Radek to jest sensowne pytanie. w praktyce praca z tym wygląda tak, że nie 'wyłączasz' radaru, bo on jest objawem a nie przyczyną. pracujesz z poczuciem bezpieczeństwa które jest gdzieś pod spodem, i to jest Muladhara. często przy zablokowanej Vishuddhie okazuje się że korzenna jest pusta. ktoś nie ma gruntu pod nogami więc gardło przejmuje funkcję strażnika. i kiedy zaczniesz budować to poczucie bezpieczeństwa od dołu, Vishuddha przestaje tak ciężko pracować.
Kalikst, ale jak to dokładnie wygląda w pracy? tzn rozumiem ideę, Muladhara daje grunt i wtedy Vishuddha odpuszcza, ale czy to jest coś co czuć od razu czy to jest długi proces? bo wyobrażam sobie że ktoś zaczyna medytacje na korzeniu i... i co? jak poznać że coś się zmienia?
mam pytanie może trochę z boku ale mnie to nurtuje od jakiegoś czasu w tej rozmowie. Galaktyka napisała ze teściowa też wywołuje ten ból. to znaczy że ten wzorzec jest z nią od dawna, bo teściowa to nie jest coś nowego. czy to możliwe że ta blokada w gardle siedzi dosłownie od dziecka i ta szefowa i teściowa to tylko takie... wyzwalacze? i czy w takim razie zmiana pracy w ogóle cokolwiek zmieni?
Czcibor to jest trafne spostrzeżenie. zmiana pracy zmieni wyzwalacz, nie wzorzec. nowa praca, nowa szefowa, ten sam wzorzec. to nie znaczy że nie warto zmieniać pracy, zwłaszcza jeśli sytuacja jest naprawdę toksyczna. ale jeśli ktoś liczy że to rozwiąże problem z gardłem, to może być zaskoczony że po roku w nowym miejscu historia się powtarza.
no i to jest chyba jedna z ważniejszych rzeczy jakie padły w tym wątku. i dlatego właśnie mówiłem wcześniej o psychologu, nie zamiast pracy energetycznej, ale obok. bo psycholog może pomóc zobaczyć skąd ten wzorzec pochodzi, a praca z czakrami może pomóc poczuć gdzie on siedzi w ciele. to nie jest albo-albo.
a wracając do tematu pobierania energii bo to mi zostało w głowie. jeśli szefowa nieświadomie pobiera energię, a Galaktka nieświadomie to daje, to gdzie dokładnie to się dzieje? przez gardło? czy przez którąś inną czakrę? bo te dwie rzeczy, blokada Vishuddhii i bycie źródłem dla kogoś, to są oddzielne mechanizmy czy to jest jedno i to samo?
o jeny, to jest takie poukładane jak to Astralka napisała. ja do tej pory myślałam że to jest wszystko razem jeden problem a tu wychodzi ze to sa rózne rzeczy które sie nakładają. to trochę zmienia jak patrzę na moja własną sytuacje przy mamie bo u mnie jest bardzo podobnie tylko mama a nie szefowa
no właśnie. i teraz mam głowę pełną tych wątków. dentysta, Muladhara, wzorzec z dziecka, pobieranie energii... i szczęka dalej boli, haha. ale serio, chyba pierwszy raz od kiedy to zaczęłam sprawdzać mam poczucie że wiem gdzie szukać, nawet jeśli jeszcze nie wiem jak to naprawić. i to chyba jest jakiś postęp.
