uderzyło, jeśli w samochodzie śpiewasz cicho żeby nikt nie słyszał, to samo w sobie jest symptomem. Nie chodzi o to że masz ładny czy brzydki głos, chodzi o to że masz przekonanie że twój głos nie powinien zajmować przestrzeni. I to przekonanie gdzieś musiało się wziąć.
oj to mnie trafiłeś Kalikst. Dosłownie cały czas mam poczucie że jak mówię to przeszkadzam. W domu się tak nauczyłam, tata był bardzo... dużo mówił sam i jak my coś chciałyśmy powiedzieć z mamą to raczej poczekaj, nie teraz. I jakoś tak zostało.
to co opisałaś z tatą to jest właśnie ta głębsza warstwa, o której pisała Lesnica kilka postów wyżej. Blokada gardła rzadko bierze się z powietrza, zwykle ma takie konkretne korzenie, jakiś moment albo wzorzec z przeszłości gdzie głos był tłumiony. I to potem działa latami nawet jak tamtej sytuacji już nie ma.
wow to jest mega ważne co teraz piszecie bo ja mam dokładnie to samo z mamą i nigdy nie zestawiłam tego z czakrą gardła. Zawsze myślałam że po prostu jestem nieśmiała i tyle. Dziękuję wam za ten wątek serio.
a to ciekawe, bo ja się zastanawiam czy to w drugą stronę też działa? tzn jeśli ktoś gadał za dużo w domu i nikt nie słuchał, to czy to by była nadczynność Vishuddhy zamiast blokady? pytam bo znam kogoś takiego i ona ma problemy z gardłem ale zupełnie innego rodzaju, ciągle boli i chrypka
to jest ważne pytanie, Nekromantka, i tak, nadaktywna Vishuddha ma inny obraz. Taka osoba mówi dużo, trudno jej milczeć, może być odbierana jako dominująca w rozmowie, a fizycznie faktycznie częste problemy z gardłem, chrypki, zapalenia. Ale tu Galaktyki to raczej klasyczna niedoczynność.
hej a mam pytanie bo nie rozumiem jednej rzeczy. jeśli czakra jest niedoczynna to skąd te bóle? tzn myślałem że ból to raczej nadaktywność, bo jest jakaś energia która nie ma ujścia. a blokada to raczej cisza i pustka nie?
to co pisze Czcibor jest dobre, bo właśnie ta zmienność mnie też ciekawiła. Może ten ból nasila się kiedy coś próbuje się wyrazić a nie może? tzn w sytuacjach jak ta szefowa, gdzie jest oczekiwanie mówienia czegoś konkretnego, a Galaktyka mówi co innego albo nic
Zielarka ma rację i dodałabym jeszcze, że te szczególnie intensywne momenty przy szefowej mogą być właśnie tym, o czym pisałam wcześniej, ta osoba coś pobiera i blokada w gardle reaguje na to podwójnie. I tłumisz siebie i jednocześnie ktoś ciągnie z twojego pola. To jest podwójne obciążenie dla tej czakry.
słuchajcie, nie chce być marudny ale to z tym pobieraniem energii to zaczynam mieć watpliwosci. rozumiem że jest jakis wzorzec interakcji gdzie jedna osoba daje a druga bierze, to widze też u siebie i nie zaprzeczam. ale czy naprawde trzeba do tego energetyki? to po prostu niezrównoważona relacja i zmęczenie po niej to nie magia tylko logika
Radek, rozumiem twój punkt i trochę masz rację. Ale wiesz co, ja tę sytuację z szefową opisuję ludziom od roku i wszyscy mi mówią no to postaw granicę, no to powiedz jej. I to nie działa. A tu pierwszy raz próbuję spojrzeć skąd w ogóle ten problem z mówieniem, i to mi jakoś pomaga bardziej.
Galaktyka, to co napisałaś na końcu mnie uderzyło. Że ludzie od roku mówią ci 'postaw granicę' i to nie działa. Ale ja mam pytanie, bo to ważne, czy ty w ogóle czujesz w ciele że masz prawo postawić tę granicę? Bo to jest różnica między wiedzeniem a czuciem. Można wiedzieć że trzeba, a ciało i tak blokuje.
no własnie, to jest clou całej tej dyskusji chyba. Wiedza kontra ucieleśnienie. Galaktyka wie że szefowa ją wykańcza, wie że powinna coś powiedzieć, a mimo to nie mówi i boli ją szczęka. ciało wysyła sygnał bo głos wysyłać nie może.
a to jest ciekawe co Lucynka pisze, bo ja przez lata też 'wiedziałem' że powinienem coś powiedzieć rodzicom i nie mówiłem. i dopiero jak zacząłem robić te mantry i jogę to jakoś to się ruszyło. nie z głowy, z gardła dosłownie. pierwsze razy jak śpiewałem HAM to mi się łzy leciały bez powodu. dziwne to było ale coś tam pękło
słuchajcie, to brzmi jakoś... nie wiem, trochę mnie to przeraża. Że jakiś płacz by wyszedł. Ale z drugiej strony może właśnie o to chodzi? Pytam serio, bo nie wiem czy to znaczy że jestem gotowa na to albo czy to bezpieczne robić samodzielnie w domu.
Galaktyka, to normalne że to przeraża. Ale powiem ci ze swojego doświadczenia, robiłam HAM sama w domu i żadna apokalipsa mnie nie spotkała 🙂 Może wyszły łzy, może jakieś emocje, ale ciało ma swoje granice i samo się nie przeciąży. Jeśli masz poczucie że potrzebujesz kogoś przy tym, możesz szukać grupy medytacyjnej, ale nie jest to obowiązkowe.
no dobra ale stójmy chwile bo mam pytanie do tych co tu są dłuzej ode mnie w tematach czakrowych. ten motyw z pobieraniem energii przez szefową, o ktory tu Lesnica pisała i kilka innych osób. ja rozumiem ze to jest metafora czy model opisu, ale czy wy to rozumiecie dosłownie? tzn czy wierzycie ze ta szefowa świadomie albo nieświadomie wysysa energię jak jakiś wampir? bo to ma duże znaczenie jak Galaktyka to rozumie i co z tym zrobi
ale właśnie o to chodzi Radkowi chyba i ja też się tu zatrzymuję. jeśli szefowa nie robi tego świadomie, to nie ma sensu z nią 'walczyć' energetycznie. sens jest żeby zmienić własną reakcję. a to wychodzi poza czakry i wchodzi po prostu w psychologię. nie mówię że jedno wyklucza drugie, ale
Dobrze Dobiesław mówi i się z tym zgadzam, to nie jest albo-albo. Tylko że psychologia też ma swoje granice jeśli ktoś tkwi w tym wzorcu od dziecka. Czasem praca energetyczna dociera szybciej bo omija opór intelektualny.
a ja mam inne pytanie bo tu się trochę zgubiliśmy. Galaktyka, wróćmy do tej szczęki, bo to jest fizyczny objaw i mnie ciekawi jedna rzecz, kiedy konkretnie boli? Tylko przy szefowej, czy też np rano po przebudzeniu? Bo nocne bóle szczęki to często zgrzytanie zębami przez sen i to jest inna historia niż blokada Vishuddhy za dnia.
o to jest sensowne pytanie bo nie napisałam tego na początku. Rano czasem też boli, ale inaczej, takie tępe. Ten ostry ból to głównie po rozmowach z szefową albo kiedy wiem że będę musiała z nią rozmawiać, nawet jak jeszcze nie rozmawiałam. Jakby sam stres przed tym ją wywoływał.
czyli boli NA ZAPAS, to jest mega wymowne. ciało już się blokuje w antycypacji. to trochę jak pies Pawłowa tylko w odwrotnym kierunku, sam sygnał zagrożenia wywołuje fizyczną reakcję. to chyba nawet bez żadnej energetyki mówi co się dzieje.
hej a to nocne zgrzytanie co Astralka napisała, to też może być związane z czakrą gardła? bo jak to jest nieświadome to może właśnie w nocy ciało próbuje coś wyrazić? pytam bo sam zgrzytam podobno i zastanawiałem sie skąd to
